Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
617 postów 10158 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Pomidory a Unia Europejska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zazwyczaj gdzieś w kwietniu zamieszczałem notki na temat sadzonek pomidorów. Informacyjnie, ale też zawsze można mówić o kontekście reklamowym.

W tym roku jakoś temat umknął mi spod uwagi – może miałem za dużo pracy; pisać każdy może , a sadzonek  trzeba pilnować, bo tu nie ma dnia wolnego od pracy – trzeba podlewać, sprawdzać, czy nie pojawiają się jakieś nieprawidłowości. Wiadomo - „pańskie oko konia tuczy”. A produkowaliśmy tych sadzonek sporo, w zasadzie nieco ponad nasze możliwości, przy tegorocznym układzie pogodowym. Kilkadziesiąt odmian zarówno koktajlowych, jak i o dużych owocach, w kolorach białe, żółte, zielone, różowe, czerwone, malinowe i czarne. Te na pewno, a mogą być odcienie;-)))
Jednym słowem, mogę powiedzieć, że pewne doświadczenie w przygotowaniu sadzonek posiadam, a chyba ich nabywcy są zadowoleni, bo otrzymałem zapytanie o dostarczanie ich poza Warszawę. Fakt, że sprawdzamy jak zachowuję się rośliny i wysadzamy je też u nas na działce w warunkach porównawczych; te, które nie mają „dobrych” rokowań – są usuwane z doboru. Tak np. było z jedną z odmian, która, co prawda, charakteryzowała się dużym wigorem i smacznymi owocami, ale były one miękkie i łatwo się psuły, nawet jeszcze na krzaku.
 
Ale ta notka ma dotyczyć innych kwestii.
Jedna, to polityka supermarketów, którym bardziej opłaca się sprowadzać rośliny z Holandii niż brać je od lokalnych producentów. Wynika to z polityki sprzedaży, że wszystkie sklepy sieci muszą mieć ujednolicony towar. Tymczasem lokalny producent, nawet mając lepszy produkt jakościowo, nie jest w stanie dostarczyć go do odległych miejsc. Tracą na tym klienci, ale też supermarkety niszczą produkcję lokalną. Piszę tu o roślinach, jednak dotyczy to znacznie większego asortymentu towarów. Można mówić, że te markety są forpocztą NWO i globalizacji. Kupując w „Biedronce”, czy innym „Lidlu” – nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy – Czytelniku/Konsumencie.
 
Druga, to działanie Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin. To ewidentnie instytucja, która ma na celu niszczenie polskiego rolnictwa i poddanie go pod kontrolę i filtrację firm chcących wprowadzić GMO.
Dlaczego tak twierdzę? Może zamiast gołosłownych stwierdzeń opiszę moją „współpracę” z tą instytucją. Wnioski można wyciągnąć samemu.
Wspomnę tu jeszcze o przykładzie działania podobnej instytucji związanej z produkcją zwierzęcą, a gdzie kilka lat temu , na podstawie „znalezienia” ciał martwych dzików  (Afrykański Pomór Świń) przy granicy państwa, wprowadzono na blisko połowie kraju zakaz produkcji trzody chlewnej. To, że wg wszelkich danych te dziki zostały przetransportowane do Polski z Litwy – nie miał znaczenia. Państwowy inspektor mógł się wykazać – to się wykazał. (To było za PO).
Z racji zapytania o dostawę sadzonek pomidorów poza granice województwa, zgłosiłem do PIOR  taki zamiar – czyli wolę bycia producentem rozsad.
Zgodnie z przepisami, taki wymóg jest stawiany, a produkcja kontrolowana na okoliczność jakichś tam chorób.
Przepisy mówią, że  zgłoszenie powinno zostać przekazane do PIOR na minimum tydzień przed pierwszą dostawą produktu. W przypadku sadzonek pomidorów dla działkowiczów jest to czas od około 20 kwietnia do końca maja. Samego zgłoszenia dokonałem znacznie wcześniej, ale rzeczywiście  kontrola pojawiła się na początku kwietnia. Sprawdzono warunki produkcji i pobrano próbkę podłoża. Na moje stwierdzenie, że jest to czysty torf z nawozami i, że był on już badany – odpowiedź, że oni muszą to zrobić raz jeszcze. Cóż, może i takie wymogi.
Na tej podstawie, po badaniach, producent otrzymuje prawo do nabycia paszportów roślinnych, które powinny  być dołączane do każdej partii ekspediowanych roślin.
Koło 25 maja dostałem wiadomość, że badanie gleby zostało wykonane i mogę odebrać paszporty. Na moje stwierdzenie, że teraz ja już nie mam roślin – jest po sezonie, a te paszporty to mogą sobie urzędnicy użyć do podcierania d…, padło stwierdzenie, że będą kontrole w sklepach i za brak paszportów mogą być ich właściciele karani. A za badanie trzeba zapłacić – jest mój podpis na zleceniu.
Ciekawa sytuacja – nie wykonano na czas badań, ale za brak potwierdzenia ich wykonania – chcą karać. Czy to leży w interesie Polski? Czy właśnie na podstawie takich działań – nie eliminuje się polskich producentów?
Przy kontroli „na miejscu” dokładnie było sprawdzane pochodzenie nasion. Broń Boże, aby nie były to nasiona własnej produkcji (jeśli odmiana jest ustalona, czyli bez ingerencji w genetykę) można samemu  nasiona przygotować przy zachowaniu pewnych rygorów. Tą drogą łatwo wprowadzić rośliny GMO – będzie wyłączność sprzedaży, a  ogranicza  bogactwo lokalnych smaków – bo to właśnie lokalne mutacje odmian dają niepowtarzalny smak, a ludzie się o takie ciekawostki dopytują.
 
Inny mój kontakt z naszą antypolską działalnością urzędniczą miałem kilka lat temu. To czas, gdy Rosja wprowadziła zakaz sprowadzania cebul lilii z Holandii. Była to okazja do dobrego zarobku. Akurat miałem cebule lilii „z własnego chowu”, ale potrzebowałem świadectwo fitosanitarne. Zgodnie z prawem, kontroli może podlegać nawet do 10 % ilości towaru – badanie powoduje niszczenie cebuli. Zwykle wybiera się kilka cebul z partii i tylko jeśli są jakieś wątpliwości, poszerza się zakres badań. W moim przypadku po prostu zmielono 10 % towaru – bez badania, na zasadzie, że tyle mają prawo zabrać. Kiedy opowiedziałem o tym w Holandii - wzbudziło to "wielkie zdziwienie" działaniem państwowej instytucji.
Cóż, może bym to przebolał, ale wynik badania otrzymałem nie po tygodniu, ale po 2 miesiącach, kiedy sprawa eksportu stała się nieaktualna. Czyli – to działanie na szkodę polskiego producenta.
 
Podsumowując – Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin – to agencja obcego państwa, której celem jest kontrola i niszczenie polskiego rolnictwa.Wygląda na to, że takich instytucji mamy więcej. Czy, biorąc pod uwagę wtrącanie się „timmermansów” w sprawy polskie, nie powinna zostać przeprowadzona analiza systemowa korzyści związanych z przynależnością do UE?

KOMENTARZE

  • Jakoś
    dziwnym trafem nasze dzisiejsze notki się zazębiają.

    I połajanek z Twojej strony raczej nie będzie bo nic o PiSlandii i PiSlamistach nie pisałem :)))
  • @Autor
    Ależ szanowny Autor spłyca swoje diagnozy!
    Gdy jakaś instytucja nie działa tak jak sobie wyobrażali jej twórcy to szanowny Autor po prostu stwierdza że " to agencja obcego państwa, której celem jest kontrola i niszczenie". Dodatkowo okraszając to stwierdzenie sugestią, że to pewnie z polecania UE.
    Nie rozważa szanowny Autor w ogóle bogatego materiału opisującego sposób działania organizacji biurokratycznych, ich wady i zalety. Nie analizuje przyczyn powstania i roli jaką miałaby dana instytucja odgrywać w zamyśle jej twórców oraz stosunku twórców do późniejszych rzeczywistych efektów.

    Takie podejście szczególnie dziwi w przypadku autora aspirującego do prezentacji idei cywilizacyjnych, gdyż rodzi podejrzenie że te idee podlegały również tak pobieżnej analizie jak powyższy temat.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 09:53:18
    Też zauważyłem zbieżność tematyczną.

    Co do połajanek.
    Mnie nie chodzi o to, że PiS-u nie wolno krytykować. Bo trzeba. Ale konstruktywnie.
    Na czym to polega?
    Ano na tym, że można i należy to robić w odniesieniu do innej idei organizacyjnej. Sama krytyka PiS - jeśli nie ma innej opcji - jest krytykanctwem.
    Ja próbuję patrzeć na to, co robi PiS, z punktu widzenia zmiany systemowej. PiS - chyba nie jest antysystemowy (może to głęboko ukrywa?;-)))) Jeśli jest to coś, co może być zaadaptowane w Rzeczypospolitej - nie krytykuję. Ale chętnie "pojadę jak po psie", gdy będzie to w linii antypolskiej.

    Czy PiS jest odpowiedzialny za Państwową Inspekcję Ochrony Roślin? Jest. Tyle, że jak wymienić kadry? Przecież, choćbyś się "ze...ł" nie nadajesz się na inspektora ochrony roślin. Zawisza także nie. Masz kandydatów? A to ma być w każdym powiecie i jeszcze województwie.
  • @programista 10:05:21
    A g... mnie obchodzą zamierzenia i założenia twórców biurokratycznych instytucji. Ważne jest, co faktycznie robią i jakie są efekty ich działalności; czy są przydatne społecznie.

    Jeśli myśli się cywilizacyjnie - to należy właśnie umieć przewidywać kierunki możliwej degeneracji systemu. Pisuję w cyklu Instytuty CP właśnie o strukturach organizacyjnych występujących w państwie. Te rozważania właśnie mają taki cel - wskazać jak to może działać, aby nie wymknęło się spod kontroli celowej - interesu społecznego, a nie wybranej grupy.
  • jeszcze można
    No ale pomidory można jeszcze…
    można jeszcze, sprzedawać na rynku.
    Jajka i miód w słoikach już nie, chyba że ma się odpowiednie dokumenta od służb weterynaryjnych i książeczkę zdrowia.
    bez tego mandat trzy stówy
  • @programista 10:05:21
    Po owocach kolego się ich poznaje. A owoce w całej gospodarce i rolnictwie są zgniłe, albowiem podlano je trucizną i to w określonym celu. TYm celem jest niszczenie polskiego rolnictwa i polskiej gospodarki i podporządkowanie go tym z grubymi portfelami. Jesli tego nie widzisz i nie rozumiesz, a nie rozumiesz boś teoretyk to nic się na to nie poradzi. Masz wgrany program., którego po prostu nie da się zmienić.
  • @zadziwiony 10:28:59
    Tak to już jest, że najtrudniej dojrzeć drzazgę we własnym oku. Zawsze najłatwiej wszelką winą obarczyć jakiegoś zewnętrznego wroga, który wszelkimi sposobami chce nas zniszczyć, niż zastanowić się nad konsekwencjami własnych działań.
    Ta metoda była już stosowana przez wszystkich plemiennych szamanów i kapłanów, obarczających za wszystkie przykre zdarzenia sąsiednie plemiona.

    "Jeśli tego nie widzisz i nie rozumiesz, a nie rozumiesz boś teoretyk to nic się na to nie poradzi. Masz wgrany program., którego po prostu nie da się zmienić."

    W przysłowiu iż "każdy sądzi wg siebie" tkwi głęboka wiedza o ludzkiej psychice.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:16:26
    "Jeśli myśli się cywilizacyjnie - to należy właśnie umieć przewidywać kierunki możliwej degeneracji systemu."

    Czy poznania cudzych błędów i przyczyn jakie do nich doprowadziły nie zalicza szanowny Pan do "myślenia cywilizacyjnego"?
  • @Oświat 10:25:17
    Za dużo produkuję, aby jeszcze bawić się w samodzielną sprzedaż.
    No i koszta.
    W sklepach na moje sadzonki jest około 100 % narzutu. To mnie wkurzało kiedyś, bo ja tu haruję, po nocach pilnuję, aby przymrozki nie zniszczyły itp. A tu wstawia się do sklepu i po godzinie - sprzedana za 2 razy wyższą cenę niż moja.
    Tylko... jak rozmawiam z właścicielami sklepów, ile oni ponoszą różnych kosztów - to dopiero jest zdzierstwo.
  • @programista 10:39:27
    Przeczytaj notkę Ruszkiewicza - on akurat wskazuje mechanizmy działania UE. Moja notka jest w zasadzie ilustrację tego, co on napisał.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:11:05
    Jednak bez połajanek się nie obyło :)))

    Podział ról jest dobry - pan Wojtas konstruuje konstruktywną przyszłość a Ruszkiewicz krytykuje teraźniejszość.
    To, że nie ma (?) innej opcji nie znaczy wcale, że należy na siłę doszukiwać się jakiegoś wyimaginowanego dobra w PiS bo tego "dobra" po prostu nie ma. Ja nic dobrego nie widzę od prawie 30 lat. Okres wcześniejszy pomińmy milczeniem.

    Wcale nie będę zdziwiony jak w nadchodzących wyborach zobaczę nazwisko Pana Wojtasa na liście. Z ramienia i poparcia... :)))))
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:12:47
    Jedyna opcja poparcie mnie w wyborach jest Cywilizacja Polska. Tylko najpierw trzeba utworzyć ugrupowanie (żadnej partii).
    Jak się do mnie przyłączycie - można startować. Ale zaznaczam, że jestem zamordystą - wszystkie moje rośliny o tym wiedzą. Żadnych odstępstw międzygatunkowych, czy innych multi - kulti.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:50:37
    //... jestem zamordystą - wszystkie moje rośliny o tym wiedzą.//

    I ze strachu rosną jak oszalałe :)))
  • KJW
    To kiedy mogę wpaść na pierwsze pomidorki?
    Mam nadzieję, że całego cytryńca nie wytrąbiłeś? Jest taki dobry, bułgarski przepis - sałatka z pomidorów z oliwą + jakiś dobry serek (może być feta) i do tego obowiązkowo rakija.
    Ale ja wolę cytryńcówkę :)))

    Tylko nie gadamy o PiSlandii i PiSlamistach, ok?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 17:35:10
    Cóż. W marcu było 2 tygodniowe przyspieszenie, ale kwiecień zimny - w efekcie mamy około tygodnia opóźnienia wegetacji. Pomidory normalnie są z tunelu 5 lipca. W tym roku pewnie około 10.
    Cytryniec nie zawiązał owoców. Podobnie jak wiśnie, śliwki, czereśnie i inne pestkowe.
    Ale chyba w tym roku będzie dereniówka. Ale to jesień.

    Jak pisałem. Jak zorganizujesz spotkanie dyskusyjne - min 5 osób, aby było o czym i z kim pogadać - jestem otwarty.
    Właśnie Anie mi nakazała przetestowanie grilla w nowym ustawieniu....
  • @Autor
    W latach 70-tych rodzice dostali z zakładu ogród działkowy na którym uprawiali warzywka i owoce.Tuż obok nas działkę otrzymał grecki uchodżca.On się specjalizował w uprawie pomidorów których sadzonki przywiózł z Grecji.
    Pewnego dnia za drobną pomoc na działce Greka otrzymałem kosz dorodnych świeżych pomidorów.To była prawdziwa uczta.Zapach pomidorów unosił się w mieszkaniu przez trzy dni,a pomidory jedliśmy w całości jak jabłka.
    W następnym roku kupiliśmy sadzonki od Greka i mieliśmy już swoje wspaniałe pomidory z których nasiona powędrowały na wieś do rodziny w woj.mazowieckim.Jak bylem tam na wakacjach to objadałem się tymi pomidorami.
    Niestety wszystko co dobre to się szybko kończy.Grek umarł nam działkę zabrano pod budownictwo mieszkaniowe a ciotka oddała gospodarstwo synowi który wolał kupować warzywa na targu jak samemu uprawiać
    I tylko pozostał smak i zapach pomidorów który nie zapomnę do końca życia.Nigdy też nigdzie nie spotkałem takich pomidorów.To co teraz się produkuje masowo nazywam produktem pomidoropodobnym,który rzadko biorę do ust.
    Jedynie piję soczek pomidorowy,który sam robię z pomidorów rosnących na polu u kolegi z gatunku "Lima".Sok jest smaczny i zawiera dużo zdrowego likopenu.
  • @matterhorn 19:29:20
    Lima - to odpowiednik polskiego Kmicica.
    Ja mam oryginał - pochodzenia rosyjskiego, a sprzedaję pod nazwą Czółenko. B. dobra odmiana, niezwykle plenna. Jednak trzeba pamiętać o podlewaniu - jest wrażliwa na brak wody w okresie tworzenia owoców.
    A pomidory - "to są paszowe z UE". Oni się specjalizują w normowaniu smaku - ma być wszystko jedno - pomidor, kartofel, czy kurczak.
    Jak zaś urośnie na polu i dojrzeje na słońcu - to takie tylko u mnie;-)))
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:16:26
    Jak kiedyś napisałem "Czas na Tajne Nauczanie" (to było o absurdach w edukacji),
    może czas na Tajne Hodowle / Uprawy?
    Każdy coś uprawia, umawiamy się w internecie ;P.
    Na dużą skalę się nie da, ale czy tak wiele trzeba do PRZEŻYCIA?

    Co do GMO, to w jednym z filmów (o Indiach), jest podniesiony "ciekawy" aspekt:
    - "dzięki zabiegom" np Monsanto, miejscowe odmiany przestają być dostępne,
    - rośliny GMO okazują się NIEODPORNE na warunki w danym kraju.

    I katastrofa gotowa.
    Bo jak się POZBYĆ czegoś "roundup ready"? Napalmem?
  • @laurentp 22:08:41
    Kilka lat temu prowadziłem taką akcję - koszenie, młócka cepem żyta, mielenie w domowych warunkach i pieczenie chleba.
    Są nawet filmy z tego - były na NEON-ie.
    Ale nie przyniosło to zbyt dużego zainteresowania tematem, a było sporo kąśliwych uwag - bo to zboże zachwaszczone było, a wydajność z hektara mała.
    Większość tylko pyszczy, a później - tup, tup do supermarketu ładnie opakowane GMO nabywa....
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:53:44
    Ta "większość" POTEM będzie chora / bezpłodna / itp.
    ICH wybór.
    Ja mówię o możliwościach / potrzebach ludzi świadomych.

    Choć powrót do metod siewu / zbioru pradziadów to imo przesada... Co innego dobór gatunków / sposoby ochrony roślin (i zwierząt).
  • @laurentp 08:20:30
    Nie jestem pewien.
    Jeśli dojdzie do zapaści systemu - a wszystko na to wskazuje - właśnie tradycyjne metody będą jedynymi możliwymi.
    Czy robić już teraz? Nie ma sensu, ale warto mieć rozeznanie np. co do terminów agrotechnicznych itp. Wbrew pozorom ta wiedza jest kłopotliwa w uzyskaniu. A netu może nie by. Co wtedy?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY