Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
870 postów 14280 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

ZNP kontra społeczeństwo czy państwo?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Konieczne jest ustalenie tytułowej kwestii, gdyż to istotnie wpływa na ocenę sytuacji.

 

 
Jeśli dzieci są własnością państwa, a rodzicom powierzane czasowo, celem przeniesienia trudnych do realizacji obowiązków i to przy nikłym wsparciu, to działanie ZNP i żądania środowiska nauczycielskiego są w pełni uzasadnione; nauczyciele wykonuję zlecenia państwa w zakresie stosownego potrzebom państwa modelu obywatela.
Nauczyciele mają prawo żądać stosownego ekwiwalentu za swe usługi, podobnego przynajmniej kaście urzędniczej.
 
Jeśli jednak dzieci należą przede wszystkim do rodziców i oni mają pierwszeństwo w określaniu kierunków profilowania modelu osobowości, a państwo tylko wspomaga ten proces przy włączaniu elementów wspólnotowo/państwowych, to akcja nauczycieli jest wyrazem odrzucenia zasad społecznego współżycia. Nauczyciele wyłączają się z wspólnoty nakierowanej na podtrzymywanie ustalonych zasad współżycia. Tak ostre stanowisko wynika z roli w procesie wychowawczym. Proces kształcenia nie może (a przynajmniej - nie powinien)  być przerywany, tak jak nie można zaprzestać karmienia dziecka i stwierdzić, że da mu się jeść za tydzień.
 
Oczywiście - przedstawiona alternatywa nie jest "ostra", a występuje w przemieszaniu wzajemnym na tyle, że trudno niekiedy dostrzec faktyczne zależności. Choćby sprawa przymusu szkolnego, co już ogranicza wolność decyzji rodziców. Niemniej - konieczne jest ustalenie podstawowych relacji wokół których tworzone są dalsze zależności kształtujące system nauczania.
 
Wydaje się, a jest to zagwarantowane konstytucyjnie, że podstawowy wpływ na wychowanie dzieci mają rodzice. Czyli dominantą jest druga z opisanych opcji. Strajk nauczycieli pod wodzą ZNP - jest w tej sytuacji działaniem antyspołecznym.
 
Co należy w tej sytuacji sugerować?
Moim zdaniem - dopuszczalny jest kilkudniowy strajk wykazujący determinację środowiska. Jednak strajk bezterminowy - powinien automatycznie prowadzić do lokautu. Na miejsce tych nauczycieli, którzy biorą udział w strajku, należy zatrudnić innych. Proces nauczania nie może być przerwany.
Być może, z czasem, część dotychczasowej kadry nauczycielskiej można będzie przywrócić do zawodu, ale już na innych zasadach.
 
Konieczne w tej sytuacji są daleko idące zmiany w systemie szkolnictwa. W znacznie większym stopniu zatrudnianie i wynagradzanie nauczycieli powinno zależeć od społeczności lokalnych - zarówno samorządu jak i rodziców dzieci. Ze strony władz centralnych - powinny ulec zmniejszeniu dotacje celowe, a w zamian wskazanie innych źródeł finansowania. Być może konieczny byłby fundusz wyrównawczy dla gmin o niskich dochodach.
Stowarzyszenia rodziców powinny mieć istotny wpływ na programy nauczania (ale także na zakres zajęć dodatkowych) przy zachowaniu jedynie centralnie określanego minimum programowego.
 
Obecnie mamy do czynienia z inwazją LGBT na system nauczania. Warszawa jest tu sztandarowym przykładem. Trudna sytuacja, gdyż stolica jest centrum kształceniowym i to na wszystkich poziomach. Prowadzona akcja mająca element pro-pedofilski zapewne wzbudza obawy rodziców, ale jednocześnie brak możliwości przeciwstawienia się. Jedyną drogą byłoby wypisywanie dzieci ze szkół "o profilu LGBT" i przenoszenie ich do szkół normalnych. Tymczasem w aglomeracji warszawskiej istnieją odmienne tendencje - to szkoły warszawskie miały wyższy poziom i były lepiej zorganizowane. Bardzo często rodzice z miejscowości podwarszawskich dowozili swe dzieci do "lepszej szkoły" w Warszawie.
Ten trend może ulec odwróceniu, jeśli  nastąpi nacisk rodziców (przy większych uprawnieniach) na poprawę jakości nauczania w szkołach podmiejskich przy zachowaniu standardów etycznych.
 
Warunkiem takiego rozwiązania jest współudział rodziców przy kształtowaniu modelu wychowania, a obecna, kryzysowa sytuacja proces ten może stymulować i przyspieszyć. I wcale nie musi być to kosztem wynagrodzeń nauczycieli, gdyż na wysokość płac rodzice, jako współodpowiedzialni, też mieć powinni wpływ, a ocen dokonywać stosownie do uzyskiwanych wyników.

KOMENTARZE

  • Nauczyciele są dla dzieci a nie odwrotnie.
    Jeżeli nauczyciele szantażują Polskę że będą szkodzić dzieciom jak nie dostaną korzyści osobistych ...to to jest czystej krwi terroryzm.

    Bo czym jest terroryzm .. terroryzm to stwierdzenie zaszkodzę niewinnym ludziom (dzieciom) jak nie dacie mi tego co chcę.
    Państwo Polski nie powinno zatrudniać terrorystów.

    Takie taktyki "negocjacyjne " stosowały solidaruchy w PRLu...to był czysty terroryzm... i solidaruchy nigdy nie powinny rządzić Polską a rządzą skutki wszyscy widzimy...(PIS w ostatnim rozdaniu coś zrobił dla Narodu ale nie wiadomo za jaką ukrytą cenę)

    Moim zdanie wszystkich nauczycieli a właściwie terrorystów którzy przystąpią do tak zdefiniowanego strajku (kasa albo dzieci pozostaną bez egzaminów i nie będzie edukacji) .. powinni zostać wyrzuceni z wilczymi biletami z zawodu.
    Państwo ma prawo dobierać sobie takich nauczycieli którzy realizują jego program.
    Ci co nie chcą niech idą do Biedronki na kasę... wolna droga, dobro dzieci jest najważniejsze... i dla dobra dzieci warto i trzeba pozbyć się terrorystów spośród nauczycieli.

    Strajk tak jak czegoś brakuje ale nie kosztem dzieci.
    Nauczyciele zarabiają dobrze jak policzyć im liczbę godzin pracy.
    do tego mają na czarno korepetycje.
    To taka sama sitwa jak sitwa lekarzy.
    Te sitwy trzeba zniszczyć dla dobra dzieci i dobra chorych.
    Nauka dzieci i leczenie chorych to nie jest biznes, to misja społeczna
    Państwo powinno taką misją doceniać ... ale szantaż kasa albo strajk i niech chorzy zdychają a dzieci nie mają egzaminów do kolejnych szkół to czysty bandytyzm.
  • autor
    Tu od razu trzeba wskazać na pewnego pana który kieruje ZNP
  • @dalmichal 12:36:13
    Trzeba.. bo to kliniczny przykład terrorystycznej mentalności.
    Państwo nie powinno zatrudniać terrorystów.
    Państwo ma prawo wywalić każdego bandziora z roboty państwowej a jak szkodzi Państwo to zamknąć w pierdlu i kazać pokryć straty które wyrządził.
  • KONSTYTUCJA
    Wprawdzie nasi uczeni i blogerzy nie uznają tej diagnozy, ale skutkiem cyfrowego otwarcia zasobów wiedzy, nauczyciel przegrywa z Internetem.

    Gdyby uczeni uznali merytorycznie tę diagnozę, to politycy musieliby odpowiedzieć na pytanie jak zamienić kolektywistyczny model edukacji, ze „skupieniem uczniów na nauczycielu”, na model indywidualistyczny, ze „skupieniem nauczycieli na uczniu”.

    Czyli do uznania odpowiedzialności rodziców za podejmowanie decyzji o wychowaniu i wykształceniu swoich dzieci. Nowoczesność dobrze rokuje dla zmiany systemu edukacji ze starego, sprzecznego z Konstytucją, na nowy zgodny z Konstytucją.

    To naturalne, że związek zawodowy walczy w logice starego. Gorzej, bo Rząd nie prowadzi żadnych prac nad takimi zmianami systemowymi. Nie inicjuje prac badawczych, jak w zindywidualizowanej edukacji korzystać z solidarności międzypokoleniowej.

    A trzeba podejmować prace modernizacyjne.
    Nie tylko by przeciwdziałać eskalacji interesów pracowniczych wobec administracji, ale by nie dopuścić państwowej administracji do wymiany pedagogów szkolnych na latarnice i latarników.
  • @Andrzej Madej 13:45:37
    Dużo w tym racji.
    Problemem jest to, że nauczycieli jest circa tyle samo, co urzędników (600 - 700) tysięcy.
    Jakakolwiek publiczna dyskusja na temat modelu wychowania napotyka na mur niechęci ze strony środowiska, które w zmianach widzi swoje straty i pomniejszanie roli.

    A kiedyś zatrudniano tylko dobrych guwernerów.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:38:19
    Nauczyciele są odtwórcami ich praca to rzemiosło, rutyna.
    Jedynie czynnik psychologiczny jest dość złożony.
    ..ale w tej dziedzinie akurat nie są najlepiej wykształceni.

    Praca urzędnika już nie do końca jest rutyną choć do rutyny bardzo zbliżona.
    Urzędnicy ułatwiają sobie bezrozumną pracę poprzez sprowadzanie wszystkiego do rutyny.. ale życie jest przecież bogatsze.

    Nauczyciele mają określony program do przekazania i tam nie ma żadnych tajemnic.
  • @Oscar 14:50:59
    Pomija Pan czynnik wychowania, a tam nie ma rutyny i to boli tę grupę, bo ideologicznie są nastawiani nie na ukształtowanie osoby, a na zindoktrynowanie ułatwiające manipulację.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:09:20
    Wychowanie ująłem w "czynniku psychologicznym"...
    To nie jest rutynowe działanie tu zgoda.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY