Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
642 posty 10516 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Polska Racja Stanu. Spiskowa Praktyka Dziejów. Zombie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ten tekst można zaliczyć do futurystyki katastroficznej.

 

 
Zombie to określenie pochodzące z ceremoniału woo-doo, ale dostosowywane do potrzeb Spiskowej Praktyki Dziejów.  Nic bowiem nie dzieje się w świecie mediów, co nie miałoby podkładu o takiej proweniencji.
O czym pouczać, przed czym przestrzegać, do czego przygotowywać ma nas ta  tematyka?
Koniecznie należy zaznaczyć, że jest dostosowana do specyfiki amerykańskiej, ale także u nas może mieć ważne przełożenie.
 
Przede wszystkim należy zauważyć, że atak zombie następuje w sytuacji rozpadu struktur społecznych. Nie ma służb, policji, wojska, nie działa administracja. Czy to skutek ataku, czy też atak jest możliwy dopiero w takiej sytuacji, czyli braku zorganizowanej reakcji społeczeństwa?
Chyba – to drugie.
Zastanówmy się, co może spowodować rozpad struktur społecznych i jakie elementy są istotne w tym procesie.
 
Na pewno musi dojść do kryzysu światowego, który zniszczy znaczne obszary ziemi a przy okazji nastąpi zanik dostaw surowców z odległych stron.
Najważniejsza w tym jest dostawa surowców energetycznych – ropy, gazu, także węgla.
Cała nasza gospodarka ma transportowy krwioobieg oparty na ropie. Komunikacja i dostawy towarów – to samochody; kolej odgrywa małą rolę, a transport indywidualny, w tym z wykorzystaniem koni – to śladowa działalność.
Jak zareaguje gospodarka na brak dostaw nośników energii?
Owszem, należy zaznaczyć istnienie zapasów strategicznych, ale one nie będą w dyspozycji społeczeństwa i mogą pozwolić na utrzymaniu w ruchu jedynie newralgicznych działów. A i to jedynie przez pewien czas.
 
Będziemy zatem mieli szybkie ograniczenie wszystkiego, co związane jest z tymi nośnikami energii. Ograniczone dostawy żywności do miast, braki w ogrzewaniu, zasilaniu w energię elektryczną – „wujek Google” nie podpowie co robić – ludzie będą zdani na siebie .
 
Rok takich utrudnień – to  czas możliwy do przetrzymania. Jednak dalej – zaczną się problemy z żywnością. Bo tę żywność trzeba wyprodukować, a do tego potrzeba paliwa do ciągników. Koni nie ma. Do tego produkcja rolna nastawiona jest coraz bardziej na uprawy  monokulturowe. Już nie bardzo wiadomo jak gospodarzyć komplementarnie.
Mało. Brak jest przemysłu terenowego – czyli lokalnych młynów, kaszarni itp. Nawet mając podstawową żywność – brak będzie możliwości jej spożytkowania.
 
Oczywiście, z czasem tę pustkę cywilizacyjną da się zapełnić, ale wymaga to czasu i środków. Istnieje więc duża szansa na powstanie „dziury cywilizacyjnej”.
Na wsiach powstaną grupy lokalne mieszkańców, którzy wspólnie będą w stanie zapewnić sobie przetrwanie. Ich możliwości produkcyjne będą bardzo ograniczone, bo oparte na pracy fizycznej. Każda dodatkowa ”gęba” do wyżywienia – to poważny problem.
 
To na wsiach; a w miastach?
Będziemy mieli oszalałe z głodu i zimna stada ludzkie, które gotowe będą pożreć wszystko, co tylko można do ust włożyć. Kanibalizm będzie na porządku dziennym. (Patrz Ukraina w latach 30-tych). To będą ludzie starsi (na ogół), bezwolni, bezradni. Ci ludzie będą wędrować na wieś w poszukiwaniu czegokolwiek dojedzenia. Dla wspólnot wiejskich – będą zagrożeniem – gdyż nawet przy dobrej woli, ci „miejscy” nie będą w stanie włączyć się w produkcję żywności na swoje potrzeby. Nie będą umieli i nie będą w stanie fizycznie podołać tej pracy.
 
Aby nie przedłużać. Tacy ludzie będą przeszkodą dla przetrwania tych lepiej dostosowanych. Cykl ”wizjonerski” o zombie ma przygotować do takiej sytuacji, ale przede wszystkim do tego, aby  tych niedostosowanych nauczyć się traktować jako żywe trupy.
 
Rozważania o Cywilizacji Polskiej i sposobach organizacji życia społecznego takich, które ograniczą możliwość wystąpienia podobnej sytuacji, a przynajmniej skali zjawiska, mają na celu uwzględnienie i takich przypadków. Letnia zabawa w koszenie i młockę „starymi” metodami wzbudziła silny atak na samą próbę przedstawiania alternatywnych możliwości przetrwania.
Jakie może być źródło tych ataków?
 
Oby 2014 rok nie rozpoczynał realizacji przedstawionego scenariusza.
 

KOMENTARZE

  • Ciekawa obserwacja
    Mimo, iż Pana wizja dzisiaj brzmi jak political fiction, wcale nie jest tak odległa, szczególnie biorąc pod uwagę fakt uzależnienia od dostaw gazu ze wschodu. Proszę tylko sobie wyobrazić co się dzieje gdy w wyniku dajmy na to jakichś perturbacji politycznych, których efektem, zakręca się Europie kurek z rosyjskim gazem.
    Proponuję rozważyć każdemu zrobienie małych zapasów żywności i wody pitnej, przynajmniej na tydzień dla całej rodziny. Konserwy wiele miejsca nie zajmują i mogą leżeć kilkadziesiąt lat (daty ważności są krótkie wymogiem przepisów), a woda się przyda i poza kryzysem.

    Oby takie przygotowania nigdy nie były konieczne.

    Wsystkiego dobrego w 2014!
  • I znowu Pan
    wchodzi w paradę eskimosom nadjordańskim.
    Nadmiar ludzi myślacych to dla nich prawdziwe zagrożenie. I choć sami od pluga, kosy i cepa stronili jak diabeł od świeconej wody to potrafili wyssać całe wyprodukowane w ten sposób bogactwo.
    A tu nagle pojawia sie jakiś Pan Wojtas i zaczyna bredzić o jakiejś produkcji żywności. A od czego pierdonki i inne lydle ?
    W którym momencie eskimos mógłby podłączyć swą wampirzą paszczękę, żeby sobie pochłeptać ?

    Zaraz jakiś Mindziak Usługowy zada Panu bobu :)
  • MOCNE!!! i prawdziwe przy okazji
    http://www.wykop.pl/link/1794600/nigel-farage-ue-jest-totalitarna-trojka-to-pospolici-przestepcy/
  • @
    Czy wystarczy świadomość Polaków, że lęk i smutek to normalna reakcja na wstrząsające doświadczenia?
  • @wrzask 12:15:29
    Na pewno te małe zapasy żywności są potrzebne.
    Pamiętam z dzieciństwa (początek lat 50 -tych) , że rodzice zawsze mieli trochę soli, cukru i mąki.
    Na moje uwagi, że to niepotrzebne mówili -"może, ale jak będzie rozgardiasz, to ludzie wykupią wszystko ze sklepów i będzie kłopot. A to pozwala na spokojne przeczekanie".
  • @SpiritoLibero 12:30:15
    Jak cała produkcja, dystrybucja i zapasy będą pod kontrolą - to sterowanie tłumem będzie nadzwyczaj łatwe.
  • @goodness 14:11:37
    Chyba za mało; chyba powinno się też myśleć o zapobieganiu podobnym zjawiskom.
  • Ważny temat
    Przygotowanie do przetrwania w sytuacji ostrego kryzysu i rozpadu organizmu państwowego.
    Oddolne tworzenie samowystarczalnych społeczności lokalnych opartych na solidarności grupowej i wspólnej pracy.
    Tworzenie porozumień społeczności lokalnych w celu wymiany dóbr i współpracy w zakresie obrony i bezpieczeństwa.

    W skali kraju - za wszelką cenę utrzymanie wydobycia węgla kamiennego i rozwój technologii jego przetwarzania.
    Tworzenie alternatywnych systemów transportu i dystrybucji.
  • @Ptasznik z Trotylu 15:49:05
    No właśnie.
    A moje rozważania tyczą tego, jakie powinny być wartości na jakich oprzeć taką organizację życia społecznego.
    Czy Intronizacja byłaby przydatna?
  • @Autor
    Szanowny Panie,
    Gdyby przesta Pan definiować definicję i przestał być "racją stanu", nikt rozsądny by Pana nie atakował, najwyżej nie zgadzałby się z Pańskimi poglądami.
    Powyższy wpis jest cenny i potrzebny, tak, jak umiejętność posługiwania się narzędziami prostymi - w tym, cepem.
    pozdrawiam
  • @kmeehow 16:14:45
    Pana komentarz jest cenny i potrzebny, tak, jak umiejętność posługiwania się słowem prostym bez nadmiernej zawartości treści.
    Pozdrawiam
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:54:53
    Intronizacja być musi i będzie.
    W Średniowieczu lud Boży niejednokrotnie pozwalał sobie "podszczypywać" hierarchów lub nawet wręcz "ekscytować w tył widłami", kiedy lud chciał a hierarchowie nie chcieli.
    W końcu "vox populi - vox Dei"

    Wartości są gotowe. Wystarczy ujawnić masonów i okaleczeńców zamiast burzyć to co przez wieki zbudowane.
    Posłuszeństwo też ma swoje granice i dawni Polacy dobrze to rozumieli.
    Woleli jednak robić swoje, nie wylewając dziecka z kąpielą i w ten sposób zbudowali polskość taką jaka była , jest i będzie.
    A że Rzymowi nie zawsze się to podobało to już jego problem.
    Jakoś zawsze przełykał tą gorzką pigułkę.
    Przełknie i teraz.
  • "Rok w piekle"
    Przytaczam tutaj jako komentarz, fragment wspomnień Bośniaka z czasów niedawnej wojny na Bałkanach. Myślę, że informacje tutaj zawarte mogą być bardzo użyteczne w przypadku załamania gospodarki światowej.

    "Rok w piekle ...
    Jestem z Bośni. Wiesz, w latach 1992 i 1995 tu było piekło. Przez rok mieszkałem i przetrwałem w mieście, gdzie 6000 osób żyło bez wody, prądu, benzyny, pomocy medycznej, obrony cywilnej, obsługi i dystrybucji wszelkiego rodzaju tradycyjnych usług, lub reguł prawa. Nasze miasto zablokowało wojsko i przez cały rok życie zamieniło się w koszmar. Nie mieliśmy armii, nie było policji. Mieliśmy tylko grupy zbrojne: uzbrojonych ludzi chroniących swoje domy i rodziny. Kiedy to wszystko się zaczęło niektórzy z nas byli lepiej przygotowani na przetrwanie, ale większość rodzin, sąsiadów miała wystarczającą ilość pożywienia zaledwie na kilka dni. Niektórzy mieli pistolety, mało kto miał AK-47, lub strzelby. Po miesiącu lub dwóch gangi rozpoczęły działalność niszcząc wszystko. Na przykład szpitale przekształcono w rzeźnie. Nie było policji. Około 80 procent pracowników szpitala zniknęło. Miałem szczęście. Moja rodzina była w tym czasie dość duża (15 osób w dużym domu, sześć pistoletów, trzy AKS) i przetrwaliśmy (przynajmniej większość z nas). Amerykanie zrzucali paczki co 10 dni, aby pomóc w blokadzie miasta. To nigdy nie było dosyć. Niektórzy - bardzo niewielu - miało ogrody. To trwało trzy miesiące, już w pierwszym miesiącu rozprzestrzeniały się plotki o ludziach umierających z głodu i zimna.

    Usunęliśmy wszystkie drzwi, ramy okienne z opuszczonych domów, zerwaliśmy podłogi i spaliliśmy to wraz z meblami, aby uzyskać trochę ciepła. Wielu zmarło z powodu chorób, zwłaszcza z powodu braku wody (dwoje z mojej rodziny). Piliśmy najczęściej wodę deszczową, jedliśmy gołębie, a nawet szczury. Pieniądz szybko stał się bezwartościowy. Wróciliśmy do wymiany. Za puszkę z tuszonką [mięsem] można było mieć kobietę. (Trudno o tym mówić, ale to prawda.) Większość dziewczyn była sprzedawana przez zdesperowane matki za broń, amunicję, świece, zapalniczki, antybiotyki, benzynę, baterie i żywność. Walczyliśmy o te rzeczy jak zwierzęta. W takich sytuacjach liczyło się wszystko co można było wymienić. Mężczyźni stawali się potworami. To było obrzydliwe. Siła była w liczbach. Mężczyzna mieszkający sam zostawał zabity i okradziony- to było tylko kwestią czasu, nawet jeśli był uzbrojony. Dziś ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani, jestem dobrze uzbrojony. Mam doświadczenie. To nie ma znaczenia, co się stanie: trzęsienie ziemi, wojna, tsunami, kosmici, terroryści, załamanie gospodarcze, powstanie. Ważne jest to, że coś się wydarzy. "

    Całość tutaj: http://www.prisonplanet.pl/polityka/kiedy_nas_polakow_to,p781533246

    Podsumowując, nasza siła w trudnych czasach będzie opierać się na możliwości ścisłej współpracy z rodziną i najbliższymi sąsiadami.
  • @IvanKruk 17:07:31
    Podsumowanie może fajne, ale w Bośni lat 90'tych panowała wolność do posiadania broni. Ilu z Pana sąsiadów dzisiaj ma chociażby strzelbę? Sztucer myśliwski? Już o AKS nie wspominam, bo automatyczne karabinki mają u nas (chyba) tylko wojsko i służby oraz nielegalnie posiadający.

    Rodzina z Pana historii, która w Polsce wystąpiłaby jako gang plądrujący miasta, bez większych problemów rabowałaby osiedle za osiedlem, wieś za wsią - właśnie dzięki tym kilku AKS i pistoletom.

    Polska i wszelkie kraje gdzie posiadanie broni jest marginalne, z łatwością staną się krajami "zombie" w sytuacji głębokiego kryzysu lub zawirowań wojennych.

    Do rady nt. pożywienia i wody, dołączam paliwa, broń z zapasem amunicji (jeśli ktokolwiek ma jeszcze taką możliwość), oraz co chyba NAJWAŻNIEJSZE = plan działania, czyli na wstępie chociażby odpowiedź na pytanie: czy potrzebujemy tych zapasów na wypadek ucieczki w kierunku, który uważamy za bezpieczniejszy, czy chcemy zostać i bronić dobytku, czy też organizować obronę lokalną jak w Pana historyjce i skupić się w jednym z najlepszych miejsc w okolicy.

    Plan działania na wypadek kryzysu, nie może zacząć się rodzić w momencie, gdy wszyscy już plądrują supermarkety, na ulicach płoną samochody (może też nasz), woda nie leci z kranu, rury z gazem puste, a za oknem zima...

    Obyśmy nigdy nie musieli swoich awaryjnych planów wprowadzać w życie!
    Z pozdrowieniami!
  • Ale co w tym nowego..?
    Ruch "prepersów" w Stanach ma dobre pół wieku. A i w Polsce to nic nowego. Sam z kolegami ładnych parę lat temu cały portal o tym stworzyliśmy: http://agepo.info/2011/06/bilans-energetyczny/ - na przykład...
  • @Boska Wola 08:21:48
    Co w tym nowego?
    Chyba rzeczywiście - nic.
    Ta notka jest tylko ku uświadomieniu sobie faktów i wynikających zeń konsekwencji.
    Także takich, że aby przetrwać z jak najmniejszymi stratami (bo to, że będą - to oczywiste. Moim zdaniem w opisanej sytuacji nastąpi szybkie zmniejszenie populacji starszych, bezdzietnych), potrzeba społecznego spoiwa, które pozwoli na tworzenie relacji społecznych. Wskazaniem jest Intronizacja.

    A co do wsi; Opisane przez Pana problemy są obecnie newralgiczne dla przyszłości.
    Już teraz, dzięki dopłatom - nie opłaca się produkować żywności w sposób naturalny.
    Koszt uprawy przewyższa koszt produkcji zboża przy niezbyt wielkim areale. Można to oszacować na o. kilkanaście hektarów.
    Czyli monokultura, podobna PGR.
    Wieś biednieje i wyludnia się.
    Efekt - za kilkanaście lat nie będzie ludzi, którzy będą umieli utrzymać się na wsi.

    Kończąc. Ja nie piszę dla opisu, czy aby stworzyć ideologię partyjną. Nie dążę do przywództwa. Jedynym celem jest wzrost świadomości.
    Pan może się w to włączyć; ma Pan dużą wiedzę. Niestety jest Pan skrajnym pesymistą i człowiekiem małej wiary - w polskość.
    Ale może to uda się wyleczyć?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY