Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Zabójstwo Adamowicza Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
831 postów 13656 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Jak żyć ... po polsku (16) - a może matriarchat?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dla obserwatora nietrudno o wniosek, że stan prawny jaki obowiązuje, a dotyczący tej kwestii, jest odpowiedni dla matriarchatu.

 

 
Owszem, świadomość społeczna nie ma takiego "wymiaru", ale wyłącznie dlatego, że sprawa nie jest rozpatrywana w tym kontekście.
 
Mamy do wyboru - patriarchat, matriarchat i stan równowagi, który charakteryzuje Cywilizacje Polską, a gdzie występuje równość praw przy różnych obowiązkach.  W tych dwóch pierwszych - jedna ze stron jest ograniczona w prawach. 
Dyskusja o wyższości patriarchatu nad matriarchatem - nie ma sensu. Raczej warto zastanowić się nad cechami poszczególnych opcji rozwiązań organizacji życia społecznego i wynikających zeń skutków. Obecnie mamy bowiem do czynienia z sytuacja, gdzie zarówno jedna jak i druga strona chciałaby swojej opcji, ale chce jednocześnie korzystać z "przywilejów" przyznawanych w systemie przeciwnym. Przywilejów w cudzysłowie, gdyż są one pewnego zabezpieczeniem systemowym. Dotyczy to kobiet, które, w paternalizmie, nie są odpowiedzialne za słowa i podobnie mężczyzn, którzy w matriarchacie nie są odpowiedzialni za czyny.
Jest to na tyle zauważalne, że chyba nie muszę tego wyjaśniać.
 
Prokreacja i wychowanie dzieci - to największa część ludzkiej aktywności, stąd nie ma sensu rozważać np. podziału pracy, czy roli nauki, jeśli nie bierze się pod uwagi "czynnika głównego".
Na czym polega główne rozróżnienie?
Na dowolności wyboru partnera/partnerki.
O ile męskie podejście stosuje zasadę "zwiększonej ilości partnerek", to pozostawia, przynajmniej nominalnie, obowiązek otaczania ich opieką.
Kobiece podejście jest inne. Ma uprawniać do wyboru okazjonalnego wynikającego z impulsu chwili, ale jednocześnie oczekuje opieki i pomocy od całego społeczeństwa.  (To, że występuje konieczność alimentowania jeśli ojca dziecka można wskazać, nie oznacza rezygnacji z "opieki ogólnej" - do takiego stanu się dąży).
Można dostrzec, że w matriarchacie brak (lub wyjątkowe) jest stałe partnerstwo - odpowiadające małżeństwo. Występuję zazwyczaj krótkie związki związane z prokreacją (dzieci różnych ojców) ,w których elementem łączącym jest matka. Oczekuje się przy tym, że z racji wspólnotowych - taka kobieta powinna mieć specjalne uprawnienia - wszak swą aktywnością zapewnia ciągłość pokoleń.
 
Jak ma się to do skutków społecznych?
Mężczyźni sukcesywnie eliminowani są z procesu wychowania młodego pokolenia. Nie przekazują więc cech wynikających  z roli w patriarchacie. Cała propaganda mówiąca o złym wpływie mężczyzn - przemoc domowa względem "świętych" kobiet, rzekoma pedofilia itd. - to, aczkolwiek przypadki się zdarzają, jest wynikiem budowania obrazu mężczyzny, którego ruguje się z procesu wychowawczego.  Podobną rolą robią kary fizyczne stosowane w "świecie męskim". O ile w jakimś stopniu było to zrozumiałe względem własnych biologicznie dzieci, to w przypadku życia w związku z kobietą, matką obcych dzieci, nie wydaje się to dopuszczalne. Brak moralnego prawa do kształtowania postaw innych wg własnych wyobrażeń. Tę zasadę (zakaz kar fizycznych) rozciągnięto na całe społeczeństwo - a skutki są coraz bardziej widoczne.
 
Cechą patriarchatu jest prawo mężczyzny do przekazu własnych cech genetycznych i kształtowanie takich cech, które będą taką możliwość zapewniały. Mężczyzna "zdobywa" prawo do prokreacji nie drogą samodzielnej woli kobiety, ale z racji posiadanych cech i roli społecznej.  W zamian zapewnia kobiecie opiekę i bierze udział w procesie kształtowania charakteru potomstwa.
 
Matriarchat - dowolny wybór partnera, opiekę zapewnia społeczność, a mężczyzna jest eliminowany z procesu wychowania.
 
Zwrócę uwagę na ciekawe powiązanie zawarte w przekazie religijnym (proweniencja judaistyczna). Otóż występuje tam wskazanie, że do zbawienia potrzebna jest "łaska boska", a człowiek swymi działaniami niewiele może uczynić. Na ten temat były wielkie dysputy w Średniowieczu. Odnosząc to jednak do prokreacji - jest to ewidentnie żeński wtręt mający wykazać, że wybór nie ma związku z "zasługami", a wynika z woli obdarowującego(-cej).  (Judaizm społecznie ma żeński charakter, co wielokrotnie wskazywałem).
 
Do czego będziemy dążyć wybierając (akceptując) matriarchat (zaznaczę, że nie oceniam tego z zasady negatywnie)?
Otóż dojdzie do zmniejszenia aktywności społecznej. Mężczyźni wyzwalają swą inwencję (w różnych dziedzinach) celem zaimponowania, zdobycia statusu społecznego dającego prawo do prokreacji. W długookresowym rozpatrywaniu tej kwestii jest oczywistym, że brak zależności spowoduje tu spadek aktywności. To pozycja bierna.
Do tego dochodzi brak wpływu na "pewne" przekazanie cech genetycznych - brak związku z potomstwem. Musi dojść do tego brak odpowiedzialności i za kobietę, i za potomstwo.
 
Kobiety wychowując synów - będą nadawały im takie cechy - nieodpowiedzialnych, biernych, nastawionych na branie, a nie dawanie. To można wiązać z plagą narkotyków - młodzi ludzie szukają wrażeń, nie kształtują postaw odpowiedzialności, co wiąże się z kontrolą siebie, ale szukają przyjemności. Brak wyzwań, które by pobudzały ich do postaw aktywnych.
 
Widać wyraźnie, że matriarchat może mieć przewagę w sytuacjach stabilnych, w czasie długiego pokoju, kiedy sytuacja nie stawia problemów i występuje pewnego rodzaju stagnacja w stosunkach społecznych. Społeczeństwa wybierające tę opcję nie będą przygotowane do szybkich przemian, które mogą wynikać zarówno z konfliktów jak i przyczyn naturalnych (zmiany klimatyczne chociażby).
 
Ujęcie jest szkicowe, gdyż  mało lub wcale nie ma opracowań tematu w takim kontekście. Zaznaczam, że nie chcę tu odrzucać matriarchatu (też ma swoje zalety), ale koniecznym jest rozważenie, czy jest to prawidłowa droga rozwojowa i czy chcemy ją realizować.
Wszelkie dodatkowe uwagi rozwijające temat będą cenne.

KOMENTARZE

  • @matka czy ojciec
    Cały problem obecnej Polski polega na tym, że kobiety mają za duży wpływ na wychowanie dzieci. Dzięki nim nie ma obrońców bo to nieładnie komuś przyfasolić, ostro po kimś pojechać, coś powiedzieć w poprzek bo inni się obrażą itd.

    Ale to ich problem. To kobiety żyją dłużej od mężczyzn i to one zbiorą takiego (pseudo)wychowania plon. Jak na razie nie widać w działaniach polskich kobiet (polskiego matriarchatu) długofalowego myślenia. To oczywiście nie znaczy, że automatycznie patriarchat jest lepszy. Jest mnóstwo stanów pośrednich.

    Pytanie o to gdzie są w wychowaniu ojcowie to drugie zagadnienie.

    P.S. Oczywiście nie wszystkie rodziny są takie, mówię o swojej zaobserwowanej średniej.

    P.S. Plus dla Autora za spostrzegawczość. Ten temat nie istnieje w sieci.
  • @kowalskijan584 19:07:36
    "Jak na razie nie widać w działaniach polskich kobiet (polskiego matriarchatu) długofalowego myślenia. "

    No nie. Matriarchat polega na braku myślenia o skutkach. Wszystko ma się toczyć z chwili na chwilę. I jest to możliwe w czasach stabilnych.

    PS. Notka ważna - i dlatego pewnie brak i komentarzy i zainteresowania.. Normalność.
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:12:49
    ". Matriarchat polega na braku myślenia o skutkach. Wszystko ma się toczyć z chwili na chwilę."

    Kobiety (Żeńsiny, żony po słowiańsku ) uczą ludzi uczuć.
    Mężowie uczą dzieci rozumu.

    Gdy w opowiednich proporcjach wtedy taki układ działa świetnie.

    "PS. Notka ważna - i dlatego pewnie brak i komentarzy i zainteresowania.. Normalność."

    Skąd ja to znam ? :D Ale przynajmniej nie wylądowała w Lochu więc jest nadzieja :D
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:12:49
    ...nowoczesne, niezależne, bardzo uwrażliwione na punkcie swoich prawdziwych i - zwłaszcza - wyimaginowanych krzywd, kobiety nie zauważają tego, gdzie jest tzw myczek, pułapka, zapadnia z pętlą

    Nie zauważają, że ich pozycja społeczna została wykreowana przez ... mężczyzn... mających zapewne jakiś cel w nadawaniu szczególnych praw kobietom i tworzeniu tego z czym mamy już dziś do czynienia - swoistego terroru matriarchatu.

    Stanu, który powoduje trwałe osłabianie pozycji mężczyzn tych kobiet, ich poczucia wartości, zdolności dźwigania odpowiedzialności za siebie i bliskich, w tym ową pogubioną kobietę. Zamiast tego kreuje się wzorzec mężczyzny miękkiego, niepewnego, bezustannie podległego prawom kobiet, nie potrafiącego podejmować decyzji. To się nazywa typ metroseksualny, bardzo modny ostatnimi czasy.

    Co ciekawe, mężczyźni obdarzający inne kobiety takimi prawami i przywilejami, w swoim własnym otoczeniu nie robią tego rodzaju eksperymentów - wręcz przeciwnie, molestują, łapią za różne części ciała, mówią słówka i czynią sugestie. Oraz z upodobaniem traktują kobiety jak obiekty seksualne. I nie cierpią z tego powodu, ani nie pytają czy się to ich kobietom podoba.

    Skoro tak jest, to zapewne czemuś to służy: może zastąpieniu tych zniewieściałych mężczyzn u boku władczych kobiet - innymi mężczyznami - takimi, którzy nie będą sobie zawracali głowy prawami kobiet - tylko wezmą je za twarz, lub inne części ciała i każą im rodzić ich - tych mężczyzn - dzieci. A jak która nie będzie chciała, to się jej w dwie sekundy wyjaśni dlaczego ma chcieć

    Wizualizację tej tendencji możemy obejrzeć już dziś w reklamach - proszę zwrócić uwagę jak często obok radosnej szczęśliwej kobiety w typie słowiańskim występuje dający jej szczęście pan i władca - obdarzony potężną brodą, wyrazistym nosem... w typie bynajmniej nie słowiańskim

    To się już realizuje, tylko nasze (?) rozanielone swoją wolnością (rozpuszczone jak przysłowiowy dziadowski bicz) panie tego nie zauważają



    sorry za niezapowiedzianą wizytę, ale temat ciekawy, starałem się pomijać uszczypliwości
  • @Andrzej Tokarski 13:50:28
    Ja opisuję tę sytuację następującymi słowami.
    "Kobiety w tym matriarchalnym systemie wychowują synów na mężczyzn, których nie chcą ich córki".
  • @zadziwiony 18:29:18
    do tego się to w ostatecznym rozrachunku sprowadza
  • @zadziwiony 18:29:18
    To nie tak.
    Inna jest rola mężczyzn. Są bierni i używani do prokreacji - i jest pewna rywalizacja kobiet o względy odpowiedniego samca, ale niezbyt silna, bo to zawsze tylko okazjonalny związek.
    Kobiety chcą, aby mężczyźni wykonywali różne prace. I jest problem, bo ci ograniczają swą aktywność do minimum: nie ma bodźca do pracy.
    Stąd "męskie" zajęcia - picie, gry towarzyskie, narkotyki. Typowe dla ludzi biernych.

    System działa sprawnie w zakresie minimalnych potrzeb i podtrzymywania danego stanu. Żadnych innowacji. Jest nieodporny na zmiany.
    W rozważaniach logicznych - może długo trwać w warunkach gospodarki agrarnej. Potwierdza to jedno z najważniejszych świąt jakie było u nas - Kupała.
    Ale widać też, że wystąpiła ewolucja i w CP mamy równowagę.
  • @zadziwiony 18:29:18
    "Kobiety w tym matriarchalnym systemie wychowują synów na mężczyzn, których nie chcą ich córki".

    Wydaje mi się, że to bardzo dobra uwaga. Jeśli chłopak ma cechy, zachowania kobiety to inna kobieta nie wie co z tym robić.
  • @kowalskijan584 22:47:26
    Właśnie tak to widzę.
    Zresztą, sięgając pamięcią wstecz - dziewczyny zawsze były zainteresowane typowymi samcami. Mocnymi, nawet nieco bezczelnymi facetami, mającymi opinię uwodzicieli i takich co to żadnej nie przepuszczą. Gdy do tego był to weselny grajek, znany w środowisku sportowiec lub lokalny "prywaciarz" to sił mu nie starczało , by wszystkie chętne panienki obsłużyć.
    Swego czasu czytałem dane , że ok. 20% mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci. Powód tego jest taki. że inny typ mężczyzny pasuje kobiecie jako dawca genów, a inny jako opiekun rodziny.
    W środowisku swoich dorosłych już dzieci - także widzę, że kobiety szukają właśnie facetów o cechach typowo męskich, z męską aktywnością życiową, gdyż jak powiadają " wolą szynkę w lodówce niż wieprza na kanapie". Twierdzą , że prawdziwi mężczyźni są na wymarciu, większość to płaczki nieodporne na stres i problemy życiowe.
    Z drugiej jednak strony propaganda feministyczna też im w głowach nieco namieszała i pokręciła gdyż jednocześnie by chciały , by gotował, prasował, sprzątał itp. obowiązki domowe wykonywał.
    Niestety, z reguły te cechy nie idą w parze.
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:06:12
    "stąd męskie zajęcia - picie, gry towarzyskie, narkotyki. Typowe dla ludzi biernych"

    W barach przeważnie przesiadują tacy właśnie faceci. Niespełnieni, wypchnięci przez niezadowolone żony z sypialni, niedopieszczeni i sfrustrowani. Jak zauważyłem, wbrew bowiem obiegowej opinii mężczyźni potrzebują więcej czułości , dobrego słowa i pieszczot niż kobiety.
    Z drugiej strony dzisiejszy świat wymaga od mężczyzny by był przez cały czas w pełnej formie wojownikiem i siłą wyrąbywał przestrzeń życiową dla siebie i rodziny. A to trudne i stresujące zadanie, tym bardziej, że jak wcześniej zauważyliśmy coraz więcej samotnych matek wychowuje synów nieprzystosowanych do takich zajęć.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY