Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
676 postów 11016 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Miłość a "ciemna strona"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W poprzedniej notce („Miłość chrześcijańska /słowiańska/ a …”) przedstawiłem koncepcje rozumienia Miłości, czego owocem jest definicja: MIŁOŚĆ – to pragnienie współistnienia.

 

Nie wszystkie aspekty analizy zostały tam przedstawione – pierwszym bowiem odczuciem względem otoczenia budzącej się świadomości jest określenie tego stosunku jako pozytywny bądź negatywny. Czyli, czy ta budząca się świadomość akceptuje otoczenie, czy też ma doń jakieś zastrzeżenia.
Dopiero dalszym elementem jest ustalenie rodzaju relacji.
I tu należy wyodrębnić, że odczucia negatywne względem otoczenia mogą przyjąć tylko dwie opcje z wymienionych w poprzednim tekście – może to być albo relacja podporządkowania, albo nadrzędności; brak jest możliwości relacji partnerskiej. Wydaje się to na tyle oczywiste, że dowodzenie nie ma sensu.
Istotnym jest dostrzeżenie, że wynikiem wskazanych relacji jest albo dążenie do zmiany siebie (aby dostosować się do otoczenia – relacja podporządkowania), albo do zmiany otoczenia, aby je dostosować do swoich oczekiwań. To relacja nadrzędności.
Oba typy relacji tworzą  HIERARCHICZNOŚĆ.
 
Hierarchiczność – jest więc dążeniem do zmian w otoczeniu – brakiem akceptacji dla istniejących form otoczenia.
 
Te rozważania są prowadzone na poziomie fundamentalnym i konieczne jest zwrócenie uwagi na występujące zależności, które łatwo mogą zmienić sens przemyśleń.
Otóż brak relacji partnerskiej wskazuje na wtórność procesu powstawania relacji z otoczeniem, a efektem jest pozbawienie ich kreatywności. Czyli to właśnie wskazuje na brak „pierwotności” – kreacjonizm jest nieodłączną jej cechą. Hierarchiczność może zaistnieć tylko względem istniejących  bytów; nie ma potrzeby (pragnienia) kreowania bytu niższego (podległego), bądź wyższego (nadrzędnego).
W zasadzie – nie spotkałem podobnego toku rozumowania. Jedynym podobnym są przemyślenia Lema (którego należy traktować jako filozofa), a gdzie w jednym z opowiadań opisywał powstawanie istoty doskonalszej. Nie wyszedł tam poza mentalne ograniczenia judaizmu.
Brak wskazania na istotę różnicy miedzy systemem egalitarnym opartym o zasadę Miłości, a hierarchicznym prowadzi do dualizmu. Trudna sprawa, wymagająca bardzo ścisłego przestrzegania wskazanych rozróżnień; dualizm ujawnia się w równorzędnym traktowaniu stosunku do rzeczywistości. To schizmatyckie ujęcie odcisnęło swe piętno na systemach religijnych od zaratusztrianizmu zaczynając, a na obserwacjach katolicyzmu kończąc.
Zaratusztrianizm (zoroastryzm) w początkowym okresie, gdzie przekaz Zaratusztry był dominujący, kształtował relacje między „ciemną stroną” (hierarchicznością), a Miłością w sposób podobny tu przedstawionemu. Kreatorem był Ahura Mazda, a stronę „ciemną” reprezentował Angra Manju, który wszak nie miał zdolności kreacji, ale negatywnie oddziaływał na dzieło Ahura Mazdy.
Z czasem oba te byty uznano za równorzędne – braci bliźniaków, których ojcem był czas – Zurwan, nie mający wszak cech boskich. Dalszy etap zmiany doktryny to dualne bóstwa Ormuzd (dobro) i Aryman (zło).
Na bazie tej doktryny powstało szereg dualnych religii – także manicheizm, którego wyznawcą przez długi czas był św. Augustyn. Jego myśl istotnie wpłynęła na chrześcijaństwo owocując koncepcją „grzechu pierworodnego”, a co z kolei przyczyniło się do stopniowego odchodzenia Kościoła Katolickiego od nauki Chrystusa.
Obecnie coraz częściej i w coraz mniej zawoalowany sposób dualizm można dostrzec w doktrynie Kościoła, gdzie szatanowi  uosabiającemu „ciemną stronę”, przydaje się rolę przeciwnika Stwórcy.
 
Zapewne katolik czytający te uwagi obruszy się mocno, gdyż wydaje się to być atakiem na podstawę doktryny (tak to może być odebrane). Proszę jednak zwrócić uwagę, że koncepcja „grzechu pierworodnego” , po niewielkim przesunięciu akcentów, jest w pełni kompatybilna z przedstawioną tu koncepcją. Jeśli odrzucić pojęcie „grzechu”, czyli pojęcia  judaistycznego, to pierwotne „odcięcie pępowiny” dotyczyć może właśnie stosunku do rzeczywistości nowonarodzonego.
Chrzest – to wskazanie, czy też nakierowanie na drogę Miłości z pozytywnym stosunkiem do otoczenia. Sam poród związany jest dla niemowlęcia z dużym stresem, co może zaowocować negatywnymi skojarzeniami względem otaczającej rzeczywistości. Chrzest – przywraca równowagę wskazując, że nowy człowiek spotka się tu z życzliwością i miłością.
 
Doktryna „ciemnej strony” rozwinęła się w judaizmie, gdzie za podstawę przyjęto koncepcję „narodu wybranego”, a zatem takiego, który może i ma prawo do zmian otoczenia zgodnie ze swoim upodobaniem. Jak doszło do rozwoju tej dualistycznej koncepcji, która ma tak wielkie wpływy we współczesnym świecie – to tematyka, którą warto rozważać, a która stanowi szeroki materiał dla opisu rzeczywistości i koncepcji powiązanych.

KOMENTARZE

  • MIŁOŚĆ – to pragnienie współistnienia, a jak by taką...
    MIŁOŚĆ – to postawa służenia, służby

    Jezus umywając ,,sługom" swoim nogi dał przykład

    Ale kochać bliżniego swego trzeba dokładnie tyle samo co siebie, ani mniej ani więcej, bez podkładania się, ani panowania nad Nim.

    Przepracowaniu niewłaściwego pojmowania może pomoc przestudiowanie książki Lanza del Vasto ,,Ku życiu duchowemu", gdzie jest to rozpracowane.

    A jak taką postawę zbudować ?

    Jak znajdę film to dodam jak trzymając jedno dziecko na kolanie, należy i drugie wziąć na kolano drugie :), bo....

    A tu podaje autor 6 sposobów wychowywania do Prawdziwej Miłości :

    http://www.thedailybell.com/news-analysis/six-best-ways-to-raise-freedom-loving-kids/

    Komentatorzy ze zdziwieniem, zaciekawieniem i podziwem, zdumieni, ze taka właśnie jest głęboka natura ludzka piszą komenty do filmu
    Podobny efekt ma się po odprawieniu Ćwiczeń Duchowych, Duchowych a nie duchownych, kiedy nawiązuje się kontakt z prawdziwą swoja istotą
    Sam przepracuję te sprawy i wprowadzę w swoje codzienne życie
    Do czego zachęcam, do każdego ze sposobów
  • @andrzejw 14:57:58
    Pana uwagi są jednoznacznym nakierowaniem na judaizm.

    Całkowicie zmienia Pan moją definicję miłości nadając jej zupełnie inne znaczenie:"MIŁOŚĆ – to postawa służenia, służby".

    Służba - to przecież podporządkowanie. Czyli Pan chce, aby chrześcijanin wykazywał się miłością poprzez służbę - komu?
    Chyba sprawa oczywista.

    Właśnie za takie fałszowanie przekazu i manipulacje - odrzucam katolickie podejście do tematu. I tu nie pomogą już odwołania do Chrystusa; wiadomo złodziej zawsze pierwszy krzyczy "łapać złodzieja".
  • Postawa służby, służenie, usługiwanie sobie nawzajem....
    dał tym sposobem przykład Jezus co tak naprawdę oznacza Miłość, służenie drugiemu dla i w imię dobra tego prawdziwego czyli z dużej litery
    PrawdziwegoDobra
    Dał przykład w czynie bo: ,, już tyle z Nim byli i nadal nic nie rozumieli "

    Niech się Pan mi tu poprawi Panie Wojtasie i bierze słowa w ich najlepszym znaczeniu
    A co to jest ? ,,moją definicję miłości" ???
    Definicja Miłości, Prawdziwej Miłości ma być ...prawdziwa czyli zgodna z istota rzeczy i sprawy.
    Proszę się nie przywiązywać do ,,mojego " tylko badać sprawy każdego dnia jak naprawdę się mają.
  • @andrzejw 19:11:03
    Pana fałszowanie nauki Chrystusa jest porażające.
    Bo Jego osoby nie musi się traktować jako Boga. Natomiast należy dostrzec, że był genialnym filozofem wskazującym kierunek rozwoju.

    PS. Pan w ogóle chyba nie zrozumiał nic z tego, co napisałem. Proszę nie próbować "wciskać" swojej ideologii podporządkowania jako nauki Chrystusa. Obawiam się, że nawet tego Pan nie rozumie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:44:54 To Pan nie rozumie i
    nie potrafi przyznać DOWÓD :
    Nie ma jak to być nieomylnym.

    Upomniany jest Pan z Miłością:


    POPEŁNIŁEŚ BŁĄD!

    Oj, Krzysztofie!

    Kurczak odpowiada:

    Wykazałem Autorowi kłamstwo ale Autor się z lekka zdenerwował ponieważ Autor zauważył, że jednak kurczak udający lwa ma rację.

    No i zaiste w dość zawrotnym tempie Autor przebiegł Ziemię Egipską by zauważyć, że w żadnym tam miejscu nie ma czegoś w rodzaju żywicy, która mogłaby koszyk zaimpregnować.
    Sam Szanowny Autor w swoim Artykule użył skrótu t.p.... "tym podobne".

    ...Ale żeby zaraz od razu w pierwszym wejściu lwa nazwać kurczakiem? Hmmmm... Bardzo mocno musiało Cię Krzysztofie zaboleć prawda? Nie ma jak to być nieomylnym. Człowiek się męczy i męczy, i męczy...

    Pozdrawiam!



    nadużycie link skomentuj
    57KerenOr 04.01.2018 13:37:34
    http://cygnus.neon24.pl/post/141805,dekalog-narzedzie-judaizacji-1
  • Miłość jest postawą służenia a przejawia się we wzajemności w dialogu po ...
    ..wznoszącej się spirali odnoszenia.

    Służenie drugiemy, z pragnienie prawdziwego dobra z dobrego serca

    Wzajemność, w reakcjach to pewna oznaka Prawdziwej Miłości
  • Drogi Panie Krzysztofie. Są bardzo ciekawe inspirujące i prowokujące Pana rozważania które Pan przelewa na papier (ekran).
    Nie są też proste w odbiorze.
    Być może w Pana przypadku jest podobnie jak ja mam, jak zaczynam pisać to szybko wchodzę na coraz wyższe poziomy i głębsze rozważania. Czytając czyjś tekst, przynajmniej mi, jest trudniej tak wskoczyć na te poziomy. Tym bardziej, że tak jak teraz, nie mam czasu i warunków żeby spokojnie skupić się i dokładnie przeczytać.
    Poza tym jestem ciekawym przypadkiem. Jeszcze 15 lat temu byłem całkowicie umysłem ścisłym logicznym, istniała dla mnie tylko matematyka fizyka logika i biznes. Wiara duchowość to były dla mnie totalne bzdury. Bezprawnie mnie aresztowali i trzymali 6 miesięcy do sprawy uniewinniającej. Już tam zrozumiałem że los (Bóg, COŚ) mi to dał żebym się odmienił i już tam zacząłem się interesować i mieć fantastyczne efekty i wyszedłem odmieniony i zainteresowany duchowością i rozwojem. Intensywnie zacząłem trenować i robić kursy i bardzo szybko trafiłem do twórcy jednego z najbardziej zaawansowanych treningów. Treningów które pozwalają doświadczyć i osiągnąć poziom Stanu Duszy. To stan doświadczenia siebie swojej czystej prawdziwej tożsamości, stan podobny do tych opisywanych przez osoby które przeszły śmierć kliniczną. Tylko w tym przypadku doświadcza się tego przy pełnej świadomości bez żadnych środków chemicznych, hipnozy czy innych. To doświadczenie doznanie tego kim jestem, kim jest każdy z nas, bycia jednością z wszystkim z całym życiem istnieniem, to bycie w świetlistej błogiej energii i świadomość tego że byłem istniałem przed tym życiem tu na ziemi i będę istniał po nim, jako Dusza.
    Po tym wstępie wrócę do tematu i spojrzę na dualizm, miłość itp.
    To poziomy paradoksu gdzie pozytyw i negatyw staje się jednym. Tak jak śmierć i życie służy temu samemu i jest jednym tym samym istnieniem. Nie ma życia bez śmierci, bo życie to zmiana to przechodzenie na kolejne poziomy istnienia. A to tylko śmierć umożliwia.
    Podobnie jest z dobrem i złem jak i dualizmem który postrzegany z wyższego poziomu staje się jednym.
    Wszystko jest jednocześnie jednością, czymś jednym, jak i częścią większej całości. Kwestią jest tylko jak daleko jak głęboko sięgają nasze możliwości percepcji, wiedzy, świadomości. Jedną ludzkość tworzy wiele ras, narodów, jeden naród wiele rodów rodzin, jednego człowieka wiele organów... jeden umysł...
    Fundamentalnym wzorcem tego, metaforą jest trójjedna postać Boga, chociaż ja raczej jestem skłonny postrzegać to jako opis człowieka, jego umysłów, świadomości. A to co ludzie nazywają Bogiem postrzegam raczej jako Duszę czy nas samych, tą część naszej świadomości która jest jednocześnie częścią "Boga" Istnienia i jedną z części nas, naszej trójjednej świadomości. Tą częścią która jest tą prawdziwą Miłością częścią tej Wielkiej Prawdziwej Miłości będącej Źródłem wszystkiego, istnienia, życia.
    Skoro weszliśmy na te najwyższe poziomy to wróćmy do punktu wyjścia. Ale z wiedzą że nic nie jest dobre ani złe, po prostu jest i służy temu samemu życiu i istnieniu. To co postrzegamy jako złe z innej perspektywy innego poziomu jest dobre i odwrotnie. To co wydaje nam się śmiercią z perspektywy Duszy jest powrotem do życia.
    Tak jak jest z nami i naszym życiem śmiercią. Jedni twierdzą że umieramy i to definitywny koniec nas pozostali twierdzą że żyjemy po tym życiu a nawet uważają że tam z drugiej strony życie wygląda podobnie do naszego. I jak zwykle obie strony się mylą i jednocześnie mają rację... częściowo. Bo w rzeczywistości część nas umiera, umiera świadomość stworzona na potrzeby życia tu na ziemi w tym ciele a część nas, którą ja nazywam Duszą istnieje nadal, tak jak istniała przed tym życiem, i wraca do do siebie do swojego życia z zasobami jakie zdobyła w tym życiu i formie tu na ziemi.
    Kropla wody która jest częścią tego oceanu i nim całym jednocześnie na pewnym etapie istnienia oddziela się od niego jako para po to żeby spaść na zmienię w postaci deszczu. Wsiąka w ziemię po to żeby tworzyć cieki wodne i wybić gdzieś jako źródło. Po to żeby w postaci strumyków i rzek wrócić do źródła. Wrócić z nowymi zasobami. I stać się powrotnie oceanem tak jak miliony innych kropel. Które wszystkie i każda z nich przez całą tą podróż były częścią tego oceanu, miały w sobie jego pamięć.
    Kropla oceanu jest jednocześnie oceanem, jego pełnią życia potęgi i mocy. A miłość jest tym co łączy krople i tworzy ocean ale też tym co powoduje oddzielenie i tą wielką wyprawę tej małej kropli oraz jej powrót do oceanu, oceanu życia, istnienia, miłości.
    Wszystko jest jednym, jest częścią jednego życia i jemu służy, wszystko jest miłością i jej służy ale.... nie można tego dostrzec z poziomu świadomości człowieka.
  • @Lenard Coaching 23:27:47
    W zasadzie przekazane uwagi są osobistym doświadczaniem stanu świadomości; być może nie miałem takowych we wskazanej formie, a na pewno w mniejszym stopniu.

    Ważne jest tu jedno - należy odrzucić dualizm dobro/zło.
    I na tym starać się budować.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:00:56 Każdy ma swoją drogę, każdy jest inny będąc jednocześnie taki sam jak pozostali
    Panie Krzysztofie. Ja, będąc całkowicie zanurzony w świecie logicznym materialnym jednym krokiem przeskoczyłem do świata duchowego. Dzięki temu wyraźnie doświadczyłem i dostrzegłem granice między nimi i oba te światy jednocześnie. Oba te światy są częścią nas, tworzą nas.
    Świat duchowy jest eteryczny jak zapach. Wchodząc stopniowo w dany zapach, lub przebywając w nim od zawsze nie jesteśmy w stanie jego odczuć. Chyba że na jakiś czas wyjdziemy z niego w inny zapach.
    Domyślam się że Pan przebywał w tym stanie świadomości od zawsze (nie stracił go) lub wszedł (wrócił) na ten poziom krok po kroku, nie dostrzegając wyraźnie granicy ponieważ w Pana przypadku jej nie było.
    Każdy ma swoją drogę. Ale wszyscy przebywają ją od Źrodła do Źródła Istnienia Życia. A niektórzy mają tego świadomość i możliwość czerpania z tego Źródła w trakcie tej wędrówki. Tak jak Pan. Serdecznie pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY