Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
885 postów 14530 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Nauczanie - propozycja zmian

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mamy 2 rodzaje kryzysu w systemie oświaty - niskie płace nauczycieli sukcesywnie wpływające na obniżanie pozycji społecznej i obniżanie jakości nauczania,

 co z jednej strony wynika z negatywnej selekcji do zawodu, ale też ma podłoże w postaci indoktrynacji szkolnictwa ideami niezgodnymi z polskimi tradycjami dotyczącymi etyki i wychowania.

 
Do tego należy dodać zmniejszanie się wpływu rodziców na wychowanie własnych dzieci  wynikające z prawnego ograniczenia dozwolonych środków zapobiegawczych degeneracji.
Na to zaś należy nałożyć filtr poprawności związanej z narzucaną wielokulturowością, co blokuje możliwość ukształtowania jednolitego systemu wartości.
 
Czy ustąpienie względem żądań  ZNP i "dowartościowanie" żądaną podwyżką płac rozwiąże problemy?
Nie wydaje się to możliwe.  Raczej może zwiększyć jeszcze patologie coraz bardziej zauważalne w tym środowisku. (Dotyczy to w takim samym stopniu postaw uczniów, rodziców jak i nauczycieli).
 
Czy są zatem możliwości zmian, które doprowadzić mogą do poprawy systemu nauczania?
Ważną konstatacją, która musi być przy tym uwzględniona, że procesy wychowawcze nie mogą być gwałtownie zmieniane, a efekty są dostrzegalne dopiero w dłuższej perspektywie czasowej. Do tego eksperymenty są czynione na ludziach i nie można odrzucić ich jako produktu nieudanego jeśli założenia programowe okazałyby się nieudane.
 
Propozycja dotyczy zwiększenia roli rodziców w procesie nauczania.
Obecnie rola ta jest znacznie ograniczona i w zasadzie jednostronna; rodzice są obligowani do dostosowania się do wymogów szkoły. Ingerencja w drugą stronę zazwyczaj dotyczy "specjalnego" traktowania danej latorośli - zmniejszenia wymagań i wyższych ocen. Próby żądania zwiększenia wymagań - są traktowane jako ingerencja w proces wychowawczy i program edukacyjny.
 
Konstytucyjnie gwarantowany wpływ rodziców na kształcenie dotyczy jedynie strony etycznej, a i to w coraz bardziej ograniczonym zakresie, gdyż przecież obowiązuje przymus szkolny, co daje możliwość indoktrynacji młodzieży ideami o politycznym podłożu.
 
Bez zmiany dotychczasowych reguł nie uzyska się pozytywnych efektów. Możliwość ewolucyjnej zmiany zwiększającej wpływy rodziców upatruję w zasadzie zwiększenia roli wychowawcy klasy do której uczęszcza uczeń.
Obecnie rodzice "oddają" dziecko szkole i praktycznie nie mają wpływu na dobór nauczycieli itd. Należy to zmienić na tworzenie bardziej indywidualnej więzi między rodzicami, a wychowawcą. Rodzice powinni mieć większy wpływ na wybór wychowawcy - to w końcu w jego ręce oddają swe dzieci.
Z kolei wychowawstwo powinno być stosownie doceniane i to w tak istotny sposób, aby wyraźnie ważyło na statusie materialnym. Dodatek ten (wysoki) powinien być jednak wypłacany po konsultacji z rodzicami, a przynajmniej rodzice powinni mieć nań wpływ.
Ważne, aby nie dopuścić do bieżących ingerencji w procesy dydaktyczne, a ocena rodziców powinna odnosić się do wyników przynajmniej w perspektywie semestralnej.
Domeną wychowawcy powinien być cały proces nauczania tej grupy młodzieży, także wpływ na dobór nauczycieli przedmiotowych. Również zwiększone środki dyscyplinujące aż do możliwości usunięcia ucznia z klasy przy braku współpracy z rodzicami i negatywnym wpływie ucznia na pozostałą młodzież.
Z kolei rodzice oprócz oceniania efektów pracy wychowawcy powinni mieć możliwość formułowania specjalnych zaleceń - także w odniesieniu do zajęć rozszerzających, przy stosownym uregulowaniu kwestii finansowych.
Czy część dodatku za wychowawstwo powinna pochodzić ze składki rodziców - wydaje się to zasadne wszak pod warunkiem, że nie prowadziłoby to do alienacji danej grupy z racji możliwości finansowych. Ten element nie powinien być nadmiernie eksponowany.
 
Przy tych założeniach awansem dla nauczyciela byłaby pozycja wychowawcy wynikająca ze społecznego szacunku, a w mniejszym zakresie z hierarchicznego osiągania stopni drabiny pozycji zawodowej. Dodać należy, że wychowawcy nioe powinny dotyczyć limity czasu pracy z młodzieżą.
Z kolei dążeniem rodziców (a z czasem i uczniów) stałoby się "ulokowanie" pociechy u dobrego wychowawcy, co gwarantowałoby dobry poziom nauczania. W ramach relacji ustalany byłby zakres wpływu szkoły na kształtowanie postaw etycznych - zakres programowy wynika z ustaleń systemowych. Takie kwestie jak wprowadzanie karty LGBT+, czy tp. powinno być możliwe tylko przy akceptacji ze strony rodziców.
 
Niniejsza sugestia nie narzuca określonego rozwiązania, a umożliwia płynne przejście  wynikające z systemowo zwiększonej roli rodziców w procesie. W miarę efektów - zakres stosowania może ulec zwiększeniu i dostosowaniu do nowych wyzwań.

KOMENTARZE

  • Do czasu aż ...
    ...lenistwo uczniów i braku nauczycieli z powołaniem nie zostaną opanowane to żadna reforma nie pomoże.

    https://pobierak.jeja.pl/images/6/2/b/8248_wywiadowka-kiedys-i-dzis.jpg
  • @lipao45 06:50:34
    A kiedy to uczniowie nie byli leniwi?
    Nauczyciel z powołaniem? Zawsze tacy się pojawiają. Trzeba im dać tylko możliwości. No i nie nakazywać indoktrynacji młodzieży - jak to np. próbuje zrobić Trzaskowski.
  • @Autor
    "większy wpływ", "stosownie doceniane", "w istotny sposób", "powinni mieć nań wpływ", "wpływ na dobór", "powinni mieć możliwość formułowania", "powinna pochodzić", "nie powinien być nadmiernie", "wynikająca ze społecznego szacunku", "nie powinny dotyczyć limity", "ustalany byłby zakres wpływu"

    Brak jakichkolwiek konkretów, wszystko może zostać po staremu, bo mieści się w tak niejednoznacznych sformułowaniach.

    Pudrowanie trupa.
  • @lipao45 06:50:34
    Bardzo dobra ilustracja systemów edukacji młodzieży.
    Solidaruchy wprowadziły system absolutnej bezkarności młodzieży i absolutnej bezradności nauczycieli.
    Tak się "kształci" pożytecznych idiotów.

    Solidaruchy zdegenerowały już co najmniej jedno pokolenie Polskiej młodzieży.
  • @Oscar 09:36:20
    System edukacji to system doboru przyszłych kadr Narodu Polskiego.
    Ambitny program edukacji (matematyka, fizyka, biologia...geografia.. a mniej indoktrynacji religijnej historycznej..)
    Ocen muszą być obiektywne (a nie że wszyscy muszą zdać)
    Każda następna klasa to wyższy poziom wyłącznie dla tych którzy zaliczą poziom poprzedniej klasy.
    I nie powinno być żadnych odstępstw.
    Im wyższe wykształcenie tym bardziej inteligentni absolwenci...

    To jedyna droga do wysokiego poziomu Elit Narodowych...
    Żadnych trybów specjalnych (np kupowania dyplomów na uczelniach prywatnych) bo to czysta degeneracja "Elyt"
    I Takie "elyty" solidaruchy kształtują w Polsce.
    Sami specjaliści od niczego (fałszywej historii po KULach, socjolodzy od manipulacji ludźmi...malarze kominów albo jacyś elektrycy o mentalności wiejskiego parobka).
  • @programista 09:11:40
    Jak będą rodzice pozbawiani możliwości wpływu na dzieci, a wychowaniu będzie przyświecała karta LGBT+ - to ma Pan rację.
  • Rola rodziców
    w procesie edukacji jest bardzo ważna ale trzeba pamiętać, że ogromna ich większość to produkt szkoły już zepsutej. Może lepiej postawić na dziadków?
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:29:54
    Pudrowanie trupa państwowego szkolnictwa.
  • @programista 11:02:51
    A może prywatne szkolnictwo co ?
    Jak prywatne to dl zysków właściciela.
    A właściciela interesuje zysk a nie poziom nauki w szkole.
    Aby był zysk trzeba wydawać dużo dyplomów za duże pieniądze (czesne oraz opłaty za egzaminy dodatkowe).

    Z punktu widzenia ucznia, studenta ... nie musisz nic umieć byle byś tylko zapłacił ...czesne i za egzaminy te dodatkowe też jak nic nie umiesz.
    Krótko mówiąc w szkołach prywatnych dyplomy się "kupuje"...
    a uczyć się nie trzeba bo właściciel nie jest zainteresowany nie wydawaniem dyplomów ale wręcz przeciwnie...

    Rzetelna edukacja może być wyłącznie państwowa... i po kosztach bo nie trzeba płacić na zyski prywatnych właścicieli szkół.
  • @Oscar 11:11:17
    Zysk właściciela zależy od korzyści klientów. Rodzice będą potrafili rozróżnić dobrą szkołę od złej. Właściciel dobrej szkoły będzie miał zyski a właściciel złej zysków mieć nie będzie.
    Rodzice będą sobie mogli sami założyć szkołę i prowadzić ją "po kosztach" jeżeli taka będzie ich wola.
  • @programista + Autor
    A może byśmy zrobili w edukacji jeden duży krok do przodu i wyszli z murów szkolnych.

    https://oswiat.neon24.pl/post/148173,strajk-nauczycieli
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:45:14
    Zgadzam się. Większość ludzi posyłających dzisiaj dzieci do szkół, to zamnipulowana lemingoza. Do tego kontakt ze szkołą mają przeważnie matki, a dla nich głółwny problem, to by dziecku "nie działa się krzywda".
    Część z nich to matki samotne, dla których dziecko jest wszystkim i najważniejszym jest by się nie stresowało i nie przemęczało..
    Problem jest duży, także ze zrozumieniem otaczającego świata przez rodziców. Szkoła jest tylko przedłużeniem tej świadomości więc sądzę, że nawet razem niczego sensownego nie zdziałają. I znowu potrzebne są prawdziwe elity potrafiące zdiagnozować problem i wdrożyć go w życie przy wszystkich przeszkodach na tej drodze- głównie politycznych.
  • @programista 11:21:20
    a co wybiorą ambitni i bogaci rodzice mało rozgarniętej pociechy ?
    brak dyplomu bo dobra szkoła nie da dyplomu ...
    czy dyplom od szkoły "II" kategorii gdzie wystarczy zapłacić.
    Jeden Radek S. jest przykładem ukończenia takiego "harwardu".

    A tym mniej zdolnych jest większość. wybitni to mniej niż 10% społeczeństwa.

    Z punktu widzenia zysków liczy się masowy rynek.
    A masowy rynek wymaga mało nauki (bo i tak się niczego nie nauczą.. a tylko poskarżą rodzicom ze ich nauczyciele gnębią)...
    To jaka szkoła da większe zyski ?
    I taką chcą mieć prywatni właściciele ... liczy się zysk czyli masówka..
  • @Oscar 12:33:31
    Prywatne szkoły elitarne na zachodzie też patrzą na zysk..
    tam wystarczy dużo zapłacić za czesne ... i nasz "tępak" dostanie dobrą edukację .. co nie znaczy że będzie mądrzejszy bo jak wiemy natura mądrość rozdaje losowo....do tego stopnia że .. imperia upadają z powodu dziedziczenia władzy w imperium...
    po prosty dzieci budowniczych imperium już nie są takie genialne...
    i robią to co wszyscy prostacy mający władzę (w tym przypadku dziedziczną)
    używają siły zamiast rozumu (bo siłę mają a rozumu nie).

    Na naszych oczach wali się imperium mafii żydowskiej...
    Jeszcze ma siłę ale już gołym okiem widać że rozumu tam nie ma...
    To prosty skutek dziedziczenia siły czyli władzy...bo rozumu na szczęście dziedziczyć się nie da.... edukacja tylko troszeczkę łagodzi ten stan faktyczny.
  • @Oscar 12:41:09
    .. i dlatego edukacja powinna być powszechna na wysokim poziomie...
    by wyszukać, wysortować, wyedukować w Narodzie kolejne pokolenia elit...
    Kolejne pokolenia elit nie powinny mieć klucza "dziedziczenia pozycji społecznej".. to systemowa ślepa uliczka.

    Kolejne pokolenia elit powinny składać się z najzdolniejszych uczniów studentów, niezależnie od ich pochodzenia społecznego.

    W PRL były punkty za pochodzenie społeczne ale one tylko wyrównywały nierówny start młodych ludzi...(dzieci też się uczą w domach od rodziców...dzieci robotników nauczą się mniej .. tę różnicę warto skompensować bo potencjał intelektualny jest niezależny od pochodzenia)
  • @Oscar 12:41:09
    BYm się z Twoją konkluzją zgodził. Ameryka osiągnęła tę imperialną pozycję korzystając z talentów emigrantów których "skupywano" w całym świecie. Teraz idzie upadek z powodów które podałeś.
  • @zadziwiony 12:48:18
    Dokładnie tak :)
  • @Oscar 12:47:50
    .. i tak doszliśmy do najważniejszego wniosku w dyskusji (monologu ?)

    Powszechna edukacja na wysokim poziomie kreująca kolejne pokolenia elit to jest przepis na budowę imperium .. mam nadzieje że raczej dobra niż zła.
    Polska powinna iść tą drogą...

    Solidaruchy oraz KK idą drogą wprost przeciwną...
    niski poziom edukacji... a "elyty" raczej rodowe, partyjne niż "edukacyjne"...

    To zbrodnia przeciw Narodowi Polskiemu to odbieranie szans Narodowi na rozwój... no ale czego oczekiwać od wrogów Narodu Polskiego ?
    Naród musi wziąć swoje sprawy (przyszłość) w swoje ręce.
    I tego powinnyśmy sobie życzyć i do tego zmierzać.
  • @Oscar 12:56:33
    zapomniałem wymienić dwóch ważnych kluczy dla "elyt" solidaruchów...
    napisałem..
    "
    Solidaruchy oraz KK idą drogą wprost przeciwną...
    niski poziom edukacji... a "elyty" raczej rodowe, partyjne niż "edukacyjne"...
    "
    a powinienem
    Solidaruchy oraz KK idą drogą wprost przeciwną...
    niski poziom edukacji... a "elyty" raczej rodowe, partyjne, ... oraz
    żydowskie, katolickie, banderowskie niż "edukacyjne"...
  • @Oscar 12:47:50
    Czy Pan uważa się za mądrzejszego od wszystkich Polskich rodziców i uważa że ma prawo za nich decydować o wszystkim? Za wielkiego demiurga kreującego ład w Polsce?
    Chyba tak samo ma Trzaskowski.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:45:14
    Może. Ale koniecznie pozwolić na dyscyplinowanie przez rodziców.
    czyli dziadek ma prawo i obowiązek dać w d... córce (synowi) jak wnuczek źle się sprawuje.
  • @programista 11:02:51
    No właśnie; jaki powinien być zakres ingerencji państwa w nauczanie? Co z Pawką Morozowem?
  • @programista 11:21:20
    A co z wyłapywaniem talentów spośród dzieci biednych, a zdolnych?
  • @programista 13:13:30
    Nie licytuje się z rodzicami bo każdy rodzic jest inny.
    Prezentuje swoje stanowisko bo wydaje mi się że jest wartościowe.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:22:08
    Fundowanie państwowych stypendiów dla zdolnych dzieci w ramach pomocy społecznej uważałbym za jedyną dopuszczalną formę ingerencji państwa w nauczanie.
  • @programista 13:46:59
    Już na poziomie przedszkolnym?

    PS. A może całą ingerencję państwa w proces nauczania potraktować jako dotację. Czyli każde dziecko jest dotowane, ale nauczanie w zakresie negocjacji miedzy rodzicami a szkołą.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:51:48
    Bon oświatowy, za który rodzice edukują dzieci byłby postępem w porównaniu ze stanem obecnym.
    Jakby miał jeszcze kryterium dochodowe by nie dotyczył bogatych to by było super.
  • @programista 13:56:33
    Takie "bony" a raczej "stypendia" chyba są w państwie solidaruchów...ale raczej dla banderowców, przyszłych klechów, i być może w ukrytej formie dla żydów... (ukrytej tak jak np kredyty w żydowskich bankach niby każdy może się starać o dobry kredyt..... ale nie każdy dostanie.... swoi dostaną).

    W sumie sporo nie polaków (banderowców, watykańczyków, kosmitów) kształci się za "stypendia" państwowe... Polaków jakby mniej albo wcale.
    a może się mylę ?
  • @Oscar 14:20:12
    Lecz jak jest państwowa, powszechna bezpłatna szkoła to wtedy to wszystko Panu nie przeszkadza?
    Bo sam pomysł bonów edukacyjnych sprowadza się tylko do tego, że pieniądze na edukację będą wydawać sami rodzice a nie państwowy urzędnik. Źródło pieniędzy pozostaje ciągle takie samo.
  • @programista 14:41:13
    Bon jako taki mi nie przeszkadza.
    Przeszkadza mi bon dla "wybranych" głównie dla nie polaków czyli imigrantów lub lepszych bo "koszernych" lub "watykańskich" "polaków".

    Bon ma jedna wadę a właściwie edukacja prywatna...
    kupowane dyplomy są nic nie warte .. i jakość takich "elyt" jest żadna.

    Dyplom jak dowód wykształcenie to jednak tak jak w sporcie osiągnięcie, wynik .. a nie towar na wystawie z określoną ceną.
    Rekordu świata nie można sobie kupić... podobnie wykształcenia...to trzeba osiągnąć samemu.
    Kupić sobie można jedynie warunki w których będziemy się rozwijać (sportowo czy naukowo) ale kryterium osiągnięcia wyniku musi być obiektywne i takie same dla wszystkich...( w sporcie jest inne dla kobiet inne dla mężczyzn.. ale to tylko sport, zabawa,.. w nauce nie powinno być takich podziałów).
    .
  • @Oscar 15:05:15
    Jeszcze dodam...
    Szkoły niech sobie będą jakie chcą...ale bez prawa wydawania dyplomów.
    Dyplom wyłącznie na egzaminach państwowych (jak matury) ale sprawdzane przez niezależnych (obcych nie znających uczniów) egzaminatorów.

    W takich warunkach szkoły by uczyły a Państwo egzaminowało i dawało dyplom i promocje na wyższy poziom edukacji.
    W takich warunkach statystyki zdających pokazywały by jakość poszczególnych szkół.

    Poziom edukacji dzisiaj to jakość elit jutro.
    Jakość "elyt" dzisiaj to jakość edukacji po reformie solidaruchów (Handke itp)...
    Elity edukowane w PRL się wykruszają...rządzą "elyty" "historyków, socjologów, malarzy kominów...bolków..
    a wchodzą ofiary programu edukacji Handke'go czyli solidaruchów.

    W TV widać pełno różnych "dr", "prof" i innych "autorytetów" na poziomie szkoły średniej góra... a większość ma albo dziwne nazwiska, albo nie mówi "r" jak Polacy albo ma fizjonomię lub brodę wskazującą na nie polskie korzenie.
  • @Oscar 09:44:49
    "Sami specjaliści od niczego (fałszywej historii po KULach, socjolodzy od manipulacji ludźmi...malarze kominów albo jacyś elektrycy o mentalności wiejskiego parobka)"

    Jakby ci wytłumaczyć najprościej... WUML nie jest już uznawany za uczelnię.
  • @Oscar 16:08:25
    "Szkoły niech sobie będą jakie chcą...ale bez prawa wydawania dyplomów.
    Dyplom wyłącznie na egzaminach państwowych (jak matury) ale sprawdzane przez niezależnych (obcych nie znających uczniów) egzaminatorów."

    Tak właśnie chcecie kształtować nowego człowieka. Nie wyszedł eksperyment 1917, upadł 1933, 1968 pada na naszych oczach, a tu kolejna lewacka zachciewajka.

    Dyplom w postaci testów, układanych przez politycznie poprawnych.

    Powiem tylko tyle - pisałem prace magisterską na temat, który w PRL był zakazany. Miałem do dyspozycji jedynie literaturę sprzed wojny (aż dwie pozycje) i jedną z 1946. Chciałbyś do tego testy?
  • @Oscar 16:08:25
    "W TV widać pełno różnych "dr", "prof" i innych "autorytetów" na poziomie szkoły średniej góra... a większość ma albo dziwne nazwiska, albo nie mówi "r" jak Polacy albo ma fizjonomię lub brodę wskazującą na nie polskie korzenie."

    Tak argumentuje ktoś, kto ma za sobą jedynie gimnazjum. I to na dwójach.;)
  • @Humpty Dumpty 23:50:46
    "Tak argumentuje ktoś, kto ma za sobą jedynie gimnazjum"

    Ale Pan, Panie Rozbite Jajko, jest niemądry.

    Banuje Pan i wycina na swoim blogu, a potem się dziwi, że go unikają.
  • @Pedant 00:16:29
    To jest taki pisiorski omnibus, zna się na wszystkim. Przy okazji nie omieszka każdemu uzmysłowić jakim dyskutant jest kretynem.
    Ale co tam! Pobluzga a potem wykasuje. Widać dobrą szkołę Sakevycza i Targalskiego.
    Ja wiem, że PiS ma krótką ławeczke ale żeby aż tak...
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 00:32:12
    Drogi Jarku.

    Ja np. stosuję banowanie u siebie, kiedy widzę, że dany gostek swymi uwagami nie wnosi nic do dyskusji, a jedynie ją zaciemnia. Zazwyczaj ostrzegam, a jeśli to nie przynosi skutku - nie ma zmiłuj.

    Przeglądałem listę zbanowanych: nikt nie kwalifikuje się do odblokowania patrząc po komentarzach u innych.

    Ostatnio przyglądam się 2 blogerom: Oscarowi i niejakiemu Ruszkiewiczowi. Ten drugi zaczyna wyglądać na zadaniowanego na anty-PiS, bo każde zdanie swych wypowiedzi jest okraszone czymś, co kierowane jest przeciwko PiS.
    Może nawet niekiedy ma rację, ale nie da się racjonalnie dyskutować przy takich założeniach.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:07:31
    A kto mnie "zadaniuje"?
    Moje wrzutki są naturalną reakcją na coraz bardziej nachalna propagandę PiS. Także ze strony drogiego Wojtasa. Sumienie Polaka tak mi nakazuje. Uważam bowiem, że PiS PO to jedno zło. Każde na swój sposób ale ciągle zło.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:07:31
    Co do banowania na blogu to nigdy się z tobą nie zgadzałem i nie zgadzam. To nie jest żadne wyjście. Każdy ma prawo kompromitowac się do woli, robi to na własny rachunek. Dlaczego odbierać mu tę możliwość? Banowanie rodzi agresję i niechęć do autora co jest zrozumiałe. Zachodzi zawsze podejrzenie, że autorowi poprostu brak argumentów i najczęściej jest to prawda. A już szczytem bezczelności jest komentowanie na blogu zbanowanego blogera.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:37:28
    /szczytem bezczelności jest komentowanie na blogu zbanowanego blogera./ racja, 100%
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:37:28
    Oj tam, oj tam - po prostu jest to miejsce możliwego pojedynku mentalnego.
    Jeśli np. zachowuje się po chamsku, obraza gospodarza, to, zbanowany, będąc "u siebie" ma możliwość doświadczyć własnych metod "dyskusyjnych". Zawsze też może zbanować.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:03:51
    Zgoda, ty masz specyficzny sposób banowania. Miałem na myśli tych florkow, którzy banują z braku argumentów. Jest ich tu kilku.
    A swoją drogą to dziwi mnie dlaczego ja nie mam bana u Wojtasa... :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY