Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
940 postów 15435 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Chrześcijański egoizm i żydowski altruizm

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeden z najbardziej płodnych blogerów portalu zamieścił swe rozważania na ten temat.

 Istotą jego przemyśleń jest wykazanie, że społeczeństwa się rozwijają dzięki kultywacji altruizmu, do którego "przekonują się" wraz ze wzrostem świadomości społecznej.

 
Nic bardziej mylnego.  Społeczeństwa rozwijają się dzięki egoizmowi, a wzrost świadomości wpływa na "dostrzeganie" innych bytów i traktowanie ich "jak siebie samego", czyli egalitarnie.
 
Wmawianie ludziom potrzeby altruizmu jest formą podporządkowania manipulatorom - po pierwsze stwarza przekonanie o konieczności poświęcania siebie na rzecz innych, a niewywiązywanie się z tej "powinności" odczuwane jest jako grzech (wina).
Całe zakłamanie judaizmu polega na stworzenie atmosfery poczucia winy z racji niewłaściwego postępowania.
Początek jest w jednym zakazie (rajska jabłoń). I np. cenzura w internecie zaczyna się od jednego zakazu - poruszania jakichś najbardziej wyuzdanych treści. Dalej już "z górki".
 
Czy znawcy Ewangelii są w stanie wskazać zakazy tego rodzaju w nauce Chrystusa?
 
Personalizm - będący źródłem chrześcijaństwa, z natury rzeczy, traktuje inne byty jako równe sobie - "jak siebie samego". Czyli dba o swoje bacząc, aby nie krzywdzić innych, bo przecież sami dla siebie tego nie chcemy.
Opiera się więc na egoizmie.
Judaizowanie nauki Chrystusa przez KK polega na tym, że zmienia się znaczenie słów, a przecież, wczytując się w Ewangelię, wcale nie wynika, że Chrystus poświęcił się dla nas; raczej, że wypełnił swą rolę, budując swą osobowość do końca. I tym jest dla nas przykładem.
A teraz hierarchia KK podporządkowuje ludzi na zasadzie : skoro Chrystus poświęcił się dla (WAS), TO WY MACIE POŚWIĘCAĆ SIEBIE DLA TEGO O CZYM WAS POUCZAMY.
 
Aby budować personalizm chrześcijański - trzeba odrzucić tę narrację i budować relacje społeczne na bazie egoistycznego kształtowania własnej świadomości, co wcale nie jest przeciwko innym jednostkom. Wzrastamy wspólnie.

KOMENTARZE

  • Chrzest
    Czyli Pana zdaniem Chrzest Święty, jako zmycie pierworodnego brzemienia, powinien być zlikwidowany w imię egalitaryzmu ?
  • Trafiony strzał.
    Bardzo celny artykuł i przemyślenia
  • KJW
    To niestety smutna (a może właśnie wesoła) prawda, że motorem popychającym świat do przodu jest czysty egoizm.

    Altruizm jest tylko dobry, jak tylko ja coś z tego mam.

    Patrzcie na Owsiaka, czy Ochojską i uczcie się.
  • @Andrzej Madej 10:18:07
    Znaczenie chrztu zostało zmanipulowane (zafałszowane, zdegenerowane?) przez Augustyna, który nadał mu obecne znaczenie, a powodem były wpływy manichejskie, które tkwiły w mentalności tego myśliciela.

    Wydaje się, że chrzest był pierwotnie był "nawróceniem na personalizm". Wskazywał zrozumienie , że inne byty są naszymi braćmi, co kierowało ku współistnieniu, a nie hierarchicznej strukturze.
    Można by sugerować, że to wyzwalało z atawistycznych zależności.

    Moim zdaniem - chrzest we wskazanym znaczeniu, jest naszą deklaracją człowieczeństwa. Myśl o likwidacji już jest aberracją.

    Pozostaje kwestia - czy chrztu należy udzielać dzieciom, czy też powinien to być wyraz świadomej woli. No i kto, na jakich zasadach może to czynić.
    Ten temat wymaga szerszego ujęcia z elementami mistycyzmu.

    Może kiedyś napiszę, co sądzę w temacie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:06:05
    Chrzest to włączenie do wspólnoty, z uznaniem rodziny jako fenomenu solidarności i hierarchii.
    Zabieg przesuwania tej podstawy tożsamości narodowej, jest dla Polaków bardzo ryzykowny. Pacjent może tego nie przeżyć.
  • @Andrzej Madej 11:20:41
    Takie znaczenie chrztu jest oczywiste - przynależność do grona osób, a nie atawistycznych niewolników emocji i zwierzęcych pozostałości.

    A tu mnie Pan zaskoczył stwierdzeniem, że chrzest jest podstawą tożsamości narodowej.
    Jeśli tak - to nie polskiej, a katolickiej (z opcjami uznawania chrztu niektórych innych kościołów).
    Czy Polacy mają odrębny chrzest "na Polaka"?
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:27:01
    Przez męstwo Andrzeja Kmicica, nawiązujące do męczeństwa św. Andrzeja (Apostoła), decyzją rodziców stałem się owocem kultury narodowej.
    Data urodzin w naszym domu miała poślednie znaczenie ...
  • @Andrzej Madej 12:20:33
    Cały czas trwają dywagacje na temat tego, kto jest Polakiem.

    Podejście może być ciekawym aspektem wnoszonym do tej dyskusji.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:40:06
    A kto może ustalać czyjąś tożsamość narodową? Pan? Toż to hierarchizacja.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:40:06
    Patrząc na medialne dobre samopoczucie prowokatorów i ich sponsorów, chyba coraz mocniej trzeba wiązać Polskość z obowiązkami (za Dmowskim).
    Oczekując od polityków i administracji utrudniania żyjącym wśród nas szkodnikom destrukcji wartości narodowych. W tym np. penalizując działania a'la Diduszko i temu podobnych szubrawstw.
  • @Wican 13:51:46
    Przecież właśnie postawiłem te kwestię: kto ma prawo "chrzcić" - czy to na katolika, czy na Polaka (polaka)?
    Jak zostanę na to desygnowany w wyborach powszechnych - to będę chrzcił "laską żelazną".
  • @Andrzej Madej 13:53:19
    Na temat definicji Dmowskiego - pisałem. Jest niepełna.
    Zakłada, że "ktoś już jest Polakiem". A jak dochodzi do tego, że jest Polakiem?

    Właśnie potrzebne jest coś w rodzaju "chrztu". Uważam, że powinna to być deklaracja polskości.

    I zaraz pojawia się następny problem: jaka jest definicja polskości?

    I tu Pan czyni destrukcję, bo jednym z elementów musi być odróżnienie polskości od katolicyzmu. (Bo że jest - to chyba nie ma wątpliwości).


    Trudna sprawa, bo próbuję to naświetlić, a mam tylko przeciwników, a brak współpracowników (Pole wielkie, a pracowników mało) - skąd ten cytat?
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:16:56
    Ale to już tworzenie hierarchii.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:23:11
    Dobry Polak katolikiem być nie musi. Ale dobry Polak też nie powinien być z założenia antykatolikiem, bo wtedy kwestionuje dużą część naszej historii.
  • @Wican 14:34:08
    Niedouk.
    To jest struktura celowa!!!!
  • @Wican 14:35:26
    Za tym optuję od dawna.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:45:10
    To faktyczna hierarchia. W zasadzie czuć cywilizacją indyjska-guru.
  • komentarz wylewny
    Komentarz do altruizmu i egoizmu na przykładzie filozofii LGBT oraz zjawiska pedofilii: jako żem nie bloger, muszę tak oto obszernie komentować:

    Ciekawe rozważania na temat tych dwóch postaw (altruizmu i egoizmu) zamieścił dziś p. Wojtas. Przypomnę, że zdrowy egoizm jest jednym z fundamentów Ewangelii ("a bliźniego swego jak siebie samego" (tzn. "jak" = tak samo, a więc wcale nie bardziej niż siebie samego), więc jakiekolwiek próby robienia jednostce lub narodowi wyrzutów sumienia z powodu rzekomego egoizmu są niespecjalnie na miejscu.

    [Nie na miejscu są więc wszelkie próby wywoływania w nas, Polakach, wyrzutów sumienia z powodu rzekomo niecywilizowanej postawy rządu naszego kraju, nieskorego do przyjmowania uchodźców - kto chce, niech przyjmuje pod swe własne progi Hindusów, Maurów, Arabów, Etiopczyków itd. itp., na podstawie osobistego zaproszenia - nic nie stoi temu na przeszkodzie). Ale nie o tym ta notka].

    Egoizm (zdrowy, racjonalny, sprawiedliwy) jest podstawą myśli liberalnej ("Dla interesu Państwa jednostka najlepiej przyczynić się może dbając o swój własny interes, bo wtedy dana osoba daje pracę innym, płaci podatki i tworzy stabilne życiowo, finansowo i społecznie warunki egzystencji, dla siebie, swojej rodziny i społeczności, a pośrednio przez to wzmacnia struktury Państwa).

    Altruizm został w notce p. Wojtasa przedstawiony (trafnie!) jako postawa, do której się dorasta. Poprzez egoizm. Jednakże czym innym jest altruizm dobrowolny, uświadomiony, a zupełnie czym innym przymus altruizmu, którego się nie podziela. Altruizm narzucony jest zaprzeczeniem prawdziwego altruizmu i chyba każda myśląca jednostka to zróżnicowanie pojmuje.

    Jako "niefilozof" nie znam się zbytnio na różnicach między cywilizacją hierarchiczno-judeochrześcijańską (jaką ponoć właśnie mamy tudzież jaką próbuje się nam narzucić) a postulowaną przez p. Wojtasa cywilizacją egalitarno-chrześcijańską (w rozumieniu personalizmu o korzeniach z Nowego Testamentu).

    Jednak dostrzegam, że aktualnie na nas, współczesnych Polakach, uprawiane jest tzw. urabianie opinii publicznej w celu wzbudzenia poczucia winy z powodu braku postawy altruistycznej.

    W latach 90-tych (zaraz po Okrągłym Stole) przez Polskę przetoczyła się dyskusja na temat dopuszczalności aborcji. Jak wiadomo, problem jest absolutnie nierozwiązywalny. Zamiast zadowolić się tym stwierdzeniem, przez całą dekadę uprawiano na nas debatę w celu wypracowania postaw "za" lub "przeciw", tak jakby komuś za wszelką cenę zależało na skłóceniu społeczeństwa.

    Dziś nadal tu i ówdzie sięga się po oklepany już temat aborcji, ale przedmiotem debaty są jednak o wiele bardziej wyrafinowane zagadnienia: równouprawnienie środowisk LGBT oraz ukazanie zgnilizny, jaka zżera od spodu Kościół Katolicki.

    Na płaszczyźnie czysto rozumowej oczywistym jest, że dwoje dorosłych osób tej samej płci, które zabawiają się w zaciszu własnej alkowy, nie czyni światu nic złego, natomiast kapłan (czy zakonnica) molestujący (-a) powierzone jej opiece dzieci potrafi wyrządzić szkody straszne i wieloletnie: psychiczne, fizyczne i społeczne. Jest jednak także druga strona tego zjawiska: sprzężenie homoseksualizmu z pedofilią (ponoć o wiele częściej występujące, niż w środowiskach heteroseksualnych) i jestem w pełni świadomy dożywotniego ciężaru myślozbrodni, którą właśnie popełniłem i z której się zapewne aż po koniec swych dni nie otrząsnę (podobną myślozbrodnię sformułował swego czasu jeden z aktualnych biskupów Kościoła Prawosławnego, słusznie twierdząc, że zjawisko pedofilii wśród prawosławnych popów jest znikome w porównaniu z rządzącym się celibatem Kościołem Rzymskim oraz (co ciekawe!) także w porównaniu ze społecznościami protestanckimi, wśród których seks zajął miejsce zarezerwowane dotąd dla Miłości.

    Żeby nie było wątpliwości, napiszę to dobitnie: ja, osoba luźno, ale jednak, związana z Kościołem i utożsamiająca się z dużym stopniu z nauką Kościoła: Nadużycia kapłanów mnie mierżą. Napawają obrzydzeniem. Tak samo jak nadużycia trenerów, nauczycieli czy drużynowych. A nawet jeszcze bardziej, bo od kapłanów mamy prawo oczekiwać wyższych standardów moralnych.

    Co nie znaczy jednak, że z tego powodu szczerego oburzenia na to, co przez całe dziesięciolecia działo się w zakrystiach czy na pielgrzymkach i wyjazdach oazowych, mam przyklaskiwać lansowaniu erotycznego konsumeryzmu obyczajowego, jaki funduje nam lewica na modłę tego, co udało się zakorzenić w Paryżu, Berlinie czy Brukseli.

    Postawy homoseksualne są z natury rzeczy nastawione na siebie (dokładnie w takim samym stopniu jak i małżeństwo (związek osób płci odmiennych), które zamykają się na potomstwo. Różnicy tutaj nie widzę żadnej. W obu przypadkach przedmiotem ich dążeń jest sprawienie sobie przyjemności fizycznej (poza tym oczywiście także udzielenie sobie wsparcia emocjonalnego, finansowego, krzewienie przyjaźni, walka z samotnością itd.). Ot, postawa nieprokreacyjna, nieprzestępcza, ale niespecjalnie altruistyczna. Coś podobnego do posiadania w domu psa lub kota.

    Jako członek społeczeństwa i aktywny podatnik jestem jednak zainteresowany tym, by za lat -naście lub -dziesiąt (w zależności od tego, kiedy będzie mi dane przejść na emeryturę), budżet Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zasilany był świeżymi składkami wpływającymi od wielomilionowej rzeczy robotników, pracowników komputerowych (tzw. klikaczy - w tym kierunku to idzie) czy pracowników umysłowych (popyt na nich stale wzrasta, jednak zwykła siła fizyczna (sprzątacze, sprzedawcy, kelnerzy, kafelkarze itd. długo jeszcze będą w cenie).

    Z tego choćby względów jest dla mnie oczywistym, że lansowanie konsumeryzmu seksualnego (tego jednopłciowego w szczególności) jest "altruizmem", na który nas po prostu nie stać. Daleki jestem od karania tego typu postaw, jednak w kontekście utylitaryzmu należy przypisać lewicowej ideologii takie cechy, jak dekadencję, marnotrawienie energii i myślenie krótkowzroczne).

    [Podobną krótkowzrocznością wykazała się pewna skandynawska aktywistka ruchów ekologicznych, apelująca do kobiet o to, by nie miały potomstwa, gdyż każde dziecko w bardzo dużym stopniu przyczynia się do zwiększenia emisji CO2. O dziwo, jej samej ferowanie tego typu sądów nie przeszkadzało nadal wydychać dwutlenek węgla… zamiast po prostu, tuż po wykładzie, na poparcie swych słów zrobić spektakularne eko-sepuku na sobie samej i w ten sposób poprawić bilans tlenu do dwutlenku węgla w przyrodzie - ale nie, na "ukrzyżowanie siebie samej w celu eliminacji emisji CO2 zabrakło jej już konsekwencji)].

    Z drugiej strony chciałbym jako emeryt (głuchy, niedowidzący itd.), być zdany na pomoc oferowaną mi w moim własnym języku, czy to w szpitalu, czy przychodni zdrowia, czy też w autobusie, na dworcu czy w restauracji. A jeśli nie będzie to pomoc oferowana czystą polszczyzną, to niech będzie to chociaż ten sam zrąb kulturowy, w jakim my wszyscy wzrastaliśmy.

    Najczystszy i najlepiej pojęty egoizm nakazuje mi dbać o to, by społeczeństwo polskie rozwijało się liczebnie, a praca była racjonalnie opodatkowana (by nie następowało zjawisko przesunięcia milionowych mas ludzkich spod Krymu w kierunku Pirenejów, z jakim od 20 lat mamy do czynienia, bo w tym tempie za 20 lat będą nas obsługiwać Chińczycy, o ile nie przeskoczą nas w rozwoju gospodarczym, na co się zanosi).

    Z tego więc względu odrzucam płytki racjonalizm, nakazujący mi uznać, że lepszy jest dorosły gej, nieinwazyjny wobec dzieci, niż ksiądz pedofil, i obstaję przy tym, byśmy by, Polacy, jako naród, dbali o stworzenie zdrowej piramidy społecznej i byśmy nie dali sobie wmówić, że jako państwo dobrobytu jesteśmy skazani na starzenie się i że musimy bezkrytycznie akceptować zachodnioeuropejski lans kultury sekskonsumpcji jednopłciowej.

    Nic z tych rzeczy.

    W USA przyrost naturalny (owszem, w dużej mierze dzięki Latynosom) jest znacznie wyższy niż w Europie. Nie miałbym nic przeciwko temu, by długoterminowa (egoizmem nacechowana, choć w ostatecznym efekcie altruizmem się wyrażająca) polityka demograficzna RP skierowana była w stronę najpierw w stronę własnych potencjałów demograficznych, a następnie (subsydiarnie) w stronę Ukrainy, której obywatele - jak mamy okazję to obserwować - bardzo dobrze integrują się z naszym społeczeństwem.

    Zdecydowanie bardziej wolę bowiem wschodni akcent pracowników zza Buga (niekoniecznie ten z lwowskim zaśpiewem, może być także twardy, ukraiński nalot), niż parę dorosłych panów lub pań wymieniających pocałunki w przestrzeni publicznej.
  • @autor
    Jeśli postawimy na "altruizm" i wynikającą z niego akceptację dla postaw gejowskich, sami siebie skażemy na sukcesywne wymieranie.

    Proste to i oczywiste.

    Jeśli kierując się zdrowym egoizmem postawimy tamę lansowaniu konsumeryzmu erotycznego (także tego heteroseksualnego (patrz obsceniczne reklamy w przestrzeni publicznej), Polska będzie rozwijać się demograficznie.

    Bo im mniej dosłownej nagości, tym więcej nacechowanej na drugiego człowieka erotyki. Tak to działa.

    (Kwestię postaw homoseksualnych najchętniej w tym kontekście bym omawiał - czy jest sens propagowania nachalnego erotyzmu? Nie!)
  • @Andrzej Madej 11:20:41
    Chrzest nie jest czasami alternatyw`a obrzezania ...lub jego pochodną ?
    Tylko pytam... bo nie wiem.
  • @staccato 18:27:02
    Poruszył Pan inne aspekty tego problemu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY