Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
964 posty 15880 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Falenty i ITP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Afera dotycząca braku dbałości o dobrostan zwierząt w gospodarstwie pomocniczym ITP jest nagłaśniana z przyczyn politycznych: podobno zarząd jest powiązany z PiS i to jest powód (przyczyna) niegospodarności i niekompetencji.

 

Obrona władz gospodarujących w Falentach przez min. Ardanowskiego jest przynajmniej zastanawiająca. A jedna z plotek głosi, że "zapuszczenie" tego pięknego (pałac), dobrze wyposażonego i jeszcze lepiej położonego obiektu była celowa, z przeznaczeniem do przekazania na zaspokojenie roszczeń związanych z "Just 447".

 

Stan gospodarstwa jaki jest - każdy może dostrzec wybierając się na wycieczkę pod Warszawę, choćby przy okazji zwiedzając Rezerwat "Stawy Raszyńskie" (bardzo zapuszczone z racji interwencji ekoterrorystów nie pozwalających na normalną gospodarkę).

Myślę, że komisja do zbadania sprawy powołana przez min. Ardanowskiego rzuci nieco światła na te kwestie. Nawet jeśli zalecenia będą, aby nie ujawniać wszystkiego.

 

Jest jednak drugie i trzecie dno tej sprawy.

Drugie dno, że jak by nie było intelektualne zaplecze polskiego rolnictwa zgromadzone w ITP nie potrafi zrobić biznes planu dla takiego obiektu.

Piękne położenie, blisko największego skupiska ludności jakim jest aglomeracja warszawska i nie potrafi się dostosować produkcji, aby była opłacalna? A przecież gleby są tu dobre (II, III i IV klasa bonitacji). Do tego stawy umożliwiające nawodnienie w razie potrzeby. Komunikacja doskonała. Dobre wyposażenie.

 

To czego uczą młodzież ci naukowcy? Czy na bazie ich wiedzy i umiejętności może być unowocześniane polskie rolnictwo?

 

Trzecie dno - to pytanie o to, czy faktycznie są warunki opłacalności dla polskiego rolnictwa. Bo skoro nie potrafią sobie dać rady ludzie o takiej wiedzy - to może celowo stworzono warunki do jego likwidacji.

Polscy rolnicy pazurami trzymają się ziemi urabiając ręce po łokcie, a władze III RP robią wszystko, aby wyprzedać i zlikwidować wszystko? Tylko tak można interpretować zaistniałą sytuację. Bo przecież upadek gospodarstwa w Falentach, to nie tylko kwestia ostatnich lat. W rolnictwie procesy odbywają się w dłuższym cyklu. Praktycznie zmiany są skali pokoleniowej (25 lat).

To zaś, że dostrzeżono patologię w przypadku hodowanych w Falentach krów - to tylko czubek góry lodowej. Bo raczej nie należy sądzić, że hodowla krów mlecznych w położonym na skraju Warszawy obiekcie może trwać długo. Tyle, że należało wypracować strategię zmiany rodzaju produkcji.

Tego zaś nie zrobiono.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "To czego uczą młodzież ci naukowcy? Czy na bazie ich wiedzy i umiejętności może być unowocześniane polskie rolnictwo?"

    Zupełnie się nie zgadzam z tym unowocześnianiem. Moim zdaniem w rolnictwie należy trzymać się tradycyjnych sposobów gospodarowania. Rolnictwo powinno być ekstensywne i nastawione nie tylko na produkcję żywności, ale także na ochronę środowiska, gleb. Ekstensywność rolnictwa to także sposób na uzyskanie nawet milionów miejsc pracy w dobie gdy produkcja przemysłowa jest coraz wydajniejsza i potrzebuje coraz mniej osób do pracy.

    Ale za cały wpis daję oczywiście 5*, bo poruszył Pan bardzo istotne kwestie i poczynił trafne spostrzeżenia.

    Ukłony
  • Oczywiście.
    "Afera dotycząca braku dbałości o dobrostan zwierząt w gospodarstwie pomocniczym ITP jest nagłaśniana z przyczyn politycznych..."
    ---------------
    Jest to stały fragment gry - od kiedy po 1989 roku - dzieci diabła - zaczęły ten makabryczny taniec na trupie Polski.
  • @Jasiek 11:50:31
    No kurcze...
    Skoro nie potrafią stworzyć biznes planu dla Falent, których częścią są "Stawy Raszyńskie", czyli rezerwat mający znaczenie przyrodnicze, a wykorzystywany w produkcji karpia - to jak oczekiwać od takich naukowców wskazań rozwojowych dla ekologicznego rolnictwa.

    A Pan załapał o co w tym chodzi?

    Bo mnie czasami "ręce i piersi opadają" przy spotkaniach tego rodzaju.
  • nie tylko rolnictwo zostało praktycznie zlikwidowane
    ale cały przemysł, i to w skali makro, poprzez wystawienie naszych firm na konkurencję ze światowymi gigantami,

    jakby nie patrzeć, większość naszej kadry technicznej pracuje dla zagranicy, jako peryferyjne zaplecze,

    mam najdroższy na świecie komputer HP - najdroższy, bo był naprawiany kilkanaście razy w moim domu - naprawy przeprowadzał, kręcąc śrubki, bo naprawa polega na wymianie jednego z kilku podzespołów, mgr inżynier.

    Paranoja.

    ps. Nie bardzo rozumiem, dlaczego hodowla krów pod Wawą miałaby być nieopłacalna, a gdzie indziej tak.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:37:34
    "A Pan załapał o co w tym chodzi?"

    Tak. Chodzi o to, żeby nie wpadać w pułapkę modernizmu/rozwoju/nowoczesności i nie hołdować mamonie. Rolnictwo jest nie od tego. I nie może być, bo ma bezpośredni kontakt z matką naturą. Modernizm i natura? ;-) I właśnie z tych względów nie każdy może i nie każdy powinien być rolnikiem.
    Kiedyś ludzie żyli bez fabryk nawozów przykładowo. I bez ciągników, kombajnów itd. O ile jeszcze z mechanizacją mogę się pogodzić, bo nie musi oznaczać pogoni za mamoną, a jedynie dać ludziom więcej czasu na obcowanie z kulturą przykładowo, to już taka chemizacja to po prostu trucie i ludzi i matki Ziemi.

    I chodzi też o to, że to Pan ma rację, że to się także rozbija o problem cywilizacji. Bez ukształtowania ludzkiej świadomości nie da się przecież zmienić podejścia do rolnictwa. I do życia w ogóle. Każdy biznesplan na dłuższą metę nie wypali bo model konkurowania/"biznesowania" to zły model. Po prostu cywilizacyjnie zły.

    I za uświadomienie mi tego bardzo Panu dziękuję.
  • @interesariusz z PL 13:54:24
    "...naprawy przeprowadzał, kręcąc śrubki, bo naprawa polega na wymianie jednego z kilku podzespołów, mgr inżynier.

    Paranoja."

    No bo przecież do Ciebie po prostu nie wypada przysłać specjalisty po zasadniczej, nieprawdaż? Siana jeszcze taki narobi i wstydu firmie przyniesie ;-)
    -----
    Poza wymianą całych modułów raczej wiele się teraz nie zwojuje. Całe IT stoi przecież teraz na miniaturyzacji i nie da się naprawić czegoś co jest odlane i "wyrzeźbione" np za pomocą światła.

    Ukłony
  • św. Walenty
    Nie wiem jak tam jest w Falentach, ale wiem jedno, każdy goni za zyskiem i rolnik też (nie jest głupi).
    Nie jest źle, kasa idzie z rączki do rączki, klient nie lubi sobie żałować ani odmawiać, a co do chemii.
    Człowiek to jedna wielka chemia i bez tego nie da się żyć.
    Pamiętam jak byłem w szpitalu, spojrzałem co mi tam kroplówką płynie w żyłę, a tam na plastikowej buteleczce pisze 9–cio procentowy roztwór chlorku potasu.
    Wiec tak sobie myślę, że wolę ten potas, żelazo, magnes, wapń i setkę innych chemicznych związków, kwasów i innych trucizn, spożywać a to w pomidorach, w cebuli, w marchewce, pietruszce, czy selerze, niżby mi to mieli w szpitalach pompować bezpośrednio do żył jako procentowy roztwór tego czy tamtego związku chemicznego.
    Więc jem i na chemię się nie krzywię i nie narzekam.
    Mamy dobre nasze, polskie produkty spożywcze, smaczne i zdrowe i póki co te nasze produkty nie tuczą nas jak amerykanów.
    https://i2.wp.com/cluster006.ovh.net/~dzieciow/wp-content/uploads/2013/04/grubasy.jpg
  • @interesariusz z PL 13:54:24
    no to ja mam komputer najtańszy (Dell) bo nigdy nie naprawiany.
  • @Oświat 16:07:23
    A gdzie u nich to, co u normalnych jest "przynętą"?
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:50:12
    Pod sadłem, głęboko pod sadłem.
    Trzeba by nałożyć sobie przedłużacz
  • @Oświat 16:07:23
    Potas, żelazo, magnez, itd. to nie trucizna.
    Natomiast to czym szprycuje się obecnie różnie produkty rolne, to trucizna.
    Ja na szczęście nie muszę kupować jabłek, włoszczyzny. Mam to przez cały rok i niczym nie pryskane.. Sezonowo też inne owoce i warzywa, ale nie nadające się do przechowywania (chyba, że w zamrażalce).
    A trucizny unikam, choć cakowicie się nie da.
  • Problemem jest
    upolitycznienie takich gospodarstw. Takie któe powinnny być wzorcowe, a etaty w któych są po prostu synekurami dla politycznych kolegów. Takie same kolesiostwo jest w nauce, niestety.I tutaj nieważny efekt, ważne że niby coś się robi. A "króliczka się nie łapie".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930