Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
618 postów 10181 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Kobieta a cywilizacja; rodzina (5)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Poprzednie notki z tego cyklu dotyczyły „podstaw wyjściowych”, czyli cech kobiet. Głównie. Bo i o cechach męskich też były napomknienia.

 
W tej notce chcę odnieść się do społecznych uwarunkowań roli kobiety. Także rozważyć, a przynajmniej zastanowić się nad rolą klasy, która była nośnikiem polskich obyczajów, a także tej, która może to robić w przyszłości. W znacznej mierze odnosi się to do tzw. ziemiaństwa.
 
Podstawowym pytanie dotyczy definicji (to słowo trochę zgrzyta szkłem w zębach w tym temacie), czy też określenia modelu POLSKIEJ RODZINY.
Czy jest to tylko związek kobiety i mężczyzny?
Wydaje się, że takie ujęcie zawęża rozumienie pojęcia. Rodzina – to znacznie szerszy zakres obowiązków i zależności. W jej krąg wchodzą przecież również dziadkowie i wszyscy bliżsi i dalsi krewni, a także powinowaci.

Dlatego zastanawiając się nad kryzysem rodziny koniecznym jest uwzględnienie zaniku wzajemnego oddziaływania w znacznie szerszym kręgu osób tworzących nasze otoczenie. Relacje mąż/żona – nie są wystarczające do „objęcia” wszystkich aspektów związanych z życiem rodzinnym. Aby ukształtować te relacje potrzeba znacznie więcej bodźców i informacji. Zwłaszcza, że wchodzi się w „życie rodzinne” w roli małżonków zazwyczaj młodo, czyli z małym doświadczeniem życiowym.
 
Jeśli zatem rozważać kształt rodziny, to należy zastanowić się nad jej optymalną wielkością – w sensie kręgu oddziaływania wzajemnego. I natychmiast powstaje pytanie, czy w ten krąg wchodzić będą tylko krewni, czy też jest to sfera włączania  (w pewnym zakresie) osób współżyjących.
 
Przykładem niech będzie zaobserwowana sytuacja. Otóż wstawiając swoje rośliny do jednego ze sklepów spotkałem właścicielkę na rozmowie z osobnikiem o cechach „menela”. Okazało się, że to jej siostrzeniec. Ciekawe były słowa pożegnania: „ciociu żyj i bądź zdrowa, bo bez ciebie wszyscy zginiemy”. Czyli w potrzebie członkowie szerzej rozumianej rodziny zwracają się o pomoc do lepiej „ustawionych”.
W pewnym stopniu podobną sytuację miałem u siebie kilka dni temu; zatrudniam dorywczo kobiety do prac ogrodniczych. Ich „stan” bywa różny, a na pewno nie należą do elity. Ale czasami pracują. Właśnie taka pani (piersióweczki” jeszcze znajduję utkane po kątach) była zatrudniona wiosną. Zapłaciłem dobrze, a na koniec dostała ekstra pieniądze, co w sumie było dobrą jak na nasze warunki zapłatą. Szczególnie za jej pracę. Ale po trosze było to związane z faktem, że miała chorego męża.
I właśnie kilka dni temu przyszła z prośbą o pieniądze, które odpracuje w przyszłym roku, bo nie ma skąd wziąć, a mąż bardzo chory – nie ma na lekarstwa i nie ma na jedzenie.
Coś dostała, a parę dni później zadzwoniła, że mąż zmarł.
 
Jaka konkluzja? Taka, że oddziaływaniem tworzymy zawsze większe wspólnoty o wzajemnych powiązaniach. To jest pewnego rodzaju „rodzina społeczna”.
I tych zależności nie można pomijać. Bez nich wszyscy stajemy się wewnętrznie ubożsi.
 
Tak więc – rodzina, to nie tylko ten krąg najbliższych (rodzice, dzieci, dziadkowie) to także oddziaływanie na otoczenie – bliższych i dalszych krewnych, ale także osoby postronne, a powiązane.
Jaki powinien być ten krąg oddziaływania? Jaki był kiedyś, że polski model cywilizacyjny przetrwał aż do czasów współczesnych i ma szansę na odtworzenie?
Wydaje się, że był to model „ziemiański”, czyli rodziny ziemiańskiej wraz z otoczką wszelkich powiązań, które obejmowały pełny zakres spraw życiowych, czyli „funkcjonalnie pełny”.

Co przez to rozumieć?
Że obejmował wszystkie sfery rozwojowe człowieka. Urodzenie i wychowanie w rodzinie (dawniej kształcenie też miało miejsce w rodzinie), opieka zdrowotna nad członkami wspólnoty, zaspokojenie potrzeb żywnościowych, a także podstawowych dotyczących ubrania, czy mieszkania. Także formy kulturowe – zarówno kultywowanie obyczajów jak i stosowne zainteresowanie formami piękna.
 
Model ziemiański był „pełny”, ale pamiętać też należy o modelu „włościańskim”, czyli chłopskim, który był ograniczony z racji materialnych, ale było to kompensowane większym wpływem całej wspólnoty wiejskiej (wsi).
Warto zauważyć, że o ile ziemiaństwo, jako klasa społeczna, został praktycznie zlikwidowane w czasie II WŚ i zaraz po – jako celowa eksterminacja, to zwyczaje i zależności zostały w sporej części zachowane dzięki chłopom.
 
Obecnie mamy bardziej „wyspecjalizowane’ społeczeństwo. Wąsko rozumiana rodzina nie jest w stanie unieść ciężaru wychowania i kształcenia dzieci, opieki nad chorymi (także tymi niepełnosprawnymi – a ta kwestia powinna być rozwiązywana ”w rodzinie”), także dotyczy to form kulturowych – obyczajów, czy nawet spraw związanych z kuchnią.
 
Wszystkie te dziedziny „przejęło” państwo. Czy jest to optymalne dla rozwoju osobowości? Czy obecny system możemy „poprawić” zmieniając np. sposób kreowania pieniądza, czy też należy zastanowić się nad głębszymi zmianami związanymi z funkcjonowaniem rodziny?
 
Na zakończenie. Jak zaznaczyłem, nośnikiem polskości,  najbardziej efektywne społecznie w funkcjonowaniu rodziny, było ziemiaństwo. Obecnie ta klasa społeczna praktycznie nie istnieje. Ale wśród potomków jeszcze istnieje pamięć o pewnych zależnościach i rozwiązaniach, które albo warto zachować, albo przynajmniej wziąć pod uwagę przy kształtowaniu modelu rodziny dostosowanej do współczesności. Wiele bowiem zwyczajów i form towarzyskich ma głębokie umotywowanie psychologiczne powstałe z pokoleniowych doświadczeń przodków. To ważne zadanie dla tych, którzy odczuwają więź ze swoją rodzinną przeszłością, a są patriotami polskości i zechcą swą wiedzą i doświadczeniami podzielić się z tymi, którzy takiej wiedzy nie posiadają. Potrzeba nowych elit kształtujących model rodziny dostosowany do współczesności, ale nie można odrzucać doświadczeń już zdobytych wysiłkiem pokoleń.

KOMENTARZE

  • *5
    :-)
  • @Autor
    "Taka, że oddziaływaniem tworzymy zawsze większe wspólnoty o wzajemnych powiązaniach."

    Warto zatem zadać pytanie, czy cokolwiek może każdego z nas zwolnić lub wyręczyć z takiej właśnie twórczości wzajemnych powiązań? Czy dla człowieka, który nie tworzy takich powiązań jest jakiekolwiek usprawiedliwienie?
  • @programista 12:31:47
    Obecny system świadomie i celowo niszczy te wszystkie powiązania.

    Oddziaływanie jest mało zauważalne, gdyż zmiany są widoczne wyraźnie dopiero po trzech pokoleniach. Tak jest np. w odniesieniu do emerytur, ale także służba zdrowia.
    Mamy też początki degeneracji struktury rolnej, co zaowocuje głodem w juz niedalekiej przyszłości.
  • @Autor
    http://bi.gazeta.pl/im/7f/08/f4/z15992959Q.jpg
  • @Zbójnicki pies 20:51:55
    Tu w tej części rozważań akurat jest bardzo mało o kobietach a o relacji
    rodzina - jej członkowie - wspólnota - państwo.
  • @Stara Baba 21:28:05
    to ad vocem - CALOSCI 8-)))))))))
  • @Zbójnicki pies 21:30:31
    O... ok.
  • @Zbójnicki pies 20:51:55
    Owszem, ale tu, internetowo, o gwałt trudno...
  • @Krzysztof J. Wojtas 01:28:43
    Akurat tej notce można byłoby nadać absolutnie inny tytuł:

    "Więzi rodzinne (rodowe, lokalne) a Cywilizacja."

    Inżynierom "Nowego Porządku" po 45. r., dzięki tzw. funkcji awansu społecznego, zależało na przeforsowaniu dwóch rzeczy:

    - na przerwaniu ciągłości pokoleń (wyśmianiu więzi nowe-stare)
    - na wyrugowaniu z życia jednostki więzi rodzinnych i wciśnięciu w to puste miejsce więzi towarzyskich, zawodowych itd. (z natury rzeczy niestałych i interesownych).

    Nieprawdą jest, że rodzina = konserwa.
    Przedsiębiorczość najbardziej zwartych rodzinnie polskich społeczności, tj. Podhala, Zakopanego czy Kaszub, temu przeczą.

    Jak pięknie p. IBF opisuje swe doświadczenia z Osiecznicy, tam każdy każdego wspiera, nawet jeśli PKB tych wiosek nie jest specjalnie wysokie. Tam czuć, że środkiem ciężkości rodzina i wspólnota. Gdy się natomiast jeszcze kilka lat temu jechało w wykorzenione wsie lubuskie czy też w słupskie, legnickie itd., tam było genialnie widać, jakie spustoszenie w ludziach (aż do 3 generacji!) uczyniło wykorzenienie. Alkohol, totalna niedbałość o swe poniemieckie gospodarstwa i bezrobocie.

    Oczywiście osobom od lat żyjącym na zapiecku zdarza się niekiedy pewna "ociężałość" w rozwijaniu skrzydeł, gdy tych zależności mnogo, a świeżego powietrza niewiele. Ale to chyba znacznie lepsze, niż pustka i alienacja ludzi bez korzeni, co potwierdzi wielu dzisiejszych Londyńczyków.

    Naturalnym sprzymierzeńcem tej elementarnej sfery cywilizacyjnej, jaką się więzi lokalne, jest Kościół. Naturalnym jej wrogiem - totalne upośledzenie lokalnych rynków pracy i bezrobocie, exodus młodych ludzi do dużych miast (to pół biedy jeszcze) lub zagranicę, nie wyborem życiowym, lecz koniecznością materialną dyktowany.

    Największym hamulcem lokalnej (legalnej) przedsiębiorczości jest natomiast obowiązkowy horrendalny ZUS, który albo spycha tych nieco bardziej przedsiębiorczych, którzy chcą zarabiać, ale ich na ten 1 tys. PLN na ZUS nie stać, w czeluść "przestępczej szarej strefy", albo w ogóle obcina im skrzydła na wstępie, skazując na bezczynność i oczekiwanie (a nuż ktoś mi zaproponuje pracę).

    Chyba tylko chore wymysły pana Kołodki, wybranego ministrem finansów za Millera, o ile pamiętam, a może Belki, mogły stworzyć takie niezwykle popularne monstrum, bardzo rozpowszechnione w lokalnej Polsce: 5 dorosłych osób żyje z emerytury dwojga dogorywających żywota dziadków.

    O finansowych zależnościach i uwarunkowaniach towarzyszących podejmowaniu działalności gospodarczej w polskich wsiach i małych miasteczkach warto byłoby napisać, bo to kosmos.
  • @maharaja 09:34:03
    Sporo sensownych uwag i spostrzeżeń.
    Niemniej - ta notka tworzy opis, czy warunki środowiskowe naszego życia w rodzinie.
    Teraz w to środowisko trzeba "wstawić" kobietę - czyli określić jej rolę.
    I to będzie podstawowe zadanie cyklu - propozycja nowego określenia relacji rodzinnych. Dopiero na tej podstawie można rozważać sprawy ekonomiczne.
    Pewnie parę notek będzie, a myślałem, że najwyżej pięć. Teraz widzę materiał na następne trzy. Ale mam jeszcze sporo pracy przy domu (nalewki), to mi myślenie idzie powoli.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY