Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
631 postów 10367 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

O modlitwie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Temat, który nurtuje mnie od wielu lat. Tu spróbuję przekazać stan przemyśleń na dzień dzisiejszy.

 
Czym jest modlitwa? Jaką pełni rolę i czy łączyć ją należy z ofiarą? Jakie jest (może być) działanie modlitwy – czy ma (może mieć) moc sprawczą, a jeśli tak, to w jakich uwarunkowaniach? Czy istnieje podobieństwo miedzy modlitwą, a czarami?
 
To kilka pytań (zainteresowanym sugeruję poszerzenie tej listy), jakie nasuwają się w odniesieniu do modlitwy. A swego czasu szukałem opracowań tematycznych zwłaszcza w opracowaniach religijnych. Niestety, są bardzo ograniczone i „wąskie” w ujęciu. Także w odniesieniu do formy. Bo przecież modlitwa może mieć różną postać. Może być śpiewaniem hymnu i milczącym uwielbieniem, powtarzaniem słów i gestów, i wewnętrznym skupieniem, prośbą i dziękczynieniem.
Jeśli się głębiej zastanowić – jest to odwzorowanie naszego stosunku do otaczającej rzeczywistości. Takie określenie może wydać się herezją dla ludzi kręgu filozofii personalistycznej, gdzie Bóg jest osobowy i to w wyobrażeniu ludzkiego podobieństwa. Czy jednak uwielbienie Boga jest związane z osobą, czy stosunkiem do całej sfery mistycznej? Warto sobie to uświadomić a przynajmniej nad tym się zastanowić.
Gdzie szukać pierwowzoru modlitwy? W stanie mojej wiedzy – upatruję tego w religii BONE (boene), pierwotnej religii Środkowego Wschodu, obejmującego tereny od Kazachstanu po Tybet. Ta religia wypracowała mantrę jako wyraz stosunku do otoczenia.
(Najbardziej znaną jest słowo OM, a jest też wielce znana mantra OM MANI PADME HUM).
Sama idea mantry to powtarzanie słów , także ciągu sylab, co ma zmienić stosunek powtarzającego słowa do otoczenia nadając mu określony koloryt. Samo powtarzanie może przybierać różne formy: słowa zapisane na nośniku, a umieszczone w bębnie modlitewnym, który wystarczy obracać, czy zapisane na materiale i zawieszone w postaci chorągwi, którą łopocze wiatr, mają to samo znaczenie, co wypowiadane przez człowieka.
Warto z tego wyłowić, że mantra ma moc oddziaływania zarówno na otoczenie jak i tego, który ją wypowiada. Może więc mieć moc sprawczą, o ile jest zgodna z , nazwijmy to, wibracjami rzeczywistości.
 
Czy jest związek z tybetańskim mantrowaniem, a naszym, europejskim, czy szerzej, chrześcijańskim postrzeganiem świata?
Chyba oczywiste; najbardziej znaną mantrą chrześcijańską są słowa Modlitwy Pańskiej „Ojcze nasz…”. To bardzo rozbudowana mantra i gdybyśmy wszyscy powtarzali ją z uczuciem i zrozumieniem – świat na pewno stałby się lepszy.
 
Co jeszcze można dodać na ten temat? Na pewno trzeba zaznaczyć, że niektóre formy chrześcijańskiej modlitwy mają swe źródło w mantrowaniu. Mantry powtarzano w pewnym rytmie – stąd MALA łańcuch modlitewny używany w buddyzmie i lamaizmie, a zawierający 108 paciorków. (Dlaczego tyle? Nie ma pewności, ale jedna z wersji mówi, że Śiwa, kiedy Brahma i Wisznu nie chcieli go przyjąć do swego grona bóstw najwyższych, zaprezentował taniec w którym pokazał 108 układów tanecznych. Po tym „wykazaniu się” został włączony do trójcy najwyższych bóstw hinduizmu).
Chrześcijański różaniec jest ewidentnym zapożyczeniem mali tybetańskiej, a jego odmawianie ma cechy mantrowania.
 
Tyle pokrótce o modlitwie. To zarys tematu. Może w komentarzach pojawią się uwagi, które warto będzie rozszerzyć, bo pozostaje tu wiele niedopowiedzeń. Choćby sprawa wzmocnienia „sprawczości” modlitwy,  co jest zaznaczone w Ewangelii słowami Chrystusa, że „tylko post i modlitwa”. Czyli dla osiągniecia efektu potrzeba nie tylko „mantrowania”, ale i większego zaangażowania. Więc zamiast tylko o polityce i innych pier…ch, warto też czasami spojrzeć w głąb siebie. Nie tylko walką człowiek żyje.

KOMENTARZE

  • Znakomita notka, jestem nią podbudowany jak nie wiem kto.
    Pańskie rozważania powodują we mnie odruch ciągłego poszukiwania tej nitki łączącej nas wszystkich ze sobą, aby być jednością we wspólnym dziele podnoszenia naszego poziomu ponad oceany teoretyzmu, pragmatyzm tlacy się się w pańskich małych dziełach napawa mnie dumą, że są ludzie wyrastający ponad, zdrowia zyczę i cóz, jak tu nie dać 5* ?
  • @provincjał 10:57:14
    A mnie chodzi tylko o chwile refleksji nad sobą i naszym stosunkiem do otoczenia. Bo zbyt często gubimy to, co najważniejsze.
  • Modlitwa?
    To takie zaklinanie rzeczywistości (inaczej - bytu wyższego) o przychylność. Nie można tego zdefiniować w sposób racjonalny bo jest to emanacja stanu ducha - prośby, dziękczynienia.
    Ale z tego co sam doświadczyłem to skutkuje. Oczywiście nie automatycznie ale zmienia percepcję samego wznoszącego modły, podnosi go na duchu i mobilizuje. Często modlimy się bo brak nam wiary w powodzenie a modlitwa właśnie tę wiarę podbudowuje. Odwołanie się do bytu wyższego jest często bezcenne.
  • @provincjał 10:57:14
    Nie nadymaj tak Pana Wojtasa bo zaraz nam odleci :))
    I kto wystartuje w następnych wyborach prezydenckich?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:20:50
    Masz poczucie mistycyzmu w duchu naszego kręgu cywilizacji personalistycznej.
    To nic złego. A swój stosunek do modlitwy właśnie w tym duchu i to dobrze, zobrazowałeś.
    Wschód ma nieco inną Jednię.
  • @rabszak 12:26:30
    Bedę wdzięczny za samodzielne usunięcie tego komentarza.
    Owszem. Wszystko można o...ć, ale nie wypada tego robić w dobrym towarzystwie.
    czy Pan to rozumie?
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:55:30
    Jerzy Zięba o sile ducha, modlitwie, wpływie na zmianę DNA i inne:
    Od 1:21:13
    https://youtu.be/nYoUOTvieAk
  • Zadanie na ten tydzień
    Wspaniały proboszcz mojej parafii (ksiądz Franciszek), opowiadał w niedziele o modlitwie do Chrystusa, którego bliskość urealnia stojące przy łóżku krzesło.

    Zadanie brzmi. Dwa razy dziennie, po dwie minuty.
  • @dron67 13:35:56
    Przesłuchałem. Ale modlitwa ma dużo więcej aspektów. Oby chcieć sobie to wytłumaczyć.
  • @Andrzej Madej 13:59:06
    Obiekt do którego się modlimy (wszystko jedno jak nazywany), to jednak już pewne personalistyczne zboczenie.
    Modlitwa może mieć głębszy ślad.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:11:56
    Na pewno, to jest wieloaspektowe.
  • Swego czasu rozmawiałem o modlitwie z młodym światłym muzułmaninem
    I on powiedział mądre słowa, czy można się modlić do Boga o coś, gdy się wierzy, że Bóg najlepiej wie co dla nas dobre?

    Czy można się modlić o wygraną, o pieniądze...? Moim zdaniem nie. O zdrowie, o przychylność losu?

    Stąd dla mnie modlitwa to rozliczenie dnia, to rozmowa o tym, co mógłbym jutro uczynić lepiej, jako część modlitwy uznaję pogodzenie się z rodziną, jeśli wcześniej były jakieś scysje. Od czasu, gdy mój wujek zmarł po kłótni z żoną, ona zła poszła do kuchni, on słał łóżko i tak nieszczęśliwie podniósł poduszkę, że zrzucił żyrandol a ten przeciął mu tętnicę. Gdy żona wyszła on już nie żył z wykrwawienia. Dlatego nigdy nie wychodzę z domu w gniewie nie zasypiam w gniewie, pogodzenie się jest częścią mojej modlitwy.

    Ale modlitwa to rozmowa z Bogiem, czy można rozmawiać klepiąc te same znane od setek lat formułki, litanie, różaniec?
    Jako wzorzec modlitwy mamy "Modlitwę Pańską" Ojcze nasz... Składa się ona z dwóch etapów. Najpierw uwielbienie Boga, później jednak prośby o chleb powszedni, odpuszczenie win, ale pod warunkiem, że my te winy odpuścimy braciom.
  • @Zawisza Niebieski 15:12:53
    Dobre podejście, ale to dopiero początek rozważań czym jest modlitwa.
    Aspekt, który poruszyłeś jest bardzo ważny, ale.... tak jak pisałem innym - jest skażony personalizmem.
    Myślę, że ciebie stać na więcej.
    Podpowiem jedną ścieżkę: co sadzisz o piosence jako mantrze?
    A czekam na takie skojarzenia.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:59:28
    Mantra, litanie, różaniec, taniec wprowadzający w trans, modlitwy na osobności pierwotnej ludności ameryki ale także substancje narkotyczne (dlaczego podstawowym składnikiem potraw wigilijnych [czasu, gdy nasi przedchrześcijańscy ojcowie oczekiwali bliskiego kontaktu z zaświatami], grzyby nie te, które jemy dziś a narkotyzujace, wprowadza nas w inny stan umysłu. Z pewnością potrzebny wielu ludziom, skoro tylu sięga po takie substancje. Ale ja temu się sprzeciwstawiam. Modlitwa ma być świadoma, mnie do modlitwy nie trzeba Kościoła, dla mnie najlepszą modlitwą jest gdy czuję piętno natury - stworzenia. Wiatr, co włosy rozwiewa, piękno gór, piękno mazowieckich równin, piękno mazurskich jezior, to miejsce, gdzie można się modlić czując piękno stworzenia, czuć wielkość siły stwórczej.
    Modlitwa to rozmowa z Bogiem, musi być świadoma, w pełni kontrolowana przez nas.
    Dla mnie jedną z najpiękniejszych modlitw wyśpiewanych jest ta:
    https://www.youtube.com/watch?v=xC16umYvmjE
    mamy tu ukorzenie się przed mocą Boga, prośba, o ochronę przed zbrukaniem się grzechem (nienawiści). Te same elementy, które znajdujemy w Modlitwie Pańskiej wypowiadane z pełną świadomością, że nasze słabości to grzech. Modlitwa świadoma a nie poprzez wprowadzenie naszego umysłu w stan odmienny, trans.

    p.s. wcześniej prosił Pan któregoś z blogerów o usunięcie wpisu prezentującego "modlitwy Kaczyńskiego". Nie wiem kto usunął, ale był to wspaniały przykład do przemyślenia, przykład "modlitwy nienawiści". Dla wielu jakże swojskiej. "Spraw boże, żeby się tej Kowalskiej zupa przypaliła". To co człowiek potrafi nazwać modlitwą ma różne wymiary, również bardzo negatywne. Jeśli chcemy podchodzić do tematu w sposób akademicki, nie polityczny to takie "modlitwy" też trzeba w rozważaniach ująć. Bo wielu uważa, że to też "modlitwa".
    Tak więc rozmawiając o modlitwie i takie "modlitwy" też trzeba uwzględniać.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:42:22
    //Wschód ma nieco inną Jednię.//

    Nie byłem nigdy tam, na Wschodzie, gdzie Pan Wojtas był.
    To co napisałem to było odruchowe, zresztą u Pana rzadko komentuję...
    I niech tak zostanie :))
  • @Zawisza Niebieski 15:12:53
    //czy można rozmawiać klepiąc te same znane od setek lat formułki, litanie, różaniec?//

    Według mnie nie. Modlitwa to nie tylko mantra ("zdrowaśki"), to przede wszystkim rozmowa z samym sobą.
  • @Zawisza Niebieski 18:13:23
    Ten komentarz usunąłem sam i tylko licząc na rozsądek gostka nie zbanowałem. Ale przy następnym takim numerze ...

    Co do modlitwy.
    Czy rozmowa z Bogiem?
    Tak, w naszym kręgu systemu personalistycznego.
    W innych systemach - nie ma Boga osobowego. Aby zatem oddać tamten stan - chyba można byłoby to określić jako "poczucie współistnienia" Bez indywidualizowania - zarówno siebie jak i niespersonalizowanej, mistycznej rzeczywistości.

    "Czarna modlitwa" jako przeciwieństwo wersji tu przedstawionej, to kierowanie swej woli na narzucanie własnego stosunku do otoczenia. Czyli nie współistnienie, a narzucanie własnego punktu widzenia. panowanie nad otoczeniem.
    Czy nie do tego sprowadzają się twoje uwagi?
    Personalizm ma w takim ujęciu negatywne konotacje, gdyż usprawiedliwia taką możliwość, a w wersji żydowskiej - wręcz ją zaleca.

    A piosenki?
    Nie widzisz, że "moc piosenek" jest podobna "mocy" mantry? Zwłaszcza, że ma podobną formę i do tego oddziałuje w sferze wibracji.
    Należałoby temu poświęcić znacznie głębsze rozważania. Tyle, że to dociera do wąskiej grupy.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 18:28:11
    Widzisz Jarku, Bóg obdarzył wszystkich wystarczającą ilością rozumu, nikt nie skarży się, że ma go za mało, z wyjątkiem tych, co osiągnęli wiedzę tajemną... "wiem, że nic nie wiem..."
    Gdy uczeń zapytał Jezusa "Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów" [Jan 11.1], Ten mu odpowiedział "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!... " Ci, którzy maja wystarczająco rozumu, zaczęli słowa powtarzać, często ich nie rozumiejąc. Dla nich stworzono litanię, listę modlitw...
    Ci, co wiedzą, że nic nie wiedzą zrozumieli, że jest to tylko wzór modlitwy, wskazuje jak należy rozmawiać z Bogiem, czyli modlić się. Modlitwa to rozmowa nie klepanie paciorków, pisanie list do sklepów wysyłkowych "boże daj mi to i to...". Rozmowa i tylko rozmowa,albo aż rozmowa.
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:35:31
    Ja od czasów, gdy jako dziecko czytałem prasę zależna od PZPR, akceptowaną przez cenzurę na Mysiej, nauczyłem się po pierwsze czytac prawdę w słowach które cenzor zaakceptował, co dziś wspaniale sprawdza się w prasie zależnej od PiS, czy redemptorystów. Z drugiej strony nabyłem alergii na cenzurę. Potępiam każdą myśl, by ograniczać ludziom prawo do wypowiedzenia się, choćby w mojej opinii był to gostek idiota. Kto mi dał pewność, że akurat ja wiem wszystko i jestem sędzią ostatecznym,wszechwiedzącym. A może ten "gostek" ma jednak rację?
    Choć przyznam, że w przypadku gostków takich jak Kula Lis, co zaśmieca blog masą zupełnie nie związanych z tematem wrzutek, nie raz mnie ręka świerzbiła. Jednak za każdym razem brałem szklankę zimnej wody... zamiast.

    Czarna modlitwa, jak i modlitwa mają swoje odmiany. Modlitwę cechuje szacunek dla Boga i prośba o mądrość. Modlitwa nie znosi nienawiści. Zaś czarna modlitwa, również ta uprawiana z drabinki, jest jej odwrotnością.

    "Należałoby temu poświęcić znacznie głębsze rozważania. Tyle, że to dociera do wąskiej grupy." Jest gdzieś granica pychy. Ja widząc dzisiejsze społeczeństwo jestem za nauczaniem od podstaw. A to nauczanie zakłada jedną rzecz. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Tak naukę należy sformuować, by dotarła do znacznie większej grupy osób. Cierpliwość, nadzieja, ze jak kropla wody drąży skały, każda kropla wiedzy przedrze się przez najbardziej zatwardziałe czerepy. Jeśli założymy, że nasi czytelnicy są zbyt głupi, przegramy, bo nic nie napiszemy i nie skorzystamy z okazji trafienia do choćby tego jednego, co zrozumie. Jeśli jednak napiszemy wiedząc, że wielu przeczyta, a najcenniejsi są ci, co uczciwą 1* wystawią, taką płynącą z ich pełnego przekonania. W nich rozpoczyna się proces myślenia, jest dla nich szansa.
  • Tak trochę obok tematu
    Warto posłuchać prof. Ziemińskiego Czy Bóg jest dobry, albo dlaczego Bóg czyni zło.
    https://www.youtube.com/watch?v=SY95xw6R_g4
  • @wercia 22:31:04
    Już samo postawienie pytań wskazuje, że nie bardzo ma Pani rozeznanie w temacie: Bóg jest dobry, ale Bóg nie czyni zła.
    Zło i dobro nie istnieją, to wymysł manipulatorów dążących do władzy.

    Przeglądałem wykład prof. Ziemińskiego. Ma wielką wiedzę i rozumienie. Brak mu nieco technicznego polerowania. To humanistyczne budzi zastrzeżenia.
  • Będzie to dość niestosowne, bo notka jest bardzo dobra.
    Jednak teraz modlitwa tak jakby była niby do Boga a może coś pomieszało się niektórym wierzącym.
    I tak przypomniała mi się świetna piosenka Krystyny Prońko - Jesteś lekiem na całe zło
    Tekst tej piosenki jak ulał pasuje do modlitwy do Jarosława Kaczyńskiego:)

    WYPISUJESZ HASŁA W MOJEJ DŁONI
    POTEM SZCZOTKĄ ŚLAD FLAMASTRA DRZESZ.
    MÓWISZ,ŻE NIKOGO SIĘ NIE BOISZ,
    ŻE JAK PRZYJDĄ DO NAS TO ICH ZJESZ,CAŁY TY.

    LIŚCIE Z DRZEW SPADAJĄ MASŁEM NA DÓŁ,
    TY W TEJ SAMEJ KURTCE SZÓSTY ROK.
    NA KONCERTACH KRZYCZYSZ: "WIĘCEJ CZADU !"
    I CZYTAJAC W WANNIE TRACISZ WZROK.

    JESTEŚ LEKIEM NA CAŁE ZŁO
    I NADZIEJĄ NA PRZYSZŁY ROK.
    JESTEŚ GWIAZDĄ W CIEMNOŚCI,
    MISTRZEM ŚWIATA W RADOŚCI,
    OTO CAŁY TY.

    JESTEŚ LEKIEM NA CAŁE ZŁO,
    I NADZIEJĄ NA PRZYSZŁY ROK.
    JESTEŚ ALFĄ OMEGĄ,HYMNEM,KOLĘDĄ
    OTO CAŁY TY,NIE NAZWANY TY.

    GDY GŁUPOTA Z BIEDĄ JUŻ MNIE MAJĄ,
    ROBISZ MAŁPĘ I MAM W DOMU CYRK.
    W OCZACH OGNIE ZNÓW SIĘ ZAPALAJĄ,
    I DLA CIEBIE TYLKO CHCĘ ZNÓW ŻYĆ.

    JESTEŚ LEKIEM NA CAŁE ZŁO
    I NADZIEJĄ NA PRZYSZŁY ROK
    JESTEŚ GWIAZDĄ W CIEMNOŚCI
    MISTRZEM ŚWIATA W RADOŚCI
    OTO CAŁY TY

    JESTEŚ LEKIEM NA CAŁE ZŁO
    I NADZIEJĄ NA PRZYSZŁY ROK
    JESTEŚ ALFĄ OMEGĄ, HYMNEM, KOLĘDĄ
    OTO CAŁY TY, NIENAZWANY TY.
  • @Krzysztof J. Wojtas 22:48:23
    No to teraz Pan odeciał. Nie ma zła, zło jest wymysłem. Pańskie dobro też jest wymysłem.
  • @wercia 23:23:34
    Szkoda, że Pan tylko "przeglądał" a nie wysłuchał wykładu profesora, bo mówi on o problemach nurtujących każdego myślącego człowieka.
  • @lorenco 22:56:53
    Jeśli głębiej się zastanowić, to piosenka jest formą mantry - czyli modlitwą. (Pisałem to w komentarzu do Zawiszy).
    Jeśli współbrzmi z wibracjami rzeczywistości - jej oddziaływanie jest bardzo silne.
    Warto zdawać sobie z tego sprawę.
  • @wercia 23:23:34
    Zadziwia mnie Pani brakiem rozeznania; w zasadzie ujęła Pani problem w tym komentarzu -Zło, czy dobro jest wymysłem jednostek i właśnie twierdząc coś o "moim" (tu rzeczywiście o mnie chodzi Pani), dobru wskazuje pani, że taka jest proweniencja tego pojęcia.

    Ten temat wielokrotnie poruszałem. Twierdzenie o istnieniu dobra jest biblijną manipulacją żydowską. Na tej bazie tworzona jest hierarchiczność, czyli narzucanie innym swego rozumienia, czym jest dobro. To źródło wojen i wzajemnej nienawiści.
    Bo jak ktoś wie, co to jest dobro, to aby je realizować, może wymuszać na innych określone postępowanie.Dla ich dobra, którego przecież nie rozumieją. Czarownice też palono dla ich dobra.
    A jak się dobrze przyjrzeć - chyba ma Pani coś z czarami wspólnego. Hmmm... więc dla Pani dobra będę musiał stosik uszykować;-)))
  • @wercia 23:58:56
    Szkoda, że nie czytała Pani moich książek. Tam jest więcej i szerzej niż u profesora.
  • Modlitwa jest patologicznym zachowaniem, tak jak większość elementów religii.
    (Piszę przed przeczytaniem artykułu, brak mi teraz czasu).
    Religie i kościoły, jak politycy, zwykle są zaprzeczeniem tego co głoszą i czemu powinni służyć.
    Wszystkie systemy, nawet te najlepsze, po okresie rozwoju przechodzą w okres degeneracji i patologii. Im większe tym więcej szkód czynią.
    Religie podobnie do polityki zamiast służyć człowiekowi służą samym politykom, duchownym i im organizacjom przeciw obywatelom wyznawcom.
    Religie i politycy ubezwłasnowalniają obywateli wyznawców odbierają im samostanowienie po to żeby nimi manipulować i ich wykorzystywać.
    Religie tworzą własnych bogów po to żeby mienić się ich jedynymi przedstawicielami i wkładać im w usta swoje teksty do manipulowania innymi.
    Temu też służą różne rytuały, między innymi chrzściny, spowiedź modlitwa itd.
    Ogólnie wszelkie te systemy są zbudowane na dzieleniu, konfrontowaniu, posporządkowaniu i obiecywaniu wywyższenia. Czyli całkowitej przeciwności głoszonych wartości.
    Wyrazem tego jest ubezwłasnowalniająca roszczeniowa lub biznesowa modlitwa, w której modlący czegoś oczekuje od swojego Boga. A w najlepszym razie dziękuje za zrealizowanie swoich roszczeń.
    Co jest całkowitym zaprzeczeniem całej religii i jej wiary.
    Skoro Bóg jest dobry wszechwiedzący i wszechmocy to jedyne co może i powinien zrobić człowiek to słuchać tego Boga. Co bardzo ważne, Słuchać Boga a nie jakichkolwiek pośredników, bo ci tylko oddalają od Boga.
    Jedyna prawdziwa modlitwa to.... słuchanie Boga, to cisza, całkowite wyciszenie, wyłączenie myśli i oczekiwanie na Głos Boga, jedyne źródło prawdziwej wiedzy.
    Jedyna modlitwa to stan medytacji nastawionej na odbiór, bezmyślnego czuwania w spokoju aż usłyszysz głos Duszy Boga Stworzenia Natury. I kiedy to co usłyszysz będzie absolutnie najlepsze dla ciebie bez żadnych wątpliwości, kiedy poczujesz taką bezdyskusyjną pewność że to jest to. Bo TO JEST TO.
  • Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze winy...
    Ojcze daj nam... przebacz winy... zrób za nas, daj nam gotowe, pozwój czynić zło przebaczając itd itp.
    Zrób żebyśmy zawsze pozostali bezwolnymi ubezłasnowolnionymi infantylnymi dziećmi którym wszystko dasz, którym wszystko wybaczysz i którym dasz gotowy raj.
    To jest wbrew Bogu, wbrew rodziicowi, tym bardziej wbrew naj.. rodzicowi jakim jest Bóg.
    To co robią takie modlitwy i religie to ubezwłasnowanianie, to tworzenie wiecznych upośledzonych dzieci itd. I obiecywanie utopijnego raju który sam się stanie.
    Raj i pekło jest tu na ziemi i tworzą je sami ludzie. Między innymi przez takie religie i modlitwy.
    Po pierwsze błędy i problemy (zło) śmierć są równoważną częścią życia, są niezbędnym elementem i warunkiem rozwoju. Lepsze zastępuje gorsze, to lepsze z czasem staje się gorsze to podstawowy cykl życia i rozwoju. To właśnie jest życie i rozwój.
    Po drugie rodzimy się dziećmi po to żeby dorosnąć i być samodzielnymi po to żeby pozwolić dorastać kolejnym pokoleniom. Dorosłość to samostanowienie, to odpowiedzialność za swoje czyny itp To zaprzeczenie "Ojcze nasz".
    Jedno z najważniejszy pytań, to ; czy jesteś w stanie, czy masz odwagę "zgrzeszyć" i dorosnąć?
    A jeszcze ważniejsze pytanie: czy uważasz że Bóg jest tak złym rodzicem że nie rozmawia nie komunikuje się ze swoimi dziecmi bezpośrenio tylko przez pośredników? czy uważasz że Bóg jest jak patologicznym rodzicem, że wyróżnia i dopuszcza do siebie tylko wybranych (księży)?
    Przy okazji, dlaczego ci "skromni słudzy" tytułują się książętami (księża to zawoalowane książęta) dlaczego mienią się pasterzami i to nie tylko ludzi ale pasterzami ich Dusz czyli częścią Boga jakimi są. Czy jest więsza pycha większa pogarda dla drugiego człowieka?
    A jak to się stało że nikt tego nie widzi?
    Rodzimy się dziećmi żeby dorosnąć, rodzimy się ludźmi żeby stać się Bogami. Ale nie po śmierci, co wmawiają religie, a po.... zmartwychwstaniu.
    Rodzimy się dziećmi żeby dorosnąć, jako dorośli popełniamy błędy, cierpimy, chrujemy po to żeby ZMARTWYCHWSTAĆ, żeby ponownie stać się dziećmi (bo dzieci są w Stanie Duszy), ale tym razem dziećmi Boga, żeby z dorosłych ludzi, Z MARTWYCH WSTAĆ, z martwych dorosłych ludzi wstać i narodzić się Bogami, jednością z Bogiem jego częścią.
    Czuję że taka jest WOLA BOGA
  • @Lenard Coaching 09:59:17
    Na wiele z tego, co Pana nurtuje, odpowiedziałem w książce "Systemy filozoficzne a polskość".
    Jest dostępna.

    Zatem, czy pańskie frustracje wynikają z tego, że nie znalazł Pan na nie odpowiedzi, czy dlatego, że Pan jej nie szuka, a dzięki temu może "dzielić się " z innymi swym malkontenctwem?
    Wydaje się, że musi Pan najpierw sam odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo ja nie zamierzam przekonywać do czegoś, co ten ktoś z założenia odrzuca. To strata czasu. Nie pouczam - raczej wskazuję kierunki zainteresowań.
  • @Lenard Coaching 09:26:44
    Ten pierwszy komentarz jest lepszy, chociaż ma Pan skrzywienie na religie (zwłaszcza katolicyzm - tak by wynikało z uwagi).

    Natomiast końcówka jest bardzo dobra, ale...
    To ale wynika z tego, że zakłada Pan jednostronny przekaz - od Stwócy do dzieła stworzenia.

    Personalizm jest tego przeciwieństwem; zakłada przekaz obustronny.

    Ta modlitwa, o której piszę, jest wyrazem naszego stosunku do rzeczywistości, współistnieniem z nią. I to otwiera nas na Głos Stwórcy, który przecież miłuje całe swoje stworzenie. I cał - znaczy całe, i jednakowo.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:21:16 Drogi szanowny Panie Krzysztofie
    Po pierwsze, teraz, przeczytałem Pana tekst. Ciekawy, zachęcający do poszukiwań, przemyśleń.
    Jak uda mi się znaleźć trochę czasu z przyjemnością zapoznam się z Pana książką tym bardziej że zapowiada się na bardzo ciekawą.

    Trafił Pan kulą w płot. Jeżeli jestemj sfrustrowany to dlatego że ja WIEM, ja nie jestem wierzący tylko WIEDZĄCY, tym samym nie szukam odpowiedzi na najważniejsze pytania 99% ludzi bo je znam. Mało tego, miałem szczęście poznać mistrza który mi to umożliwił a przez to mogłem stworzyć system terapeutyczno rozwojowy pozwalający innym osiągać taki stan. Jeżeli już coś mnie frustruje to to że tak wiele ludzi nie ma takiej świadomości przez co tak wiele jest nieszczęść i tregedii tworzonych przez ludfzi naturze i innym ludziom.

    Drogi Panie Krzysztofie.
    Ludzie szukają Boga, szczęścia oświecenia sami nie będąc sobą, nie żyjąc swoim życiem. Przyjmują narzucone przez rodziców, systemy rodzinne, otoczenie, rózne traumy subosobowości, które przejmują kontrolę nad danym człowiekiem. W związku z tym że to się dzieje w dzieciństwie jest to poza świadomością. Przez co ludzie te nabyte, dominujące subosobowości (awatary) uważają za swoją tożsamość, za swoje JA.
    Poza cudownymi przypadkami nikt nie ma szans na zbliżenie się do Boga dopóki nie odzyska siebie, swojej czystej prawdziwej tożsamości, tego kim się urodził. Z kolei jak odzyska swoją tożsamość, jak wyzwoli się od tych wirtualnych osobowości jakie nim zawładnęły i stłumiły jego jedyne prawdziwe JA automatycznie osiągnie łączność z Bogiem i ISTNIENIEM, doświaddczy stanu bycia częścią - jednością z Bogiem z ISTNIENIEM.
    Ja, my nazywamy to Stanem Duszy, to Stan Oświecenia, to naturalny stan człowieka. Ten stan odebierają nam rodzice rodziny cywilizacja która, którzy wcześniej stracili ten stan.
    Paradoksalnie ten stan o którym wszyscy marzą, który jest sensem i celem życia większości, Stan Oświecenia, stan Bycia Swoją Czystą Tożsamością w rzeczywistości jest czymś czego w ogóle ludzie nie chcą osiągnąć a dokładniej nie chcą tego te nabyte dominujące subosobowości bo to znaczy ich śmierć, bo one powodują lęki że to wiąże się z zerwaniem najważniejszych więzów z najbliższymi itd. POza tym religie robią wszystko żeby nikt na to się nie zdobył bo to jest koniec, dlatego straszą najcięższymi grzechami i boskimi karami.
    Czyli to co jest największym nieosiągalnym marzeniem umiejscowionym gdzieś w niebie w rzeczywistości jest bardzo bliskie bo w nas samych i całkiem realne ale.... wymaga zmartwychwstania. A żeby z martwych wstać do życia do Boga musi umrzeć obecna nabyta tożsamość, musi umrzeć dotyczasowa forma i jej relacje tylko to pozwoli się nie tyle narodzić nowemu, co odrodzić tym kim się urodziliśmy, tym kim rzeczywiście jesteśmy, częśią Boga ISTNIENIA ŻYCIA, jednością z nim. To jest prawdziwy sens zmartwywstania i jego pierwotne znaczenie. Ale to by odbirało władzę i przywileje kościołowi i jego największym zagrożeniem dlatego nigdy tego nie uzna, wręcz przeciwnie. A to znaczy że kościół nie tylko nie zbliiża do Boga tylko uniemożliwia i odbiera szansę na zbliżenie się do niego.
    I jak tu się nie frustrować Panie Krzysztofie mając tego pełną świadomość i żyjąc w piekle zamiast w raju już tu na ziemi tylko przez to że rządzą ludźmi ostatni którzy powinni to robić a ludzie bezmyślnie bezkrytycznie się temu poddają na szkodę swoją i innych.
  • @Lenard Coaching 21:26:30 Drogi Panie Krzysztofie, przyznaję też Panu trochę racji
    bo chyba rzeczywiście aktualnie trochę jestem sfrustrowany. Oprócz tego o czym wspomniałem wcześniej powodem jest to że z różnych powodów mam chwilową przerwę w robieniu tego co kocham i po co się urodziłem i o czym tu piszę przez co musiałem zstąpić z tego raju do piekła.
    A Pana tekst wywołał to za czym tak bardzo już tęsknię i co jest najwspanialszą rzeczą jaką można robić.
    To tak przy okazji bo co innego chciałem napisać odnosząc się teraz do Pana artykułu. Tym razem ja zadam pytania.
    Kto się modli, która część, która subosobowość i jak to się ma do pozostałych?
    Jak modlitwa jednej subosobowości ma się do pozostałych?
    Opiszę to praktycznie. Na przykład ojciec mówił do dziecka że musi być prawnikiem a matka że nauczycielem, ojciec że liczy się tylko kasa i własny interes a matka że ważni są inni itd itp Ich dziecko urodziło się malarzem ale to szybko oboje rodziców wybiło mu z głowy więc stworzył 2 subosobowości żeby zaspokoić oczekiwania ojca imatki tłumiąc i wypierając to kim jest. Z matką dominuje subosobowość związana z nią a z ojcem ta druga. Takich zwykle jest więcej. I to jest powód że później ludzie nie żyją swoim życiem że nie robią tego co daje im szczęście że nie nawiązują dobrych relacji itd.
    Że sami z sobą są skonfliktowani, jedna część chce być bogatym a druga jest przekonana że bogaci są tylko złodzieje że żeby być bogatym trzeba kraść, więc ta druga sabotuje dążenia tej pierwszej. itd itp.
    Więc jeżeli jedna subosobowość się modli o bogactwo a druga jest przeciw to co ten biedny Bóg ma począć?
    Co jeżeli taki człowiek (jego awatar) modli się o to żeby zdać egzamin i zostać tym wymarzonym lekarzem a druga subosobowość chce być prawnikiem a jeszcze gdzieś w głebu Duszy tli się resztka marzeń żeby zostać tym malarzem?
    Ludzie patrzą na niebo zamiast na samych siebie i swoje wnętrze. Ludzie usiłują sięgać nieba całkowicie ignorując, a nawet wręcz panicznie bojąc się zajrzeć w głąb siebie.
    Jedyna droga do Boga, do szczęścia, do raju jest w nas samych i sami musimy ją przejść. Szukając jej na zewnątrz u innych oddalamy się od celu.
    Odkryj i odzyskaj siebie, swoją czystą boską tożsamość jaką się urodziłeś, to kim się urodziłeś a wstąpisz do raju już teraz tu na ziemi i zjednoczysz się z Bogiem Istnieniem. Innej możliwości nie ma.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:21:16 Jeszcze coś, spojrzałem na tytuł ...
    praktycznie nikt nie wie jak wielki wpływ na nasz los ma nasza rodzina pochodzenia.
    Te wpływy są ogromne i sięgają paru pokoleń wstecz.
    O naszym życiu decydują losy traumy, tragedie, nieszczęścia naszych przodków o czym prawie nikt nie ma pojęcia nawet ni ewspominając o próbach uwolnienia się od tego.
    To potwierdza tytuł "Od rodziny do cywilizacji" od rodziny do narodu do cywilizacji.
    Rodzina to kolejny poziom na którym trzeba pracować żeby móc zrobić krok w stronę lepszego życia, siebie, duchowości, Boga.
  • @Lenard Coaching 22:23:27
    Chyba Pan trochę upraszcza, albo pisze o początkach drogi, gdy j to już pomijam. Bo pisze Pan jak pozbyć się złogów zaszłości.
    Niepotrzebnie traci Pan siły na doszukiwaniu się negatywnej roli KRK, czy innych religii. Po prostu one mogą, na pewnym etapie, kierować właściwie, a po osiągnięciu wyższego poziomu - bez szkody można te wpływy odsunąć. Także rodzina i społeczeństwo nie jest wrogie - bez ich wpływów nie dochodziłoby się do poziomu uwolnienia. Zatem walka z tym - jest błędem.

    Natomiast notka jest o otwieraniu się, czyli "pozycji" świadomości w której jest najłatwiej uzyskać efekt. Czyli poczucie współistnienia bez jakiejkolwiek formy wyróżniania zarówno siebie jak i jakichkolwiek innych odrębności.
    Do tego trzeba dojrzeć. Zatem nie można przeskoczyć etapów. Ale wiedza o tym jest już przybliżeniem tego, do czego należy dążyć.

    Zatem nie traktujmy wpływów jako przeszkody, ale jako etapy. Bo każda walka jest błędem, tworzy więzi, a tych nie należy zrywać tylko prowadzić do zaniku.

    Cóż. Wywody musiałyby być bardzo subtelne, a nie bardzo wiem, czy znalazłoby to tu jakiś oddźwięk. Może w postaci oszacowana na oszołoma. Mimo to - notka ma pobudzić do refleksji, ale nie narzucać czegokolwiek.

    I jeszcze. Warto rozróżniać rozwój indywidualny i społeczny, Zbyt łatwo je utożsamiamy.
  • @Krzysztof J. Wojtas 00:36:32 Lepiej bym tego nie ujął, dokładnie tak, tak jest jak Pan napisał
    Mój, tak jak każdy inny opis, jest tylko mikroskopijnym wycinkiem całości. Poza tym kierowanym do innej grupy i innych obszarów.
    Pan napisał z pozycji filozofa prowokującego do rozważań a ja coacha wskazującego źródła problemów i rozwiązania.
    Pan pisze z pozycji człowieka świadomego i do takich się zwraca. Ja używam postrzegania ludzi do których się zwracam, mówię ich językiem po to żeby do nich dotrzeć i stopniowo porowadzić do poziomu o jakich Pan napisał.
    Że walka nie rozwiązuje problemów tylko je wzmacnia i tworzy kolejne, że cierpienia choroby to po prostu elementy rozwoju i motywacji prowokujące do podnoszenia poziomu świadomości itd.
    Przybywamy na ziemię wprost ze ŹRÓDŁA ŻYCIA ŹRÓDŁA MIŁOŚCI gdzie byliśmy TYM ŹRÓDŁEM gdzie bylyśmy JEDNOŚCIĄ Z TYM I WSZYSTKIMI Przybywając na ziemię na pewnych poziomach rozdzieliliśmy się żeby zdobyć kolejne doświadczenia zasoby niezbędne do rozwoju na innych poziomach pozostając zjednoczeni z innymi i ze ŹRÓDŁEM Po czym każdy z nas doznaje zmartwychwstania i powrotu do ŹRÓDŁA Jedni po fizycznej śmierci i porzuceniu ziemskiej formy istnienia, inni, ci którzy osiągnęli odpowiedni poziom świadomości z martwych wstają w tej ziemskiej formie - ciele.
    Tak czy owak, mamy tego świadomość czy nie, jesteśmy jednością, częścią wszystkiego, całego istnienia i walcząc z inymi walczymy też z sobą, działamy przeciw sobie.
    Dziękuję.
    Serdecznie pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY