Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
897 postów 14819 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

S "Polonia Restituta" (1)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kilka uwag wstępnych, a tyczących raczej nie poruszanych aspektów tematyki.

 Zastanawiając się nad zmianami pierwszym pytaniem jest ich zasadność.

Bo jeśli akceptuje się stan istniejący, to jedynym sensem rzekomych zmian jest "zmiana na stołku", czyli sławetne TKM.
 
Zatem: czy mamy zastrzeżenia odnośnie funkcjonującego państwa? Jeśli tak - to jakie?
 
Proponuję odmienną drogę podejścia do tematu, czyli nie naprawianie istniejącego państwa, a rozważenie jakiej struktury organizacyjnej chcemy?
(Celowo nie napisałem państwa, gdyż to już sugeruje kształt organizacyjny).
 
Struktura organizacyjna powinna mieć cechy boskie - czyli "być na obraz i podobieństwo".
 
Generalnie - wszystkie byty powinny mieć takie cechy.
Na czym to polega?
Akurat tematykę zahaczył Berkeley72. Każdy byt powinien być i transcendentny, i immanentny.
 
Immanentność - to inaczej samoświadomość.
 
Transcendentność to świadomość własnej odrębności względem innych elementów otoczenia, a to łączy się także z tym, że inni także dostrzegają naszą odrębność.
 
Struktura organizacyjna do jakiej dążymy powinna mieć te cechy. Dlaczego nie nazywam jej państwem?
Bo państwo jest odbierane jako zewnętrzne. Próba nadania mu charakteru "obywatelskiego" polega na tym, że obywatele mają utożsamiać się z celami państwa. Brak zaznaczenia immanentności - że cel państwa nie może być sprzeczny z interesem (celami) poszczególnych obywateli.
Właśnie na tym tle występują obecnie nasilające się konflikty społeczne.
 
Jak zrealizować "boski" charakter struktury organizacyjnej?
Przede wszystkim trzeba porównać możliwości wykonawcze poszczególnych odmian organizacyjnych.
 
Pozostawiam tę kwestię dyskusji - mam nadzieję na wskazanie tych odmienności przez osoby zainteresowane. Podsumujemy w następnej notce i na tej podstawie można będzie zaproponować model strukturalny.

KOMENTARZE

  • Czyli
    BÓG JEST TRANSCENDENTNY I IMMANENTNY


    Przez odmienność swojego bytu Bóg całkowicie różni się od wszystkich stworzeń, przekracza je swoim rodzajem istnienia i bytu. Przez to jest transcendentny, a więc przekraczający wszystko: stworzenia, świat, historię. Przekracza wszystko, bo jest samą Miłością i Prawdą, stworzenia zaś miłością nie są; przekracza wszystko, bo jest pełnią bytu; przekracza wszystko, co jest przygodne i niekonieczne.

    Pomimo swojej odrębności i inności Bóg jest blisko nas, jest w bytach stworzonych. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (por. Dz 17,28). On przenika wszystkie byty stworzone swoim poznaniem, swoją wszechmocą powołującą je do istnienia. W jakiś trudny do zrozumienia dla nas sposób jest też wszędzie obecny przez swoją istotę. Bóg jest więc, jak określa filozofia, immanentny w odniesieniu do bytów stworzonych. Ta immanencja i bliskość Boga przejawia się w stałym towarzyszeniem nam w naszym życiu.
  • @lorenco 16:17:52
    Bardzo dobry opis stanu. Na jego bazie (w takim rozumieniu) buduję narrację dotyczącą bytów stworzonych "na wzór i podobieństwo" - w swoim odniesieniu.
  • Rzeczpospolita ducha
    W preambule do Unii Horodelskiej (1413) ks. Paweł Włodkowic układa zobowiązanie obywateli do samokształcenia w rodzinie dla życia wiecznego.

    To jest prawda zjednoczenia Europy.
  • @ Autor, All
    "Brak zaznaczenia immanentności - że cel państwa nie może być sprzeczny z interesem (celami) poszczególnych obywateli."

    Dla mnie jest to o tyle oczywiste, że definiuję państwo jako organizację założoną dobrowolnie przez wolnych ludzi dla ochrony ich interesów.

    I jak widać obywam się w swym definiowaniu bez biurokracji, a tym bardziej bez aparatu przemocy ;-)

    Dobrowolnie, przez wolnych, dla ochrony.
    To nawet jest piękne :-)

    5*

    Ukłony
  • @ Autor, All
    Komuś się widły połamały czy co? ;-)))
  • @Jasiek 21:27:19
    Moga być inne opcje tworzenia państwa. Myślałem, że ktoś się wypowie.
  • @Jasiek 21:28:30
    Myślę, że TzW jest jednak inteligentnym człowiekiem i zauważył, że jego aktywność stała się niesympatyczna i niewłaściwa.
  • @lorenco 16:17:52 Odnośnie TRANSCENDENTALNEGO "BOGA MIŁOŚCI" opinia MEGALOPSYCHOS
    czyli dobrze wykształconego PRZYJACIELA MĄDROŚCI.

    Otóż sprawę // transcendentnego, a więc przekraczającego wszystko (w tym prawa logiki? To przecież każdy kretyn potrafi!) Boga, który jest samą Miłością i Prawdą //, to już omawiałem przy okazji tekstu "Każda władza pochodzi od KOSZERNEGO Boga". Mianowicie od profesora fizyki kwantowej z Poznania, Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza otrzymałem broszurkę po angielsku „Essence of Reality”.

    W niej, w ramach wyjaśniania tytułowej „istoty rzeczywistości” Zbigniew J.-O. skonstruował inspirowaną katolickim Trynitaryzmem „monotrynitarną metafizykę” opartą na takich Postulatach:

    //Istnieje ... doskonała, obejmująca wszystko wiedza, zrozumiana w jej najszerszym sensie. Taka wiedza może być nazwana Wszechwiedzą. … Postępując zgodnie z monoteizmem, który zakłada istnienie jednego Boga, transcendentalnego w stosunku do Wszechświata i człowieka,...
    Wszechwiedza jest atrybutem istniejącego Boga, jest ona niezmienna, a zatem wieczna, oraz jest jeden wieczny Bóg, którego istotą jest Wszechwiedza.//

    Jak widać z powyższego wyszczególnienia, Bóg Transcendentalny NADĘTEGO WIEDZĄ (o fizyce kwantów) J.-O. jest wyraźnie odmienny od Boga KJW, wyraźnie pozostającego pod urokiem zapewnienia Szawła alias św. Pawła, że //WIEDZA NADYMA A MIŁOŚĆ BUDUJE.//

    Najpierw załatwmy sprawę ZMYŚLONEGO transcendentalnego "BOGA KTÓRY JEST MIŁOŚCIĄ" KJW. Otóż Miłość to jest podzbiór zoologicznych zachowań zwanych POŻĄDANIAMI (Diotyma w dialogu "Uczta" Platona). MAM zatem pytanie do KJW: CZEGO MOŻE POŻĄDAĆ BÓG, który przecież jest PEŁNIĄ SPOKOJU? Jeśli Bóg czegoś pożąda, to nie jest Pełnią Spokoju, bo czegoś mu brak, czyż nie tak?

    A teraz przenieśmy się do argumentów J.-O. Jego argumenty są przekonywujące do momentu, kiedy zapytamy:// czy jest możliwość istnienia wiedzy – która zawsze jest IN-FORMA-CJĄ – bez istnienia jej materialnego jej podkładu?// Jest to stary argument Arystotelesa, dość dobrze rozumiany przez mych studentów: wszelka forma musi mieć materialne podłoże by móc zaistnieć. Po prostu wiedza bez jej materialnego zakotwiczenia – czy to w książkach, czy w kompozycji magnetycznych domen komputerowych pamięci, czy w mikrostrukturach połączeń neuronalnych wybitnych uczonych – po prostu nie istnieje i to samo dotyczy Wszechwiedzy transcedentalnego Boga, którego ta Wszechwiedza miała by być istotą. (...)

    Co więcej, jeśli założymy, że Wszystkowiedzący Bóg jest niematerialny i istniejący poza fizycznym Wszechświatem (jak postuluje J.-O.), to oznacza to iż brak mu fizycznych narzędzi (fale elektromagnetyczne, dźwiękowe, itd.) za pomocą których mógłby oddziaływać na materialną rzeczywistość: taki „bóg” nie może zatem oddziaływać ani na nas, ani na świat. Jak to zauważył już ponad 350 lat temu anty-żydowski myśliciel Baruch Spinoza, taki TRANSCEDENTALNY BÓG jest to li tylko produktem ludzkiej wyobraźni, ZMYŚLENIEM, wręcz CHIMERĄ, jak to argumentował kilkadziesiąt lat po Spinozie polski anty-chrześcijański filozof Kazimierz Łyszczyński.

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2013/11/220px-Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski1.jpg

    A teraz przejdźmy do sprawy BOGA IMMANENTNEGO, po prostu naszego ROZUMU, często sobie przez nas nie uświadamianego. Otóż zarówno Platon jak i Arystoteles żyli pożądaniem WIEDZY, a więc najszlachetniejszego rodzaju miłością, by się upodobnić do zmyślonego przez J.O. Wszechwiedzącego Boga. Co więcej to już Arystoteles dostrzegał, że także nie posiadające organu mowy ZWIERZĘTA MYŚLĄ (i dążą do poszerzenia swej wiedzy o świecie), a Jean Piaget rozszerzył tą obserwację na nieznane Arystotelesowi MIKROORGANIZMY (Które myślą, a zatem i tak jak ludzie dążą do wzbogacenia swej poznawczej struktury - w końcu jesteśmy potomkami pojedynczych komórek zygoty)

    I tutaj dalsza moja, DOBRZE WYKSZTAŁCONEGO FILOZOFA PRZYRODY obserwacja, przedwczoraj przytoczona na neon24:

    //Odwieczna Inteligencja Praw Biologii vs. chrześcijański „monotrinitaryzm”

    Ludzie, którzy zostali przekonani do wiary w NIEISTNIEJĄCEGO BOGA (potrafiącego stwarzać wszystko z NICZEGO), oczywiście starają się nie dostrzegać Istniejących Praw Przyrody – chociażby tego banalnego Prawa Biologii stwierdzającego że życie powstaje tylko z życia, (..). Także nie chcą przyjąć do wiadomości, że ODWIECZNA INTELIGENCJA – czyli samorzutna tendencja organizmów do (nad)regeneracji i asocjacji (z łac. inter-ligare łączyć, spajać między sobą) reakcji na odczuwane przez nie bodźce – jest cechą wszystkich odmian ożywionej materii. (…)//

    A zatem na czym ma polegać "boski" ustrój społeczny? Zgodnie z ŻYCZENIEM IMMANENTNEGO "BOGA ZOON/ŻYWINY", który jest MIŁOŚCIĄ POZNANIA, idealny ustrój społeczny winien ułatwiać ludziom ZBLIŻENIA SIĘ DO TRANSCENDENTALNEGO IDEAŁU JAKIM JEST WSZECHWIEDZA (patrz J.-O.)! A zatem w praktyce na "helleńskim chrystianizmie", głoszonym przez guru elit bolszewickich przed stu laty, przez polskiego historyka antyku Tadeusza Zielińskiego. Przytaczam, niestety po angielsku, o co Zielińskiemu chodziło. I dodaję, że JEST TO WCIĄŻ AKTUALNY projekt, TOTALNIE ODMIENNY OD KOSZERNEGO PROGRAMU BOGA "Miłości do Panowania nad Ziemią i nad wszystkim co się na niej porusza", niestety obecnie w skali światowej realizowanego.

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2018/10/Zielinski-on-differences-Judeo-Hellenist.jpg
  • @Berkeley72 00:34:22
    Wieśniak Jasiek się pogubił :-(
    Możesz krócej, jaśniej i po polsku? ;-)

    Pozdro!
  • @Krzysztof J. Wojtas 22:52:38
    Państwo powinno być strukturą SŁUŻEBNĄ wobec potrzeb Narodu.
    To Naród powołuje Państwo jako strukturę organizacyjną która ma zaspakaja potrzeby Nardu jak najmniejszym kosztem.

    To całkiem inna koncepcja niż ta tradycyjna z która mamy do czynienia
    czyli państwo to struktura organizacyjna która ma realizować potrzeby władcy danego państwa. Przypominam że historycznie władcami państwa (księstwa, cesarstwa..) były pojedyncze osoby i tylko ich interes się liczył..one o wszystkim decydowały...Nardy były jedynie "zasobem" w dyspozycji władcy, źródłem jego siły i bogactwa (kosztem własnym tych narodów).

    Definicja własności implikuje wprost w czyim interesie działa dana struktura. Własność prywatna czy własność w obcych rękach wprost implikuje działanie takiej struktury w interesie właściciela.
    W takich warunkach państwo jest opresyjne bo nie działa w interesie narodu... a działa w interesie "właściciela" (okupanta, kolonizatora, mafii żydowskiej, oligarchów),
    Takie państwo (struktura) zawsze jest opresyjne jakby tego faktu nie maskować...

    Jedynym właścicielem państwo powinien być Naród.
    a to oznacza że państwo realizuje wolę Narodu.
    I nie tak mówią publicznie solidaruchy "wybraliście" to teraz się odwalcie od władzy, władza ma "mandat" może robić co chce a obietnice wyborcze są tylko dla idiotów.
    Takie jest państwo solidaruchów.

    W Państwie Narodowym gdzie suwerenem jest Naród władza to tylko urząd do zarządzania państwem w interesie Narodu.
    A co jest w interesie Narodu o tym decyduje Naród nie władza.
    Metodą dialogu władzy z Narodem jest np. referendum.

    To referendum powinno rozstrzygać wszystkie istotne dla państwa kwestie ....
    Aby referendum działało to państwo musi być prowadzone "językiem" zrozumiałym dla Narodu.
    W Państwie solidaruchów wprowadzono żydowską nowomowę (np język prawniczy) której nikt nie rozumie i to pozwala ukryć wielkie przewały rządzących przed Narodem.
    Język prawny może tyko służyć do precyzyjnego zapisu woli Narodu (woli wyrażone w referendum).

    Druga kwestia to powoływanie i odwoływanie przedstawicieli Narodu.
    Mechanizm powinien być prosty w obie strony.
    Wybory powszechne (regionalne) do każdego szczebla władzy ...(w tym sędziów, urzędników decyzyjnych, prezesów dużych państwowych firm..
    itd) Żaden urzędnik nie wybrany w wyborach nie ma prawa podejmowania samodzielnych decyzji...tacy mianowani to tylko trybiki realizujące wolę wybranych... za wszystkie decyzje odpowiadają ci wybrani (za swoje trybiki też.. a trybiki odpowiadają za samowolę).

    ścieżka odwoławcza "wybranego przedstawiciela Narodu" musi być prosta... na uzasadniony wniosek o odwołanie (nieudolność, pasywność, przekręty..) proste referendum lokalne lub ogólne (zależnie od szczebla władzy odwoływanego) i gość odchodzi "do cywila" bez odprawy..

    Zarobki wybrańców Narodu..
    Zarobki powinny być kształtowane wielokrotnością średniej krajowej i zdefiniowane ustawowo.... i żadnych przywilejów.. podatki jak każdy, stopa wolna od podatku taka jak dla każdego obywatela..
    Jedyne przywileje to wsparcie państwa w zakresie wykonywania czynności służbowych. (mieszkanie służbowe gdy praca w innym mieście)
    .. delegacje tak jak dla wszystkich pracowników...sekretarka...asystent..
    grupa wspierająca (płace wg taryfikatora ustawowego)

    Jak widać opisany model daleko nie pasuje do państwa solidaruchów które jest dyktaturą globalnej mafii żydowskiej czyli kolonią terytorium okupowanym.. a władze tej kolonii jawnie pogardzają narodem Polskim.
  • @Oscar 08:24:02
    Te kwestie będą omawiane, ale pomieszane są poziomy odniesienia.
    Najpierw trzeba o zasadach, a dopiero później o rozwiązaniach.
    Ale uwagi słuszne.
  • @Jasiek 04:34:45
    Ja nawet nie czytałem tego bełkotu.
    Zasada jest prosta mądry przekaz jest pisany prostym i zrozumiałym językiem... jego celem jest PRZEKAZANIE określonych treści..

    Przekazy pisane hermetycznym językiem niczego nie przekazują czyli są bezwartościowe dla odbiorcy przekazu (bełkot).
    Takie przekazy najczęściej przy pomocy hermetycznego języka ukrywają miałkość lub brak myśli zawartej w przekazie.
    To często stosowana przez słabych albo żadnych naukowców metoda
    pisanie prac które nie zawierają wartościowych treści a tylko bełkot wyrażony w języku hermetycznym.
    Znanym mistrzem tej metody jest nijaka Staniszkis...
    z jej bełkotu każdy może sobie wysnuć swoje własne często sprzeczne wnioski.

    Mądrość wyraża się zdolnością do prostego jasnego wyrażania tych mądrych myśli.
    Bełkot naukowy to najczęściej ukrywanie głupoty, pustoty, braku mądrości.
  • @Berkeley72 00:34:22
    Boże... Przecież Ty nic nie rozumiesz.
    Jak tak się przedstawia nasza elita (tu akurat mamy wybitnego wspinacza górskiego ale aspiruje) to tragedia. I Wy tam łazicie po tych Berkleyach i tylko sobie w tyłki wchodzicie, prawiąc sobie wzajemnie komplementy jacy to mądrzy i jakie "ostre pazury pisarskie" macie?
    Koszmar. Brak nadziei.

    PS: OK. Ale poczekam aż Jaśkowi coś prościej napiszesz...
  • @Berkeley72 00:34:22
    Po pierwsze - język polski (i inne słowiańskie i z tego samego źródła - sanskryt, pali) jest bardziej precyzyjny niż języki motłochu - jak angielski.

    A ja do tego nie byłem kształcony, a uczyłem się sam. Stąd od biedy mogę porozumieć się z przedstawicielem języka niższego rzędu, ale nie potrafię wgłębić się w (nieprecyzyjne) sformułowania tej grupy ograniczonych ludzi.
    Aby więc poważnie dyskutować o poważnych tematach - trzeba to wyrażać w języku wyższej kultury - a takim jest język polski.

    Odnośnie kwestii merytorycznych.
    Zostały wprowadzone założenia i określenia, które nie zostały zdefiniowane. Do tego boską transcendencję i immanencję traktuje Pan osobno, co stwarza wrażenie odnoszenia się do odmiennych bytów.

    Wprowadził Pan pojęcie wiedzy, która ma mieć materialny nośnik. To absurd, gdy materia jest wynikiem stworzenia. Pana ujęcie jest materialistyczne - zakłada istnienie materii jako czegoś stałego, pierwotnego i niezniszczalnego. Nawet jeśli damy znak równości między materią i energią - sprawa jest dalej wątpliwa.
    Żaden fizyk nie poda definicji materii. Podejrzewam, że nie określi też pochodzenia i zasad istnienia energii.
    Stąd - to Pana założenie jest niezasadne.

    Drugie. Pana określenie Miłości jako wynikającej z pożądania jest wulgaryzacją sposobu postrzegania tego problemu.
    Moje spojrzenie odnosi się do transcendencji i immanencji.
    Immanencja to świadomość siebie, samoświadomość, poczucie istnienia.
    Transcendencja - to poczucie własnej odrębności. Można by to nazwać poczuciem ograniczenia, gdyż każde stawianie się obok jest ograniczeniem o to, co obok siebie postrzegamy.

    Zatem to z transcendencji wynika miłość jako akceptacja dla tego, co istnieje poza nami (Bogiem w tym wypadku).
    A jeszcze szerzej - transcendencja jest aktem stworzenia.

    Wracając do Pana pytania: "czego może pożądać Bóg"?
    Należy stwierdzić, że pytanie jest błędne; Bóg niczego nie pożąda. Bóg akceptuje swą transcendencję i to jest podstawą Miłości.
    Skoro więc Bóg jest transcendentny, to jest też wypełniony Miłością (ale Miłość nie w pełni określa boskość, wszak Bóg jest też immanentny).

    Te rozważania muszą być uzupełnione stwierdzeniem, że skoro jesteśmy stworzenie - wszystko jedno jaką drogą, to nasza wiedza o Stwórcy obejmuje tylko to, co Stwórca nam udostępnia.
    Możemy dążyć do poznania wszystkiego, co związane z transcendencją, ale wiedza o immanencji jest poza naszymi możliwościami poznawczymi.

    Co do innych uwag i zastrzeżeń - to inny poziom rozważań. Przekaz informacji - fale EM i tp., to kwestie techniczne. Owszem sprawiają niektórym problem w rozumieniu, ale stawianie tego jako argumentu jest śmieszne już z tego powodu, że brak wiedzy o sposobie powstania świata. Nie jest znany i opisany mechanizm kreacji.
    Kiedyś napisałem swoje wstępne uwagi na ten temat i od razu zostałem uznany za oszołoma. Zatem - jeszcze nie czas na taką wiedzę.

    Zatem - jak Pan widzi, nie odnoszę swojego rozumienia Boga do pojęć systemu filozofii śródziemnomorskiej (inaczej - judeochrześcijańskiej). Ale nie odrzucam roli Chrystusa w dziele wskazań sposobu życia - Nauczyciela.
    Jego uwagi - choćby z racji wpływu jakie ma katolicyzm w polskim społeczeństwie - są godne rozważań. Jedynym (moim ) zastrzeżeniem jest odniesienie do kwestii "drzewa figowego". To nie jest spójne z Jego nauką i nie wiem jak je traktować.
    Ma Pan jakąś koncepcję?
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:14:29
    Struktura organizacyjna do jakiej dążymy powinna mieć te cechy. Dlaczego nie nazywam jej państwem?
    Bo państwo jest odbierane jako zewnętrzne. Próba nadania mu charakteru "obywatelskiego" polega na tym, że obywatele mają utożsamiać się z celami państwa.

    Czyli, cecha państwa o trzech filarach, zobowiązuje jej jednostki do amputacji czwartej kończyny.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:14:29
    Argument JKW: //Po pierwsze - język polski (i inne słowiańskie i z tego samego źródła - sanskryt, pali) jest bardziej precyzyjny niż języki motłochu - jak angielski.//

    Odp. MG: Ale angielski – w którym 80 % bardziej złożonych terminów pochodzi z łaciny, nadaje się dobrze do opisów Martwej Przyrody. Dlatego jest PRAKTYCZNY w cywilizacji wychwalajacej, za św. Pawłem, TYLKO JEDEN GENDER, także w znaczeniu rodzaju mowy. (w angielskim jest to rodzaj męsko-zeńsko nijaki, b. przystosowany do opisów physis ZDESEKSUALIZOWANEJ – a więc w zasadzie NIEŻYWEJ – Przyrody.)

    Argument JKW: //A ja do tego nie byłem kształcony, a uczyłem się sam. Stąd od biedy mogę porozumieć się z przedstawicielem języka niższego rzędu, ale nie potrafię wgłębić się w (nieprecyzyjne) sformułowania tej grupy ograniczonych ludzi.
    Aby więc poważnie dyskutować o poważnych tematach - trzeba to wyrażać w języku wyższej kultury - a takim jest język polski.//

    Odp. MG: To się WYCZUWA z Pana tekstów, ŻEŚ SIĘ PAN NIE UCZYŁ, np. podstaw fizyki. W niej podstawową zasadą jest PRAWO ZACHOWANIA MASO-ENERGII. I jest to prawo NIEZMIENNE W CZASIE, a zatem WIECZNE, nie stworzone Stąd elementarnym BŁĘDEM LOGICZNYM Pana argumentacji jest stwierdzenie //pojęcie wiedzy, która ma mieć materialny nośnik. To absurd, gdy materia jest wynikiem stworzenia.... Żaden fizyk nie poda definicji materii, etc.// MG: Fizyka – physis – to jest to co ZMYSŁOWO się ODCZUWA (także za pomocą wzmacniaczy naszych zmysłów, jak np. mikroskop czy antena radiowa). I dzięki temu to physis (Natura) doskonale się nadaje do tzw. CYFRYZACJI, czyli nadawania jej LICZBY I MIARY, jak to zapoczątkowali już pitagorejczycy.

    Argument JKW: //Do tego boską transcendencję i immanencję traktuje Pan osobno, co stwarza wrażenie odnoszenia się do odmiennych bytów.//

    Odp. MG: Najwyraźniej Pan nie odróżnia (pochodzącego m.in. z j. angielskiego) słowa transcendencja („bycie poza jestestwem”, od immanencji („bycie wewnątrz”). Cóż, nauka nielubianych przez Pana języków obcych tutaj się kłania. JKW pisze: // Immanencja to świadomość siebie, samoświadomość, poczucie istnienia (MG – tu się zgadzam). Transcendencja - to poczucie własnej odrębności ... stawianie się obok itd.// Przecież POSTAWIENIE SIĘ OBOK SIEBIE jest LOGICZNO-FIZYCZNĄ NIEMOŻLIWOŚCIĄ! To tak, jakby próbować przeskoczyć własny cień. Na pociechę JKW dodam, ze mój mentor w sprawach ewolucyjnych, Pierre-Paul Grassé powtarzał z niesmakiem, że to jest przykład niedowładu intelektu tych wszystkich, wrogich lamarkizmowi, neodarwinistów. (Przypominam, nie znającemu łaciny JKW, że intelekt pochodzi od inter-legere, czytać pomiędzy, rozróżniać, w której to czynności JKW nie jest zbyt wyćwiczony.) Po prostu transcendentnym jest byt, jak to dobrze ujął profesor fizyki J.-O., całkowicie stojący poza światem, z osobą w tym świecie nie mający zatem żadnych kontaktów (a zatem logicznie, nie mogący na nią wpływać).

    Argument JKW: //Pana określenie Miłości jako wynikającej z pożądania jest wulgaryzacją sposobu postrzegania tego problemu.//

    Odp. MG: no to niech JKW poda definicję Miłości, która by była oderwana (transcendentna) w stosunku do ZOOLOGICZNEGO znaczenia tego słowa (przez Greków z bogo-człowiekiem EROSEM utożsamianego). Przypominam że wg Fr. Nietzsche chrześcijanie chcą zabić w sobie tego SEKSUALNEGO BOGA, odróżniającego zachowanie się zoon/żywiny od Martwej Przyrody – miłość świetnie jest obserwowalna także wśród zwierząt, choćby tych domowych, jak mam nadzieję JKW to zauważył.

    Wystarczy?
  • @Jasiek 04:34:45 Odnośnie podreślenia w j. polskim, wpływu poglądów
    Tadeusza Zielińskiego, na ideologię "pierwszych bolszewików", jest b. mało informacji. Tu tylko przypomnę, że gdy w 1922 roku, Zieliński po raz drugi wyjeżdżał z Piotrogrodu do Warszawy (mieszkał w niej wstępnie zaraz po Rewolucji w latach 1918-1920), to na pociąg odprowadzał go sam Narodowy Komisarz d/sOświaty, Anatolij Łunczarski. Jak będę miał czas to potłumaczę coś więcej z angielskiego na ten - zakazany w "III RP" - temat. Tutaj wskaże tylko jak wielki wpływ miał profesor historii antyku w Petersburgu, na całe pokolenie rewolucyjnej, dobrze wykształconej rosyjskiej młodzieży, w latach poprzedzających Rewolucję Październikową:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2018/04/Tadeusz-Zielinski-21.jpg
  • @Berkeley72 12:22:36
    "Jak będę miał czas to potłumaczę coś więcej z angielskiego na ten - zakazany w "III RP" - temat."

    Z góry zatem dziękuję.
    Cała masa tematów chyba jest zakazana w IIIRP.
    Braun i Patlewicz wywołali na ten przykład Kościuszkę, Jaśkowski coś wspomniał o smarowaniu Konfederacji Barskiej przez angoli, RAM zawsze coś wynajdzie na czosnkowych, a o domysłach Coryllusa lepiej nie wspominać. Oczywiście warto też odnotować słowa Nikta "brat Gliński" i "brat Gowin" oraz Krajskiego seniora o tym, że najbardziej masońskie europejskie miasta to Bruksela i... Gdańsk.
    Z problemów na styku Ziemia/Kosmos warto odnotować "aferę pedofilską" w obserwatorium Sunspot (ciekawe co zobaczyli...), jednoczesne awarie kosmicznych teleskopów, dziwną smugę na Marsie, "zniknięcie" sondy L-cross na Księżycu itp.
    Oj działo się i dzieje.

    Pozdro!
  • @Berkeley72 11:53:07
    Koncentruje się Pan na wykazywaniu moich braków (w Pana rozumieniu), a nie podejmuje nawiązania do istoty problemu.
    Np nic pan nie napisał na temat swojego, odrębnego mojemu, rozumienia transcendencji, a jedynie odrzucił fragmentarycznie wyrażany mój pogląd. I ... nic więcej poza "niesmakiem swego nauczyciela, który to jego niesmak niczego nie wnosi.
    Już nie mówiąc, że dla mnie to tyle, co próba utożsamienia się z cieniem.
    Poczucie własnej odrębności - nie jest stawianiem się obok siebie.

    W sumie Berkeley72 popełnia podstawowy błąd "przeuczonych", nie potrafi samodzielnie myśleć, gdyż posługuje się wdrukowanymi sztancami.

    I jak traktować takiego "przeuczonego", dla którego prawo zachowania maso-energii jest wieczne i niezmienne? Przecież to ograniczony materializm w czystej postaci.
    To prawo istnieje tylko w określonych warunkach naszej rzeczywistości, ale już w warunkach rzeczywistości snu - nie obowiązuje.
    Jak zatem można twierdzić, że jest to prawo uniwersalne, niezmienne?
    I to ma być filozofia?
    Może. Dobra dla przedszkolaka.

    I dalej.
    Że angielski jest bogatszy w terminologie opisujące idee judeochrzescijańskie. No, tworząc filozofię uniwersalną i podpierać się na lokalności - to już rzeczywiście kuriozum na skalę uniwersalną.
    Mówiłem o konstrukcji języka pozwalającej na precyzję wypowiedzi, a nie o zasób słów opisującej stan techniczny stanu rozwojowego.

    Miałem nadzieję na poważną dyskusję, a tu brak zdolności do szerszego rozumienia.
    Martwi mnie ten poziom mentalny, gdyż Słowianin powinien zachować zdolność poszerzonych analiz. Widać, co zbyt długo przebywał Pan między ograniczonymi mentalnie i to spowodowało nieodwracalne zmiany także u pana.
    Niech Pan spróbuje sięgnąć do swych słowiańskich korzeni - może jeszcze nie jest pan całkiem stracony.


    Wystarczy?
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:57:29 Transcendencja - definicja specjalnie dla JKW
    JKW napisał:

    Np nic pan nie napisał na temat swojego, odrębnego mojemu, rozumienia transcendencji, ... Już nie mówiąc, że dla mnie to tyle, co ... POCZUCIE WŁASNEJ ODRĘBNOŚCI - nie jest stawianiem się obok siebie.//

    A tymczasem ja, jako stary belfer filozofii, pojmuję to NIE SŁOWIĄŃSKIE słowo Transcendencja tak jak Wikipedia:

    //Transcendencja (z łac. transcendens - przekraczający) – filozoficzny termin mający wiele różnych, lecz spokrewnionych znaczeń; m.in.:"istnienie na zewnątrz, poza (ponad) czymś, w szczególności: istnienie przedmiotu poznania poza umysłem poznającym, bądź bytu absolutnego poza rzeczywistością poznającego".//

    No i kiedy czuje Pan swoją odrębność (np. od poglądów na transcendencję ogółu filozofów) to istnieje Pan poza swoim umysłem poznającym? Względnie czuje się Pan BYTEM ABSOLUTNYM, poza rzeczywistością jaką Pan dostrzega?

    Nie pozostaje mi nic innego jak gratulować Panu dobrego samopoczucia bycia kimś podobnym do św. Pawła, który z przekonaniem (o swej odrębności, czyli wg. Pana transcendencji) dumnie zapewniał czytelników jego szeroko rozpowszechnionych listów "Ja WYNISZCZĘ mądrość mędrców, inteligencję inteligentnych zamienię w NICOŚĆ!" - co Pan ewidentnie próbuje robić w moim NIESKROMNYM przypadku.

    Tę Pańską próbę "wyniszczenia inteligencji inteligentnych" szczególnie dobrze widać w takich zdaniach //To prawo (zachowania maso-energii - podobnie jak prawo ciążenia) istnieje tylko w określonych warunkach naszej rzeczywistości, ale już w warunkach rzeczywistości snu - nie obowiązuje (wtedy to, pozbawieni naszej masy, zapewne przebywamy w stanie lewitacji? - MG). Jak zatem można twierdzić, że są to prawa uniwersalne, niezmienne? I to ma być filozofia? Może. Dobra dla przedszkolaka. // (Koniec cytatu, bez komentarza.)

    Ale dorzucę też coś dla Arjanka, odnośnie przytoczonego przezeń faktu sympatii Zielińskiego dla Goebbelsa. Otóż Goebbels był z przekonania MARKSISTĄ (była taka frakcja Stroessera w NSDAP) i bardzo ubolewał, że Hitler (w którego wierzył) gdy doszedł do pełni władzy, nie chciał nacjonalizować ani banków, ani wielkiego przemysłu, wystarczyło mu podporządkowanie tych mega-instytucji (egoistycznym z definicji) interesom Narodu Niemieckiego.

    Który to "narodowy egoizm" źle dla Niemców się skończył. Tak jak obecnie dominujący Narodowy Egoizm "Wyjątkowej Nacji" (głównie USA) może bardzo źle się skończyć całej Planety.
  • @Berkeley72 19:16:31
    Wydaje się, że Pan rzeczywiście jest tak zadufany w swe "przeuczenie", że nawet nie dostrzega swej świadomie jednostronnej i ograniczonej interpretacji transcendencji.

    Tak polemika jest równa prowadzonej z fundamentalistami religijnymi.
    Nie widzę sensu dalszego jej podtrzymywania.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY