Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
809 postów 13251 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

O Wigilii, rodzinie i społeczeństwie...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zbliżające się święta Bożego Narodzenia, ze specyficznie polskim odczuwaniem spotkania przy Wieczerzy Wigilijnej, skłaniają do refleksji.

 Taka była i jest przecież Tradycja Wigilijna – refleksji nad przemijaniem i przygotowaniem do radosnego powitania Nowego z nadzieją, że to Nowe będzie lepsze dla wszystkich.

 
Warto pójść tą drogą w kontekście zarówno indywidualnym – osobistym, rodzinnym a także społecznym.
Jeśli taką perspektywę przyjmiemy, to będzie ona tożsama z perspektywą cywilizacyjną, a gdzie dla polskiej odmienności występuje korelacja na wszystkich poziomach odniesienia. Charakteryzuje nas dążenie do tego, aby wskazane cele rozwojowe na poziomie osoby, rodziny i społeczeństwa nie były antagonistyczne. Nawet więcej – aby także relacje  względem innych społeczeństw były tworzone ku korzyściom wzajemnym.
Taki rodzaj relacji możemy określić jako egalitarny.
Nastrój Wieczerzy Wigilijnej, przepełniony  miłością i empatią jest tego świadectwem,  co dostrzegają też inne nacje.
Wierzymy, że te odczucia będą dominujące w przyszłych relacjach, a ich symbolem jest Boże Dzieciątko.
 
Magia Wieczerzy Wigilijnej zawsze wiązała się też z liturgią w postaci przestrzegania zwyczajów – zbliżonych w swej wymowie, chociaż nieco różniących się w poszczególnych regionach. Istnieje duże podobieństwo tych zwyczajów we wszystkich krainach słowiańskich, gdzie zachowana została tradycja.
Słowiańskie celebrowanie Wigilii związane było z utrzymaniem więzi z tym światem, w którym przebywają dusze zmarłych. To przejaw wiary w ciągłość naszego istnienia.
Dlatego pierwotnie Wieczerza była ściśle wegańska, a potrawy z makiem, miodem są wszak typowe jako pożywienie „dostępne” dla dusz zmarłych. Starano się, aby na stole pojawiały się wszystkie potrawy  dostępne w jadłospisie – aby ich nie brakło w kolejnym roku. Alkohol (miód pitny) był używany, ale w niewielkich ilościach – jako toast, którego część ulewano.
W sumie należy podkreślić istotę różnicy między katolickim, a polskim odczuwaniem Wigilii. Katolicyzm dążył i dalej dąży do ograniczenia polskich tradycji – choćby sprawa postu. Sprowadza tradycję wigilijną li tylko do czuwania – oczekiwania na narodziny Bożego Dzieciątka, a bez nacisku na to, co te narodziny mają przynieść światu. Czczony jest sam fakt narodzin Boga, gdy w tradycji słowiańskiej nacisk jest na odnowę świata, której symbolem jest tylko samo pojawienie się Jezusa.
Można by było powiedzieć, że dla Słowian osoba Chrystusa nie jest konieczna dla tej tradycji, gdyż oczekuje się zmiany, która ma zacząć się w nas i to my mamy jej dokonać, a tak się stanie, gdy wszyscy pójdziemy tą drogą.
Dla katolika zaś osoba Chrystusa jest konieczna dla zapoczątkowania procesu zmian; bez Jego wskazań zmiana nie wydaje się możliwa.
 
Aczkolwiek wskazane odczucia związane z Wieczerzą Wigilijną wydają się być oczywistymi, to nie do końca było to spójne na poziomie społecznym, a także, coraz częściej, nawet na poziomie rodziny.
Kiedy było to w miarę spójne, a na takich zasadach tworzona była I RP, wspólnota rozwijała się tworząc potężne państwo. Przyznanie nadrzędnych praw szlachcie – szybko doprowadziło do swarów, przejawów warcholstwa, co, z czasem, stało się przyczyną upadku. Próby odbudowy państwa hierarchicznego (powstania) skończyły się niepowodzeniem. Dopiero nowe ujęcie, przyznanie równych praw niższym warstwom społecznym, zaowocowało odzyskaniem niepodległości i zapoczątkowało tworzenie II RP.
Siła tej idei pozwoliła zachować zręby polskości w społeczeństwie przy świadomym wyniszczeniu polskich elit zarówno w czasie jak i po wojnie.
PRL to karykatura Rzeczypospolitej, gdzie Jej idee były wykorzystywane przez „obcych”, którzy chcieli uzyskać status elity na miarę dawnej szlachty.
Zryw Solidarności był wyrazem dążenia do odbudowy zasad jakie leżały u fundamentów Rzeczypospolitej. Tymczasem poparcie dla zmian wykorzystały czynniki obce, które stworzyły jeszcze bardziej zdegenerowaną strukturę III RP  niż PRL.
Dlaczego tak się stało?
Po prostu – nie mieliśmy własnych elit, które realizowałyby po polsku rozumiane cele społeczne. Elity III RP, to nie kto inny jak potomkowie „obcych” – tych przywiezionych na sowieckich czołgach. Tyle, że w trzecim pokoleniu, a zatem w pełni wtopieni w polskie środowisko: pozbyli się już specyficznego akcentu, wykształcili na polskich uczelniach, znali wszelkie zasady gramatyczne języka i historię. To pozwalało na pretendowanie do pełnienia roli elit i, niestety, fałszowania i poniżania wszystkiego, co wielkie w naszej tradycji.
Jeśli bowiem, w normalnym społeczeństwie, powinna istnieć naturalna selekcja pośród młodego pokolenia do pełnienia ważnych funkcji społecznych, to np. fakt, iż za PRL obowiązywała pula 10 % miejsc na uczelniach dla „swoich” – już zniekształcał ten naturalny dobór.  Jeśli młodzi Polacy nie mieli możliwości wyjazdu za granicę, to dzieci „swoich” zwiedzały kraje obce ucząc się języków i w czasie transformacji były „jedynymi, którzy mieli kwalifikacje do objęcia stosownych stanowisk”.
Niemniej, mimo tych wszystkich ograniczeń i blokad, powoli kształtuje się nowa elita ludzi nie tylko mówiących po polsku, ale także po polsku myślących.
To tak jak z Tradycją Wigilijną. Piszę tu na swoim przykładzie, ale sądzę, że doświadczenie jest wspólne wielu.
Bo długi czas poszukiwałem istoty i znaczenia Wieczerzy Wigilijnej. Najpierw w odniesieniu do formalnych zwyczajów, czyli nazwijmy to „liturgii” – przygotowań, organizacji, potraw itp. Dalej, po ułożeniu podstawowych zasad – okazało się, że to za mało; potrzeba więzi duchowej, która stoi za stosowanymi formami. Właśnie poczucia wspólnoty z całym otaczającym nas światem. Czyli żadna tam ksenofobia „narodu wybranego”, co znaleźć można u św. Pawła sugerującemu, że wyznawcy Chrystusa stali się nowym „narodem wybranym”. Raczej przekonanie, że jesteśmy częścią tego świata i żadne specjalne uprawnienia nam nie przysługują. Mamy współżyć, a nie „czynić sobie ziemię poddaną”.
 
Cóż dodać?
Chyba to, że nastał już czas na uświadomienie sobie tych zależności. Że potrafimy już zdefiniować polską tradycję i zasady współżycia. Wybrać własną drogę rozwojową i uwolnić się od obcych wpływów. Celebrować Wieczerzę Wigilijną w duchu POLSKOŚCI.

KOMENTARZE

  • @Husky 11:46:25
    Musiałeś się popisać...
    Jedna z lepszych notek jakie czytałem a ty sobie jaja robisz. I jak tu cie traktować poważnie?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:17:11
    // potrafimy już zdefiniować polską tradycję i zasady współżycia.//

    http://cygnus.neon24.pl/post/141609,o-wigilii-rodzinie-i-spoleczenstwie

    pzdr.
  • @Husky 11:46:25
    Husky, zmień tą aluminiową bańkę na nierdzewkę, bo alzheimera zbyt szybko dostaniesz...
  • @zadziwiony 13:42:42
    Jestem tradycjonalistą nie lubie nowinek 8-)))
  • @Husky 11:46:25
    Wiesz, że cie lubię. W ogóle mam słabość do zwierząt.
    Tu jednak udzielę ci lekcji.
    Otóż, jak to zaznaczyłem w tekście różni "obcy" nauczyli się dobrze mówić i pisać po polsku, ale nie rozumieją ducha polskości.
    To ten duch, który pozwala nam zwracać się do siebie per Pan (Pani).
    Jesteśmy tak znienawidzeni przez ludy sąsiednie, bo one też chciałyby osiągnąć ten poziom, a nie bardzo rozumieją o co chodzi. W efekcie, tak po prawdzie, kwalifikują się, co by nam buty czyścić.

    Tymczasem jedną z pierwszych kwestii jest umiejętność rozróżniania tego, ze z pewnych spraw się nie kpi: są święte.
    Twój poziom polskości jeszcze tego stadium nie osiągnął. Niemniej życzę ci, aby ci się to udało.
    Polskość jest otwarta dla wszystkich. Trzeba tylko chcieć, a najważniejsze - uświadomić to sobie.
    I tego ci życzę z okazji zbliżających się świąt.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:51:44
    Sorry !!!
  • @
    Zaproszony jestem na tradycyjną Wigilię do teściów, na 15-tą. Wcześnie, bo spora część uczestników ma do obskoczenia również podobne imprezy gdzie indziej. Szybki barszczyk , szybki opłatek , szybkie pa, pa. Cały duch współczesnej polskości, gdzie wszystko wszystkim się pojebało. Nie wiem czemu , ale mam przeczucie, graniczące z pewnością , że około 14-tej potwornie rozboli mnie łeb i jeśli tak będzie zostanę w domu i zaczekam z Wigilią na powrót żony i dzieci. Żyje Pan ułudą, Panie Krzysztofie. Zazdroszczę, taki to pożyje.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY