Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
775 postów 12602 komentarze

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Rejs 18.11 - 9.12

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przed wyjazdem umieściłem info tyczące wyjazdu; miałem nadzieję, że będę miał możliwość zamieszczenia notek „sprawozdawczych” na bieżąco. Nie bardzo były po temu warunki, a i moje umiejętności w zamieszczaniu zdjęć ze smartfona są ograniczone.

 Chyba potrzeba zmiany parametrów – robiłem je w dobrej rozdzielczości, co powoduje, że mają ponad 2 MB. A są i krótkie filmy. (Może jakaś podpowiedź?).

 
Teraz kilka uwag bieżących.
Pierwsza, że jeszcze w czasie rejsu SL przesłał mi info o śmierci dobrego znajomego, ba, osoby, którą mogę zaliczyć do przyjaciół – Witolda Szirina Michałowskiego.
Znaliśmy się blisko 50 lat z racji przynależności do SKPB (Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich). Koło było i jest towarzystwem ludzi raczej nietuzinkowych, szukających przeżyć związanych z górami. Witek był jednym z pierwszych prezesów.
W zasadzie to moje blogowanie wynikło z inspiracji Witka; po studiach technicznych nie miałem nadmiernie dobrego pióra. Wyraźne braki w wykształceniu ogólnym. Witek zaproponował mi 10 lat temu udział w wyprawie „Wrota Agarthy” – gdzieś rejon źródeł Jeniseju. Do tej wyprawy nie doszło – zaproponowałem wspólną włóczęgę po tamtych terenach. Też nie wyszło, a ponieważ sprawa stała się znana w „naszych” kręgach – zdecydowałem się samotnie pojechać na  wycieczkę na trasie Ałmata – Ałmata przez Kirgizję, Ujgurię, Tybet, zachodnie prowincje chińskie z zaliczeniem końcówki Wielkiego Muru.
I właśnie relacje z tamtej wyprawy rozpoczęły moje blogowanie. Inaczej pewnie bym się nie odważył wystąpić publicznie.
Jaki był Witek? Często kontrowersyjny, niesamowicie żywotny, przepełniony pasjami i ideami z różnych dziedzin. Zastanawiając się nad tym doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby porównać go do Biblii: tak samo inspirujący, i tak samo często interpretujący zdarzenia, które służyły mu do jego osobistej narracji. I tak jak z Biblią – jeśli jej się wierzy – wychodzi się na durnia. Z Witkiem podobnie.
Jeszcze jakieś 4 lata temu namawiał mnie na wspólną wędrówkę Jedwabnym Szlakiem, ale to już było chyba za późno na tak duży wysiłek. Opracowałem trasę itd., ale Witek nie załatwił spraw organizacyjnych.
Cóż. „byli chłopcy byli, ale się minęli…”. Będziemy ubożsi o tę ciekawą postać.
 
I kilka słów o powodach mojego pływania. Otóż uzyskałem uprawnienia sternika jachtowego w 1971 roku. Pływałem mało. Tymczasem, po weryfikacjach, „za staż”, PZŻ zmienił mi uprawnienia na sternika morskiego, co pozwala prowadzić jachty o długości do 18 m na wszystkich akwenach.
Kusiło, aby wyczarterować jacht i popływać gdzieś „po ciepłych wodach”. A doświadczenia morskiego brak. Uznałem, że należy je zdobyć. W ub. roku byłem na rejsach z Cuxhaven do Amsterdamu (pływy), a później z Bari na Sycylię (San Wito lo Capo) z  zaliczeniem Wysp Liparyjskich. W tym roku Bałtyk z przejściem na Borholm i teraz z Palermo do Alicante przez Sardynię i Baleary.
Łącznie mam około 500 godzin w morzu, co daje już jakieś doświadczenie. „Wilkiem morskim” nie jestem, ale jakie takie rozeznanie mam – swoje wyrzygałem;-))) i wiem, że nawet w trudniejszych warunkach jeszcze daję sobie radę. Więc jakby była opcja zorganizowania rejsu (ale nie wyczynowego – raczej na luzie), to mogę się podjąć.
Sam rejs organizowany był jako tzw. oficerski, czyli stażowy – albo dla tych, którzy chcą uzyskać stopień sternika morskiego, albo tych, którzy chcą mieć godziny stażowe potrzebne do patentu kapitana. (Na sternika morskiego potrzeba 200 godzin stażowych, w tym chyba 100 na pływach, a na kapitana 1200 + kilka dodatkowych wymogów).
Jak wygląda to od strony organizacyjnej?
Zazwyczaj etapy rejsu wypadają w pobliżu lotnisk z dostępnymi lotami tanich linii. Koszt dotarcia nie jest wysoki jeśli rezerwacji dokonuje się wcześnie. Polecam zwiedzanie tą drogą ciekawych zakątków Europy i nie tylko. Reszta przygotowań – standardowa.
Może dziwić tak późny czas rejsu, ale w tamtym rejonie warunki są znośne. W ciągu dnia bywa ponad 20 st.C. W nocy też kilka do kilkunastu st. C. Ot, pierwsza połowa września na Bałtyku i to słoneczna.
Wielu armatorów przerzuca w listopadzie jachty z rejonu Adriatyku na Wyspy Kanaryjskie, gdzie sezon trwa cały rok, a szczególnie przyjazna jest zima. Przeloty są zazwyczaj „puste”, stąd organizacja tańszych, bądź specjalistycznych rejsów.
 
I może na tyle. W następnej notce już mniej słów a więcej obrazków.
 
Po wylądowaniu w Palermo.
 
 
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY