Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
782 posty 12775 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Jak żyć ... po polsku (7)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W drugiej notce tego cyklu , w ostatniej frazie Pieśni Miłości jest definicja:

 
Miłość - jest pragnieniem współistnienia.
 
Z całej swojej pisaniny tę definicję uważam za największe osiągnięcie. Jednak, jak wszystko, co esencjonalne, wymaga uzupełnienia opisowego. Już z tej racji, że dla wielu może się taka definicja wydawać nawet absurdalna.
 
Zacznijmy od tego jakie rodzaje miłości możemy spotkać w swoim życiu, albo też - z jakimi mamy (możemy) mieć do czynienia. Pierwszym skojarzeniem jest miłość matki (rodziców) do dzieci, drugim - relacja odwrotna, czyli dziecka względem rodziców. Trzeci rodzaj miłości - to miłość partnerska.
We wszystkich przypadkach należy mówić o pełnej bezinteresowności; każde skażenie jakąkolwiek interesownością eliminuje czystość tego uczucia.
Wszak dziecko nie dlatego kocha matkę, że ta go karmi piersią, ale dlatego, że jest.
Rodzice kochają (zazwyczaj) także dzieci dlatego, że są, a nie jakie są.
Przy miłości partnerskiej mamy uczucie skierowane do innej, ale wybranej, osoby. I to obarczone jest pewna interesownością, gdyż nie obdarzamy uczuciem kogokolwiek, ale tej wybranej (wybranego). W tym sensie można mówić, że jest to forma skażona miłości.
 
We wszystkich przypadkach występuje czynnik wspólny - obiekt, ku któremu kierowane jest uczucie. Ten element jest stały i "nieskażony" żadną zależnością. 
W odniesieniu do omawianej definicji można mówić, że dotyczy słowa "współistnienie".
 
Owszem,  teraz możemy mówić o innych przejawach miłości, ale zawsze będzie to mieściło się w ramach trzech wyróżnionych typów.
Dodać należy, że obiektem nie musi być człowiek. Kochamy zwierzęta, przyrodą nas otaczającą. Zawsze jest to obiekt względem nas zewnętrzny.
 
Kwestia wyjaśnienia pierwszego członu definicji, czyli słowa "pragnienie" (współistnienia).
Istniejąc - mamy swojej dyspozycji tylko własną świadomość. Jej pierwsze zaistnienie wywołuje nas z nicości. Jednak świadomość istnienia innych jest dopiero następstwem naszego poznawania świata. 
Możemy rozważyć hipotetycznie istnienie samoświadomości bez kontaktu z otoczeniem. Wydaje się, że naturalną cechą takiej sytuacji jest dążenie do poznania otoczenia, czyli kontakt z innymi bytami, aż do takich, które wykazują się samoświadomością podobną naszej.
Właśnie to odczucie określam mianem pragnienia kontaktu z innymi bytami i stąd definicja Miłości jako odniesienie do otoczenia.
 
Miłość - to pragnienie współistnienia.
 
Jeśli odnieść się do zagadnień teologicznych i procesu stworzenia świata, to sugerowana definicja jest uzasadnieniem aktu kreacji; Bóg kreuje świat, aby WSPÓŁISTNIEĆ. Tylko to może np. uzasadniać posiadanie przez człowieka wolnej woli, bo przecież, gdyby istnienie świata było "na chwałę Bożą", to po co wolna wola. Przecież w takim przypadku człowiek mógłby być tak ukształtowany, aby zawsze "wyśpiewywał hymny pochwalne".
 
Tyle w bardzo dużym skrócie.Bo można na każdy temat powiązany napisać dowolnie długi elaborat, a i tak nie wyczerpie się wszystkich możliwości. Dlatego każdy sam powinien dostosować swoje rozumienie problemu, a sugerowaną definicję traktować jako wskazanie.  Oczywiście, wątpliwości i uwagi postaram się wyjaśnić.
 

Miłość traktuję jako podstawę dalszych uwag związanych z polskością i  polskim sposobem życia. Odwołania będą pojawiać się w dalszych tekstach stanowiąc podstawę rozwoju idei. 

KOMENTARZE

  • Miłość - jest pragnieniem współistnienia.
    Definicja jest piękna, nie zaprzeczę. Niezwykle oszczędna w słowach i jednocześnie zawierająca tak wiele. Jednak muszę zadać Panu pytanie:


    A co z psychopatami? Przecież oni nie chcą współistnieć, a jeśli mają jakiekolwiek uczucia, to tylko w stosunku do samych siebie i swoich pragnień. Nie da się z nimi zbudować cywilizacji bez państwa prawa.
  • @AgnieszkaS 17:14:14
    Miłość miłością, a nahajka się przyda, żeby w razie czego wytłumaczyć;-)))

    Nie jest wszystko takie proste. Także w każdym z nas "siedzi" też taki, co by tym, co to nie chcą podporządkować się prawom miłości, solidnie przyłożył.

    To, co napisałem, to droga po której idziemy. Nie zawsze w jednym rytmie. Są tacy, co wolą w przeciwnym kierunku. Jednak stwierdzenie celu, powoli kieruje nas na właściwą drogę. Nie w jednym pokoleniu, a poprzez falę życia.
    Psychopaci - to jak wiry w rzece - lokalnie nurt tam płynie w przeciwnym kierunku.
    Tylko jedno. Nie państwo prawa, a państwo ładu. Ono jest silniejsze, chociaż mniej narzucające.
  • Pragnienie współistnienia z nienawiści.
    No cóż. Teza, którą Waćpan przedstawił jest oczywiście piękna, ale jednocześnie tak oczywista, że w zasadzie nie ma sposobu z nią polemizować.
    To trochę tak Drogi Wojtasie jakby sytuacje odwrócić i powiedzieć :
    Nienawiść jest pragnieniem braku współistnienia.
    I to też będzie prawda. Chociaż w tym wypadku można już postawić kontr tezę, a mianowicie taką, że nienawiść podobnie jak miłość może być pragnieniem współistnienia.
    Proces ten występuje wówczas gdy dana osoba uzależni się od nienawiści i negatywnych emocji, wówczas brak osoby do której żywi tę nienawiść, czyli brak elementu współistnienia spowodować może właśnie pragnienie współistnienia podobnie jak w przypadku miłości.
    Pragnienie współistnienia z nienawiści może być jednostronne, jak i dwustronne.
  • @tańczący z widłami 21:06:25
    A więc zapytowywuje Drogiego Wojtasa, jak pragnie ze mną współistnieć. Z miłości, czy z nienawiści.
    Niestety domyślam się odpowiedzi o braku chęci jakiegokolwiek współistnienia. Co jest dla mnie przykre, bo brak tej twojej chęci współistnienia może świadczyć o tym, że Wojtas nie chce mnie kochać.
  • @tańczący z widłami 21:12:32
    Prostyś jak krzywizna wideł.

    Po pierwsze: z definicjami się nie dyskutuje. Można je zaakceptować, albo odrzucić. Najgorsi zaś, czyli ci, co w piekle będą odczyniali swe grzechy, to tacy, co to niby się zgadzają, ale chcieliby "coś" po swojemu. czyli z polskiego na nasze.
    A język polski jest niezwykle bogaty i bardzo precyzyjny w odróżnieniu od zachodniej papki w której niedługo wszystko zastąpi jedno słowo i trochę mruknięć.

    Nienawiść - to bardzo ważne słowo, tylko trzeba je właściwie rozumieć. Nie po żydowsku, a po polsku.
    Oznacza, że kogoś nie chcemy widzieć, nie chcemy go w naszym pobliżu.
    Jednak nie oznacza to unicestwienia tej drugiej osoby (bytu); ona ma prawo dalej istnieć i realizować swoje cele. Tyle, że nie w naszym pobliżu.
    Czyli współistnieć, ale w oddaleniu, bez kontaktu.

    Natomiast przedstawiona przez interlokutora interpretacja rozumienia słowa nienawiść - jest żydowskiej proweniencji. Należy ją stosować między swymi jeśli nie chce się żyć w Cywilizacji Polskiej.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:27:29
    //Nienawiść - to bardzo ważne słowo, tylko trzeba je właściwie rozumieć.//

    Rozumieć?

    Nigdy Pana tak po ludzku, krew nie zalała?

    Zachowuje się Pan jak typowy Marksista, nienawiść to nie jest konstrukt kulturowo społeczny to głęboko osadzona w naszych pierwotnych częściach mózgu emocja, której czasami nawet nie jesteśmy w stanie zrozumieć.

    http://www.neoeugenics.net/Hate.htm
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:27:29
    Obawiam się, że kolega Wojtas się pogubił i myli tezę z definicją. Twoje stwierdzenie dotyczące miłości nie jest żadną definicją, lecz typową tezą, którą stawiasz i którą należy udowodnić argumentami lub obalić.
    Cyt : "............traktować jako wskazanie. Oczywiście, wątpliwości i uwagi postaram się wyjaśnić". Kon. cyt.
    A więc skoro dopuszczasz wątpliwości i uwagi oraz argumenty, sam w głębi duszy traktujesz swoją całkiem niegłupią tezę jako tezę, a nie definicję.

    P.S. Na cytat z Wojtasa : "Prostyś jak krzywizna wideł", mogę jedynie odpowiedzieć : Krzywyś jak kostur wędrownego Żyda.
  • @tańczący z widłami 10:58:23
    Definicja - to esencjonalne określenie znaczenia pojęcia; nie każdy, a zwłaszcza człek prosty, od wideł, jest w stanie wszystko rozumieć. Pewne sprawy trzeba mu np. na przykładach objaśniać, bo tak "z umu" to taki nie jest w stanie wykoncypować - zrozumieć może na przykładzie.

    Zatem - żadnych wątpliwości u mnie, ale mogą być wątpliwości u prostych umysłów, zwłaszcza skażonych judaistyczna propagandą. I to staram się, kierowany miłością do "maluczkich", wyjaśniać.
  • @Arjanek 10:44:39
    Dalej Pan nie rozumie.
    Nienawidzieć, po polsku, to NIE NAWIDZĘ, czyli nie chcę cie widzieć.
    Ma to znaczenie także nieco szersze, gdyż "nawidzić" oznaczało też kogoś, kogo uważamy za miłego, takiego z którym chcemy przebywać.
    W ustach kobiety oznaczało tego, który ma szansę na bycie wybranym, chociaż jeszcze nie oznaczało miłości.

    Stąd istotna różnica znaczeniowa określeń.

    PS. Nie myślałem, że z Pana taki prostak, że tylko, przy konflikcie, widzi Pan opcje "dania w mordę".
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:05:16 Czyli Wojtasowe dogmaty i półprawdy.
    Zdaje się, że Waćpan wstał dziś lewą nogą, podpierając się lewą ręką i ma inklinacje do obrażania świata, i światowców. Cóż bywa.......na szczęście miłość wiele potrafi wybaczyć.
    Plątasz się i miotasz Waść pomiędzy tezą, supozycją, konstatacją, a definicją, egzemplifikacją i wykładnią, a sprawa jest nad wyraz prosta.
    " Miłość jest pragnieniem współistnienia" jest zwykłym Wojtasowym dogmatem.

    Proszę wplątać w swój dogmat np. słowo altruizm. NA PRZYKŁAD.

    MIŁOŚĆ JEST ALTRUISTYCZNYM PRAGNIENIEM WSPÓŁBYCIA I WSPÓŁISTNIENIA.

    Oto słowo moje.
    TzW
  • @tańczący z widłami 14:57:59
    Bez sensu.
    To dokładnie żydowska interpretacja mająca na celu zniewolenie.
    Coś pejsy wyłażą spod beretki;-)))
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:42:17
    Taki ładny wymyśliłeś dogmat (choć nie pełny i niekompletny) i uważasz go za swoje największe życiowe osiągniecie, ale jakoś mało kto chciał na ten temat rozmawiać.
    A wiesz dlaczego ? Zapewne dlatego, że narcyzm nie zostawia pola do dyskusji, a brak szacunku do ludzi, ich od Ciebie odstręcza.
  • @tańczący z widłami 18:50:06
    To nie jest dogmat, tylko definicja. Altruizm i generalnie cała gradacja "rodzajów miłości" są już w niej zawarte.


    Ja, na przykład, kiedy znajdę w domu pająka, to nigdy go nie zabijam, tylko łapię i wynoszę na zewnątrz. To znaczy uznaje prawo pająka do współistnienia, chociaż nie koniecznie w mojej prywatnej przestrzeni.
  • @tańczący z widłami 18:50:06
    Jak dyskutować z kimś, kto traktuje nienawiść jako określenie przeciwstawne miłości?
    To nie ten poziom.

    PS. Raz jeszcze. Nie zamierzam dyskutować. Mogę coś wyjaśnić, zinterpretować itp. Ale nie dyskutować.
  • @AgnieszkaS 19:18:53
    Ja tez nie zabijam pająków. Znalezione zimą zanoszę na strych lub do piwnicy.
    Proszę zrozumieć, że własnie z tego powodu podałem Wojtasowi nową, ulepszoną, precyzyjniejszą, jak to nazywasz definicję, która brzmi :
    MIŁOŚĆ JEST ALTRUISTYCZNYM PRAGNIENIEM WSPÓŁBYCIA I WSPÓŁISTNIENIA, rozróżniając współbycie od współistnienia.
    Ja podobnie jak Ty potrafię z pająkiem współistnieć ( ja w mieszkaniu, on na dworze lub w piwnicy), ale nie potrafię z nim współbyć i współżyć.
    Wojtas nie potrafi różności tych pojęć. Nie rozumie, że współistnieć można na różnych ulicach, kontynentach i planetach, a nawet w różnym czasie, czasoprzestrzeni. Zaś współbyć i współżyć, oznacza bliskość i równoległość czasową.
    Dlatego jego najświetlejsza, jak to nazywa myśl, jest tylko zwykłym nieprecyzyjnym, niedopracowanym wojtasowym dogmatem.
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:41:06
    Ja również nie zamierzam z szanownym dyskutować, bo nie ma z kim i o czym. Co najwyżej mogę szanownemu pomóc zrozumieć niezrozumiałe dla Waszeci pojęcia i tym samym pomóc mu zrozumieć świat, w którym się gubi.

    A kto twierdził, że nienawiść jest przeciwstawna miłości ? Cyt. proszę ?
  • @AgnieszkaS 19:18:53
    Poza tym, jeżeli Wojtas chce być"genialnie" skrótowy w swoich dogmatach, to niech zreferuje dogmat o miłości tak : MIŁOŚĆ JEST PRAGNIENIEM ISTNIENIA - wówczas dogmat stanie się być może definicją.
  • @tańczący z widłami 20:05:18
    Wije się gadzina, widać, co ją boli
    kiedy Wojtas słowem - widłem oną w dupa koli
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:40:34
    Ogonem grzechocze i zajadle kąsa,
    Wij, który od dawana nie ma już wąsa.
  • @tańczący z widłami 20:05:18
    "MIŁOŚĆ JEST PRAGNIENIEM ISTNIENIA"
    /tańczący z widłami/


    Czy aby na pewno wybrał Pan właściwą definicję miłości?

    Egoizmem jest pragnienie istnienia kosztem innych żywych istot.

    Pragnienie istnienia nie zna ograniczeń, a mord i zniszczenie są jednym ze sposobów aby to pragnienie zrealizować.

    Pragnienie istnienia jest przeciwnością pragnienia współistnienia.

    Pragnienie współistnienia to altruizm, akceptacja, równość, wolność...miłość.

    Natomiast pragnienie istnienia to egoizm pierwotnej dżungli, kły i pzury, pożreć albo być pożartym, sukces innych to moja porażka("pragnienie zaistnienia":)))), seks, etc. Pragnienie istnienia jest konieczne dla przetrwania gatunków, tylko, proszę się zastanowić, co to ma wspólnego z miłością?
  • @tańczący z widłami 20:49:07
    Rymnięte!!!
  • @AgnieszkaS 20:59:51
    //wolność...miłość.//
    taki przerywniczek na rozluznienie dyskusji
    8-)))))))))

    https://pbs.twimg.com/media/Dpc5Yq6W0AA_FVQ.jpg

    Pozdrawiam
  • @AgnieszkaS 20:59:51
    Istnieć, to nic innego jak : mieć jakieś określone miejsce w rzeczywistości, być bytem. Istnienie zatem to z kolei proces, który przechodzi dany byt.
    Nie ma to według mnie nic wspólnego z drapieżnością, pazurami i procesem niszczenia innych bytów. Definicja miłości w postaci : MIŁOŚĆ JEST PRAGNIENIEM ISTNIENIA, w żaden sposób nie determinuje agresji, czy dominacji. Gloryfikuje jedynie chęć zaistnienia danego bytu i trwania w tym procesie istnienia.
  • @Husky 21:14:31
    Również pozdrawiam:)
  • @tańczący z widłami 21:18:12
    " MIŁOŚĆ JEST PRAGNIENIEM ISTNIENIA, w żaden sposób nie determinuje agresji, czy dominacji. "


    Ale też ich nie wyklucza.
  • @AgnieszkaS 21:24:39
    Niech się Pani nim nie męczy; zrobi wszystko, aby tylko wykazać, że jest inteligentny. Dlatego zawsze będzie "szukał dziury w całym".
  • @AgnieszkaS 21:24:39
    Określenie współistnienie, również agresji nie wyklucza. Bo co zrobiłby lew bez współistniejącej antylopy ?
    A więc tylko metafizyczny termin ISTNIENIE, może być skonfigurowany z równie metafizycznym słowem MIŁOŚĆ. Współ- niczego nie wyjaśnia, Ani czasu ani przestrzeni, ani żadnych innych relacji.
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:29:40
    Nie zamierzam nikomu (w przeciwieństwie do Waćpana) udowadniać inteligencji. Ja po prostu wyjaśniam moje racje, z nadzieją, że inteligentny człowiek się do nich przekona.
    Fałszywi dogmatycy niestety nie maja raczej szans.
  • ?
    A tak w ogóle kolego Wojtas. Nie wstyd Wam przed Seneką i Arystotelesem z tym swoim "najgenialniejszym" z "genialnych" dogmatów ?
  • @tańczący z widłami 21:31:50
    Określenie współistnienie, również agresji nie wyklucza. Bo co zrobiłby lew bez współistniejącej antylopy ?

    Lew pożarłby inne czworonożne, żywiące się głównie trawą i żyjące na sawannie, zwierzę. Relacje pomiędzy lwem a antylopą najlepiej obrazują pańską definicję miłości (własnej).


    Istnienie(życie) versus Nie-istnienie (śmierć) versus Współ-istnienie (miłość)
  • @AgnieszkaS 21:54:14
    Istnienie(życie) versus Nie-istnienie (śmierć) versus Współ-istnienie (miłość)

    To samo w innej formie:

    Biologia versus Biologia versus Metafizyka
  • @tańczący z widłami 21:50:41
    Gorzej. Niech Pan sprawdzi definicję miłości Akwinaty. Też bym miał przechlapane.

    PS. Moja definicja bliska jest poglądom Arystotelesa. Blisko jest też do Feuerbacha.

    PSII. Zakazuje Pan lwu spożywania antylopy, a sam obżera się np. jabłkami. A przecież z takiego jabłka mogłoby wyrosnąć wiele jabłoni, które urodziłyby wiele innych jabłek. Gdzie pańska miłość przyrody? Toż powinien Pan żyć tańcem.
  • @AgnieszkaS 22:03:09
    Już tłumaczyłem, że współistnienie nie definiuje w żaden sposób miłości. Przecież Ty i ja też współistniejemy, a płomiennej miłości jak na razie pomiędzy nami jakoś brak (chociaż kto wie ).
    Po drugie nie-istnienie, nie oznacza w żadnym wypadku śmierci, lecz jedynie pustkę, brak istnienia.
    Żeby mogła zaistnieć śmierć, najpierw musi być poprzedzona istnieniem.
  • @Krzysztof J. Wojtas 22:16:42 Czyli miłość pragnąca
    To proszę przekonać lwa, żeby nie spożywał antylopy a nawet trawy,
    ponieważ współistnienie z antylopą i trawą, jest miłością pragnąca.
  • @tańczący z widłami 11:03:41
    Albo jest Pan ograniczony mentalnie, albo nawet nie próbuje zrozumieć.
    Być może to kwestia wychowania i wykształcenia.
    Cóż, jak się przebywa w debilnym towarzystwie - to "ponad normę" się nie wyskoczy.

    Natomiast sprawa jest tu subtelna. Czy miłość (w mojej definicji) przeczy możliwości zjedzenia obiadu przez lwa?
    Mamy do czynienia ze strukturami zależnymi. lew jada zazwyczaj najsłabsze zwierzę ze stada. To wpisuje się w miłość jako przemianę (patrz Pieśń Miłości), gdzie następuje selekcja najbardziej przydatnych dla dalszego rozwoju osobników.
    To działa póty, póki nie zostaną naruszone warunki równowagi.
    Jedynym ważnym elementem jest wykorzystywanie zasobów (w różnej postaci) zgodnie z potrzebami, a nie wyniszczająco.

    Dotyczy to także ludzi.

    W tym ujęciu - pańskie wynoszenie pająków, czy przeprowadzanie niepełnosprawnych przez ulicę - są czynami obojętnymi względem Miłości, a mogą być rozliczane jako pańska potrzeba własnego doskonalenia. Bez wpływu na współistnienie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:02:41
    Cyt : "Albo jest Pan ograniczony mentalnie, albo nawet nie próbuje zrozumieć. Być może to kwestia wychowania i wykształcenia.
    Cóż, jak się przebywa w debilnym towarzystwie - to "ponad normę" się nie wyskoczy ". Kon. cyt.
    Po taki cytacie Feuerbach, na którego waszmość się powołuje, a który twierdzi " Im większy zasięg miłości, tym wyższa i doskonalsza jej forma: najniższa jest miłość siebie, miłość bliźniego, wyżej miłość rodziny, miłość ojczyzny, najwyżej zaś miłość ludzkości", - zakwalifikowałby Cię zapewne jako osobnika na etapie formy pierwszej.
    Szkoda.
  • @tańczący z widłami 17:01:17
    Kwestia interpretacji. Przykro mi, że mam takiego interlokutora, którego jedynym pragnieniem jest "nie rozumieć".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY