Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
880 postów 14422 komentarze

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

O edukacji - co dobrego może wyniknąć ze strajku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na kwestię strajku w szkolnictwie można mieć różne spojrzenie. Staram się przedstawiać poglądy wynikające z idei Cywilizacji Polskiej i jej formy realizacyjnej - Rzeczypospolitej.

 

 
Wydaje się, że i żądania strajkujących i forma protestu - są nadmierne względem sytuacji.
 
Skąd biorą się tak wygórowane roszczenia i dlaczego kierowane są do państwa (podobnie jak lekarzy, czy sędziów)?
Podstawową kwestią jest nadmierne przejęcie funkcji przez państwo.
Państwo miało spełniać rolę pomocniczą w organizacji życia społecznego, a stało się nadzorcą i realizatorem narzucającym swoje rozwiązania.
Jeśli więc myśleć o zmianach w szkolnictwie - należy zmniejszyć ingerencję państwa,  a zwiększyć rolę i wpływy rodziców.
 
Druga kwestia - to specjalny status nauczycieli. O ile początkowo nauczyciel realizował polecenia rodziców i z nimi ustalał zakres nauczania, to wobec ujednolicenia programów i wprowadzenia obowiązku szkolnego - stał się wykonawcą poleceń państwa.Tak było w odniesieniu do ustalonego programu podstawowego, ale z czasem doszedł wpływ na kształtowanie etyki zgodną z wolą i potrzebami państwa.
I jeszcze jeden element. Obowiązek szkolny spowodował, że kształceniu podlegać zaczęły dzieci rodziców o niskim poziomie wiedzy i wykształcenia.Wobec estymy jaką miało polskie społeczeństwo dla wiedzy - autorytet nauczyciela był duży.
Tymczasem obecnie znaczna część społeczeństwa jest wykształcona na poziomie zbliżonym, bądź i wyższym od nauczycieli. Coraz częściej zaczynają być zauważalne niedostatki w sposobach przekazywania wiedzy, a nawet braki takowej. Oczywiście dochodzi do tego konflikt wynikający z narzucania "państwowego" modelu etycznego, nie zawsze zgodnego z wolą rodziców.
I jeszcze jeden konflikt. Szkoła jest narzędziem państwa w kształtowaniu postaw społecznych. Z tej racji następuje dążenie do uśredniania poziomu nauki, a efektem jest ograniczenie możliwości rozwojowych dzieci zdolniejszych. Ten problem także powinien być brany pod uwagę przy projektowaniu zmian. Wydaje się, że rolą szkoły jest kształtowanie modelu społecznego na rzecz wspólnoty na poziomie podstawowym (do ustalenia), ale tak, aby nie ograniczał możliwości rozwojowych  dzieci zdolniejszych i bardziej ambitnych.
Obecnie ta kwestia jest załatwiana przez rodziców "na własną rękę" poprzez organizowanie zajęć dodatkowych - o różnym i bardzo szerokim zakresie, co uzupełnia wiedzę i daje nabywanie umiejętności dzieci.
 
Problem jest szerszy i bardzo kłopotliwy, gdyż te zajęcia dodatkowe są mylone z korepetycjami dla dzieci, które nie nadążają z przyswajaniem wiedzy. Często zaś winę za to ponosi niska jakość pracy nauczycieli, którzy nie potrafią, bądź świadomie nie wywiązują się ze swych obowiązków celem udzielania korepetycji i wynikających z tego korzyści.
 
Zaistniała sytuacja wymaga istotnych zmian.
Po pierwsze zwiększenia roli rodziców w procesie nauczania i kształtowaniu postaw etycznych; to już się dzieje, gdyż przecież organizowanie zajęć dodatkowych to forma zaangażowania. Należy nadać temu stosowną formę organizacyjną.
Obowiązkiem państwa jest organizacja dostosowania młodego pokolenia do życia w społeczeństwie na poziomie podstawowym. I to powinno być bezwzględnie wymagane i przestrzegane. Jednak dalsze, rozszerzone formy kształcenia powinny być zależne od woli rodziców i zdolności uczniów. Szkoła powinna ułatwić i umożliwić takie działania. Dodatkową rolą światłych nauczycieli powinno być wyławianie "talentów" z grona dzieci, których rodzice nie wykazują zainteresowania nauką, bądź nie mają na to środków.
 
Jak wprowadzić taki model?
Chyba zacząć od zwiększenia roli wychowawcy klasy. Tu obecne władze idą w dobrym kierunku. Jednak 300 PLN za wychowawstwo - to zdecydowanie za mało. Ta kwota powinna być min 2 X większa, ale połowa z niej wypłacana w postaci premii na koniec roku szkolnego po podsumowaniu wyników - na wniosek rodziców.
Wychowawca powinien przedstawić rodzicom swój program wychowania i kształcenia klasy - i powinno to być zaakceptowane, gdyż to powinien być rodzaj kontraktu między rodzicami a nauczycielem. Z kolei ingerencje bieżące w proces dydaktyczny - powinno być bezwzględnie tępione z opcją usunięcia z klasy dziecka, którego rodzice próbują coś wymusić.
Wychowawca powinien tez mieć prawo usunięcia dziecka przy powtarzających się niesubordynacjach. Z kolei rodzice powinni mieć prawo kontroli realizowanych programów, a w przypadkach dotyczących etyki - wyrażać zgodę na ich wdrażanie.

KOMENTARZE

  • Samouki i Nieuki w gospodarce opartej na wiedzy
    Faktycznie strajk stawia nas wobec pytania o rolę nauczyciela wobec spraw narodowych i to pytanie jest dobrem, które z każdego złego może wyniknąć.

    Nie wspomina Pan w tekście, że sprawy narodowe i cywilizacyjne poddane są cyfrowym przemianom w wymiarach czasu i przestrzeni życia społecznego, co powoduje wzrost znaczenia samodzielności i solidarności w nadchodzącej gospodarce opartej na wiedzy.

    Zasadniczym wysiłkiem edukacyjno - wychowawczym wobec "naszych dzieci" jest przygotowanie ich do samoedukacji przez całe życie. Oczywiście, że dynamice takiego zamierzenia nie podoła administracyjnie zorganizowana szkoła, że podjąć go może tylko dom poprzez samokształcenie w rodzinie. I wsparcie szkoły.

    Przechodząc do konkretnych propozycji, stawiam to wyzwanie w kontekście zmian ekonomicznych obejmujących wszystkie usługi społeczne. I w konsekwencji wydzielam w Domowej edukacji pracy solidarnej: edukacje medyczną, ekonomiczną i historyczną.

    Mam nadzieję, że dzięki strajkowi nauczycieli, łatwiej mi będzie znajdować partnerów do budowania konkretnych narzędzi samokształcenia w rodzinie :)
  • @Andrzej Madej 08:46:07
    Nie poruszałem sprawy zakresu edukacji; to, co Pan napisał jest poza zasięgiem dyskusji - to minimum.
    Natomiast zwracam uwagę na współdziałanie szkoły z rodzicami. Bez tego - nie da się stworzyć dobrego szkolnictwa, co też i Pan podkreśla.

    Model kształcenia jako przygotowanie do samoedukacji w dalszym życiu - to właśnie model tożsamo powiązany z Rzeczpospolitą i ideą personalizmu.

    "Dom" - określa kierunki - jeśli dziecko jest uzdolnione muzycznie , to rodzice tworzą warunki rozwoju. Ale też powinny być wskazania nauczyciela o jego spostrzeżeniach.

    Myślę, że największym pozytywem jest to, że o problemie zaczyna się rozmawiać. Źle, gdy tylko na narzekaniu, a bez wniosków, się to skończy.
  • @Autor
    "Skąd biorą się tak wygórowane roszczenia i dlaczego kierowane są do państwa (podobnie jak lekarzy, czy sędziów)?"

    Stąd że to właśnie państwo bezpośrednio zatrudnia tych ludzi i wypłaca im pensje. Z tego zaś wynika że nie wiadomo jaka jest rzeczywista wartość usług które ci zatrudnieni świadczą.

    "Podstawową kwestią jest nadmierne przejęcie funkcji przez państwo."

    Co z funkcją państwa zatrudniającego nauczycieli? Wydaje się że właśnie ta funkcja jest nadmierna, lecz Autor nie proponuje zmiany tej sytuacji.
  • @programista 09:16:36
    Wskazuję problem, ale notkę pisałem nad ranem (nie mogłem zasnąć - problemy ze snem) i może nie wszystko jest klarowne.

    Temat jest do dyskusji: jak zmniejszyć role państwa w systemie wychowania.
  • Rola rodziców jest gwarantowana w domu.
    Wystarczy inteligentnie zbudowany program nauczania który w przedmiotach ideologicznych (historia, wiara, postawy społeczne ..czyli gender czy islam..czy talmud..) przedstawiał by najróżniejsze główne formy ideologiczne (bez kwalifikowania na dobre czy złe) i bez potrzeby zakuwania i zdawania z ideologii egzaminów... to powinny być lekcje informacyjne a nie kształtujące.

    Natomiast nauki ścisłe oraz medycyna a nawet nieścisła ale naukowa psychologia powinny być wręcz kodowane w umysłach uczniów...wiedza ścisła zawsze obowiązuję...ideologia tylko szkodzi.
    W programie ewidentnie brak np psychologii dojrzewania, psychologii współżycia ludzi między sobą (nie chodzi o sex ale codzienne relacje, unikanie konfliktów, budowanie przyjaznych relacji, rozładowywanie konfliktów...rozumienie postawy drugiego człowieka a nie jak teraz decyduje egocentryzm). Takiej edukacji dzieciom brakuje a w domu najczęściej jej nie otrzymają bo rodzicie nie są wykształceni..
    Przedmiot "Relacje społeczne", albo "życie codzienne" powinien być podstawowym przedmiotem edukacyjnym (zamiast lekcji wychowawczej)
    Ten przedmiot musi mieć program przygotowany przez najlepszych psychologów społecznych..
    A poza tym matematyka, fizyka, geografia, chemia, przyroda, astronomia,
    informatyka, języki polski i obce do wyboru...dużo ruchu (WF) oraz
    różne praktyki sprawnościowe, śpiew, gra na instrumentach, budowanie czegoś tam...,

    Jak najmniej ideologii czyli religii, gender, problem z historią która jest ideologiczna, wybiórcza... ale konieczna dla budowania tożsamości narodowej przyszłych pokoleń.
    Historia powinna się składać z dwóch przedmiotów .. historia oficjalna oraz historia alternatywna i prowadzona przez różnych nauczycieli... o różnych poglądach historycznych.
    Co jeden nakłamie to drugi odkłamie... tylko fakty powinny się zgadzać (daty)...o to też trudno (np daty wybuchu i zakończenia II WS ...)
    Dzieci powinny mieć świadomość tych niejednoznaczności ...a nie tylko "bocian i kapusta".
  • @Oscar 10:31:25
    Na tle tych dwóch odsłon historii... rozmowy dzieci z rodzicami w domu ...
    mogły by dać ciekawe rezultaty.. ale i konflikty u ekstremistów ideologicznych...

    Szkoła sprawy ideologicznie powinna przekazywać bez emocjonalnie..
    (jedni uważają tak a inni inaczej.. i już)

    Szkoła nie może być polem ideologicznego kształtowania świrów (hitlerjugent, szkoły koraniczne, szkoły rabiniczne, szkoły katolickie) .

    Jedyna ideologia to historia ...żadnej religii...Religioznawstwo powinno być od lat 18.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:12:40
    Znam faceta, który ukończył akademię sztuk pięknych i dostał tytuł magistra sztuki.
    Jeszcze za Gomułki wziął kredyt, wybudował dom, przy domu zakład i produkował ,,artystyczne” kufle, miski i dzbanuszki i jedzie na tym do dziś (już na emeryturze)
    Facet rzez jasna nim tego magistra zrobił i został artystą to blisko dwadzieścia lat odsiedział w szkolnych ławach na edukacji.
    Miałem też okazję poznać innego glinoklejka w Stanach, w USA.
    Asortyment jego wyrobów wielokrotnie większy, lepszy, bardziej różnorodny, z kolorowymi emaliami, różnorakimi ozdobami, figurkami. Jego wykształcenie to gramma school (czyli podstawówka) plus trzy tygodniowy kurs ceramiki.
    Żył też w Polsce samouk, który kleił z gliny ptaszki, figurki, dziwaczne kompozycie. Pokazywała go Polska Kronika Filmowa, a jego prace stały nawet w Ministerstwie Kultury. Niestety jego nazwiska nie pamiętam. Ale był też inny artysta malarz samouk i też biedak z Sopotu (Nikifor)
    Więc pytam po co kilkanaście lat dedykacji i tytuły naukowe i dyplomy, jak można i bez tego, lub ledwie po krótkim treściwym kursie.
    Jeden, dwa uniwersytety dla najzdolniejszych, dla super zdolnych, by wykształcić inżynierów którzy byliby zdolni opracować bardziej zaawansowane niż obecne komputery, laptopy, Motorole i Samsungi.
    Reszta ludu po podstawówce, kursy do obsługi, obrabiarek cyfrowych, robotów, automatyki przemysłowej.
    Nie potrzeba nam na Uniwersytecie Warmińsko Mazurskim wydziału żywienia, bo aby upiec chleb, bułki, zrobić serek topiony, czy ser żółty, kiełbaskę, czy szyneczkę nie potrzeba magistra, docenta, doktora. Nasze babcie i dziadki robili to bez tytułów magistrów.
    Cała obecna edukacja i 700 tyś nauczycieli jest do du…
    Dziś każdy chce mieć ,,PAPIER” wyższej uczelni, nie WIEDZĘ, nie konkretnie potrzebny gospodarce zawód, lecz PAPIER, papier z nadrukiem MAGISTER i pracę za biurkiem, bo do tego latami ,,edukacji" przyzwyczajano jedo du....
  • @Oświat 10:47:47
    Aby wyłowić talenty trzeba kształcić wszystkich...odrzucając po drodze najsłabszych. Podstawówka obowiązkowa dla wszystkich a potem już sito
    na każdym piętrze... sito nie za ostre bo talenty się pojawiają i gasną niespodziewanie w różnym wieku.

    Wybitni w podstawówce często gasną na studiach i odwrotnie..
    Psychologowie powinni wiedzieć jak budować sita selekcji by nie odrzucać za wcześnie potencjalnie zdolnych...
    Trzeba tylko chcieć... a nie budować edukacje ideologiczną po dyktando KK i mafii żydowskiej (gender)..
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:12:40
    Pisze Pan:
    " Natomiast zwracam uwagę na współdziałanie szkoły z rodzicami. Bez tego - nie da się stworzyć dobrego szkolnictwa, co też i Pan podkreśla. "

    Szkoła nie będzie współpracowała z rodzicami, jeżeli jej Dyrektor nie narzuci tego zadania Pokojowi nauczycielskiemu. A Dyrektor to narzuci tego zadania, o ile "samokształcenie w rodzinie" zostanie uznane politycznie za zasadę główną (paradygmat) ustroju powszechnej edukacji. Potem kuratoria i inne instytucje kultury.

    Obawiam się jednak, że w epoce cyfrowo otwartych granic i rynków, decyzje o paradygmacie powszechnej edukacji nie zapadają w Wa-wie tylko w Brukseli. Czyli "samokształcenie w rodzinie" trzeba postawić jako najważniejszą z zestawu "kluczowych kompetencji społecznych uczenia się przez całe życie" (obecnie jest ich osiem).

    Pisuję o tym od kilku lat bez żadnego efektu.
    Ani znaczący członkowie PO ani PiS nigdy nie zareagowały na moje bezpośrednie nagabywania. Podobnie jak nie reagują ospałe elity centrów myśli pedagogicznej Naszego Kraju.

    Ale może Konfederaci powiozą do centrum Europy tą oczywistą oczywistość.
    To nawet by pasowało KONFEDERACJA EDUKACYJNA.
  • @Oświat 10:47:47
    Jednak kształcenie podstawowe jest potrzebne. Także pewne nawyki w relacjach społecznych. Reszta - to wola rodziców i (w dalszej perspektywie) zainteresowania samej młodzieży.

    A przecież , fakt, do mycia garów w restauracji nie potrzeba tytułu.
  • @Oscar 10:59:16
    Wybitni w podstawówce....
    Bo najczęściej są pilnowani, dopingowani i wspomagani przez rodziców.
    Na studiach w innym mieście, innym środowisku, bez dopingu i motywacji się opuszczają.
    Myślę, że niejeden menel ma jak niepełne to przynajmniej początkowe, fragmentaryczne studia wyższe.
    Kwestia charakteru, woli, braku ambicji. Luz pas, alkohol, wesołe towarzystwo, lekkie dziewczynki i po studiach
  • @Andrzej Madej 12:10:10
    Na razie, jeszcze, jesteśmy Rzeczpospolitą i mamy prawo oczekiwać od państwa realizacji postulatów.
    Ważne , aby o tym rozmawiać i wreszcie te postulaty formułować.
    No chyba, że jednak dalej obowiązuje totalitaryzm - tym razem brukselski.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:41:57
    Kształcenie w domu to nie jest dobry model.
    "Pan Bóg" rozdaje intelekt losowo niezależnie od pozycji społecznej rodziców (to genetyka).
    Wybitych umysłów jest powiedzmy 5% a reszta 95% to przeciętniaki.
    To oznacza że te 5% wybitnych nie ma dobrze wykształcony rodziców
    a wśród tych 95% przeciętnych rodziców pojawia się te 5% wybitnych dzieci.
    Prawdopodobieństwo że wybitne dziecko pojawi się u wybitnego rodziców jest jak 0,05*0,05=0,0025 czyli 0,25%
    Przeciętni, prości rodzice nie będą ani w stanie ani też zainteresowani wykształceniem w domu wybitnego dziecka .. oni tego wybitnego dziecka nawet nie zrozumieją i będą go sprowadzali do swojego poziomu.
    I odwrotnie rodzice wybitni (na pozycjach) będą ciągnęli za uszy swoje statystycznie przeciętne dzieci by zrobić z nich geniuszy... krzywdząc je oczywiście poprzez nadmierne wymagania do możliwości.

    Jak widać ze statystyki trzeba "selekcjonować" elity intelektualne z całej populacji i bez nadmiernego uzależnienia edukacji od przeciętnych statystycznie rodziców.
    Tylko wtedy uda się wyselekcjonować maksimum zdolnych jednostek (najlepiej wszystkie) jako przyszłe elity kraju (głównie techniczne ale nie tylko)
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:44:48
    Rozmawiać warto, uzgadniać warto ale rzeczywistość regulują instytucje polityczne.
    Kiedyś obok Sejmu zbierali się obywatele w Konfederacjach i one też były uznanymi instytucjami (roborowały sądownie swoją polityczną obecność).

    Czy w Brukseli czy Warszawie, któreś z ugrupowań politycznych powinno podjąć program zmiany oświeceniowego modelu administracyjnej odpowiedzialności władz za edukację.

    Jeden z pierwszych większych błędów środowisk prawicowych wobec zmian edukacji było zawiązanie w 2012 roku Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej. Strategia "Teraz My" w starych koleinach.

    Próbowałem liderów przekonać do formuły Ruchu Egzekucji Praw Oświatowych
    http://si.neon24.pl/post/57766,ruch-egzekucji-praw-oswiatowych
    I do działania w logice Ruchu a nie Komisji
    http://si.neon24.pl/post/62828,ruch-czy-komisja
    Bez efektów ...

    Lata zmarnowane na "Reformy w koło Macieju".
  • @Oscar 13:09:25
    Taka sugestia była od p. Madeja. Ja jestem za standardem podstawowym w szkole.
  • @Oscar 13:09:25
    Pan podważa sens powiązania wolności i równości w gospodarce opartej na wiedzy, jako podstawy ładu cywilizacyjnego.

    Oczywiście da się wprowadzić centralne optymalizowanie potrzeb, w tym edukacyjnych, ale to jest koniec wolności.

    To jest segmentacja, segregacja i eutanazja cyberpastuchami Internetu rzeczy.
  • Panie Wojtasie
    "O ile początkowo nauczyciel realizował polecenia rodziców i z nimi ustalał zakres nauczania"

    Kiedy i gdzie tak było? Czy ma Pan na myśli prywatnych nauczycieli zatrudnianych przez bogatych?

    "obecnie znaczna część społeczeństwa jest wykształcona na poziomie zbliżonym, bądź i wyższym od nauczycieli"

    To jest stan pożądany. Gdy uczniowie przewyższają nauczyciela jest to sukcesem.

    "Wydaje się, że i żądania strajkujących i forma protestu - są nadmierne względem sytuacji.Skąd biorą się tak wygórowane roszczenia"

    Różne grupy pracowników zaczynaja domagać się podwyżek. Może dlatego, że pracujący w Polsce otrzymują coraz mniejszą część PKB, najmniejszą w Europie?
  • @Andrzej Madej 13:36:41
    Niczego nie podważam.
    System edukacji powinien tak jak w sporcie wyczynowym wyłaniać najlepszych. Co nie znaczy że pozostali nie mogą uprawiać sportu ..mogą a nawet zalecam ...
    w edukacji podobnie .. aby przejść na wyższy poziom edukacji należy zaliczyć ten niższy...i tyle.

    Nie wiem czy Pan wie jak wygląda piramida społeczna w kontekście intelektualnym .. podobnie jak w sporcie.. wybitnych zawodników jest niewielu ..ale uprawiających sport są tysiące...i te intelektualne średniaki mają co robić w państwie ...demokratycznym... nikt im praw nie odbiera ...
    a jak chcą się dalej uczyć to muszą pokonać kolejny próg (egzamin) i podołać obciążeniom na wyższym poziomie.
    Inaczej dyplomy się zdegenerują do bezwartościowych świstków papieru (jak dzisiaj gdzie dyplom można sobie kupić na prywatnej uczelni).

    Jeżeli chcemy by kraj się rozwijał to wiodącą rolę w kraju powinny sprawować jednostki wybitne .. intelektualnie bo przecież nie fizycznie albo nie w sensie samobójczej odwagi w walce...ani nie "rodowo" "zasłużone"...czy bogate... albo ukorzenione..

    Tylko intelekt wyostrzony przez edukację na wysokim poziomie.
  • @Pedant 14:06:51
    PKB w koloniach jest niepoprawnie liczone...
    Kolonie to terytoria z których PKB wywozi się taczkami poza granice kolonii.
    Polska od 89r to kolonia.

    Z Chin też chciano zrobić kolonię...Chiny pozwolili na przeniesienie technologii do Chin ale PKB wywozić już nie pozwolili, kazali się dzielić wytworzonym PKB z Narodem Chińskim.
    W Polsce solidaruchy stworzyły inny model kolonii w którym PKB, lekarstwa, VAT są wywożone taczkami poza granice Polski.

    Różnice widać gołym okiem w rozwoju Chin i Polski solidaruchów.
  • @Oscar 14:50:50
    Krytykując Samokształcenie w rodzinie jako paradygmat systemu powszechnej edukacji, proponuje Pan dla lepszej efektywności życia społecznego:
    "Jak widać ze statystyki trzeba "selekcjonować" elity intelektualne z całej populacji i bez nadmiernego uzależnienia edukacji od przeciętnych statystycznie rodziców."

    Taki model można było z biedą bronić w gospodarce opartej na kapitale (USA wzmacnia go importem myśli), ale w gospodarce opartej na wiedzy taka "selekcja" to definitywny koniec wolności.

    Myślę, że z Samokształceniem w rodzinie jako paradygmatem ustroju powszechnej edukacji, będzie jak z demokracją jako paradygmatem ustroju politycznego.
    Ma dlatego przewagę, że wszystkie inne rozwiązania są gorsze.
  • @Andrzej Madej 15:43:06
    No to stawiamy akcenty w innym miejscu.
    To nie jest zabronione.
  • @Pedant 14:06:51
    A jak realizowano kiedyś "model oświatowy"?
    Toż kolegia jezuickie - wprowadzając szkolenie młodzieży wg zasad Cywilizacji Katolickiej - doprowadziły do upadku I RP. Czy to nie jest jasne dla pedantów?
  • @Oscar 15:50:54
    Ja zostaję przy swoim, mało doskonałym, akcencie.
    Który jest wprost nakazany przez Konstytucję.
  • edu.
    Ja jeśli potrzebuję coś wiedzieć, to nie biegam na uniwersytet pytać panów docentów i profesorów, bo ci wiedzą to co wiedzą i ani grama więcej, tylko odpalam angielskie strony Internetu, w tym bardzo chętnie You Tube i wszystko mam jak na dłoni, krótko, konkretnie i w temacie. Jeśli w dalszym ciągu coś mi brakuje, to siadam i sam próbuję to rozwiązać, bądź znaleźć najlepsze rozwiązanie.
    Obecny model szkolnej edukacji to taki sam przeżytek jak konne tramwaje.
    Nauka w domu przez rodziców całkowicie odpada, rodzice są w tyle o co najmniej dwadzieścia kilak lat do tyłu.
    Większość matek i tatusiów nie ma pojęcia jak ściągnąć płatny i drogi program, zrobić do niego kraka i poznać jego wszystkie funkcje by z niego w pełni i swobodnie korzystać nie zapisując się na kosztowne, wielomiesięczne kursy.
  • @Oświat 10:47:47
    Nikifor, malarz prymitywista pochodził nie z Sopotu ale z Krynicy Zdrój.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

ULUBIENI AUTORZY