Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
765 postów 12424 komentarze

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Rejs 18.11 - 9.12 (7)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ostatni etap okazał się najdłuższym, gdyż trzeba było pokonać dwa odcinki w czasie tygodnia.

Tymczasem dopiero w niedzielę dotarła ostatnia osoba – tym razem załogantka. Do niedzieli trwał też jeszcze sztorm; zaczęło się uspokajać dopiero w nocy z niedzieli na poniedziałek.
6 dni (łącznie) w Kagliari – strasznie nas wynudziło i zdegustowało. Ale wyjście zaplanowane zostało dopiero na koło 10.00, aby nie ponosić zbyt dużych kosztów związanych z falą posztormową. Do tego kapitan zadecydował, aby wejść na noc do mariny w Teuladzie (byliśmy tam już), po to, aby dać czas na dostosowanie nowej załodze.
Początek rejsu – jak zwykle dobry – w zatoce mała fala i żegluga baksztagiem, słonecznie, i cieplej niż ostatnio. „Szliśmy” bliżej południowego wybrzeża Sardynii, co osłaniało nas przed i wiatrem, i falą, a także skracało trasę. Do Teulady dotarliśmy pod koniec dnia i już w główkach mariny mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju „białego szkwału”.
Piszę „o czymś w rodzaju”, bo nie było to tak groźne jak zjawisko znane z Mazur kilka lat temu; tu nastąpił gwałtowny „przybór” wiatru – do około 40 węzłów i z krótkotrwałym, rzęsistym, a zimnym deszczem, co rzeczywiście „zabieliło” nasze otoczenie. Ciekawe zjawisko. Po kilku minutach wiatr zmniejszył się do jakichś 15 węzłów.
Kilka słów o warunkach bytowych. Jacht na którym byliśmy, mimo niezbyt wielkich wymiarów, był „kompaktny”. Dwie kabiny dziobowe po dwie koje, a z przodu toaleta z prysznicem. Prysznic w postaci „słuchawki”, ale po zasiędnięciu na sedesie – dawało się skorzystać. Należało jedynie pamiętać o wypompowywaniu wody z podłogi – aby nie przelewała się przez próg.
Należy zaznaczyć jedno – korzystanie z kibelka w czasie pływania ZAWSZE w pozycji „damskiej”, czyli na siedząco; nie ma takiego, który by trafił do sedesu na fali. A i to, nawet siedząc, było się narażonym na podrzucenie do góry. Kiedyś zostałem podrzucony o jakieś 30 cm mimo trzymania się za specjalnie zamocowany po temu uchwyt. To swoiste „uroki” pływania.
Inna sprawa, że przy torsjach – nigdy nie należy tego robić w toalecie. Zawartość może wrócić. Najlepiej pójść na pokład w kamizelce, zaczepić się do lifeliny od zawietrznej i … czekać. Ta czynność, to nic nadzwyczajnego i nie ma się czego wstydzić. Każdy to przechodzi – każdy ma swoją długość fali;-))). Na jachcie jest nawet ujęcie wody pozwalające na zmywanie pokładu…
I jeszcze jedna uwaga tycząca bezpieczeństwa. Pożary na jachtach. Są to równie częste przyczyny utraty jachtu jak kolizje itp. Najczęstszą przyczyną są zwarcia w instalacji elektrycznej; te są prowadzone  ze szczególnymi wymogami, ale i tak wypadki się zdarzają. Niebezpieczeństwo wynika z faktu, iż nawet niezbyt duże źródło ognia powoduje silne zadymienie jachtu toksycznym dymem – przecież jacht jest w pełni szczelny, a zbudowany z materiałów , których istotnymi składnikami są żywice, impregnaty , farby itp.  W efekcie – nie daje się wejść pod pokład i pożar się rozprzestrzenia.
Nasze doświadczenia objęły również i takie zdarzenie. Na szczęście w nikłym zakresie. Akurat miałem wachtę, czyli byłem na pokładzie przy sterze, gdy mój współwachtowy stwierdził, że coś się pali. Dotarł do nas dym z wnętrza jachtu. Reszta załogi była w mesie i kapitan zareagował natychmiast wyłączając zasilanie wnętrza jachtu. Akurat siedział przy desce rozdzielczej więc reakcja była szybka.
Okazało się, że w toalecie dziobowej nastąpiło przepalenie się transformatorka w oprawce świetlówki. Sama oprawka – specjalnie testowana. Podobno taka, że lampka mogłaby świecić pod wodą. Koszt dupereli – 200 EU. I chyba dali jakiś chiński transformatorek. Mogło się źle skończyć. A do najbliższego brzegu było jakieś 100 mil.
No to we wtorek rano wyszliśmy w morze z silnym postanowieniem dotarcia do Alicante z ewentualnym zatrzymaniem się na Balearach (Majorca), ale tylko dla uzupełnienia wody i paliwa. Do przejścia blisko 500 mil i jeśli wiatr wspomagałby – mieliśmy nawet nie zawijać na Majorcę.
 
 
 
Dwa ujęcia zachodzącego słońca. W odstępie kilku minu dwa krótkie filmy z dookólnym ujęcie, też z kilkuminutowym przesunięciem, ale obróciłem aparat i jest do "góry nogami". Podobno nie da się zmienić - czy to prawda? Jakaś podpowiedź?
 
 
Tu - na luzie: i siedzę, i ciepło...
 
 
Nawet złapaliśmy tuńczyka. Starczył na obiad dla całej załogi.
 
 
Sztil
 
 
Dobiliśmy w czwartek raniutko do Majorki - marina w rejonie Colonia de Sant Jordi. Tam, a i na całym wybrzeżu hiszpańskim, było bardzo zimno w okolicach wschodu słońca. Odczuwalne  2-4 st.C.
 
 
 
 
Kilka zdjęć w porcie i i w dalszą drogę. Mamy do przebycia jeszcze około 160 mil.
 

 

KOMENTARZE

  • Panie Wojtasie,
    Jak Pan dumnie wygląda za tym kołem...
    Już nawet wybaczę Panu złośliwości, z których jest Pan znany :)
    Zazdroszczę...

    PS. Ale, że ma Pan problem z siusiu... Nie wiedziałem :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 17:39:28
    Cóż. jak pan dorośniesz, to też Pan będziesz miał.
  • A po co tak daleko plynol
    Skoro taka nadwyzka energi posiada to moglby jaka manifestacje antyszczepionkowa zorganizowac ,albo sam pochodzic po nowym swiecie z transparentem bylby jakis efekt z takiego dysponowania energia zycia .a tak tylko pare zdjec na podbudowanie ego
    Lao Tze [tao te king] Ksiega Madrosci i Cnoty

    ... chocby istnialy wozy i łodzie a pianie kogutow i szczekanie psow dobiegalo z drugiej strony rzeki nalezy zrobic wszystko by ludzie nie wybierali sie ze swoich siedzib ..
  • Kto to wiadro z ubikacji wynosi?
    Najmlodszy?
  • @jan 21:54:51
    Człowiek wspina się na szczyty gór - bo są.
    Po morzu pływa się - bo jest.

    PS. Kilkanaście lat temu zacząłem biegać codziennie rano. Jakieś koło 1 - 1,5 km. Często zaczepiali mnie ludzie w samochodach - czy mnie nie podwieźć. Inni, że jak nie mam co robić, to oni mi coś znajdą.
    Teraz jest dużo biegających.... a ja cały czas dopracowuję zasady Cywilizacji Polskiej.
    Kiedy zaczną się przyłączać tacy jak Pan?
  • @staszek kieliszek 22:52:19
    Kibelki na jachcie mają pompki.
    Najpierw usuwa się zawartość, następnie pompuje wodę do spłukania i znowu otwiera ujście i wypompowuje.
    Jest zbiornik na fekalia, aby nie wypompowywać w marinie - należy to robić w morzu.

    Staszku, ja rozumiem, że Ty na pustyni wychowany. Dlatego tłumaczę.
    Zapewniam, że słonej wody w morzu jest sporo i raczej jej nie braknie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:38:02
    A czy nie mozna prosciej? Wypiac dupke za burte jak nikt nie widzi ?
  • @staszek kieliszek 08:47:14
    Nie da się: satelity amerykańskie podglądają. Później to wycieka i jest na pejsbooku.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:58:49
    A ja to robie na swej posesji w USA dziennie i jeszcze mnie nie namierzyli. Moze nie zauwazyli, bo zwykle w nocy, po piciu to robie, a obserwatorzy NWO przysypiaja wtedy :)
  • @staszek kieliszek 09:24:23
    Cóż. Kapitan (najmłodszy akurat członek załogi), zabronił jakiegokolwiek alkoholizowania się w trakcie pływania. Wyjątkiem mogły być wskazania medyczne, ale te nie wystąpiły. Zatem było "o suchym pysku".
    A w porcie - świecić gołą d... nie wypada i nie wolno.

    PS. W basenie mariny w Kagliari pływały sobie delfiny, a te, jako "morska inteligencja", mogłyby później wyśmiewać się z takich "żeglarzy".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY