Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
807 postów 13235 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Jak żyć ... po polsku (4)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na marginesie rozważań wpływu Kościoła na sytuację w Polsce i zasad etycznych na jakich mamy (chcemy) się opierać, pojawia się pytanie, w jaki sposób wartości etyczne są "mocowane" w społeczeństwie.

 

 
Problem jest skomplikowany i od dawna nie poruszany w sferze publicznej. A jeśli już to marginalnie, bez zbytniego wgłębiania się w temat. Sprawa dotyczy zaś kwestii pojęcia narodu i powiązanych kwestii nacjonalizmu i szowinizmu.
Samo pojęcie narodu jest niejednoznacznie określane; także tego, co określane jest jako cechy narodowe. Czy ich źródłem są powiązania genetyczne, czy też raczej naleciałości związane z wychowaniem?
Jeśli genetyka, to jak oceniać postawę takich postaci jak admirał Unrug dowódca Obrony Wybrzeża w 1939 roku? Przecież nie był "genetycznym" Polakiem, a należy mu się miejsce w galerii Wielkich Polaków. Takich postaci jest więcej.
 
Generalnie, całą kwestię rozważam w kategorii  walki miedzy systemem hierarchicznym, a egalitarnym. Wojny, która jest prowadzona przy znacznej przewadze "sił i środków" ze strony zwolenników hierarchiczności. Dzieje się to na różnych polach, gdzie pojęciu narodu przypisuje się zdegenerowana treść, ale istotą metody jest wprowadzanie przekonań dotyczących jednostki.
Niestety, w tym procesie wielkie i to negatywne są "zasługi" Kościoła Katolickiego.
Jak wspomniałem, temat jest bardzo szeroki i dotyczy różnych poziomów odniesienia. Tu chcę zwrócić uwagę na promowaną przez KK  hierarchiczność w postaci uznawania roli genetyki w procesie tworzenia się warstw elitarnych "z urodzenia", czyli z rzekomej selekcji genetycznej. 
Stanowisko przejęły środowiska "narodowe", które akceptują "błękitną krew" ( w dużym uproszczeniu) i wynikającą z powiązań genetycznych przynależność narodową.
 
Z kolei przeciwstawiają się temu stanowisku zwolennicy rzekomej równości, odrzucający czynnik narodowy, ale opierają to na odrzucaniu wartości i tworzenia środowiska multi-kulti, co jest jeszcze większym błędem.
 
Rozważając więc polskość jako sposób życia chcę wskazać, że jest to sposób życia, który nie jest zakodowany genetycznie, ale wynika z cywilizacyjnego pojmowania powstawania społeczeństw, gdzie przyjęte wartości podstawowe stanowią punkt wyjścia do tworzenia wszelkich relacji międzyludzkich. Te zależności są "wysysane z mlekiem matki",  co oznacza, że mamy z nimi do czynienia w różnych przypadkach wpływu jakim każde wzrastające w danej społeczności dziecko jest poddawane. To nie są nauki filozofów, a raczej całego otoczenia we wzajemnych związkach.
 
Na marginesie. Można stąd wywieść wniosek, że nie da się utrzymać polskości na obczyźnie, chyba, że w zwartej społeczności wyalienowanej z otoczenia.
 
W tak rozumianym procesie tworzenia się społeczeństwa nie ma miejsca na  specjalny wpływ genetycznie uwarunkowanych rodów przywódczych (elity - "z urodzenia").  Elita - to proces wyłaniania się najbardziej rozwiniętych jednostek z danego społeczeństwa. Jedynym elementem, który może być pomocny, to warunki życia i środowisko wzrastania, w którym kwestie natury społecznej są poruszane w większym stopniu; jeśli dotyczyć to będzie jednostki o skłonnościach rozwojowych, to łatwiej będzie tej jednostce osiągnąć poziom elitarny. Nie jest to jednak regułą - może w takich warunkach ukształtować się jednostka aspołeczna.
 
Gdzie w tym negatywna rola KK?
Warto zacząć od najbardziej "eksponowanej" postaci, czyli Chrystusa.
Jeśli odrzucić "uzupełniające " narracje typu wyliczania pokoleń sugerujących pochodzenie Jezusa od Dawida (ród Józefa, którego wszak Jezus nie był synem), to okazuje się, że ta jednostka osiągnęła nadzwyczajny poziom rozwoju jak na ówczesne warunki. Syn wiejskiego cieśli i to o niepewnym pochodzeniu (ucieczka do Egiptu może być interpretowana jako potrzeba ukrycia narodzin dziecka w czasie niestosownym dla naturalnego połogu, a po kilku latach te sprawy ulegają zatarciu), uzyskuje status absolwenta szkoły rabinackiej  (tylko absolwenci tych szkół mieli prawo odczytywać Pismo w synagogach). Osiąga rozwój duchowy pozwalający na dokonywanie uzdrowień.
Tu mamy dwa zafałszowania: jedno - przynależność do rodu Dawida, i drugie - status Dziecka Bożego, gdy "oświecenie" nastąpiło podczas chrztu Janowego.
Zapewne bulwersujące ujęcie, ale je przytaczam z uwagi na to, że nawet odrzucając obowiązującą narrację, mamy do czynienia z przypadkiem niezwykłej drogi rozwojowej. I fakt, że Jezus uzyskał "oświecenie" w wieku 30 lat, gdy podobny przypadek - Budda osiągnął ten stan pod koniec życia. Tu ciekawostka - Buddzie pochodzenie przeszkadzało w drodze rozwojowej.
 
Aby nie ograniczyć się do tak kontrowersyjnego (dla wielu) przypadku. Mamy też własny przykład lokalny: Jan Paweł II. To równie ciekawy przypadek rozwoju człowieka od poniekąd dołów społecznych - wszak pracował w kamieniołomie, a miał trudną sytuację życiową - wcześnie osierocony przez matkę także ojca stracił w młodym wieku. A przecież w swej drodze osiągnął szczyt "kariery organizacyjnej" - najbardziej wyeksponowana postać w jednej z największych organizacji społecznych.
 
Podobne przykłady można mnożyć. Tu stanowią ilustrację tezy, że postacie elitarne, wskazujące kierunki rozwoju społeczności nie mają (nie muszą mieć) uwarunkowania genetycznego, czy też zakodowanej "misji" do spełnienia. Ta rola wynika (może wynikać) z predyspozycji osobowej, która potrafi nadać kierunek zmian rozwojowych otoczeniu.

Nie traktuję tego jako pewnika, gdyż są do wyjaśnienia kwestie, dlaczego takie jednostki pojawiają się w określonym miejscu i czasie. Ale to odrębne zagadnienie. 

KOMENTARZE

  • @
    //Czy ich źródłem są powiązania genetyczne, czy też raczej naleciałości związane z wychowaniem?//

    https://www.youtube.com/watch?v=NnmV2swZcYE
  • @Arjanek 13:25:16
    Zadziwia mnie Pan swym brakiem zdolności wnioskowania.
    Skoro Żydzi decydują o gustach gawiedzi, to czy zrezygnują z narzucania swoich wzorców urody męskiej i damskiej? Byłoby to kompletną głupotą z ich strony, gdyby tego nie robili.
    Tak samo o ile chodzi o wzorce zachowań.

    Tyle, że ta notka jest o czymś innym; jest przeznaczona dla ludzi inteligentnych.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:43:55
    Można by pomyśleć, że Żydzi tacy zdolni! A oni po prostu za uszy swoich do góry ciągną....Taka plemienna solidarność zupełnie obca Polakom.
  • @zadziwiony 19:11:49
    Bo oni są społecznością gromadną; mają tylko osobowość plemienną. Brak personalizmu w naszym rozumieniu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY