Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
782 posty 12775 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Jak żyć ... po polsku (5)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kobieta a społeczeństwo

 W polskiej sferze kulturowej mężczyzna używający przemocy fizycznej ( także intelektualnej), względem kobiety, jest uważany za pozbawionego dobrego wychowania, osobę nie pasującą do "towarzystwa".

Czy jest to pogląd słuszny?
Mamy coraz więcej kobiet - żołnierzy, których wszak rolą jest zabijanie. Czy należy "ustąpić" kobiecie, która przychodzi nas zabić?
Pytanie nie jest li tylko retorycznym.
 
Polska idea współżycia ma zakodowany szacunek dla kobiet; szacunek mający element czci. Podstawową przyczyną jest stosunek do matki, która (zazwyczaj) opiekowała się każdym  swym dzieckiem. Takie postawy są powszechne, nawet jeśli zdarzają się wyjątki.
W dalszym przełożeniu daje to też tolerancję na odmienną męskiej logikę postępowania, emocjonalność itd. Zdanie kobiet należy szanować, ale decyzje musiały być podejmowane "męskimi ustami".
Obecnie mamy do czynienia z procesem zmiany postaw kulturowych, gdzie kobiety osiągają stanowiska "decyzyjne". Wspomniany zawód żołnierza - jest właśnie stanowiskiem "decyzyjnym" - żołnierz decyduje o życiu innych.  "Decyzyjność" dotyczy coraz większej ilości dziedzin życia w których kobiety osiągają prominentne pozycje.
Czy w takich przypadkach w dalszym ciągu powinna (może) obowiązywać zasada szczególnej czci dla kobiety? Czy jej emocjonalność jest dobrym prognostykiem decyzji dotyczących innych ludzi?
 
Mamy do czynienia z sytuację, gdzie mężczyźni są kształtowani tak, aby używali swej siły fizycznej w ograniczony sposób i w dostosowaniu do sytuacji. Względem kobiety normalnie ukształtowany mężczyzna nie używa siły fizycznej lub też ogranicza jej stosowanie do blokowania emocjonalnej agresywności kobiety. Kobiety nie mają wpojonych takich ograniczeń.
 
Prowadzony dyskurs ma na celu określenie, czy rewerencje względem kobiet powinny być stosowane zawsze i we wszystkich sytuacjach, czy też należy zacząć stosować zasady dostosowane do okoliczności.
 
Problem wydaje się być zasadniczym dla organizacji życia społecznego i przy braku jednolitego stanowiska może prowadzić do destrukcji. Konflikt kulturowy na tym tle łatwo dostrzec w pozycji kobiety w islamie i w "cywilizacji zachodu". 
 
Jakie konotacje rodzi rozróżnianie stosunku do kobiet w odmiennych cywilizacjach? Konieczne jest uświadomienie sobie własnego dziedzictwa kulturowego, aby w porównaniu, ocenić inne postawy.
Polskim ewenementem jest to, że kobieta ma równe prawa, ale odmienne obowiązki społeczne. Na tym tle kształtowana jest "sylwetka" kobiety - z wszystkimi przynależnościami. Tradycyjna domena kobiety to rola strażniczki domowego ogniska, czyli utrzymanie porządku domu, a szerzej pojmując - w rodzinie. Plus, co chyba oczywiste, utrzymanie ciągłości rodu, czyli urodzenie i opieka nad potomstwem. Sferę tę należy widzieć szeroko - w jej ramach jest też opieka nad chorymi i starszymi członkami rodziny, zapewnienie "stabilności " żywnościowej, czyli kwestie ekonomiczne. Te zadania związane są z miejscem - czyli systematyczne wykonywanie codziennych obowiązków. Do tego można wyróżnić kwestie kulturowe jako "przynależne" kobiecie - chodzi o tworzenie niekonfliktowych relacji wewnątrz rodziny. Przykładem jest choćby nauczanie i kontrola zachowań przy jedzeniu; czynność mogąca wzbudzać antypatie między stołownikami przy braku nawyków. Naturalnym dalszym tego rozwinięciem jest "nadzór" nad rozumieniem piękna. "Piękno kształtem jest miłości" napisał Norwid i ma to uzasadnienie w tym, że kształt "domu" prowadzonego przez kobietę w duchu miłości jest piękny, także wizualnie.
W procesie kształtowania osobowości kobiety nacisk kładziony jest (w CP) na dostosowanie charakteru do spełniania wskazanych ról, a gdzie ważnym czynnikiem była kontrola nad emocjonalnością; codzienne czynności wymuszają odsuwanie emocji.
Z kolei "decyzyjność" kobiety była ograniczona do wskazanej strefy; tu słowo kobiety było decydujące i niepodważalne.
 
Obecnie, jak wspomniałem wcześniej, próbuje się zmienić kod kulturowy tyczący roli kobiety w społeczeństwie (polskim). Tyle, że łączy się z tym szereg pytań. Czy kobieta jest przygotowana do tych wyzwań i czy będzie to pożyteczne dla niej samej i społeczeństwa? 
Odrębną sprawą jest to, że zyskując nowy status kobieta musi zrezygnować z tradycyjnego sposobu jej traktowania. Będą bowiem zdarzać się sytuacje, gdzie będzie dochodziło do konfrontacji i gdzie nie ma miejsca na tradycyjny szacunek i ustępowanie kobiecie. Tak może się jeszcze zdarzać z racji zaszłości, ale przestaje być obowiązującą regułą. Budzi to estetyczny sprzeciw - szczególnie starszego pokolenia.
Niestety - z tym należy się liczyć; kobieta wychodząc poza swą tradycyjną dla kultury polskiej rolę, traci swe szczególne uprzywilejowanie.
Daje się zauważyć to także w środowisku blogerów; pisząc o sprawach spoza sfery polskiej kobiecości, muszą się Panie liczyć ze stosownymi i nie zawsze miłymi reakcjami.
 
Sprawą odrębną, która powinna podlegać społecznej dyskusji, jest wyłonienie modelu kobiecości jaki chcielibyśmy zaakceptować we współczesnych okolicznościach. To nie znaczy, że kobietom należy ograniczyć możliwość zajmowanie się  sprawami spoza "ich" strefy, ale tak kształtować ten model, aby pozwolił na pełny rozwój osobowości, bez psychicznych skrzywień.

KOMENTARZE

  • Drogi autorze.
    Piszesz Pan wielce uczenie i kulturalnie, i w zasadzie powinienem napisać Panu wprost, jak to jest i o co chodzi.
    Ale wówczas, na skutek wdrukowanego kodu - "psychosetu" - nikt nie traktowałby poważnie tekstu, a sam zostałbym uznany za ... - powiedzmy nic dobrego.

    Napiszę w skrócie bardzo oględnie.
    Wszędzie, dosłownie wszędzie i zawsze - podkreślę - zawsze, gdzie kobieta miała coś do gadania, zaczynała się destrukcja i upadek.
    Upadek państw, społeczeństw, narodów, a nawet imperiów.
    Jedną z jego (tego upadku) przyczyn, był regres demograficzny.

    Otóż kobiety mając coś do gadania, przestawały rodzić dzieci.
    Nie wcale, bo biologia zmusza je do posiadania jednego, dwójki dzieci, które oczywiście wychowają na skończone ciapy i fajtłapy (z chwalebnymi wyjątkami), jeśli nie ma presji męża.

    Pobocznym problemem jest, że kobiety mając coś do powiedzenia, zaczynają się - brzydko pisząc - prowadzić niezbyt dobrze, a nawet całkiem źle.

    Obecnie kobieta jest w stanie w Polsce urodzić i wychować co najmniej 8-10 dzieci, bez szkody dla zdrowia i szans w społeczeństwie tychże dzieci.
    Zresztą, nic nie stoi na przeszkodzie, by urodziła i wychowała ich tuzin, ale nich już będzie 8-10.
    I nie potrzebuje do tego "pomocy męża", a wręcz przeciwnie, jemu mogłaby pomagać jeszcze.

    Długo pisać trzeba by o tym wyjaśniając, może powinienem, ale nie mam teraz czasu.
    W skrócie, gdyby nie debilne, wprowadzone głownie przez urabianie kobiet, prawa i zwyczaje wprowadzone w Polsce przez ostatnie 20 lat, to jedne dzieci (np. dziesięcioletnie) pomagałyby mamie wychować inne dzieci, a dwunasto-czternastolatkowie pomagaliby ojcu w utrzymaniu rodziny.

    I tak było kiedyś.
    Kto miał tuzin potomstwa, był bogaty - a dziś, gdyby nie benefity socjalne, byłby żebrakiem.

    Wracając.
    Zadaniem kobiety jest wyjść za mąż, urodzić i wychować maksymalnie dużą (oczywiście używając rozumu) liczbę dzieci.
    I tak np. czynienie z kobiet żołnierzy i podobnych, jest po prostu idiotyzmem.
    Kobieta w ciągu 40 lat warta jest tyle co 10-20 żołnierzy, rodząc i wychowując dzieci.
    Podobnie w biznesie, zarządzaniu i gdziekolwiek tam.
    Jest warta tyle, co 10-20 pracowników na tym samym stanowisku.
    To jest wykorzystuje swój potencjał w 5-10%.

    Ta wiedza dostępna jest od co najmniej 3000 lat.
    Niestety nawet mówienie o tym otwarcie, powoduje dziś sankcje społeczne, towarzyskie, a nawet karne.

    Co z tego, że kobieta prowadzi firmę i zarabia np. 20 tys. miesięcznie, skoro nie urodzi 10 dzieci, z których każde za 30 lat może zarabiać 20 tys. miesięcznie - przecież ma jej cechy i przymioty.

    Wyobraźmy sobie, że 50% katolickich kobiet nie uległoby w Polsce degradacji mentalnej i rodziłoby od 1990r. po 8 dzieci średnio.
    Dziś mielibyśmy społeczeństwo liczone na 90 milionów, mimo kilkumilionowej emigracji, a do tego 2/3 w wieku 0-28 lat.
    I wówczas absolutnie nie przeszkadzałoby nam nawet wpuszczenie 3 milionów ludzi z obywatelstwem ukraińskim, z miliona Białych Rusinów, a nawet 5 milionów Filipińczyków (co planuje nasz rząd).
    Oczywiście nie byłoby najmniejszej potrzeby, by tu przyjeżdżali, gospodarka by zakwitała, a w UE mielibyśmy głos równy IV Rzeszy, to jest JE Merkelowej.
    I NIC, podkreślam - NIC, by nas nie złamało.

    Czy to nie było możliwe?
    Ano było, podobną drogą poszła Turcja.

    Dlatego kobieta nie powinna mieć nic do gadania.
    Jej powołaniem jest wyjść za mąż, rodzić dzieci, wychowywać je, słuchać ojca, później męża, a późnej jeszcze wychowywać wnuki.

    Oczywiście kobieta może również pracować na utrzymanie rodziny, bawić się w naukę, politykę, zarządzanie, zarządzanie majątkiem rodziny powierzone przez męża, itp.
    Bo tak na prawdę, to właśnie kobieta, nawet formalnie nie mając nic do gadania, będzie miała decydujący wpływ na wszystko.

    Wiedzą o tym doskonale nasi wrogowie, wrogowie Europy i KK.
  • @AlexSailor 11:04:48
    KK - bym dołączył do wrogów Europy;-)))

    Traktuję ten komentarz jako jedno ze stanowisk. rzekłbym - konserwatywne. Czy powinniśmy całkowicie zrezygnować z udziału kobiet w dyskursie politycznym? Jaki model rodziny i jak zapewnić prawidłowe funkcjonowanie?

    Obawiam się, że konieczna jest rezygnacja z "cywilizacji konsumpcji", a to wymaga wielu zmian strukturalnych. Jak do tego dojść?

    Dlatego - czekam na inne głosy. Także mniej radykalne.
  • Ustawienie rzeczywistości tak - aby
    ojciec rodziny nie był w stanie sam jej utrzymać - to niewinny początek operacji na kobietach. Depopulacja ma wiele twarzy a jedna z nich jest sadzanie kobiet tam (kobiety na traktory) - gdzie wcześniej to było nie do pomyślenia. Skłócanie żony z mężem oraz demoralizacja kobiet w ogóle - to podstawa działania dzieci Szatana na dzisiejszej Ziemi.
  • @demonkracja 13:16:13
    Znacznie gorsza jest ustawa o ochronie danych osobowych; dojdzie do tego, że nie będzie wiadomo (i nie wolno sprawdzić), która żona czyja....
  • ***
    Tak mi Waszmościów żal, że sejmik się nie udał. Baby zabrały się za wojowanie, a nawet zarządzanie i to nie takie sobie w kuchni, tylko przedsiębiorstwami, a nawet państwami. A jak Najjaśniejsza Rzeczypospolita będzie kiedyś miała kobitę-generała, to nic innego Waszmościom nie pozostanie jak tylko się obwiesić. A ja, że z rodu kobiecego i nazbyt emocjonalna, to i łzę na Waszym grobie wyleje.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:41:46
    Prosze bardzo!
    KON-STY-TUCJA ! KON-STY-TUCJA ! KON-STY-TUCJA.......
    Pozdröwka.
  • @AgnieszkaS 21:01:02
    Uprzedzam. Zgodnie z wykładnią, jak spotkam w mundurze to odstrzelę.
    Hough
  • @morgan 22:42:50
    Dosyć.
    Z żadną K(onstytucją ) nie będę spał. I nie mam zamiaru sprawdzać jej pochodzenia.
  • @
    Sorry, ale tak mi się coś skojarzyło
    https://www.youtube.com/watch?v=So5Xx5RokQ4
  • @fretka 07:24:27
    Ładnie śpiewa i na koniu umie jeździć. Tylko mu K(onstytucji) brakuje.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:49:46
    To Francuz. U nich tam gilotyna, trzask-prask i leci łeb do kosza. Publika zachwycona. Ma powody do płaczu.
  • @fretka 17:40:11
    E tam. Wtedy to oni byli na etapie "przyswajania" widelca, a o gilotynie ni słyszeli
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:42:39
    Podejrzewam, gdyby tak jednemu głowę ścieli to reszta by wymiękła.
    Jak to się mówi ''jeden za wszystkich''... no i tak dalej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY