Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
596 postów 9880 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Smaki życia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wczoraj były Gminne Dożynki w Raszynie - z konkursem na chleb pieczony w domu.

 Konkurs, to pokłosie naszej rozmowy z Wójtem Gminy w ubiegłym roku na tematy powiązane z polskimi tradycjami kulturowymi jakie warto by było kultywować w wymiarze publicznym.

Z kolei ta rozmowa była następstwem spotkania jakie urządziliśmy we wrześniu ubiegłego roku u nas, gdzie pokazywaliśmy fazy przygotowań i efekt końcowy w postaci gotowego chleba.
Ci którzy byli - mieli okazję chleba pieczonego przez moją Małżonkę próbować.
W zasadzie receptura jest już ta sama, a powtarzalność zadowalająca. Niekiedy stosowane jedynie jakieś wariacje z dodatkami, ale niezbyt duże. Powtarzalność jakości - to klasa mistrzowska.
A na Gminny konkurs poszedł chleb z bieżącego wypieku; w sobotę mieliśmy spotkanie rodzinne na który żona upiekła chleb.  2 bochenki. Jeden został zużyty, a drugi poszedł na konkurs. To z racji tego, że po imprezie wstaliśmy później i chleb nowo upieczony jeszcze nie wystygł.
 
Chyba nie muszę pisać, kto wygrał konkurs.
 
Kiedy wychodziliśmy z imprezy koś mnie zaczepił z uwagą: "gratuluję chleba". "No, chyba Małżonki"  - odparłem skromnie, chociaż, nie ukrywam, że jakiś wkład (mentalny) w tym zdarzeniu jest także moim udziałem.
 
A sam chleb?
Produkt polski - znaczy żytni, na zakwasie. Właśnie taki jest polską świętością o której wspominał Norwid. Jest nie tylko smaczny, ale i bardzo sycący - w zasadzie jedna kromka wystarcza mi na śniadanie. I to niezbyt gruba.
 
Tytuł notki ma nieco szerszy kontekst. Bo nie tylko chleb stał się specjalnością mojej żony. Jest zalewajka, zupa dyniowa, czy np. dynia makaronowa i inne wyroby. Ogórki małosolne i kiszone, soki itd.
Do tego dochodzą nalewki, a to cytryńcówka, a to dereniówka, a to pigwówka, a to wiśnióweczka (na dzikich wiśniach), a to... - no nie będę wymieniał, aby wam oskoma gardeł śliną nie zalepiła.
Do tego dochodzą własne wędliny wędzone we własnej wędzarni - to mój wkład w walkę z UE, która zwalcza wszelkie przejawy polskości.
No i jeszcze warzywa - z własnego ogródka na naturalnym oborniku, bez chemii.
  Wiosną, pisząc o rozsadach pomidorów, które przygotowywaliśmy, wspominałem np. o odmianie "Noir de Krime", który nazywamy też jest "Czarny Książę". Rosyjska odmiana z Krymu. Otóż kiedyś żona kupiła w markecie pomidory tej odmiany pochodzące z Francji. Na próbę.
Smak i inne walory kwalifikujące do torsji. A my zachwalaliśmy je jako odmianę o ekstra smaku...
Ale wysadziliśmy u siebie trzy krzaki testowe. I rzeczywiście - smak, zapach - niepowtarzalne. Jeden wymóg - pomidor musi dojrzeć na krzaku, a nie być zrywany w tzw. dojrzałości zbiorczej.
 
Podsumowując.
Skąd się wzięło zainteresowanie potrawami własnej kuchni? Na pewno jest to wynik konstatacji, że żywność w supermarketach, tania, jest produktem masowym - czyli paszą dla bydła.
A my, jako "bydło polskie", a więc inteligentne - chcemy sobie te smaki wzbogacić.
Niestety, w obecnych warunkach nie da się przejść "na własną kuchnię" - jest też część produktów polskich dobrej jakości. Ale próbować trzeba.
 
Drugi czynnik - to zachowanie smaków z dzieciństwa; zalewajka - to potrawa którą pamiętałem i długo namawiałem żonę, aby zdecydowała się ją gotować (pierwsze próby nie były udane, ale żołądek "przyjął i nie cofnął" - to mój wkład w dzieło).
 
Trzeci wreszcie czynnik - to tworzenie więzi rodzinnych, bo nic tak nie przyciąga dzieci do domu jak jakieś dobre potrawy. A zawsze odjeżdżając "unoszą" ze sobą kawałek chleba, jakieś warzywa, czy słoiczek ogórków. Nasze zaś dzieci "wyfrunęły" i tylko okazjonalnie nas odwiedzają. Wnuczki zaś dają się ułagodzić pajdą chleba.
 
I to są te "smaki życia".

KOMENTARZE

  • Gratulacje dla Pani Ani ! :))
    //Bo nie tylko chleb stał się specjalnością mojej żony. Jest zalewajka, zupa dyniowa, czy np. dynia makaronowa i inne wyroby.//

    Wszystko było pyszne, mniam :)
  • @Astra 10:18:03
    Polskość - to nie "pilnowanie" banków, czy "gonienie" Żydów i innych politykierów.
    Polskość, to styl życia, gdzie je się smakuje, a gdzie odpędza się precz tych, którzy chcą nas "grzechami" wychowywać.

    Szukamy polskości, jej rozumienia i kształtowania w różnorakich aspektach.
    Mam nadzieję, że nie tylko my, ale i wielu innych - którzy czuja polskość.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:50:08
    A u nasz w tamtym roku ( w tym dożynki będą dopiero 6-go) minęlismy pochód dożynkowy, idacy z kościoła do miejsca festynu, własnie w momencie gdy orkiestra strażacka idąca tuż za grupą mażoretek (dumą naszego miasta!) grała tradycyjną polską piesń: "Glory, glory, Alleluja..."
    Pomyslałem , że zamiast konkursu na najładniejszy wieniec dożynkowy, bardziej pasowałby tu konkurs na największego, albo najsmaczniejszego hamburgera.
    Ech , nie ma to, jak wielokulturowość.
  • @Mariusz G. 13:36:10
    Kim są "mażoretki"?
    Bo mam złe przeczucia poznawcze...
  • Autor
    5* Gratulacje i pozdrowienia. BJ
  • Życie smakuje
    Dziękuję za piękną refleksję i składam gratulacje pańskiej małżonce za udane wypieki. U mnie chleb na zakwasie ni zawsze dobrze wyrasta i czasami muszę się posiłkować odrobiną drożdży.

    Od czasu, kiedy wyniosłem się z bloku i zamieszkałem we własnym domu (kilka lat temu), odkrywam na nowo świat naturalnych smaków, szczerych relacji z sąsiadami i kontaktu z ziemią. Jest to zupełnie inny świat niż ten - szczelnie opatulony betonem. Tutaj można powiedzieć że życie smakuje - nie tylko dzięki kromce własnoręcznie upieczonego chleba.

    Mam nadzieję, że to o czym Pan pisze, może być ideą, która pociągnie za sobą coraz większe rzesze współwyznawców.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:57:54
    Tradycja ta przywędrowała do Sejn bodajże z kurpiowszczyzny. Polega ona na marszu młodych, zgrabnych dziewcząt odzianych w wysokie buty i b. kuse spódniczki, w rytm wygrywanych, przez towarzysząca im orkiestrę dętą utworów. W trakcie tego marszu obracają one w rękach , a także podrzucaja i łapią ok.0,5-metrowe pałeczki o zaokrąglonych końcach .
    Jednym słowem typowy folklor rolniczych regionów pn-wsch. Polski
  • @Mariusz G. 15:41:06
    www.youtube.com/watch?v=JoenBMpqr60
    Film tendencyjny, ale mażoretki (sejneńskie) tam są.
  • @Krzysztof Szotowicz 14:38:18
    Oby.
  • @Krzysztof Szotowicz 14:38:18
    Skoro został Pan "wsiowy" :-) zasugerował bym aby w nadchodzącą jesień zajął się pan zagospodarowaniem miejsca na własne z ogródka szparagi. Niesamowita sprawa. Żaden sklepowy nie równa się smakiem
    ze swoimi z ogródka. Ostatnio ukazały się na rynku wspaniale i przepyszne zarazem hybrydy (nie mylić z GMO) dające 3 razy większe plony. Naprawdę warte są pracy. Przy dobrym rozplanowaniu i wybraniu gatunków do Pana kuchni zawitają nawet przez 6 miesięcy w roku. Mowie o tym dlatego ponieważ od wysiania do plonów musi minąć 3 lata aby korzystać z tej przepysznej rośliny i dla tego czym szybciej tym lepiej. Należy jednak podejść do tematu bardzo profesjonalnie i korzystać z lektury bądź materiałów z internetu a także YouTube. Naprawdę warto.
  • @Stara Baba 17:02:46
    A da się jakąś nalewkę na szparagach zrobić?
  • @Krzysztof J. Wojtas 22:26:09
    :-) .... a tego to ja nie próbowałem.
  • @Stara Baba 22:28:10
    A ja skromnie, w kąciku a to cytryńcówka, a to dereniówka, a to pigwówka, a to wiśnióweczka (ale tylko na dzikich wiśniach - mają specjalny smak), a to... no, nie będę wymieniał, aby wam ślinka za bardzo nie ciekła.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY