Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
885 postów 14530 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

"Polonia Restituta" (7). Naród

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kwestię odbudowy Polski należy nieodłącznie rozpatrywać z pytaniem, które postawił Jan Olszewski: czyja ma być ta Polska?

 

Wbrew pozorom pytanie nie ma oczywistej odpowiedzi, gdyż brak jest jednoznacznej definicji NARODU, a samo określenie jest równie enigmatyczne jak pojęcie wolności, czy dobra. Jest gorzej, gdyż nie są prowadzone prace mające na celu uściślenie pojęcia.
Można odnieść wrażenie, że są działania przeciwne, prowadzące do rozmycia rozumienia pojęcia, a celem jest zmniejszenie poczucia tożsamości narodowej - trudno się bowiem utożsamiać z czymś, co jest niejednoznaczne, a nawet pojawiają się sprzeczne cechy. Zwłaszcza, że wszelkie zjawiska negatywne , które z pojęciem narodu mogą się pojawić - są wyolbrzymiane.
 
Pod pojęcie NARODU podkładane są bardzo różne znaczenia, a ponieważ brak jednoznacznego kryterium określające przynależność, możliwe jest przypisywanie odmiennych cech. Polskość jest szczególnie narażona na tego typu manipulacje z tej racji, że byliśmy państwem otwartym i znajdowało tu swoje schronienie wiele grup etnicznych. Z czasem, z racji zamieszkania na terenie Polski, te grupy zaczęły utożsamiać swoje cechy etniczne z polskością.
Ba, wystarczyło urodzenie się na tym terenie, czy kilkuletnie zamieszkanie, aby określać się mianem "Polaka". Zjawisko nie było groźne, póki dotyczyło niewielkich ilościowo przypadków. Jednak wraz z przemieszczaniem ludności, a przy dominującym dostępie do mediów, doprowadzono do rozmycia pojęcia przynależności narodowej.
 
Efektem stanu rzeczy było powstanie swoistego misz-maszu pojęciowego. Polacy odczuwający przynależność narodową nie mają wzorca pojęciowego, gdyż odwoływanie się do tradycji zachowań i zwyczajów  nie jest jednoznaczne,  a bardzo często przedstawiane w "krzywym zwierciadle". Te niedogodności dobrze przedstawił prof. Bieluń w opracowaniu "O pułapkach charakteru narodowego" - publikacja w "Polityce Polskiej". Pewnym uzupełnieniem było moje opracowanie  "Pułapka koncepcji narodowej" - także publikowane w tym czasopiśmie.
Środowiska narodowe często odwołują się do Dmowskiego, który swym stwierdzeniem: "Polakiem jestem i mam polskie obowiązki" dał podwaliny myślenia narodowego. Jednak nie ma tam definicji polskości, ani też nie są określone te "polskie obowiązki". Osoba postronna, która nie jest zanurzona w polskiej tradycji, a chcąca włączyć się w ruch narodowy, próbująca określić swą tożsamość - nie ma żadnego odniesienia, co wobec zmanipulowanych określeń polskości - bywa czynnikiem odstraszającym dla integracji.
Istnieje też bardzo silne dążenie do utożsamiania polskości z katolicyzmem, co jest równie, a może nawet szczególnie, szkodliwe. Zwłaszcza, że KK zaciekle zwalcza wszelkie polskie tradycje i zwyczaje, które stanowią w wielu wypadkach wyznacznik polskości. Takim najbardziej wyraźnym przykładem jest stosunek do tradycji Wieczerzy Wigilijnej, której odbierane są sukcesywnie znaczenia symboliczne. Można się nawet spotkać z próbami włączania symboliki sprzecznej z polską tradycją.
Należy jednoznacznie zaznaczyć, że katolicyzm jest sprzeczny z polskością z racji egalitarności polskości przy hierarchiczności katolicyzmu. Egalitarność ma charakter personalistyczny, gdy hierarchiczność prowadzi do zniewolenia.
Środowiska katolickie powołują się na rzekomą otwartość katolicyzmu na problem odrębności narodowej, że to dzięki katolicyzmowi te odrębności zostały zachowane. Takie twierdzenia nie wytrzymują krytyki przy bliższej analizie problemu.
 
Odrębne ujęcie kwestii dotyczy powołania struktury organizacyjnej, czyli jest to nawiązanie do postawionego na wstępie pytania: "czyja ma być Polska"?
W przypadku Polski mówimy o Rzeczypospolitej jako strukturze powołanej przez NARÓD i mającej Narodowi służyć w realizacji interesów narodowych i reprezentacji społeczeństwa.
Tyle, że wraca też pytanie o genezę NARODU. Czy jest to li tylko wspólnota mieszkańców danego terytorium, czy też dochodzi czynnik plemienno-genetyczny, a może coś jeszcze - cel jaki chce się tą drogą realizować?
 
Wskazane sprawy wykazują potrzebę wspólnych elementów występujących w życiu społeczeństwa, co pozwala na tworzenie struktury organizacyjnej - taka jest geneza powstawania wspólnot samoorganizujących się, czyli tworzących RZECZPOSPOLITĄ.
Zasadne jest w tym momencie włączenie rozważań cywilizacyjnych prof. Konecznego, którego definicja cywilizacji jako "metody życia zbiorowego", jest tu przystająca. Wskazać wszak należy, że prof. Koneczny pisząc o "metodzie życia zbiorowego" nie podaje podstaw tworzenia tej (danej) "metody życia". Czyli mamy określenie cywilizacji, ale brak wyróżnienia z jaką cywilizacją mamy do czynienia.
Określenie wartości (cywilizacyjnych) będących podstawą poczucia wspólnoty, pozwala na zdefiniowanie pojęcia narodu. Dlatego dopiero tu można podać definicję narodu:
 
NARÓD - TO WSPÓLNOTA WARTOŚCI.
 
Określając wartości na jakich budowana jest wspólnota - możemy uznać przynależność narodową. Czyli nie genetyka, nie teren zamieszkania, czy deklaracja własna, a przestrzeganie zasad wynikających fundamentalnych założeń, są probierzem przynależności narodowej. Słowa Dmowskiego nabierają sensu, gdyż wskazują odniesienie dla obowiązków wynikających z narodowej przynależności.
Konieczne jest rozróżnienie przynależności do wspólnoty tworzonej własną wolą obywateli, którzy SAMI przyjmują na siebie obowiązki z tego wynikające, a poddanymi władcy, czy doktryny, którzy MUSZĄ wypełniać nałożone na nich zobowiązania. W Rzeczypospolitej obowiązki są wypełniane z racji GODNOŚCI OSOBISTEJ, gdy w strukturze hierarchicznej wypełnianiem nakazów pod groźbą kary.
 
Bardzo często (jeszcze) występuje pogląd, że narody są kształtowane religią. Widać, że nie jest to pogląd uzasadniony, chociaż w doktrynie opartej na Objawieniu, gdzie twierdzi się, że Objawienie jest źródłem wartości, nie jest to pozbawione sensu. W ten sposób powstają społeczności teokratyczne tworzące systemy hierarchiczne, gdyż ludzie muszą podporządkowywać się nakazom interpretatorów "objawienia".
Czy jest możliwe stworzenie cywilizacji na bazie "objawienia", czyli zbioru nakazów ? Jeśli  nakazy są sformułowane w sposób umożliwiający normalne funkcjonowanie - wydaje się, że tak. Przynajmniej do momentu wystąpienia blokad rozwojowych.
Z takim przypadkiem mamy do czynienia w judaizmie, który wszak popełnia coraz więcej mentalnych "wygibasów", aby dostosować tę ideę do funkcjonalności. Tyle, że z jednego zakazu zrobiono najpierw 10, a następnie 613. Dalsze interpretacje są w "trakcie realizacji". W efekcie nie da się przeżyć bez popełnienia jakiegoś nadużycia.
Podobną drogą poszedł KK, co prowadzi do równie totalnego zniewolenia.
 
Efektem wskazanych spostrzeżeń - tego, że u podstaw cywilizacji leżą wartości fundamentalne (cywilizacyjne) było stwierdzenie, że "cywilizacje kreują religie. nigdy odwrotnie".
Religie są formą kultywowania wartości - ich pochodzenie (naturalnie wytworzone, czy dane "objawieniem") oparte jest zawsze na wartościach.
 
Kolejnym krokiem jest twierdzenie, że NARÓD JEST WSPÓLNOTĄ WARTOŚCI, gdyż poczucie wspólnoty tworzy się z racji kultywowania tych samych, wspólnie uznawanych, wartości.
 
Czym zatem charakteryzuje się NARÓD POLSKI, jaką wspólnotę wartości tworzymy?
Pierwsze, że tworząc Rzeczpospolitą sami decydujemy o  wartościach, które chcemy kultywować, a co potwierdzamy własną deklaracją woli przynależności do NARODU POLSKIEGO.
 
Drugie, że w relacjach wzajemnych kierujemy się personalizmem, czyli traktujemy innych jako osoby równe nam w godności. Można to określić w formie "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", a co odpowiada Przykazaniom Miłości ze słowami: " miłuj bliźniego swego jak siebie samego".
Warto tu zaznaczyć, że i w jednym, i drugim przypadku, odniesieniem jest własna osoba. Nie da się zrozumieć "niemiłego"   działania względem drugiej osoby, jeśli nie odniesie się tego do siebie. Nie da się kochać innych, jeśli nie kochamy siebie - bo jak określić  "pozytywny" stosunek do drugiego człowieka, jeśli nie wiemy czym on jest dla nas samych?
 
Trzecim elementem godnym podkreślenia jest to, że to my sami oceniamy sytuację i decydujemy o sposobie działania - nie kierujemy się zewnętrznymi zakazami, czy nakazami; te wynikają z naszych, wspólnych ustaleń.

KOMENTARZE

  • @
    Cyt://NARÓD - TO WSPÓLNOTA WARTOŚCI.//

    Do czego może prowadzić takie chore myślenie autora...

    W niedalekiej przyszłości...

    Pod żydowskim zarządem "wyznawców polskich wartości", ciemnoskórzy Polacy "wyznawcy polskich wartości" opływają w luksus, a służą im ruscy emigranci także "wyznawcy polskich wartości".
  • @Arjanek 09:41:28
    Tylko otworzenie czaszki Coronerowi vel Arjankowi pozwoli oszacować poziom mentalnej degeneracji.
  • Jeśli tak jest
    http://m.neon24.pl/75dde5467a92153666497306f86b9c54,13,0.jpg

    "przestrzeganie zasad wynikających fundamentalnych założeń, są probierzem przynależności narodowej"

    to nie ma narodu polskiego, jest wataha Kalich, a moralność Kalego nie może być podstawą jakiejkolwiek wpólnoty, i z powodu niemożliwej do zaakceptowania nieuczciwości, i z powodu wrodzonej jej chimeryczności.
  • @interesariusz z PL 12:23:03
    Polecam prace "Polska semidemokracja"- autor prof.Miroslaw Matyja.
  • @interesariusz z PL 12:23:03
    Czy Pan rzeczywiście tak mało inteligentny, czy celowo udaje?

    Skoro wartością podstawową jest personalizm, czyli traktowanie drugiej osoby jako równej godności, to tylko idiota może twierdzić, że to pozwala na "kalizm", czyli traktowanie siebie ponad innych.
  • jestem za takim ujęciem sprawy
    choćby tylko z tego powodu , że postępującego wymieszania ras i narodów nie da się zatrzymać. W takim przypadku oparcie się na wartościach ma wielki sens. Takie podejście do "swoich" pozwoliło żydom na osiągnięcie dominującej pozycji w świecie. Tyle, że są to wartości odwrócone o 180 % w stosunku do tych zawartcych w CP.
    Jest tylko jeden poważny problem właśnie z tymi "przebierańcami" którzy dla własnych korzyści zagrają na scenie każdego jesli wymaga tego sytuacja. Wewnątrz pozostaną jednak do końca swych paznokci rasistami nie identyfikując się w żaden sposób z robactwem. I to zagrożenie jest chyba dużą słabością idei CP która może od środka zostać zżarta przez pasożyda, przebranego za swojaka.
  • @zadziwiony 14:09:58
    jedyna obrona jest "po owocach poznacie ich", a przekładając to na "nasz" - chodzi o pełną jawność zarówno życia publicznego jak i tych, którzy w nim biorą udział.
    Jednym z pierwszych działań po 89 roku była likwidacja rubryki "wyznanie" w dowodach osobistych. Nie pamięta Pan?
  • @zadziwiony 14:09:58
    //postępującego wymieszania ras i narodów nie da się zatrzymać. W takim przypadku oparcie się na wartościach ma wielki sens.//

    https://www.youtube.com/watch?v=LrbuU-dIhQ4
  • Moja definicja Polaka
    Urodzony w PRLu mieszkający całe życie na terenie PRLu i następców prawnych oraz jego dzieci... z wykluczeniem emigrantów którzy są polakami mniej...a czasem wręcz nie chcą być Polakami i zabiegają by być "niemcami" anglikami czy francuzami a wieli izraleczykami.
  • @Oscar 17:31:50
    Mógłby się Pan wysilić na jakąś inteligentna wypowiedź.
    Ostatni poziom pańskich komentarza zaczyna być bliski inteligencji "ludzi PO".
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:54:41
    Chciałem w tej definicji zawrzeć wszystkich Polaków wychowanych w Polskiej kulturze... a Polska kultura to Polska szkoła (program edukacyjny) Polska historia w tym ta najnowsza z okresu PRLu bo wtedy budowano Polskę
    za solidaruchów ją tylko rozkradano.
    Bo np definicja Polaka katolik już wyklucza tak z 70% Polaków.
    Polak solidaruch wyklucza też ok 70% Polaków
    Ciekawa zbieżność liczb prawda ?...
    i moim zdaniem nieprzypadkowa te dwa zbiory są tożsame w 90%.

    Fakt że ta moja definicja nie jest "naukowa" ale jest logiczna i spójna.
    Historię Narodu najbliższą prawdzie uczono w PRLu (bo na pewno nie dzisiaj).

    Trudno znaleźć inną definicję Polaka.
  • @Oscar 18:07:38
    Ograniczony punkt widzenia.
    Choćby dlatego, że edukacja historyczna za PRL była tendencyjna.
    Inne kryteria - jeszcze bardziej wątpliwe.
    Wniosek:
    Chyba musi Pan więcej się uczyć, a mniej snuć swoich wizji.
  • "Źle postawione pytanie"
    Nie czyja ma być, ale czyja jest. Posłużenie się pytaniem Jana Olszewskiego, Żyda i masona, samo w sobie jest już prowokacyjne.
  • Mam coś dla kol. Wojtasa, szukającego potwierdzenia że NARÓD - TO WSPÓLNOTA WARTOŚCI.
    Mianowicie na rozłożonym na asfalcie przed Dworcem Głównym w Krakowie, stoisku z książkami bodajże "za 1 zł", kupiłem wielkoformatowy, zawierający 373, głównie czarno-białe fotografie, album "WSPÓLNOTA MYŚLI I CELÓW" Książka i Wiedza, Warszawa 1979.

    (Wyrzuciła go na śmietnik, jak świadczy o tym pieczątka na jego karcie tytułowej, BIBLIOTEKA OO. REDEMPTORYSTÓW Kraków - Podgórze)

    Oto jego okładka:

    https://archiwum.allegro.pl/ns-old-92b/05d901405b527f5a29ce0c44b0ce5559088e0b94658c3fa7f946bf32bd37492b

    A więc była, dokładnie 40 lat temu, jakaś w Polsce ZNACZNA SIŁA, która w ramach ówczesnej WSPÓLNOTY (łac. commune) coś bardzo na serio robiła. Co dokumentuje ten album, który mam przed sobą.

    A obecnie? W Gdańsku otwarli kilka lat temu - doprawdy szkaradne, wykonane z zardzewiałej okrętowej stali - Muzeum Solidarności, w którego salach znajduje się obfita, rgłównie czarno-biała fotograficzna dokumentacja, ENTUZJAZMU MAS bardzo ambitnie zajętych ROZWALANIEM tej Polski, która se już ne vrati... panie Havranek
  • @Analityk 19:46:10
    Nie wykluczam, że Olszewski był Żydem, masonem, a może i cyklista.
    Problemem jest czy był polakiem.
    Polakiem przez małe "p" , bo to oznacza przynależność cywilizacyjną.

    Będę wdzięczny za wypowiedź, gdyż ma Pan sporą wiedzę tematyczną, a to by dało ciekawe naświetlenie.
  • @Berkeley72 20:30:11
    Wskazuje Pan na jedno: trzeba dążyć do odbudowy polskości, a w zasadzie budowy na nowo, gdyż wskazane pytanie sugeruje, że nie istnieje już poczucie polskości w społeczeństwie.
    Trzeba je reanimować.

    Natomiast oo redemptoryści? To tylko odłam KK.
  • Definicja
    Pana definicja Narodu jest bliska definicji Narodu Polskiego, którą postawił Jana Paweł II w Paryżu w 1979 roku:

    "Jestem synem Narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię na temat praw Narodu u podstaw kultury i przyszłości, nie jest echem żadnego „nacjonalizmu”, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw człowieka" (2 czerwca 1980, rok po Placu Zwycięstwa w Warszawie).

    Z uwagi na powszechność KK i rolę Papieża, można to ujęcie Narodu włączyć do definicji Cywilizacji łacińskiej. Co powinno być tym praktyczniejsze, że współczesne zmiany w zachodzące gospodarce, jej odchodzenie od wartościowania opartego na pieniądzu, wymagają nowych narodowych instytucji współdziałania opartego na wartościach. Powstawania takich instytucji we wszystkich Narodach Europy.

    Ciągle mnie martwi Pana redukowanie religii do zagadnień doczesnych. Myśli Pana, że integracja (bierzmowanie dziejów, JP II 10 czerwca 1979) naszego Narodu mogłaby się odnawiać bez powszechnej w Polskim Narodzie wiary w Sąd Ostateczny.
  • @Berkeley72 20:30:11
    //kupiłem wielkoformatowy, zawierający 373, głównie czarno-białe fotografie, album "WSPÓLNOTA MYŚLI I CELÓW" Książka i Wiedza, Warszawa 1979....A więc była, dokładnie 40 lat temu, jakaś w Polsce ZNACZNA SIŁA, która w ramach ówczesnej WSPÓLNOTY (łac. commune) coś bardzo na serio robiła. Co dokumentuje ten album, który mam przed sobą.//

    Co Pan nie powie?:)

    Wspólnota myśli i celów / [red.] Jerzy Breitkopf [i in.]
    Warszawa : Książka i Wiedza, 1979

    A kto to był ten Breitkopf?

    //Jerzy Breitkopf (ur. 13 września 1930 w Wilnie, zm. 20 maja 2011 w Warszawie) – polski prawnik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, dziennikarz, członek PZPR (1952-1990); w latach 1978–1983 dyrektor Biura Prezydialnego Rady Państwa, w latach 1984–1989 szef Kancelarii Rady Państwa, w latach 1990–1991 zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP Lecha Wałęsy.//

    https://books.google.pl/books?id=qPRFDwAAQBAJ&pg=PT96&lpg=PT96&dq=Jerzy+Breitkopf&source=bl&ots=Noh-DcT9_J&sig=ACfU3U0hr2I87eU1oYg89NkfVrHWJ7BciQ&hl=en&sa=X&ved=2ahUKEwjN0JT2-87gAhUB16QKHS40CNIQ6AEwFHoECFwQAQ#v=onepage&q=Jerzy%20Breitkopf&f=false
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:13:41
    Nie mam dużej wiedzy n.t.temat. Nie tak dawno pisał o tym Stanislaw. Nie pamiętam tytułu jego wątku.
  • @Andrzej Madej 09:50:43
    Aczkolwiek doceniam myśl JPII, to jestem względem niej krytyczny.
    W przytoczonej definicji JP II wskazuje na kulturę będącą powodem i przyczyną zachowania odrębności narodowej. Jednak nie definiuje tej kultury.
    A jest wielce interesująca konfrontacja kultury polskiej z katolicką.

    Odnośnie Sądu Ostatecznego. Można porównywać rozumienie tego pojęcia.
    Nie jest to twór myśli żydowskiej, a w zasadzie nie występuje też w nauce Chrystusa; jest to zapożyczenie z zaratusztrianizmu.

    Nie znaczy, że nie wierzę w Sąd Ostateczny, ale mam na ten temat inne wyobrażenie niż to, które wciska się "maluczkim".
    Podobnie z innymi "instytucjami KK" jak choćby grzech pierworodny, czy piekło.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY