Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
676 postów 11016 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Miłość chrześcijańska (słowiańska) a ...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Trafiłem” 23 grudnia na „Rozmowy niedokończone” TV „Trwam”, gdzie tematem były „Dogmaty ateizmu”, a wypowiadał się na ich temat prof. H. Szydłowski.

Pojawiła się tam wyróżniona uwaga – definicja miłości w postaci:
„Dwa duchy obdarzone świadomością i wolną wolą nieustannie, dobrowolnie i wzajemnie pragną swojego istnienia w celu utworzenia jedności”.
W tej definicji widzę istotne ograniczenia, które powodują, że nie można tej definicji uznać za uniwersalną.
Próbowałem jeszcze w trakcie programu zadzwonić celem przedstawienia zastrzeżeń; wysłałem maila do redakcji z sugestią dotyczącą wątpliwości – jednak nie otrzymałem odpowiedzi.
Sprawa wydaje się być istotną, stąd przedstawiam swoje stanowisko tutaj, ale też wyślę ten tekst do redakcji TV „Trwam” z prośbą o przekazanie prof. Szydłowskiemu.
 
Podstawowym zastrzeżeniem jest definiowanie miłości jako relacji dwóch duchów. To już jest stanowisko obserwatora zewnętrznego. Budzenie się bowiem świadomości jest ZAWSZE jednostkowe. Czyli JA i RESZTA otoczenia.
Nie ma innej możliwości – świadomość jest jednostkowa i nie można jej rozważać jako zbiorowej. I w zasadzie już to stwierdzenie jest wystarczające do odrzucenia uniwersalności przytoczonej definicji.
Dążąc do znalezienia definicji uniwersalnej, a „cofając się” do początków kształtowania relacji „świadomości z otoczeniem”, warto rozważyć  powstające zależności. Otóż stosunek świadomości do otoczenia może zacząć przybierać różne zabarwienia: warto wyróżnić trzy ich rodzaje – w miarę kształtowania się relacji.
Są trzy rodzaje miłości (na tym etapie należy raczej mówić o stosunku do otoczenia) - tymi wyróżnionymi rodzajami można określić stosunek:
- rodzica do dziecka; miłość tkliwa i opiekuńcza.
- dziecka do rodzica; pełna uwielbienia i oddania.
- partnerska; dwojga ludzi równego statusu.
W zasadzie te trzy typy miłości obejmują wszelkie rodzaje relacji występujących zarówno między ludźmi jak i względem całej otaczającej nas rzeczywistości.
Jak bowiem zakwalifikować stosunek do przyrody? Wydaje się, że to dosyć oczywiste – jako mutację pierwszego z rodzajów. Miłość homoseksualną? To mutacja miłości partnerskiej, gdzie, jeśli odrzucić seksualność, może pozostać przyjaźń.
Czy zauważalna jest więź, bądź element wspólny, wszystkich rodzajów miłości? W moim rozumieniu – wspólne jest to, że miłość wymaga obiektu ku któremu jest kierowana. To, czy jest to osoba, czy inna forma bytu – jest to zawsze inny , odrębny obiekt.
Miłość można tu określić jako współistnienie z możliwością emocjonalnego zabarwienia. Tak jest w przypadku ludzi. Jednak nieco inny aspekt dochodzi w odniesieniu do Stwórcy. Początek zaczyna się od nieistnienia obiektu ku któremu może być skierowana miłość.
Jak można określić tę sytuację? Jedyne, co przychodzi na myśl, że Miłość Boża powinna zawierać dążenie do pojawienia się obiektu miłości. Określiłem to jako pragnienie współistnienia.
Pragnienie współistnienia zawiera element kreacyjny, gdyż nie obliguje jego skierowania ku istniejącemu obiektowi, nie określa też rodzaju relacji.
Człowiek, dziecko boże, ma „wbudowaną” zdolność kreacji w przypadku miłości partnerskiej kobiety i mężczyzny, których związek zawiera domniemaną opcję powołania nowego życia. Taka miłość jest twórcza.
 
Miłość – to pragnienie współistnienia.
 
Taka definicja miłości jest najbardziej pełną formą opisu. Nawet w odniesieniu do pierwszego, czy drugiego z opisanych rodzajów – nie zawiera elementu dominacji. Jest świadczeniem na rzecz „dziecka”, ale bez wymuszania na nim narzucanych reakcji. Akceptacja obiektu takim jaki jest, gdyż miłość nie jest uczuciem związanym z oczekiwaniem na określoną reakcję zwrotną.
 
Tyle w odniesieniu do Miłości. Miłość jest pierwsza; jest bowiem początkiem wszystkiego.
 
Jeśli rozważać problem w świetle kształtowania się cywilizacji, to widać, że Prawda, tożsama z  celem cywilizacyjnym, musi mieć umocowanie w Miłości – jest tylko pytaniem, w jaki sposób i jak rozumianej.
Tu ważne jest porównanie judaizmu z chrześcijaństwem. Judaizm bazuje na miłości Stwórcy do stworzenia, gdzie jedno z jego dzieł (naród żydowski) jest szczególnie wybrany i traktowany jako obiekt miłości Boga na wzór ludzkiej miłości mężczyzny do kobiety.
W świetle przyjętego tu stanowiska – takie szczególne wybraństwo  niczym  nie jest uzasadnione, poza dogmatycznym założeniem wyssanym z dużego palca. Brak jakiegokolwiek potwierdzenia tej narracji, a wszelkie rzekome dowody są sprytną manipulacją.
Chrześcijaństwo – to nic innego jak idea współistnienia bytów w porządku egalitarnym. Już ta definicja wskazuje, że jej źródłem jest Miłość będąca początkiem wszechrzeczy. Tak rozumiane chrześcijaństwo próbował wprowadzić do judaizmu Chrystus – może przywrócić pierwotne podstawy doktryny mozaistycznej. Stąd wniosek, że Jego (Chrystusa) przesłanie było kierowane do Żydów; do reszty świata o tyle, o ile jest zgodnością z porządkiem Miłości – pragnieniem współistnienia.
 
Końcowy fragment chcę poświęcić różnicy między sposobem obchodzenia Wigilii (Bożego Narodzenia) przez Słowian i katolików.
Polska Wigilia była początkowo związana z pamięcią zmarłych i stanowiła przejaw wiary w ciągłość istnienia między „naszym” światem, a światem zmarłych. Była też rodzajem relacji świata ludzi względem innych form istnienia – świata fauny i flory, a nawet otoczenia nieożywionego. Te inne światy były traktowane jako nam równe (choćby zwierzęta mówiące ludzkim głosem, czyli mające godność ludzi), a z którymi należy współżyć – współistnieć.
Tymczasem Kościół Katolicki coraz bardziej koncentruje się na wyłącznej pamięci narodzin Bożego Dzieciątka i to jako znaku oddzielającego czas. A przecież Chrystus o swej misji nie mówił, jako o zmianie prawa, a jako o jego wypełnieniu.
Brak jest jakiegokolwiek nawiązania, że prawo, o którym mówi Chrystus, jest prawem żydowskim; jeśli znajdować powiązanie, to jedynie w dwóch przykazaniach miłości – wszak z rozszerzeniem do całego otoczenia rozumienia określenia „bliźni”.
W efekcie katolickie rozumienie znaczenia Wigilii staje w sprzeczności ze słowiańskim odczuwaniem: nie da się pogodzić zalecenia „idźcie i czyńcie sobie ziemię poddaną” z miłością. Źródła obu stosunków do otoczenia nie są tożsame.
To jednak inny zakres rozważań.
 

KOMENTARZE

  • Panie "Wojtasie"
    Pan chyba kocha kobiety..... choć może niektórym z neonowych czytelniczek wydawać się to nieprawdopodobne.......
  • @zadziwiony 21:22:22
    Nie dziwię się, że merytorycznych uwag jest mało.
    Jak zauważyłem - im bardzie "wyrafinowany" intelektualnie tekst tym mniej komentarzy.
    Pozdr.
  • @Krzysztof J. Wojtas 00:16:16
    Uważam mój komentarz za bardzo merytoryczny. Odniósł się w nieco frywolnej formie głównie do definicji miłości
    "Miłość – to pragnienie współistnienia. "
    Nie spotkałem się dotąd z bardziej trafnym określeniem tego uczucia.
    Mogła je sformułować tylko osoba "obyta w temacie" - potrafiąca kochać.
  • @zadziwiony 14:56:29
    Nie było moim zamiarem odnosić się nawet do tej uwagi; raczej gorzka konstatacja stanu rzeczy. Tak ogólnie.
  • @Krzysztof J. Wojtas & @zadziwiony 14:56:29
    "Pan chyba kocha kobiety..... "/zadziwiony/
    "Miłość – to pragnienie współistnienia. "/Krzysztof J.Wojtas/
    "(...)nie da się pogodzić zalecenia „idźcie i czyńcie sobie ziemię poddaną” z miłością."/Krzysztof J. Wojtas/

    W moim widzeniu pragnienie współistnienia odnosi się do świata nas otaczającego, który jest światem ludzi, zwierząt i natury. Koncepcja "narodu wybranego" już w samym swoim założeniu jest niekompatybilna z taką właśnie definicją miłości, ponieważ stawia jeden naród ponad inne narody. Polecenie "„idźcie i czyńcie sobie ziemię poddaną” przekształca cały otaczający nas świat w przedmiot użytkowy, pozbawiony duszy i jakichkolwiek praw.

    "Te inne światy były traktowane jako nam równe (choćby zwierzęta mówiące ludzkim głosem, czyli mające godność ludzi), a z którymi należy współżyć – współistnieć."/Krzysztof J. Wojtas/

    Mój śp. dziadek po zakończeniu Wigilii zebrał na półmisek jedzenie, które zostało na stole, a nawet siano znajdujące się pod obrusem, i obdzieli tym wszystkie zwierzęta w gospodarstwie. Zwierzęta przez niego nakarmione otrzymały dodatkowo błogosławieństwo.
  • @AgnieszkaS 19:38:48
    No to pani chyba "chrześcijanka". Czemu zatem były takie dziwne komentarze?
  • Poziomy świadomości są, mogą być, związane z poziomami istnienia. Jednym z fundamentalnych przejawów istnienia...
    ... jest przemienna forma bycia czymś jednym lub/i złożonym (dualnym) na wielu poziomach.
    Być może jest to też kluczowy aspekt i przejaw życia czyli (jako) zmiany. Coś co jest jednym dąży do podziału do rozdzielenia a z kolei cząstki rozdzielone dążą do połączenia i zjednoczenia a kolejnym poziomie istnienia. Jak kropla oceanu, która parując przestaje być oceanem i wyrusza w wielką podróż przez inne formy istnienia od pary, przez deszcz, cieki wodne, źródła, strumyki, rzeki.... żeby wrócić do punktu wyjścia i na powrót stać się oceanem.

    Takie przejawy i formy życia dzieją się i doświadczamy ich jednocześnie na zewnątrz jak wewnątrz nas samych i zarówno na polu fizycznym jak i mentalnym.

    "Miłość – to pragnienie współistnienia", tak, ale na wyższym poziomie istnienia, świadomości to bycie jednością, jednym a przynajmniej częścią wszystkiego, kroplą i oceanem.

    Poza tym...
    Miłość jest źródłem drogą i celem. Miłość jest istnieniem i jego tworzeniem.

    Imagine
    John Lennon, The Plastic Ono Band
    Imagine there's no heaven
    It's easy if you try
    No hell below us
    Above us only sky
    Imagine all the people living for today
    Imagine there's no countries
    It isn't hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
    Imagine all the people living life in peace, you
    You may say I'm a dreamer
    But I'm not the only one
    I hope some day you'll join us
    And the world will be as one...

    My, każdy z nas oddzielił się i przestał być oceanem a stał się na jakiś czas kroplą. Po to żeby przebyć podróż przez różne obszary i przejawy życia i wrócić do oceanu z nowymi kolejnymi zasobami.

    Jeżeli tak to teraz kochając lub nienawidząc innych kochamy i nienawidzimy siebie, kochając czy nienawidząc siebie kochamy lub nienawidzimy innych. A jedno i drugie tak naprawdę służy i pomaga tylko temu żebyśmy wciąż na wielu obszarach i poziomach naszego życia i istnienia mogli się separować, dzielić i jednoczyć, łączyć. Jedno i drugie jest życiem istnieniem, służy mu i tworzy je jednocześnie.

    Życie jest miłością. Miłość jest życiem. Wszystko jest miłością. Jest tylko miłość.
  • @Lenard Coaching 08:29:54
    Przedstawiony tok rozumowania - nie jest mi obcy. A nawet stanowi zasadniczą oś mentalną.

    Czy jednak można twierdzić, że przedstawiona definicja dotyczy wyższego poziomu istnienia?
    Jak Pan napisał -"Życie jest miłością. Miłość jest życiem. Wszystko jest miłością. Jest tylko miłość"
    Czy w takim kontekście można wyróżniać "wyższy"/ "niższy" poziom istnienia? jesteśmy wewnątrz kręgu.
    Jednak pisząc o ideach cywilizacyjnych wskazuję konieczność określenia celu cywilizacyjnego. To nie oznacza odejścia od wskazanego rozumienia miłości, ale jedynie ustala "kierunkowość" fragmentu drogi.

    W następnej (już "wisi") notce trochę o "ciemnej stronie". To też jest "droga miłości", ale specyficzna. Dla wielu trudna do zrozumienia w takim ujęciu.
    Ciekaw jestem opinii Pana w tej kwestii. Bo ja tylko zaznaczyłem temat, bez rozwijania, gdyż i tak może powodować mentalne zawirowania.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY