Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
553 posty 9416 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Bitwa Niemeńska 1920

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polska niepodległość, odzyskana po długiej niewoli, zaczęła mieć cechy trwałości dopiero po wygranej wojnie z Rosją Sowiecką w 1920 roku.

O ile autorstwo planu Bitwy Warszawskiej "ma wielu ojców", gdzie szczególną zaciekłością wykazują się narodowcy spod znaku ND - (Narodowi Debile), to w przypadku Bitwy Niemeńskiej zarówno plan jak i przeprowadzenie jest autorstwa Piłsudskiego. Tego nawet ND nie kwestionują. Może dlatego tak mało o tym się pisze i mówi.

     Zwykle wszyscy wiemy o „Bitwie Warszawskiej”, która pozwoliła, manewrem znad Wieprza, rozbić wrogie armie zagrażające Warszawie. Jednak o końcowym sukcesie zadecydowała „Bitwa Niemeńska”, która swą wielkością nawet przewyższała „Bitwę Warszawską”.

     Fazą przygotowawczą tej bitwy była nowa organizacja wojsk walczących na froncie wschodnim. W czasie „Bitwy Warszawskiej” jednostki walczące wcześniej w okolicach Lwowa znalazły się pod Białymstokiem. Konieczne było odtworzenie linii zaopatrzenia i dowodzenia. 

     W tym okresie prowadzone były lokalne walki przygotowujące pozycje wyjściowe do przyszłych działań. Warto wspomnieć o pancernym zagonie na Kowel, co stało się podstawą doktryny działań wojsk pancernych wykorzystaną przez Guderiana w czasie II WŚ. Te działania wprowadziły w błąd dowództwo sowieckie, które sądziło, że cały wysiłek wojenny strony polskiej kierowany jest na front  południowy - neutralizacja Armii Budionnego + atak w części północnej połudnowego frontu (właśnie Kowel).
Na tym bazował Tuchaczewski, który konsolidował swe siły i przygotowywał się do ponownego ataku.

     Siły obu stron, mimo wielkich strat wojsk sowieckich, były wyrównane. Linie zaopatrzeniowe wydłużyły się po stronie polskiej, a skróciły po sowieckiej. Do Krasnej Armii zaczęli napływać „biali” ochotnicy, którzy chcieli dać nauczkę „Polaczkom” w imię wielkoruskich interesów.

      Rozpoczął się wyścig z czasem. Tuchaczewski, sowiecki dowódca frontu, wyznaczył termin natarcia na 25 września. Strona polska planowała początek ataku na 20 września, ale uległ on przesunięciu o 2 dni.

      Istotą polskiego planu był pomocniczy atak w południowej części frontu, w rejonie na wschód od Brześcia, uderzenie frontalne w części środkowej (od Brzostowicy po Grodno), oraz głębokie oskrzydlenie od północy przez tzw. „grupę skrzydłową”. Grupa ta w pierwszej fazie operacji rozbiła ugrupowanie wojsk litewskich, a nastpnie za linią frontu przedostała się na tyły wojsk sowieckich likwidując po drodze wojska litewskie idące na pomoc sowietom w Grodnie.
 Należy tu zauważyć mistrzowskie "wyjęcie z frontu" trzech dużych jednostek i ich skryte skoncentrowanie  na zapleczu części północnej frontu. Nie zostało to zaobserwowane przez wywiad sowiecki, ale także przez wspołpracujących z sowietami Litwinów.

 Bitwa nie miała jednoznacznie korzystnego przebiegu, a zaważyło na tym niepełne rozpoznanie wojsk przeciwnika. Wojska Polskie w trakcie przemieszczania się do przodu natrafiły na nierozpoznane jednostki sowieckie, które zostały ulokowane za linią frontu jako II rzut planowanego ataku.

Z kolei pierwszy atak sowiecki w rejonie Brzostowicy natrafił na polską dywizję, która akurat też szykowała się do ataku. W efekcie straty sowieckie były olbrzymie - ponad 1000 zabitych, co nawet w takiej wojnie było krwawą jatką.

 
Zamierzonym celem całej operacji jaka została zaplanowana przez J. Piłsudskiego było, po rozpocząć bitwę uderzeniem frontowym, wysłać grupę skrzydłową na głębokie tyły wojsk sowieckich, a po wstępnym przełamaniu frontowym  oskrzydlić od północy całe zgrupowanie sowieckie i wepchnąć je w Błota Pińskie.

 
     Ten manewr nie do końca się udał, gdyż szybkość ucieczki wojsk sowieckich wzbudzała podziw nawet u postronnych obserwatorów. A średnie tempo natarcia wojsk polskich przekraczało 30 km dziennie i to w podmokłym, pozbawionym dróg, rozmiękłym jesiennymi deszczami terenie. Można twierdzić, że tę wojnę wygrali żołnierze swymi nogami z racji długotrwałych (nawet do 75 km dziennie) i wymagających olbrzymiego wysiłku przemarszów z pełnym, czasem ponad trzydziestokilogramowym, obciążeniem.

     Należy szczególnie podkreślić heroizm polskich wojsk, które przy słabym zaopatrzeniu, często głodni, bez ciepłych ubrań, dokonywali niezwykłych czynów. Brak dróg i możliwośoci dostarczania zaopatrzenia spowodował, że jedna z dywizji, która miała operować w kierunku na Święciany, została „zaopatrzona” jedynie w pieniądze, za które miano kupować żywność w kraju wyniszczonym dugoletnimi działaniami I Wojny Światowej.

     Bitwa zakończyła się sukcesem potwierdzającym wyższość polskiego, elastycznego dowodzenia nad statycznym i schematycznym dowodzeniem ze strony sowieckiej. Straty sowieckie to ponad 40 tys. jeńców (poza rannymi i zabitymi) i znaczne ilości sprzętu wojennego. Tereny zajęte przez wojsko polskie stały się na 20 lat granicą między Polską, a ZSRR.

     Należy wspomnieć o jeszcze jednym epizodzie; na mocy porozumienia między Litwą, a stroną rosyjską zawartego 12 lipca 1920 roku (w czasie odwrotu wojsk polskich), Litwini zajeli rejon Wilna i Suwałk. W czasie „Bitwy Niemeńskiej” „grupa skrzydowa”, po rozbiciu wojsk litewskich w rejonie Suwałk i jadącego w kierunku Grodna litewskiego wsparcia dla wojsk sowieckich, skutecznie powstrzymała zaborcze nastroje Litwinów. Jednak na skutek angielskich nacisków w trakcie rokowań pokojowych, Wilno miało pozostać w ręku litewskim. To doprowadziło do tzw. buntu Żeligowskiego, który dowodząc dywizją litewsko-białoruską, "wypowiedział posłuszeństwo" polskiemu dowództwu i zajął rejon Wilna proklamując tzw. Litwę Środkową. Jednym z powodów były krwawe straty, jakie ponieli żołnierze dywizji w walkach z sowietami, a którym to ludziom powstała sytuacja nie dawała prawa powrotu w rodzinne strony – pochodzili głównie z okolic Wilna. Duże wzburzenie przynosiły też informacje o bardzo złym traktowaniu ludności polskiej na terenach zajętych przez Litwinów.


Odrębną kwestią jest sprawa negocjacji prowadzonych przez narodową prawicę z sowietami. W ich efekcie Polska "ustąpiła" ze znacznej części zdobytego terenu. Np.  w rękach polskich znalazł się Mińsk z którego wojska polskie się wycofały. Sowieci byli skłonni oddać całą Białoruś (wtedy nazywano te tereny Litwą Południową, albo Białą Litwą), aż po Smoleńsk.

Kunktatorstwo narodówców wynikało z tego, że  w takim przypadku mogłaby powstać sfederowana z Polska Białoruś, co nie było zgodne z koncepcją "narodowców" zakładających istnienie państwa narodowego, która to idea była sprzeczna z koncepcją jagiellońską.

Można powiedzieć, że Piłsudski wygrał wojnę, ale jej owoce zebrali jego przeciwnicy.
 
Efektem tej kunktatorskiej polityki była zdrada nie tylko Ukraińców  (Petlura), ale także Białorusinów - grupa  gen. Bułak - Bałachowicza została skadrowana, zasilona sprzętem i amunicją i wysłana na stronę sowiecką z zadaniem samodzielnej walki o niepodległość. A to, jak wiadomo się nie udało. Po miesiącu oddziały białoruskie przeszły na stronę polską, gdzie, tak jak Ukraińcy, zostały internowane. 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @
    Wyraźnie mam na NEONie "narodowego pałkarza"; jak zauważyłem wszystkie moje notki natychmiast otrzymują "pałę" - zapewne nawet bez przeczytania.
    Cóż, chyba określenie, że ND - to skrót od "Narodowi Debile" - jest trafny.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:25:35
    malina
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:25:35
    Takich "Narodowych Debili" nie wiadomo jakiej narodowości jest tutaj sporawo :)
    Obawiam się, że 1 będzie więcej.

    "Można powiedzieć, że Piłsudski wygrał wojnę, ale jej owoce zebrali jego przeciwnicy."

    Z miejsca też ci przeciwnicy podważali jego niewątpliwe zasługi w odzyskaniu niepodległości przez Polskę...i trwa to do dzisiaj, genami to idzie, czy jak?.. ten "debilizm" ?

    Oczywiście * * * * * !
  • @Astra 13:06:54
    Jest mi przykro, że użyłem aż tak dosadnego określenia - wśród ludzi o tendencach narodowych było i jest dużo rzeczywiście zaangażowanych patriotów, a zasług takich ludzi jak Dmowski - nie można nigdy pomijać.
    Jednak prezentowana tu nienawiść do osoby - wskazuje na fundamentalizm antypolski znacznej części tego środowiska.
    Przed wojną było to podparte posiadaniem znacznych terenów. Tych ludzi nie interesowała Polska, a jedynie odzyskanie latyfundiów na Kresach.
    M.in. dlatego moje podejście do sprawy ziemiaństwa jest ambiwalentne.
    Z jednej strony -zwłaszcza "ci mniejsi" byli nośnikami tradycji polskich w każdym tego słowa znaczeniu.
    Z drugiej - "ci więksi" to w znakomitej większości ci, dla których liczy się tylko kasa, a nie wartości narodowe.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:37:46
    Zawsze doceniałam rolę Dmowskiego w odzyskaniu niepodległości Polski.
    Z tym jego "środowiskiem" gorzej mi idzie :)
    Zgadzam się co roli ziemiaństwa w Polsce, zwłaszcza tego "mniejszego"
    Ci "więksi" bez względu na przynależność klasową zawsze byli tacy... "kasowi" niestety.

    pozdrawiam
  • @Autor
    "W czasie „Bitwy Warszawskiej” jednostki walczące wcześniej w okolicach Lwowa znalazły się pod Białymstokiem."

    No comments....

    Kuźwa, jak oni to zrobili...? z buta? Chyba nie, bo pewnie większość butów nie miała....

    Nie rozumiem.

    Dziękuję za bardzo ważny wpis.
    5*
  • @Jasiek 16:41:31
    Jedna z dywizji które brały udział w "manewrze z nad Wieprza", nie dostała transportu i "na bucie" przeszła chyba około 200 km. A następnego dnia już musiała pójść do walki.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:54:48
    Ja maksymalnie dałem z buta ok 30-35 km z przerwą po środku. W sportowych butach i ze słuchawkami na uszach, żeby było raźniej maszerować. I był komfort po powrocie w postaci prysznica, piwa i zakąski. O żadnej bitwie nawet nie wspominam. A i tak byłem padnięty. Tyle o mojej "twardości"...

    Cześć i Chwała Bohaterom!
  • @Jasiek 23:43:28
    Ja miewałem przeloty do 50 km dziennie z plecakiem ok. 15 kg. Z nocowaniem przy ognisku. Bez plecaka - nawet trochę więcej.
    A teraz mam problemy z wchodzeniem po schodach;-)))

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY