Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
755 postów 12206 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Władza a struktura ładu (10)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rzeczpospolita.

 
Fenomen Rzeczypospolitej należy rozpatrywać według kryterium cywilizacyjnego. Tylko takie ujęcie daje perspektywę pozwalającą na ocenę. Samo porównywanie instytucji życia publicznego Rzeczypospolitej i otaczających nas sąsiadów europejskiej dziedziny jest niecelowe z racji odrębnych podstaw ich funkcjonowania.
 
Istotne jest zatem wyartykułowanie celu cywilizacyjnego i drogi jaka miała doń prowadzić.
 
Cel cywilizacyjny jest stosunkowo łatwo ustalić – z tym nie powinno być problemu akceptacji.
Niekonfliktowe współistnienie.
Zasadą Rzeczypospolitej było nie prowadzenie wojen ekspansywnych, a wyłącznie obronnych. Chociaż niekiedy były to działania „wyprzedzające”, które miały zapobiec powstającym zagrożeniom, bądź udział w wyprawach z racji przyjaznych stosunków z zaprzyjaźnionymi państwami.
Jednak zawsze brana była pod uwagę doktryna, aby nie dążyć do ekspansji poprzez nacisk „siłowy”.
(Te kwestie można prześledzić na bazie wojen z Zakonem Krzyżackim, Moskwą, Szwecją czy Turcją).
 
Droga realizacji celu cywilizacyjnego jest znacznie bardziej skomplikowana i prześledzić ją można na podstawie określania roli elit.
Poprzednia notka traktująca o przemianach systemowych na terenie Polski, jest też obrazem zmian, tworzenia się i przekształcania elit, co obrazuje przeobrażenia strukturalne.
Słowiański ład polegał na oddzieleniu struktury obronnej od „politycznej”, czyli organizacji życia społecznego. Można mówić, że to dwa światy nie mające ze sobą wiele wspólnego i kierujące się zupełnie odrębnymi zasadami.
Ład społeczny był kształtowany na wiecach w których brali udział co bardziej mobilni członkowie wspólnoty, a ich głos był „ważony” – im wyższa pozycja społeczna, tym waga głosu była większa. W wiecach brały udział też drużyny – czyli można by powiedzieć – przedstawiciele wojska, a ich głos miewał wagę decydującą.
W przypadku większych wspólnot – pojawiali się lokalni przywódcy (rodowi) z odpowiednim zapleczem, co kształtowało relacje miedzy poszczególnymi rodami (plemionami).
Model organizacyjny dał podstawę zaistnienia sejmów (i sejmików). To spotkanie najważniejszych sił przedstawicieli rodów celem dokonania ustaleń zasad współżycia. System funkcjonował jeszcze w XV wieku, kiedy to takie spotkania (sejmowe) poprzedzały wyprawy wojenne, a na których dokonywały się swoistego rodzaju „przetargi” tyczące praw (relacji między władcą, a społeczeństwem.
 
Generalnie można stwierdzić, że kształtujące się w ten sposób elity miały korzenie rodowe. To poszczególne rody desygnowały, stosownie do swej zamożności w ludzi i środki materialne, swoich przedstawicieli na takie spotkania, a ich głos był „ważony”.
Elity – to starsi rodowi.
Polska elita – szlachta, miała więc swoje korzenie w systemie rodowym jako przedstawiciele rodów, których zadaniem było dbanie o interesy członków rodu (plemienia). Należy sobie uświadomić, że słowiańszczyzna nie była oparta (jak Rzym) na niewolnictwie. Tu każdy był członkiem społeczeństwa, a rola społeczna zależała od walorów osobistych. Niewolnymi byli tylko jeńcy wzięci w czasie wypraw wojennych, ale ci, albo szybko integrowali się ze społecznością, albo byli wykupywani; nie tworzono warstwy niewolników pozbawionych praw.
Szacunkiem otaczano „ludzi wiedzy” – zarówno starszych jak i tych wszystkich, którzy posiadali wiedzę większą niż otoczenie. Ich głos liczył się i miał też swoją wagę.
 
Ład społeczny, ustalany w trakcie spotkań „sejmowych” nie miał czynnika nadzorczego – gwarantem był honor tych , którzy obowiązani byli do przestrzegania umówionych zasad. Kierowano się przy tym obyczajem i tradycją – ustalenia dotyczyły w znacznym stopniu spraw bieżących, a nie naruszały fundamentu. Dlatego w pierwszym okresie istnienia Rzeczypospolitej zasady ładu nie miały formy pisanej, a były ustnym przekazem i do tego różniły się regionalnie. Zapisy (Statuty) pojawiły się dopiero z czasem, a i to dotyczyły poszczególnych regionów. Ujednolicenie związane było z przekazaniem tylko części stanowień do organu centralnego przy zachowaniu istotnych elementów regionalnych.
Władza królewska nie była „pełna”, a wynikała ze scedowanych uprawnień ze strony rodów, a przy zachowaniu funkcji „książęcej”, czyli nadzoru nad obronnością i jej organizacją. Król, względem rodów, pełnił rolę rozjemcy nadzorującego realizacje ustaleń jakich dokonano.
 Wyodrębnienie się sądów z gestii uprawnień króla wynikało z potrzeby usprawnienia władzy i nadania jej innego charakteru z racji pojawiających się sprzeczności i konfliktów dotyczących zakresu uprawnień króla. W wielu wypadkach król byłby sędzią we własnej sprawie. Niemniej – sądownictwo dalej pełniło funkcje rozjemcze, a nie egzekwujące wykonanie ustalonego ładu.
 
Najważniejszą konstatacją jest ta, że polskie elity były pochodzenia „rodowego” i ich zadaniem było reprezentować interesy rodu. Wobec pierwotnego braku rozwarstwienia – było to działanie na rzecz „dobra wspólnego” całej wspólnoty lokalnej.
 
Wraz z rozwarstwianiem się społeczeństwa zaczęły występować różnice interesów. Z czasem elita – szlachta wyodrębniła się w osobną warstwę, a dostęp do niej zaczął być przekazywany dziedzicznie. (Sejm w 1505 roku). Ten element jest kamieniem milowym zmian – szlachta przestała reprezentować całą społeczność lokalną, a zaczęła dbać o własne interesy. Proces zmian ma charakter analogowy, zatem skutki ujawniały się powoli. Przyspieszenie pojawiło się wraz z doktryną, że szlachta jest warstwą odrębnego, sarmackiego pochodzenia, co dało dalszy asumpt do alienowania się tej warstwy.
Ten proces jest zasadniczy dla upadku Rzeczypospolitej.
 
Warto wspomnieć jeszcze czynnik degeneracji systemowej innego źródła – czyli wpływ doktryny hierarchicznej. Jak pisałem – ta doktryna czasowo zwyciężała, czego wybitnym znacznikiem jest chrzest Polski. To, że później wpływy doktryny hierarchicznej nie były tak istotne, nie zmienia faktu, że cały czas postępowała indoktrynacja tym modelem organizacyjnym. Ostoją był Kościół Katolicki, który systematycznie budował swoje struktury hierarchiczne obejmujące coraz większe obszary kraju. Potęga struktury oparta była na piśmie i systemie administracyjnym. O ile bowiem ład słowiański oparty był „na słowie”, to Kościół dał zapisy – prowadzenie ksiąg parafialnych, które stanowiły o wpływach w społeczeństwie. (Tego chyba nie trzeba tłumaczyć, że kto ma pieczę nad pamięcią – decyduje o przyszłości). A Kościół skrupulatnie eliminował wszelkie przejawy pamięci dziedzictwa słowiańskiego.
Znowu trzeba zaznaczyć, że proces był „analogowy”. Trwał długo, ale był bardzo skuteczny. Jeszcze słowiański model społeczny zwyciężył na początku XV wieku (Bitwa pod Grunwaldem), ale już w XVI w. katolicyzm stał się doktryną obowiązującą, co dopełnił na początku XVII w. Zygmunt III Waza.
 
Rzeczpospolita przestawała być państwem ładu, a powoli zaczynała być monarchia katolicką – zwieńczeniem procesu była Konstytucja 3 Maja.
 
Jak widać elity – szlachta, powoli traciły swą pierwotną rolę, a na ich miejsce tworzone były nowe – hierarchia katolicka. Ta elita realizowała już nie interesy miejscowe, a zalecenia hierarchiczne. Celem coraz bardziej eksponowanym, do którego realizacji społeczeństwo było sposobione, był cel cywilizacyjny Kościoła Katolickiego.
A tym celem nie było, jak mogą sądzić „ubodzy w duchu” – zbawienie, ale władza nad światem sprawowana w imieniu (ale czy w zgodzie) z doktryną miłości.Miłości, która wynikała z nauki Chrystusa, ale do której, w razie oporu należało i można było przymusić. Narzędziem było zamykanie drogi zbawienia (wcześniej – można było też nawracać siłą).
 
Jaka droga zostanie wybrana obecnie?
Katolicyzm mógł być przydatny przy zrzucaniu jarzma obcego, ale okazuje się takim samym jarzmem tyle, że może nieco bliższym rozumienia poczucia ładu jaki mamy „wyssany z mlekiem matki”. Jest więc równie wrogi polskości jak system hierarchiczny, najbardziej dostrzegalny w judaizmie. Zachód jest w stadium upadku i degrengolady. Turańszczyzna moskiewska nigdy nie był „przyswajalna”.
Czas powrotu do fundamentu Rzeczypospolitej.

KOMENTARZE

  • Niekonfliktowe współistnienie.
    5*

    czy jest możliwe ???
    >komentarze

    http://antykomunista.neon24.pl/post/143189,nienawisc
  • @Husky 11:30:10
    Możliwe. Tylko sk...w trzeba najpierw wyrżnąć;-)))
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:45:43
    //Tylko sk...w trzeba najpierw wyrżnąć;-)))//

    no comment

    8-)))))))))))))))))))))))))

    Milej niedzieli
  • @Autor
    "Zasadą Rzeczypospolitej było nie prowadzenie wojen ekspansywnych, a wyłącznie obronnych. (...)
    Jednak zawsze brana była pod uwagę doktryna, aby nie dążyć do ekspansji poprzez nacisk „siłowy”."

    Jaka manipulacja, aż wstyd.
    Przyjmować za zasadę i cel, to co było niezaplanowaną konsekwencją sposobu sprawowania rządów.

    Rzeczpospolita po prostu nie była w stanie zmobilizować sił do ekspansywnego działania, a właściwie do jakiegokolwiek długoterminowego działania. To był efekt trwania przy ustroju rodowym. To poszczególne rody prowadziły osobne, nieskoordynowane działania, bo tylko rody dysponowały niezbędnymi do tego środkami.
  • @programista 13:50:51
    Bzdura.
    Nigdy nie było celem RP powiększanie terytorium poprzez wymuszenie. Owszem - Prusy inkorporowano, ale na życzenie mieszkańców.
    Podobnie w innych przypadkach.
    RP była do najazdu szwedzkiego najbogatszym państwem o dużym zakresie wolności także niższych warstw (na tle państw sąsiadujących).
    W tamtym czasie spokojnie mogła podbić wiele z księstewek niemieckich i innych.
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:22:01
    "W tamtym czasie spokojnie mogła podbić wiele z księstewek niemieckich i innych."

    Wojna trzynastoletnia, wojny ze Szwedami w pierwszej połowie XVII wieku pokazują jak trudno było zebrać fundusze na opłacenie armii, co było przyczyną tak długiego trwania tych konfliktów. Batory nie był w stanie podbić Gdańska więc cóż mówić o jakichkolwiek innych podbojach.
  • @programista 08:58:58
    Batory nie zajął Gdańska, bo wziął od miasta kasę, za którą wyprawił się pod Połock przeciwko rzeczywistemu zagrożeniu.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:36:55
    Jakby podbił Gdańsk to uzyskałby kwoty kilka razy większe i nie zadowalał by się ochłapem przyjętym dla ratowania "twarzy". Ale nie był w stanie tego zrobić.
  • @programista 12:01:19
    myśli Pan w kategoriach nienawiści rodem z Biblii; zabić, zlikwidować itd.
    Gdańsk nie zagrażał Rzeczypospolitej, a jedynie nie podporządkowywał się do ładu.
    Dlatego - kara i przywołanie do porządku, a nie zniszczenie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY