Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
870 postów 14280 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Jeszcze o łabędziach

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Obserwuję tę opisaną rodzinę w czasie codziennych spacerów. Trochę dożywiałem.

 
Nie czuję się jednak za nie odpowiedzialny - mam tylko rodzaj szacunku dla poświęcenia rodziców opiekujących się "późnym" potomstwem i próbujących je ochronić.
Na stawie, na którym przebywały ostatnio, jest rodzaj oparzelizny - tam przeniosła się rodzina. Niestety mrozy coraz bardziej ograniczały powierzchnię wolną od lodu. W ub. czwartek było to ok. 10 m2. 
Jeden z młodych już latał więc rodzina wybierała się na żerowisko - lokalną rzeczkę, Raszynkę, która nie zamarzła. Niestety najsłabszy nie latał i był pozostawiany.
Kiedy w czwartek podrzuciłem im trochę jedzenia, to "głowa rodziny" podniosła nieco skrzydła wskazując gotowość do obrony. Ale w miarę szybko ptaki wyszły z wody kierując się do jedzenia. Wracając zaglądnąłem jeszcze do nich: rodzice siedzieli na lodzie obok, a jadły tylko młode.
W piątek mróz jeszcze zmniejszył  powierzchnię wolną od lodu. Już nie mieściły się tam wszystkie. Dwa były na lodzie. Ponieważ "czwartkowa dostawa" nie była w pełni skonsumowana - chyba kawałki dyni  były za duże, a są dość twarde, piątkową przeszatkowała małżonka na zupełną drobnicę - i jak mogłem zauważyć - ta porcja była zjedzona w większym stopniu.
 
W sobotę - ptaków nie było. Zacząłem mieć nadzieję, że może poleciał i ten najsłabszy. Bo druga opcja, że sam został skonsumowany przez drapieżnika.  "Oczko wodne" - praktycznie zanikło, więc dostęp do ptaka był łatwy.
Dzisiaj - ptaków także nie było. Idąc jednak dalej usłyszałem szum przelatujących łabędzi. Policzyłem - były cztery. Czyli najsłabszy także poleciał.
Cóż. Teraz mają szansę przetrwania, gdyż latając mogą znaleźć jakieś niezamarznięte rzeczki, czy oczka wodne.

Myślę, że jeśli odwilż się utrzyma i na "rodzinnym" stawie pojawi się powierzchnia wolna od lodu - łabędzie wrócą. Będę obserwował. "Po znajomości" może im coś podrzucę do jedzenia. 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY