Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
765 postów 12424 komentarze

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Stosunek do Powstania Warszawskiego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pojawia się wiele niesprawiedliwych ocen i fałszywych narracji. Warto spojrzeć na to inaczej.

 Przede wszystkim - mało się podkreśla, że społeczeństwo Warszawy (ale i całej Polski), żyjąc w okupacyjnym upodleniu chciało zemsty na Niemcach. Ludzie, a zwłaszcza młodzież, chcieli być wreszcie wolni.

To podkreślają wszyscy Powstańcy. Z ich punktu widzenia była to wielka wartość. I myślę, że nikt, kto tego nie doznał, nie ma prawa do wypowiadania sądów na ten temat.
 
Druga i odrębna kwestia, to decyzja o wybuchu Powstania, plany organizacyjne i możliwości realizacyjne.
W samej Warszawie - nie było sił i środków na prowadzenie walki; Powstanie miało szanse powodzenia tylko przy panice Niemców.
Liczono jednak na coś innego. Na stworzenie strefy powstania obejmującej znaczny obszar. Stąd koncentracja oddziałów w Puszczy Kampinoskiej. Na pomoc powstania szła cała dywizja AK z południa (doszła w okolice Białobrzegów i dopiero tam została zawrócona).
Także Brygada Sosabowskiego poderwana do operacji Market Garden - liczyła, że będzie zrzucona w Polsce, aby stworzyć polski front walki.
 
Niestety - wszystkie te przesłanki okazały się błędnymi. Do tego stosunek sowietów także okazał się wrogi.
Pomijając udział AC - jest kwestia Armii Berlinga. I tutaj spotkałem się z informacjami, że przeprawa przez Wisłę "berlingowców" była ostrzeliwana przez artylerię AC. Nasi histerycy nie wspominają, że chyba 2 dowódców dywizji Armii Berlinga zostało skazanych na rozstrzelanie za sposób prowadzenia walk (nie wykonano - dlaczego?).
 
Konkludując: decyzja o wybuchu Powstania miała racjonalne przesłanki i pewne szanse na powodzenie, ale tylko przy pozytywnym ułożeniu się wielu okoliczności i dobrej woli ze strony Aliantów. Bardzo ryzykowna.
 
Obecnie możemy oceniać skalę tego ryzyka i odpowiedzialność decydentów - czy ich decyzje powodowane były brakiem rozwagi i odpowiedzialności, czy jedynie wynikały z nadmiaru optymizmu.
Natomiast zarzut zdrady i zbrodni może być podnoszony tylko przez politykierów, którzy chcą ugrać dla siebie jakieś stanowisko "mądrzejszego", gdy faktycznie to tchórze i najgorszy element nie mający prawa podszywać się pod polskość.
 
O odpowiedzialności decydentów mówi jedno: nie próbowali poszerzać Powstania, kiedy okazało się, że przesłanki na które liczyli - "spaliły na panewce". Świadczy o tym wstrzymanie marszu na Warszawę oddziałów AK.
 
W tej sytuacji - celem dowództwa Powstania było uzyskanie jak najlepszych warunków kapitulacji.
Powstanie trwało tak długo - nie dlatego, że Dowództwo tego chciało, ale dlatego, że Niemcy chcieli zdusić i wymordować całą ludność Warszawy.
Tylko dzięki bohaterstwu i poświęceniu Powstańców do tego nie doszło. Mimo wszystko Powstańcy, dzięki swojej wytrwałości uzyskali status kombatantów.
 
Owszem - straty są ogromne - i w ludziach, i materialne, ale to nie był wynik niefrasobliwości Powstańców, a BESTIALSTWA  Niemców i formacji ukraińskich - bo to one głównie zajmowały się  tłumieniem Powstania.
 
Odrębną sprawą są okoliczności zewnętrzne - cele Aliantów, a w szczególności sowietów. Nie oceniam Stalina jako wroga Polski za wszelką cenę; był normalnym sk...nem na takim stanowisku i dbał o własne interesy. A wtedy interesem sowietów było wstrzymanie działań i pozwolenie , aby Alianci trochę się wykrwawili na zachodzie (choćby sprawa Ardenów). W tym czasie pobierał zaopatrzenie od USA, zajmował strategiczne tereny (ważniejszy był półwysep Bałkański niż Polska). Do tego grał z Niemcami możliwością zakończenia wojny na linii Wisły (czyli powtórzenie paktu Riebentrop - Mołotow).
Twierdzenie, że stosunek do PW wynikał z jego (Stalina) nienawiści do Polski - jest bzdurą. Chodziło o znacznie ważniejsze sprawy. Dla nas była to strata ok. 200 000 ludzi i kwiat młodzieży. Dla Stalina, gdzie sowieci stracili ok. 20 000 000 ludzi, to ułamek w rozgrywce. Owszem - pewne "przytarcie rogów", ale nie decyzja o charakterze strategicznym.
 
I inna sprawa. Ile z tej młodzieży, gdyby nie zginęła w PW, znalazłoby się w sowieckich łagrach "dzięki" współpracy żydokomuny w Polsce z sowietami?
Przecież casus wileński był znany. A to jeszcze jeden przykład racjonalności decyzji o wybuchu powstania.

KOMENTARZE

  • "Warto spojrzeć na to inaczej"
    "wszystkie te przesłanki okazały się błędnymi. Do tego stosunek sowietów także okazał się wrogi. ....
    Konkludując: decyzja o wybuchu Powstania miała racjonalne przesłanki i pewne szanse na powodzenie"

    Bardzo logiczna konkluzja.

    "straty są ogromne - i w ludziach, i materialne, ale to nie był wynik niefrasobliwości Powstańców, a BESTIALSTWA Niemców i formacji ukraińskich "

    Mądre podejście. Po drugiej stronie leży odpowiedzialność.

    "Liczono jednak na coś innego. Na stworzenie strefy powstania obejmującej znaczny obszar. Stąd koncentracja oddziałów w Puszczy Kampinoskiej."

    Pamiętam takie rozmowy w pod koniec podstawówki (8 klasowej). To były czasy.

    " Ile z tej młodzieży, gdyby nie zginęła w PW, znalazłoby się w sowieckich łagrach"

    Przemyślny sposób na uratowanie młodzierzy przed łagrami.
  • @Pedant 09:09:30
    Wyraźnie polonofobiczny charakter.

    Czy była lepsza decyzja?
    Byliśmy miedzy młotem a kowadłem. Nie było dobrych decyzji; każda tragiczna.

    Jednak, jeśli pominąć ogrom strat i cierpienia ludzkiego - bo to mija w pamięci, liczą się efekty końcowe. A to chyba miało wpływ na to, że nie zostaliśmy republiką sowiecką.
  • Autor
    Stalin prawdopodobnie obawial sie ze alianci otworza front balkanski(po Francji i Wlochach) i np. na linii Grecja,Bulgaria,Rumunia dotra do styku z AC w Karpatach wschodnich.
    Nie mogl byc pewny przyjecia AC przez powstancow w sierpniu-ktorzy mogli nawet otworzyc ogien do nich ani zachowania armi niemieckiej w Prusach ktora mogla wbic klina od polnocy.
    Sam wybuch powstania oceniam jako decyzje wymuszona przez geopolityke i nastoj spoleczny mieszkancow Warszawy.Bylo ono slabo przygotowane logistyczne i militarnie np. nie zajecie lotniska czy przepraw przez Wisle a takze trwalo zbyt dlugo narazajac ludnosc cywilna i powodujac duze jej straty.Mialem rodzine w Warszawie-srodmiescie w czasie PW i wiem jaka byla sytuacja ludnosci cywilnej w 2 miesiacu walk.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:22:23
    "Wyraźnie polonofobiczny charakter."

    "Polonofobiczny" czy "wojtasofobiczny"?
    Pochwała zniszczenia stolicy - to patriotyzm?

    "A to chyba miało wpływ na to, że nie zostaliśmy republiką sowiecką."

    Miało odwrotny wpływ. Polska z niezniszczoną stolicą i liczniejszą elitą miałaby mniejszą szansę na włączenie do Związku Radzieckiego.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:22:23
    "Jednak, jeśli pominąć ogrom strat i cierpienia ludzkiego - bo to mija w pamięci, liczą się efekty końcowe."

    Jaka część Pana rodziny zginęła w czasie wojny? W mojej około połowy. Zapewniam, że pamięć nie przemija a skutki traumy (sieroty wojenne w rodzinie i ich dzieci) trwają do dzisiaj.
  • bełkot...
    "Ludzie, a zwłaszcza młodzież, chcieli być wreszcie wolni.
    To podkreślają wszyscy Powstańcy. Z ich punktu widzenia była to wielka wartość."
    Szkoda, że tego poglądu nie podzielało 200 tys. warszawiaków bestialsko zamordowanych przez faszystów. (narodowość nie ma znaczenia!) Tym bardziej, że wyzwolenie było o krok...
    To co Panie Wojtas ma większą wartość ?
    I jeszcze jedno:
    "Ile z tej młodzieży, gdyby nie zginęła w PW, znalazłoby się w sowieckich łagrach "
    Jaja sobie robisz ???
  • @mac 09:27:18
    Tak też sytuację oceniam.
    Dobrze byłoby zastanowić się nad stratami. Przy próbie opanowania lotniska - straty były wielkie.
  • @Pedant 09:34:58
    To powstańcy zniszczyli stolicę i wymordowali ludność na Woli...
    Ciekawe ujęcie. Znaczy - dalszy tok rozumowania, że gdyby nie Niemcy i sowieci, to Polacy sami by się wymordowali.

    Weź Pan sobie zimny prysznic. Chociaż w Pana przypadku - wziął prysznic, i tyż nic.
  • @SZS 12:50:43
    Nie.
    To wy zachowujecie się jak banda polonoficznych durni (to łagodnie), bo wersja druga, że komentarze na poziomie sk...stwa.

    Dla was decyzja o Powstaniu nie wiązała się (nie powinna się wiązać) ze stratami, śmiercią itd.
    A tymczasem - jak się walczy, to zdarzają się straty. Skąd Powstańcy (i dowództwo) mogło założyć, że Hitler wyda rozkaz wymordowania ludności cywilnej i zniszczenia miasta?

    Wyjatkowo podłe uwagi - i pańska, i Pedanta.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:26:23
    "Wyjatkowo podłe uwagi - i pańska, i Pedanta."

    To, że napisałem "Jaka część Pana rodziny zginęła w czasie wojny? W mojej około połowy. " (Tak, paru moich krewnych uczestniczyło w Powstaniu, na szczęście przeżyli)

    Może to Pan podle się wypowiada?
  • @Pedant 13:50:23
    Decyzja o Powstaniu - to nie indywidualna decyzja i nie powinna być rozpatrywana na poziomie indywidualnych odczuć.

    Podłe jest mieszanie różnych poziomów odniesienia dla dowodzenia swoich chorych opinii.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:26:23
    Panie Wojtas....
    "że komentarze na poziomie sk...stwa."
    To Pana zdanie. Identycznie jak Pana komentarz.
    " jak się walczy, to zdarzają się straty."
    Zdarzają się. A jakże. Tym bardziej, gdy jeden karabin przypadał na dziesięciu "powstańców". Nie wiem co byłoby, gdyby przypadał jeden na dwudziestu ? (skoro tak sobie gdybamy)
    A la guerre comme à la guerre, jak mówią Francuzi.
    Ta IPN-owska ideologia poczyniła olbrzymie straty w mózgach wielu Polaków, czego jest Pan klasycznym przykładem....
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:26:23
    //zachowujecie się jak banda polonoficznych durni //

    Przepraszam ale to pan zachowuje się jak polonofobiczny dureń co z wielką łatwością panu udowodnię.

    W sierpniu 1944 r na łamach Krakowskiego Gońca ukazał się artykuł wychwalający pod niebiosa okupację niemiecką.Mówiło się w nim o tym że okupacja przyniosła regionowi niebywałe gospodarcze prosperity a poziom życia mieszkańców osiągnął niebywałe nigdy wcześniej wyżyny.
    Pańska uwaga:
    // . Skąd Powstańcy (i dowództwo) mogło założyć, że Hitler wyda rozkaz wymordowania ludności cywilnej i zniszczenia miasta? //

    zdaje się być całkowicie w duchu niemieckiej gadzinówki.Bo faktycznie skądże dowództwo mogło przypuszczać że humanitarni okupanci,wykazujący dbałość o polskich mieszkańców,rozpieszczający obfitością artykułów konsumpcyjnych (w tym importowanych),nagle ni z tego ni owego wykaże się takim okrucieństwem wobec powstańczego miasta.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:03:02
    "Podłe jest mieszanie różnych poziomów odniesienia dla dowodzenia swoich chorych opinii."

    Niech Pan nie będzie taki surowy wobec siebie.
  • @ikulalibal 14:06:52
    Debilne porównanie, nie odpowiadające zdarzeniom faktycznie mających miejsce.
    Gdzie i kiedy Niemcy dokonali takich zbrodni jak w Warszawie? Gdzie zniszczono miasto w taki sposób - bez uzasadnienia nawet warunkami i potrzebami wojny, a wyłącznie z chorej nienawiści do Polski?
  • @Pedant 14:15:57
    Ale ma Pan wyjątkowe poczucie humoru: właściwe polonofobom.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:50:54
    Co znaczy "nie odpowiadające zdarzeniom faktycznie mających miejsce "
    Sugeruje pan że artykuł w Gońcu Krakowskim nigdy się nie ukazał ? otóż ukazał się.Nie ma pan pojęcia jak artykuły ukazywały się w krakowskiej prasie.(ze szczególnym akcentem na "nie ma pan pojęcia" )
    Na początku lat 90-tych "polski historyk" kierowany zbożną chęcią obalenia "mitu" o manewrze marszałka Koniewa mającym na celu ochronę Krakowa,napisał (ten historyk) artykuł do lokalnej prasy że Niemcy wcale nie mieli zamiaru wysadzić Krakowa albowiem wcześniej sporo finansów w niego zainwestowali i wymienił inwestycje.
    Od napisania tego artykułu minęło sporo czasu i co ja widzę i słyszę od "monopolistów na cierpienie" ? że Polacy byli w innej sytuacji niż żydzi,Niemcy liczyli się z nimi bo potrzebowali siły roboczej a całe to gadanie o polskiej martyrologii nie ma uzasadnienia.Niemcy nawet inwestowali w polską gospodarkę o czym piszą sami polscy historycy i w tym miejscy "rewizjoniści" odsyłają do owego krakowskiego historyka lat 90-tych.
    Pański nadgorliwy patriotyzm panie Krzysztofie J Wojtas,podobnie jak
    patriotyzm" owego "krakowskiego historyka" prowadzi do fatalnych skutków.Zapewne są tacy którzy skłonni przypisać to głupocie czy ładniej mówiąc "deficytowi dalekowzroczności" .Ja jednak uważam że to działania zamierzone od początku do końca."Krakowski historyk" chciał powiedzieć że Niemcy nie byli już tacy najgorsi i powiedział.A pan powiedział dokładnie to samo.

    // Gdzie zniszczono miasto w taki sposób - bez uzasadnienia nawet warunkami i potrzebami wojny//

    Owszem były takie przypadki https://pl.wikipedia.org/wiki/R%C5%BCew Gdy minie mi niemoc wywołana upałem odnajdę jeszcze tuzin podobnych "precedensów"
    Doprawdy uważa pan że pozjadał wszelki rozumy a w zwojach swojego mózgu skupił całą wiedzę ludzkości?
  • @ikulalibal 15:24:48
    Ma Pan sporo inteligentnych uwag. Czemu zatem tu ukazuje swe debilne oblicze?
    Np. W linkowanym przypadku Rżew został zniszczony w wyniku działań wojennych.
    Warszawa - decyzją Hitlera.

    Czy pisząc o nieuzasadnionym bestialstwie Niemców i służących im Ukraińców - wykazuję w jakimkolwiek stopniu, że "Niemcy nie byli tacy najgorsi"?

    Ogarnij się, człowieku, bo za chwilę nie będziesz zasługiwał na to szlachetne miano.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:44:11
    Panie Wojtas pan sobie kpiny urządza? Pytam dla porządku bo dziś są szczególne warunki (pogodowe) więc może się zdarzyć że niema pan kontroli nad własnymi myślami
    Napisał pan:
    // Skąd Powstańcy (i dowództwo) mogło założyć, że Hitler wyda rozkaz wymordowania ludności cywilnej i zniszczenia miasta? //

    Napisał pan to do cholery czy nie napisał !!??
    Jaki logiczny wywód z pańskiej wypowiedzi ? że doświadczenie powstańców jak również dowódców podpowiadało że Niemcy zachowają się bez fanatyzmu.Nie mieli przecież podstaw aby myśleć inaczej.Przecież nie doświadczyli działania drakońskich praw takich jak np o odpowiedzialności zbiorowej.Nie słyszeli nie mówiąc już o tym żeby widzieć,o zjawisku łapanek.Palmiry był miejscem egzekucji wyłącznie ponurych kryminalistów.A pewien budynek przy Alejach Szucha cieszył się jak najlepszą opinią.
    Potencjalnie tak to musiałoby wyglądać żeby uznać pańską wypowiedz za logiczną.
  • @ikulalibal 16:22:59
    Decyzja o wymordowaniu mieszkańców i zniszczeniu miasta, to inny kaliber zbrodni w stosunku do terroru indywidualnego nawet, gdy wprowadzano odpowiedzialność zbiorową w skali "za 1 Niemca 10 Polaków"

    Weź Pan zimny okład.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:46:08
    O czym pan mówi? Ci ludzie co to niby nie mieli powodów aby myśleć pesymistycznie półtora roku wcześniej byli świadkami,często naocznymi,likwidacji getta po wcześniejszej likwidacji jego mieszkańców.
    Sugeruje pan to o czym przekonują żydzi że wojenne losy żydów i polaków to inne rzeczywistości.To ostatnio modna koncepcja.
  • @ikulalibal 16:55:18
    Getto żydowskie zlikwidowała policja żydowska. Niemcy tylko podstawili pociągi.
    Czy getto, po wysiedleniu Żydów "do lepszych warunków" np. w Treblince, czy Bełżcu, zostało wyburzone?
    No, powagi...
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:03:08
    //Getto żydowskie zlikwidowała policja żydowska.//

    Ktoś tam miał żydowską ktoś "granatową" .Proszę tylko odważnie i bez skrępowania napisać że "żydowska policja" była autonomiczna i realizowała zadania wyznaczone przez zwierzchników równie niezależnych jak oni.

    //Niemcy tylko podstawili pociągi //

    Ach "tylko" !? a pani Aniela Dulska tytułem czynszu brała od kurwy pieniądze ale przecież nie dla siebie ale żeby nimi podatki płacić.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:03:08
    Akurat getto zostalo zniszczone w ten sam sposob jak cala Warszawa rok pozniej,czyli najpierw domy zostaly wypalone miotaczem plomieni a nastepnie domy wysadzone (po wywozce ludnosci z getta)
  • "społeczeństwo Warszawy (ale i całej Polski), żyjąc w okupacyjnym upodleniu chciało zemsty na Niemcach"
    i "postanowiło odmrozić sobie uszy", dla zaspokojenia własnej próżności.

    Proszę mi nie wmawiać, iż powstańcy liczyli na pomoc ruskich, bądź aliantów (ciekawe, że nikt nie pamięta, że ruskie też były aliantem). Nie wierzę, aby powstańcy byli tak debilni, aby liczyć na pomoc wrogów, lub zdrajców, opowiednio.

    Proszę pamiętać, że LWP też było wrogiem, co aż nadto dobitnie jest obecnie artykułowane. A mimo to żołnierze LWP usiłowali pomóc.

    Oni zrobili to powstanie nie tylko przeciw Niemcom i Ukraińcom (należy wreszczcie wspominać nazistowskich sojuszników), ale i przeciwko reformie rolnej. To był zasadniczy cel powstania, utrzymać za wszelką cenę niegodziwy system społeczny, jaki panował w 2 RP.
  • @Pedant 09:09:30
    Tak jak przed wojną zachęcali tłuszczę, aby nie oddała ani jednego guzika,

    tak i w trakcie wojny nie potrafili odróżnić zdrajców od potencjalnych sojuszników.

    Dlatego Polska przegrała 2 WŚ.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:22:23
    Nie podzielam tej opinii, powstanie przybliżyło możliwość zrobienia z nas republiki, bowiem wyeliminowało znaczną liczbę potencjalnych opozycjonistów.

    Zagrały całkiem inne czynniki.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:26:23
    tu już przekroczył Pan wszelkie granice logiki.

    "Skąd Powstańcy (i dowództwo) mogło założyć, że Hitler wyda rozkaz wymordowania ludności cywilnej i zniszczenia miasta?"

    widać, dowództwo udawało bezrozumnych debili, tak, jak to teraz robią sędziowie.
  • Dziś 4 sierpnia. Pamiętamy.
    Dziś 4 sierpnia. Pamiętamy.

    „Jeno wyjmij mi z tych oczu
    szkło bolesne - obraz dni,
    które czaszki białe toczy
    przez płonące łąki krwi"

    "A otóż i macie wszystko
    Byłem jak lipy szelest,
    na imię mi było Krzysztof
    i jeszcze ciało - to tak niewiele..."

    K.K. Baczyński
  • @interesariusz z PL 17:52:53
    "widać, dowództwo udawało bezrozumnych debili, tak, jak to teraz robią sędziowie."

    Debilna to była decyzja o wiązaniu sił walkami w mieście gdy po jednej stronie miało się ac i LWP a po drugiej koalicję aliantów.

    A Powstańcy gdy tylko mieli okazję to się ze szkopami nie pier... tylko strzelali do nich jak do robactwa - to są słowa prof. Kieżuna.
    Tak więc w wykonaniu szkopów mieliśmy tylko do czynienia z niepotrzebną stratą zasobów ludzkich i materialnych.

    Decyzji Hitlera nie da się nijak uzasadnić jak tylko debilizmem pomyleńca, a wybuch Powstania miał jednak swoje racjonalne przesłanki. I to nie Powstańcy i ich dowódcy zawiedli tylko jak zwykle... "sojusznicy".

    Tak więc zupełnie nie zgadzam się z treścią Twojego komentarza.

    Uprzejmie pozdrawiam
  • @ Autor
    Ufff.... ciężko.

    Ode mnie 5*

    Pozdrawiam
  • @Jasiek 19:10:51
    jakich mieliśmy wtedy sojuszników ?

    jak się domyślam, podobnym debilizmem pomyleńca określasz nalot na Drezno.
  • @Autor
    Decyzja o wybychu powstania była jak najbardziej słuszna, a jednym z decydujących powodów była konferencja teherańska na której Roosevelt i Churchil wstępnie sprzedali Polskę Stalinowi.Ludność Warszawy wiedziała ,że dostanie się w łapy Stalina to pewne wywózki na Sybir i śmierć.Dlatego też mimo ubogiego uzbrojenia desperacko rzucili się na faszystów aby przed sowietami wyzwolić Warszawę.
    I pierwsze dni PW były obiecujące.Powstanćy przejeli we władanie znaczną część miasta (ok 80%) Ukazały się gazety,zaczęło się normalne życie miasta prawie wyzwolonego.
    I gdyby w tym czasie do walki ruszyły odwody AK zgromadzone w podwarszawskich lasach,gdyby żołnierze LWP sforsowali Wisłe i dołączyli do powstania .być może losy powatania były by inne.Decyzje o odwrocie partyzantów i zbyt późne włączenie się LWP przyczyniły się do klęski.
    Ale ktoś stał za tymi decyzjami i komuś zależało aby PW nie udało się.

    Mam jeszcze pytanie do oszołomów usiłujących deprecjonować samo powstanie jak i jego uczestników.
    Powiedzcie mi jaką macie pewność,że Niemcy nie wymordowali by ludności Warszawy( może w mniejszej skali) podczas styczniowej ofensywy AC.Przecież słyneli z tworzenia żywych tarcz z ludności podczas PW

    CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!!!

    "

    Pierwszy sierpień – dzień krwawy,

    Powstał naród Warszawy,

    By uwolnić stolicę od zła,

    I zatknęli na dachy,

    Barykady i gmachy

    Biało-czerwonych sztandarów las.

    O, jaka rozkosz się w sercu rozpina,

    Gdy vis w ręku gra,

    A empi nigdy się nie zacina,

    Wolna Warszawo ma!

    Bo z krwi naszej powstanie stolica,

    Aby wolną być!

    Bo gdy naród pochwycił za oręż,

    Musi wolnym żyć!

    Nasi śmiało broń noszą,

    Niemcy ręce podnoszą

    I od strachu już każdy z nich drży.

    A wtem Wola się łamie,

    Niemcy są w każdej bramie

    I stawiają Polaków pod mur.

    Słychać wystrzały krótkie,

    Potem jęki cichutkie –

    To tak ginie warszawski nasz lud,

    To tak giną Polacy,

    Bohaterzy – chłopacy,

    Którzy chcieli Warszawę wolną mieć.

    Stare Miasto już płonie,

    A nam mdleją już dłonie,

    Trzeba walczyć, a nie ma już czym!

    Nie ma domu, rodziny

    Ni kochanej dziewczyny,

    Tylko oczy zachodzą nam mgłą.

    Chociaż serce nas boli,

    Trzeba iść wbrew własnej woli,

    Kanałami przebijać się w głąb.

    O, jaka rozpacz się w sercu rozpina,

    Walczyć nie ma czym,

    A pod czołg idzie z butelką dziewczyna,

    By zapłacić im

    Za zburzoną kochaną stolicę

    I za zgliszcza te,

    Za te trupów dziś pełne ulice,

    Za powstańczą krew.

    Tak mijają godziny i chwile,

    Przy powstańczej mogile

    Klęczy matka i cichutko łka.

    Serce jej z bólu płacze,

    Już cię, synu, nie zobaczę,

    Taka smutna matczyna dola ma.

    Powstań, synu mój miły,

    Powstań z ciemnej mogiły

    I do matki nieszczęsnej wróć!

    Niech cię jeszcze zobaczę,

    Nad ranami zapłaczę,

    Powstań, synu, męczarnię moją skróć!

    Nie płacz, matko, nad grobem powstańca,

    Dziś nie trzeba łez!

    Taka jest już dola straceńca,

    Taki życia kres.

    Bo szesnaście lat miał,

    gdy poszedł na bój,

    Bo szesnaście lat on miał, szedł na trud i znój.[1]"
  • @interesariusz z PL 17:46:30
    Niech Pan nie przypisuje Powstańcom swoich intencji.
    Oni byli w pełni Polakami, a co do Pana - mam wątpliwości.
    Zwłaszcza po takim komentarzu.
  • @interesariusz z PL 17:50:11
    Akurat tutaj - zdecydowanie się różnimy.
    Nie chodzi o żydokomunę, ale o Stalina, który wcale nie był polonofobem.
  • @interesariusz z PL 17:52:53
    Bo takiego rozkazu (łącznie) nie wydał nikt wcześniej.
    Wymordowanie tak, zniszczenie tak. Ale razem?

    No - chyba Dżingiz Chan i Tamerlan.
  • @Jasiek 19:13:57
    W sumie - racjonalny komentarz: decyzja o wybuchu Powstania miała szereg racjonalnych przesłanek. Niestety wiele było zbyt optymistycznych.

    Możemy osądzać samą decyzję, ale nie Powstańców, którym należy się hołd.
    Także nawet decydentów należy osądzać względem motywów, którymi się kierowali, a nie skutkami wynikającymi z obłąkania "malarza".
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:28:04
    nie tylko ja, ale i czytelnicy zapewne nie zgadują, jakie intencje mi Pan przypisuje.

    Wątpiąc, daje Pan świadectwo swoich możliwości stworzenia "cywilizacji polskiej".
  • @interesariusz z PL 19:35:59
    CP da się odtworzyć, ale nie przy takich jednostkach jak Pan.
    Nawet Pana nie zapraszam do współpracy. Po co?
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:35:37
    a jakież to mieli racjonalne przesłanki?

    wysłali mięso armatnie na barykady, może się uda, a może nie, no to co?

    Oczywiście, należy złożyć hołd bohaterstwu powstańców, i tym wszystkim niepotrzebnym ofiarom,

    równocześnie pamiętając, że ich naiwność została cynicznie wykorzystana przez dowództwo.

    I ten aspekt pozwala osądzić, jakiego rozmiaru to była tragedia!

    Jest niewybaczalne, że Polacy zawsze wybierają sobie na przywódców ludzi, którzy chcą ich zgubić w imię własnych ambicji.
  • @interesariusz z PL 19:24:49
    "jakich mieliśmy wtedy sojuszników ?"

    Takich, którzy uzbroili nasze PSZ na zachodzie i LWP na wschodzie.
    Ten, kto dostarcza uzbrojenia i walczy z tym samym wrogiem jest z militarnego, a najczęściej także politycznego punktu widzenia sojusznikiem.

    Oczywiście są sojusznicy bardziej i mniej potrzebni, a także mniej lub bardziej uciążliwi.
    Pod względem militarnym Polacy jako uzupełnienie sił koalicji antyhitlerowskiej spisali się jak bohaterowie a nawet superbohaterowie. Pod względem politycznym jednak byliśmy dla zachodu sojusznikiem uciążliwym - zaważył tu stosunek do ZSRR.

    Jak zapewne się domyślasz, teraz dla zachodu uciążliwi już nie jesteśmy.
    Robimy co chcą, nawet i za darmo...

    Myślę, że warto o tym pamiętać podejmując się próby oceny działań polskiego dowództwa w okresie IIWŚ a w czasie PW w szczególności.

    Ukłony
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:47:29
    Dlaczego Pan uważa się za lepszego Polaka ode mnie?

    -------------
    PS. Ja nigdy nie kpiłem sobie z pańskich aspiracji do CP.
  • @interesariusz z PL 19:24:49
    "jak się domyślam, podobnym debilizmem pomyleńca określasz nalot na Drezno."

    Jakżeby inaczej.
    Angażowanie dużych sił w złym czasie i miejscu zawsze jest głupie.

    Dzięki za celny koment.
  • @interesariusz z PL 19:59:56
    Jasne: taki był też Dmowski?
  • @interesariusz z PL 20:03:01
    Bo pańskie podejście ma w najlepszym przypadku warcholski charakter.
  • @Jasiek 20:02:20
    "Ten, kto dostarcza uzbrojenia i walczy z tym samym wrogiem jest z militarnego, a najczęściej także politycznego punktu widzenia sojusznikiem. "

    Niekoniecznie. Można wykorzystać frajera instrumentalnie, aby się wyręczyć jego krwią.

    Zachodni "sojusznik" nie uznał naszego wkładu, odmawiając nam udziału w paradzie zwycięzców 2WŚ.

    Wschodni "sojusznik" przyznał nam przynajmniej prawa do czucia się zwycięzcą nad nazistowskimi Niemcami. Obecnie, my sami, wyparliśmy się tego zwycięstwa, uznając LWP na sojusznika najeźdźców.
  • @interesariusz z PL 20:09:20
    "Niekoniecznie. Można wykorzystać frajera instrumentalnie, aby się wyręczyć jego krwią."

    Jak najbardziej się zgadza, ale czas II WŚ po 1941r to już inna historia - zachód, wschód i Polacy walczyli na polach bitew jednakowo. Pod względem militarnym na 100% byliśmy sojusznikami.
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:07:08
    Każdy, kto kwestionuje logikę pańskiego wywodu, to warchoł?

    Jak można spokojnie czytać jawnie fałszywą propagandę?

    Dla przykładu "Do tego stosunek sowietów także okazał się wrogi. "

    A jaki miał być? Przecież dowództwo powstania było nieprzejednanym wrogiem sowietów, i powstanie, jakiejś mierze, też było wywołane przeciwko sowietom.

    Stosunek sowietów był wrogi, wynika to z wzajemności, i o tym dowództwo powstania doskonale wiedziało.

    A Pan tym zdaniem wciska kit.
  • @interesariusz z PL 20:26:13
    "i powstanie, jakiejś mierze, też było wywołane przeciwko sowietom."

    Na pewno nie militarnie - tylko politycznie, aby nie zainstalowali tu swojego rządu, który "nieprzymuszony" wpychałby nas coraz głębiej w ZSRR.

    Ps.

    Uwaga techniczna: Powstanie przez "P", a nie przez "p".

    Pozdro!
  • @interesariusz z PL 20:26:13
    Kwestionuje Pan prawo Polaków do wyrażania swojego zdania (także w formie zbrojnej) - bo to się sowietom nie podobało?

    To już nie warcholstwo. To zdrada.
  • x
    Oczywiście, opór wobec okupantów ma sens i bohaterscy powstańcy są tu dla nas i dla innych, wzorem i symbolem.
  • @Krzysztof J. Wojtas 23:38:25
    Proszę jednak wkładać jakiś wysiłek w rozumienie tekstu pisanego,

    żadnego prawa nie kwestionuję,

    jedynie sprzeciwiam się wciskaniu ludziom kitu w celach propagandowych,

    a takim kitem jest insynuowanie, iż dowództwo powstania miało jakiekolwiek przesłanki, aby liczyć na pomoc Armii Czerwonej, pomoc dla powstania, którego celem było zajęcie Warszawy przed Armią Czerwoną, a w konsekwencji roszczenie sobie pretensji do uczestnictwa w stanowieniu o dalszych losach Polski z tytułu tak nikłego wysiłku zbrojnego, w porównaniu do całości wysiłku włożonego w zwycięstwo w 2WŚ.
  • @interesariusz z PL 11:33:00
    Współpraca z AC ze strony AK miała miejsce w Wilnie. Zaznaczyłem to w tekście.
    Zatem pańska uwaga, że nie mieli co liczyć na pomoc AC jest zadziwiająca.
    Dowództwo AK doskonale wiedziało na co może liczyć ze strony AC!!!
  • @interesariusz z PL 11:33:00 "Piękny" tekst n.t. CELU POWSTANIa pióra Cat-Mackiewicza 1947
    Wiadomości
    / 18.05.1947
    / Londyn
    / Rok 2, Nr 20 (59)

    ÓZEF MACKIEWICZ
    Powstanie warszawskie z innej strony

    Nasze publicystyczno-literackie pamiętnikarstwo wojenne ma w sobie coś z opowieści Gogola „Wij”. Krąg zarysowany kredą święconą, poza który sami sobie nie pozwalamy wykroczyć. Stąd deptanie na miejscu w otoczeniu licznych „tabu”, zamykających umowne horyzonty. W takim kręgu obraca się m.in. temat powstania warszawskiego, który wciąż nie schodzi ze szpalt i prawdopodobnie przez długi czas nie zejdzie. Żadne jednak z ujęć tego tematu nie będzie całkowite, dopóki nie będzie wolno mówić o pewnych sprawach. Tymczasem wszechstronna ocena ostatniej bitwy o Warszawę jako o stolicę suwerennej Polski musi wyjść z założenia właśnie tej suwerenności, t.zn. uznania że najeźdźca sowiecki (jeżeli nawet przyjmiemy, że nie był gorszy) był równy najeźdźcy niemieckiemu. Od czasu do czasu wyrwie się to komuś, ale zazwyczaj odskakuje się od tego prostego stwierdzenia w pląsach i ukłonach, a koniec końców, Bogiem a prawdą, nikt nie dał dokładnej definicji : czy Sowiety są naszym wrogiem, czy wrogiem nie są? Są najeźdźcą, czy nie? Odebrały nam niepodległość, czy nie odebrały? Czy „Kraj” to jest „Polska”, czy tylko obca okupacja ? Czy panowie Mikołajczyk-Bierut-Osóbka-Cyrankiewicz, to quislingi, czy też jakieś pośrednie zjawisko : mieszanina „dobrej woli” z agentem N.K.W.D., według fantastycznej recepty rosyjskiego kawału : „smieś popa s wiełosipiedom”.

    Sytuacje te zrodził sofizmatyczny termin „sojusznik naszych sojuszników”, nadany Związkowi Sowieckiemu jeszcze w r. 1943. Ta nieszczera i dziwaczna definicja mści się na nas do dziś.

    Jeżeli natomiast wyjdziemy z założeń prostych, jasnych, ogólnie zrozumiałych i za „dobrych przedwojennych czasów” powszechnie przyjętych, określających mianem wroga każdego, kto najeżdża naszą ojczyznę, to i na powstanie warszawskie będziemy mogli patrzyć obydwoma oczami, a nie, jak dotychczas, przymrużając jedno dyskretnie.

    Na tle fatalnej sytuacji r. 1944 trudno zrozumieć, dlaczego ogół Polaków potępia akcję, której najoczywistszym celem było restytuowanie suwerennej stolicy z suwerennymi władzami i suwerennym wojskiem, wtedy gdy rzecz ta była łatwa do zrobienia ? Jeden wróg odchodził, drugi nadchodził. Pomiędzy tych dwóch wrogów wstawić niepodległy skrawek, ba, centrum Polski ! Co w tym było głupiego albo zbrodniczego ? Oczywiście, że nic, gdyby sprawę można było jasno postawić. Złożyło się jednak tak, że jeden z wrogów nie tylko odchodził, ale dogorywał. Natomiast tym drugim, który nadchodził, były Sowiety. A zatem ostrze akcji samo przez się skierowane by być musiało przeciwko nim. „Skandal !”. „To by nas kompromitowało w oczach demokracji !”… Umówiono się zatem, żeby powstanie przedstawić w innym świetle, i w ten sposób spaczono jego sens od początku do naszych dni.

    A jak położenie wyglądało naprawdę?

    Odwrót armii niemieckiej był w pełnym toku. W ostatnich dniach lipca osiągał swój punkt szczytowy, a wraz z nim nieuchronny bałagan. O żadnej mobilizacji mężczyzn pod pretekstem robienia fortyfikacji nie było mowy. Głośniki radiowe nadały surowy rozkaz, aby „wszyscy zdolni od lat 16 i t.d.” zgłosili się z łopatami na wyznaczonym szeregu punktów zbornych, skąd ludzi zabiorą ciężarówki. Byli przekonani, że nie zjawi się nikt. Tymczasem tu i ówdzie poprzychodziło po kilkadziesiąt osób. Sam widziałem jak na wyznaczonym m.in. pl. Narutowicza zebrało się ok. 70 (!) osób z łopatami, którzy daremnie czekali na przyjazd samochodów. Jednego z takich naiwnych spotkałem jeszcze o 11.30 na ulicy Filtrowej, gdy wracał z łopatą zniechęcony i zawiedziony (obiecano przecie wyżywienie i zapłatę).

    W piątek i sobotę okna pobrzękiwały od dalekiej kanonady. Radio Londyn nadało wiadomość, że marszałek Rokossowski przeniósł swą kwaterę w orbitę widoczności Warszawy i że stamtąd spogląda gołym okiem na stolicę Polski.

    30 lipca al. Jerozolimskimi wycofywały się ostatnie tabory niemieckie, a później zaczęły iść czołgi za Wisłę. Na ulicach wisiały niezrywane obwieszczenia delegatury podziemnej. Żałuję, że nie miałem aparatu, gdyż sfotografowałbym następujący dokument historyczny. Na rogu Brackiej i Widok, wokół obwieszczenia delegatury rządu, naklejonego na słupie, zebrał się tłum ludzi. W tłumie tym stało czterech „granatowych” policjantów i dwóch żołnierzy Wehrmachtu. Była 10 rano. Żołnierze ci pytali o drogę, a zwabieni zbiegowiskiem, zainteresowali się, co plakat zawiera, i odeszli następnie obojętnie. O 11-ej byłem na Pradze. Niemcy palili dworce i składy, jak się normalnie pali przed oddaniem terenu w ręce wroga. Powracając, na moście Kierbedzia zauważyłem, że jakiś spotniały kolejarz krzyknął do samochodu, którym jechali z Pragi (widocznie z frontu) kurzem okryci żołnierze :

    – Wie weit?!
    Żołnierz, pokazując dwa razy po dziesięć palców, odkrzyknął:
    – Zwanzig Kilometer !

    31 lipca z jedynego tylko Dworca Zachodniego usuwano resztki wagonów. Nie było już ani porządku, ani kontroli. Każdy, kto chciał, mógł siadać i jechać bez żadnej przepustki.

    W takich warunkach powstanie, które wybuchło dopiero 1 sierpnia po południu, mogło liczyć na zupełny sukces i minimalne straty, co najwyżej w potyczkach z cofającymi się strażami tylnymi. Formalnie, przed światem, Warszawa wyzwolona by była przez wojska polskie, a wkraczającego nowego najeźdźcę powitałby suwerenny sztandar, zatknięty w suwerennej, wolnej stolicy.

    Otóż tego właśnie bolszewicy chcieli uniknąć za wszelką cenę.

    Czy można się było spodziewać takiego ich stanowiska? Do pewnego stopnia tak. Na czym więc polegał błąd w rachunku powstańców, który doprowadził do straszliwej katastrofy Warszawy?

    Nie wiem, czy w ogóle można tu mówić o błędzie w rachunku logicznym. Bo jeżeli można było się spodziewać, że takie stanowisko zajmą Sowiety, niepodobieństwem było przewidzieć bezmiar zaślepionej, zaciętej tępoty Hitlera. Nawet po wszystkich doświadczeniach okupacji, nawet po zetknięciu się z tymi szaleństwami maniaka, który zatracił wszelkie poczucie rzeczywistości, nawet po tym całym krwawym tańcu epileptycznej polityki na ziemiach naszych i nie naszych. Jakkolwiek sytuacja Niemiec była już wtedy beznadziejna, to choćby dlatego, że czepiały się one rozpaczliwie każdej pozostałej jeszcze możliwości, powinny się były uchwycić oburącz okoliczności, że na drodze marszu armii czerwonej stawała suwerenna Polska, nie uznawana i znienawidzona przez Sowiety. Że powstawała możliwość nowych incydentów i powikłań w obozie sojuszniczym. W każdym razie z punktu interesu niemieckiego nic nie przemawiało za utrzymaniem ogniska powstania na tyłach swego frontu, a wszystko za pozostawieniem go oko w oko z armią czerwoną. Nawet gdyby z tego zetknięcia nie miało być chleba… Manewr Rokossowskiego był tak przejrzysty co do swego celu, iż nie mogli go nie spostrzec Niemcy. Rzecz była oczywista, nie podlegająca dyskusji.

    Znam osobiście ludzi, o głośnych i patriotycznych nazwiskach, którzy próbowali pośredniczyć w sprawie pozostawienia przez władze niemieckiej zbytecznej broni. Pośrednictwo to zostało odrzucone, zarówno przez stronę niemiecką jak polską. Z jednej strony emocjonalna zaciekłość przeważała nad interesem politycznym, z drugiej obawa przed cieniem nawet „współpracy”
    przeważała nad obawą i troską o dobro ojczyzny.

    Krew, zalewająca oczy Hitlera, pomieszała mu resztę rozsądku. Wiadomo już dziś, że Warszawa, to była jego osobista sprawa, jego „Angelegenheit”. W ten sposób, najmniej oczekiwany i nieprawdopodobny, podobnie jak w r. 1939, odnowił się antypolski pakt sowiecko-niemiecki, nie pisany wprawdzie i nie podpisany, ale nie mniej namacalny, a bardziej krwawy. Hitler nazwał zupełnie słusznie powstanie „drugim Katyniem”. Gdyż podobnie jak pierwszy, doszedł do skutku wyłącznie w interesach sowieckich, z tą tylko różnicą, że wykonany nie rękami enkawudzistów ale Niemców. Był to z ich strony obłęd dosłowny, i doprawdy, trudno jest winić kierowników powstania, że go nie przewidzieli.

    Charakterystyczne jest, że dotychczas nie została poddana poważniejszej analizie raptowna zmiana stanowiska niemieckiego przy końcu powstania. A przecież rzecz rzucała się w oczy. Skreślone zostały przez cenzurę „die polnischen Banditen” ; powstańcom przyznano prawa armii regularnej. Wiadomo również, że wymaszerowujące po kapitulacji oddziały armii krajowej witano orkiestrą i że gen. Bora zapraszano na liczne rozmowy, podczas których wysłuchiwać miał nowych propozycji. Oczywiście, zrobiono to wszystko niezgrabnie, za późno i wciąż z tym tępym uporem i brutalną „herrenvolkowością”, która charakteryzowała politykę hitlerowską a która odzierała wszystkich ich sojuszników z postawy suwerennej godności i spychała do roli posłusznych rabów, w rodzaju bałtyckich i ukraińskich oddziałów S.S. Z tego punktu widzenia nie jest ważne, czy gen. Bór podczas tych rozmów pił herbatkę, jak chce prasa bolszewicka, czy jej nie pił. Propozycje niemieckie odrzucił kategorycznie – i słusznie : gdyż w tym położeniu nie przedstawiały one żadnej rzeczywistej korzyści dla Polski. Ale ta kardynalna wolta w stanowisku niemieckim potwierdza w całej rozciągłości fakt, że gdy minął atak prywatnego szału Hitlera, odsłonił się zarys innej drogi, po której, mniej więcej, potoczyć by się winny wypadki, gdyby Hitler podobnym atakom szału nie podlegał i był w stanie kalkulować. Niewątpliwie przebieg powstania wyglądałby wtedy inaczej.

    Naturalnie słowo „gdyby” nie jest w rozważaniach nad wypadkami minionymi słowem popularnym. Nie znaczy to jednak ażeby dla zdobycia popularności wyzbywać się rozsądku. Cała sprawa powstania zwekslowana jest dziś na jednotorową propagandę i przedstawiana w ten sposób, jakby chodziło o to, że garstka bezbronnych szaleńców rzuciła się w niepoczytalnym stanie podniecenia i patriotyzmu na opancerzonego kolosa i za straty, jakie wywołała skutkiem swej lekkomyślności, powinna ponieść odpowiedzialność. Tak wcale nie było.

    Powstanie warszawskie spowodowało potworne straty materialne. Straty te są do powetowania. Nie do powetowania są straty w zabytkach, dziełach sztuki, pomnikach i t.d. Co się tyczy strat w ludziach, wyglądają one inaczej niż to przedstawia powszechnie przyjęta wersja. Himmler, ażeby odstraszyć Polaków od prób nowej akcji zbrojnej, oświadczył, że liczba ofiar wynosi ćwierć miliona. Dla tych samych celów bolszewicy podtrzymali tę cyfrę. Z naszej strony próbowano ją nawet wyśrubować do – trzystu tysięcy ! Jeden z najznakomitszych polskich statystów wojennych, który był w powstaniu (nie mogę wymienić nazwiska ze względu na jego obecny pobyt w Kraju), utrzymywał, że straty armii krajowej łącznie z ludnością cywilną w żadnym wypadku nie przekraczają pięćdziesięciu tysięcy.

    W świetle tego wszystkiego trudno mówić o „błędzie” gen. Bora, który dał doń hasło. Zastrzeżenie mogłoby budzić raczej jego obecne stanowisko. Gen. Bór przebywał w Ameryce i kilku krajach Europy i wszędzie, gdzie mówił albo udzielał wywiadów, podkreślał, jak to Polacy wspomagali armię czerwoną w akcji a ich dowódców podejmowali w Polsce śniadaniami i bankietami. Trudno zaprzeczyć, że w tradycji przywykliśmy do innych zwyczajów, które zresztą utrzymane są w większości krajów. Nie zwykło się wrogów podejmować śniadaniami, gdy wkraczają, by odebrać terytorium i niepodległość. To też wydaje się, że niejeden cudzoziemiec, mniej zorientowany w subtelnościach politycznych labiryntów Polski, może wyrazić zdziwienie w taki np. sposób : „Skoroście im tak pomagali w opanowaniu własnego kraju i podejmowali śniadaniami na powitanie, dlaczego się skarżycie, że u was pozostali?!”.

    Józef Mackiewicz.

    i komentarz do tego tekstu na https://wiernipolsce.wordpress.com/2018/08/01/judaistyczne-uwarunkowanie-nauki-w-globalnej-cywilizacji-t-p-d-czesc-3-z-3-logosu-i-mizologosu/#comment-140010

    Adm 5 sierpnia 2018 o 7:59 AM Edytuj
    Po przeczytaniu tego co napisał Mackiewicz rzekłbym mu –Dupa Jasiu.
    A co do decyzji o wszczęciu powstania i oceny tego wydarzenia można by rzec – Po owocach ich poznamy.
    Jak bardzo były tragiczne nikogo nie trzeba przekonywać.
    Jeśli Józef Mackiewicz pisze ,,najeźdźca sowiecki” i w tym samym tonie ,,jeden wróg odchodzi a drugi nadchodzi” to jakich prawd można się po takim publicyście spodziewać, jakich kłamstw i jakiej wrażaj antypolskiej propagandy.
    My wiemy, że zaraz po wojnie ten ,,najeźdźca sowiecki”, ,,wróg który nadchodził” który nas wyswobodził spod niemieckiej okupacji, dał nam na powrót państwo polskie, walnie pomógł nam się ze zgliszczy wojennych odbudować i uprzemysłowić i zlikwidować powszechny analfabetyzm i wyzwolić spod pańszczyzny i możnowładztwa.
    Te ku..wy publicystyczne tego nigdy nie raczą zauważyć, co więcej fakty te kłują ich jak ość w gardle, jak szpila w du..e
    I tyle komentarza do tekstu Józia ku…..wa MAĆkiewicza.
  • @Gasienica 15:48:02
    O ile w znacznym stopniu akceptuję poglądy Cata- Mackiewicza tu przedstawione, to końcowe Pana uwagi są "o kant dupy potłuc".

    Efekt powołania państwa polskiego w takim zakresie terytorialnym jest wynikiem właśnie PW. (Odrębna sprawa, że Stalin miał szerszą wizję niż większość politycznych kurduplów). Czy to oni nam dali tęo państwo?
    Gówno, gówno, gówno.
    To wynik strategicznego myśenia Stalina wynikający z jego kontaktu z polskością i rozumienia potencjału, który reprezentuje.
    Ustalenie kształtu państwa Polskiego - z tego wynikało.
    Czy państwo likwidujące analfabetyzm i dające możliwość kształcenia obywateli, to sowiecka inspiracja?
    Gówno.
    To wynik pracy organicznej jaka miała miejsce w II RP.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:53:13
    nie rozumiem pańskiej uwagi,

    cały czas twierdzę, że "D AK doskonale wiedziało, na co może liczyć ze strony AC",

    w związku z tym, pańska wypowiedź w notce, że "stosunek sowietów także okazał się wrogi" jest fałszem,

    skoro wiedziało, to nic nie mogło się okazać, było jasne od początku.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:39:50
    Bardzo byłbym wdzięczny, gdyby wyjaśnił Pan, przynajmniej na poziomie wypowiedzi Mackiewicza, czemu zawdzięczamy PRL powstaniu, i czemu bez powstania byśmy go nie mieli.
  • @interesariusz z PL 23:25:53
    Może należało napisać - "stosunek okazał się bardziej wrogi".
    Jednak teksty blogerskie muszą być krótkie, niekiedy nie dotykające jakiegoś szczegółu.
    Tyle, że wskazana kwestia jest tylko jednym z elementów i nie zasadniczym dla wybuchu Powstania.
  • @interesariusz z PL 23:38:27
    Temat wałkowany: bez obaw o kłopoty z Polską - sowieci mogli zdecydować się na włączenie Polski do CCCP jako republiki.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:32:34
    Czy panowie naprawdę znają dokumenty KG AK? z nich jasno wynika, że po współpracy w zdobyciu Wilna, Lwowa, Lublina (tydzień do powstania!), D AK liczy na wejście Rosjan do walki, rosyjska radiostacja wzywa do powstania, siły polskie i sowieckie dochodzą do Wisły i od 28lipca toczą walki o zdobycie przyczółków pod Dęblinem, Puławami, Kazimierzem. zdobywają przyczółek sandomierski, od 1 sierpnia walki o przyczółek w rejonie Mniszewo, Ryczywół,.... co tu jest nieracjonalnego w wydaniu rozkazu o powstaniu? W Moskwie jest Mikołajczyk, z trudem, przy wielkich ustępstwach próbuje formować jakiś wspólny mianownik w stosunku do Wawy... skąd ci ludzie mają wtedy wiedzieć, że to wszystko się nie uda, a Niemcy zwariują do tego stopnia, że padnie rozkaz metodycznego wymordowania ludności cywilnej? bzdury opowiada ktoś, komu się zdaje, że szaleństwo można było przewidzieć, nie można było, Wawa jest precedensem na taką skalę. Gadzinówka krakowska, przywołana w jednym z komentarzy, tym razem napisała prawdę, polityka niemiecka wobec Polaków była w Krakowie wyjątkowa, tam powstały największe polskie fortuny wojenne na współpracy z Niemcami, tam w filharmonii grano Chopina i innych polskich kompozytorów, słuchali tego przecież nie Niemcy, a retorsja podziemia była żadna, zdaje się po wojnie wezwano kilka osób do wyjaśnień dlaczego dały sobie uścisnąć dłoń Frankowi.. Straty ludności polskiej Krakowa to kilka tysięcy ludzi w ciągu całej wojny, akurat przykład Krakowa na jakieś represyjne traktowanie Polaków jest słaby. Podobnie słabość struktur podziemia, kompletne rozbrojenie, Kraków produkował broń, ale rozsyłał ją w teren, było powodem, między innymi, że powstanie podobne do warszawskiego tam nie wybuchło, mimo wyraźnych sugestii KG AK. Nie specjalnie da się udowodnić, że KG AK podjęła decyzję szaloną, bezpodstawną i oderwaną od sytuacji operacyjnej, dlatego łaskawie proszę, powstrzymajcie się panowie od wmawiania rodakom, że są durni i nieprzewidujący, a czasami nawet są potworami... panie lulasżelulisiu, nie chce mi się za każdym razem jak pan pisze te swoje prowokacyjne głupstwa reagować, ale wracając do poruszonego przez pana tematu okrucieństw Polaków na biednych Niemcach, przypominam! po stronie niemieckiej temat zrodził się w okresie przed zjednoczeniem rzeszy z rzeszą, ale dokumenty!!! Niemców uczestniczących w marszu do Łowicza świadczą o tym, że internowani byli traktowani po ludzku, chronieni przed samosądami i karmieni. a ofiary śmiertelne to ofiary nalotów... niemieckich! Zdarzało się rozstrzeliwanie w innych kolumnach internowanych z powodu ucieczek, uciekinier nawet cywilny, traktowany jest jak potencjalne źródło informacji dla przeciwnika i najczęściej się go likwiduje. Niemcy rozdmuchali gigantyczną akcję propagandową w która musiał pan lulajżelulisiu uwierzyć, włączyli do spisu niemieckich ofiar polskiego bestialstwa wszystkich Niemców, którzy uciekli przed wojną do Rzeszy i do chwili jakiegoś ich niemieckiego spisu powojennego(po wrześniu) nie stawili się w miejscach zamieszkania. Podobnie dopisali jako ofiary niemieckiego holokaustu 1939, żołnierzy armii polskiej niemieckiego pochodzenie, którzy polegli. Grób zbiorowy w którym znaleziono ok 2 tysięcy ludzi w Malborku, to nie grób niemieckich ofiar polskiego bestialstwa jak pan sugeruje lulajżelulisiu (jacy Polacy mieliby tych Niemców masowo mordować w 45 w Malborku?), tylko mogiła sanitarna w której sowieci pochowali szczątki cywilnych ofiar szturmu Malborka(duża część ludności cywilnej nie wyszła z miasta) ofiary ostrzału dwóch kolumn uciekinierów nakrytych ogniem artylerii w drodze na Tczew i pod Marynowami, oraz ofiary masowych samobójstw, zamarznięć, utonięć i innych smutnych zdarzeń z okolicy. Ciała ludzkie znajdowano w rowach żuławskich jeszcze bardzo długo. Relacje świadków nie zostawiają pola na pańskie niemądre domysły... pozostaje pytanie po co pan wmawia ludziom, że są członkami narodu wyjątkowo durnego i złego do tego stopnia by bestialsko mordować aż Niemców? Prośba, więcej historii, mniej historyjek, szczególnie gdy pożyczacie je od obcych.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:32:34
    Przepraszam, że brzmi to jakbym napisał z uwagami do Pana, ale zainteresowany na pewno zorientuje się, że chodzi o jego "pracę" na tym forum.
  • @kimur 12:48:15
    Oczywiście, jak bardzo by nie byli niedouczeni historycy w/g lulajżelulisiów, i zaminowanie całego Krakowa, i kabel minerski, i manewr Koniewa, to bzdury sowieckiej propagandy. Wojska niemieckie (17 armia) po wykryciu natarcia sowieckiego z kierunku północ zachód, i obejścia przez Dunajec, Dunajec spiętrzyła by utrudnić i wydłużyć forsowanie , przeszła Wisłę, wysadziła mosty i z Krakowa, który nie miał strategicznego znaczenia, odeszła na Śląsk. Broniły się jednostki opóźniające, które sowieci w ramach "manewru Koniewa" bombardowali pluszowymi bombami i ostrzeliwali z artylerii jedwabną amunicją. W "nietknięty" sposób zburzyli i uszkodzili 450 budynków miasta w tym Wawel. Zupełnie niedawno bracia Rosjanie odnaleźli jednak bohatera, który Kraków ocalił!!! Rosyjski partyzant w zmowie z członkiem polskiego ruchy oporu mającym dostęp do zamku w Nowym Sączu, gdzie Niemcy "zgromadzili materiały wybuchowe potrzebne do zniszczenia Krakowa", wysadzili niemiecki skład amunicji, burząc tym samym zamek... tyle, że bohater zrobił to 18 stycznia.... w dniu, w którym sowieci byli w Krakowie. Dostał ładny medal i uścisk wiadomo kogo... było warto ocalić Kraków.
  • @kimur 12:48:15
    Tak to odebrałem: jako komentarz do kogoś innego kierowany.

    Natomiast - nie wchodząc w szczegóły - moje stanowisko jest podobne.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:01:29
    Cieszę się, że wszystko jest jasne. Pozdrawiam.
  • @kimur 12:39:53
    Przeczytałam pański komentarz z ogromnym zainteresowaniem. Wzmianka o krakowskich fortunach wojennych zrobionych na współpracy z Niemcami zwróciła moją szczególną uwagę. Wierzę, że to jest wersja historii najbardziej bliska ówczesnej rzeczywistości.


    Pozdrawiam!
  • Autor
    "chyba 2 dowódców dywizji Armii Berlinga zostało skazanych na rozstrzelanie za sposób prowadzenia walk (nie wykonano - dlaczego?)."

    Wyjaśnienie jest w słowie "chyba".

    "żyjąc w okupacyjnym upodleniu chciało zemsty na Niemcach"

    Zemsta przez bicie głową w mur.

    "Ile z tej młodzieży, gdyby nie zginęła w PW, znalazłoby się w sowieckich łagrach "dzięki" współpracy żydokomuny w Polsce z sowietami? ... A to jeszcze jeden przykład racjonalności decyzji o wybuchu powstania. "

    Pan tak na poważnie? Lepiej zginąć od niemieckiej kuli niż mieć szansę na wylądowanie w łagrze?

    "I myślę, że nikt, kto tego nie doznał, nie ma prawa do wypowiadania sądów na ten temat. "

    Jak Pan tego doznał?

    "wtedy interesem sowietów było wstrzymanie działań"

    Wstrzymanie działań na froncie od Karpat do Bałtyku aby przerzucić najlepsze siły na Bałkany. Co się udało. Od Warszawy zostali odepchnięci przez wyborowe dywizje pancerne SS.

    "W samej Warszawie - nie było sił i środków na prowadzenie walki; Powstanie miało szanse powodzenia tylko przy panice Niemców. ... Konkludując: decyzja o wybuchu Powstania miała racjonalne przesłanki i pewne szanse na powodzenie"

    Może trzeba było stosować bardziej spektakularne środki do wywoływania paniki Niemców? Zrzucić atomówkę na Berlin?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY