Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
997 postów 16390 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Paszportowanie roślin

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

My tu se gadu, gadu, a tu nas UE dodatkowo dociska i to przy pomocy własnego aparatu terroru - w tym wypadku związanego z rolnictwem.

 

Od 14.12. 2019 obowiązuje paszportowanie roślin (zgodnie z definicją unijną).
Każda roślina, partia roślin - jeśli jest jednorodna, wymaga paszportu roślinnego. Podmiot profesjonalny (czyli producent, bądź firma zajmująca się materiałami roślinnymi) musi mieć osobę upoważnioną do wystawiania paszportu sprzedawanym bądź dystrybuowanym roślinom.
Paszporty mają ujednoliconą dla UE formę, a ich wystawienie wiąże się z odpowiednim usprzętowieniem - specjalne drukarki i nośnik).
Celem jest uzyskanie kontroli przepływu roślin na terenie UE, co jest istotne dla ograniczenia możliwości przenoszenia chorób stanowiących często istotne zagrożenie dla produkcji roślinnej.
Przypadek, który nas ostatnio dotknął to przywleczenie ćmy bukszpanowej, która zniszczyła bukszpany w rejonie Warszawy, a z innych informacji wynika, że nie tylko - w całej Polsce występuje to zjawisko. Ćma przywędrowała z cieplejszych krajów, a wobec ciepłej zimy nie ma co liczyć na zatrzymanie inwazji.
Podobno w zachodniej części Polski pojawiły się choroby ziemniaków (przywleczone z Niderlandów - pewnie pojawiły się po wizycie Timmermansa - które mogą dokonać podobnych spustoszeń w  uprawach tych roślin.
Zatem , co do zasady - mnie można mieć zastrzeżeń.
Jednak zakres paszportowania, zwłaszcza w odniesieniu do produkcji lokalnej i na lokalny rynek, wydaje się przesadny. Może pojawić się szereg problemów natury technicznej i towarzyszący wzrost cen.
 
Sam proces paszportowania wymaga stosownych materiałów. Ponieważ już z 10 lat temu wprowadzaliśmy oznaczenia naszych roślin - i sami chcieliśmy identyfikacji materiału własnego - odpowiadamy za jakość i zdrowotność, testowaliśmy różne naklejki.
I tu - tanie były na papierze samoprzylepnym z nadrukiem drukarką laserową. Mają jednak wadę - relatywnie małą trwałość (ok. miesiąca, czy dwóch, a do tego są chętnie zjadane przez ślimaki). Warunkiem zaś w przepisach jest trwałość i czytelność).
Konieczne były naklejki plastikowe, ale te wymagają drukarek termotransferowych, co trochę kosztuje (moja - najmniejsza i najtańsza, kosztowała ok. 2000 PLN).
O ile koszt naklejki nie jest duży (ok 0,1 PLN) w odniesieniu do droższych roślin, to przy tanich roślinach (sadzonkach) , zaczyna stanowić znaczącą część kosztu produkcji.
Do tego dochodzi pracochłonność związana i z wydrukowaniem naklejek (trzeba wprowadzać zmiany w paszportach) i z ich umieszczaniem, co stanowi poważny problem - duże natężenie prac sezonowych. A przecież paszportowaniem mogą się zajmować osoby do tego stosownie przygotowane i przeszkolone - o błędy w tej branży łatwo.
 
Efektem - będzie eliminowanie małych producentów zasilających rynek ciekawymi roślinami w niewielkim asortymencie. Takim podmiotom nie będzie się opłacało przejść całej procedury legislacyjnej - rejestracja firmy i zdanie dosyć obszernego egzaminu.
Co gorsze paszporty są wymagane także przy sprzedaży internetowej.
 
Całość - chyba ograniczy ofertę i spowoduje podwyżki cen, zwłaszcza roślin tanich - rozsad, kwiatów jednorocznych itp.

KOMENTARZE

  • Zaskoczył mnie Pan
    Myślałem, że paszportuje się tylko zwierzęta /hodowlane/, ale np. poza kurami, królikami... Czyli jednak paranoi ciąg dalszy...
    Pozdrawiam
  • Bingo
    Jak nie wiadomo o co chodzi, to o kasę
    Tak się właśnie robi w bambuko Polską rasę
    Szczyt głupoty nadchodzi jest już coraz bliżej
    Aż nas ostatecznie jakaś łże rasa zliże
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • Chodzi o to aby zamknąć rynek europejski przed napływem
    żywności z państw spoza UE. Chodzi o zaprzestanie pośredniczenia w i sprzedaży nieunijnej jako własnej. I czy to się wyeliminuje? Nie wiadomo.

    Jednym z problemów jest np. Ukraina, która może sprzedawać produkt własny, czy inny, bo ma takie możliwości, a także parę państw bałkańskich.
    Na rynek europejskiej żywności chcą wejść USA i od lat są w tym zakresie dyskusje. USA ma GMO i Europa nie chce do tego dopuścić, ale Ukraina może to zrobić. Sprzedając państwową ziemię Ukraina będzie maksymalnie intensyfikować produkcję GMO.
  • @Anna-PK 18:09:11
    Nic z tych rzeczy.
    Rośliny z państw trzecich mają mieć (jak i dotychczas) świadectwo fitosanitarne, które na granicy lub po dostarczeniu na miejsce jest zamieniane na paszport przez upoważniony podmiot.
    Nic się nie zmieniło.

    Natomiast wcześniej paszportowaniu podlegały rośliny, które mogły stanowić zagrożenie (niektóre gatunki, które łatwo ulegają agrofagom) i tylko przy przemieszczaniu poza granice województwa.
    To forma zapobiegania zawleczeniu .
    Moim zdaniem - wystarczająca.
    Natomiast obecne przepisy są restrykcyjne dla małych firm - trzeba dokonać zgłoszenia do WIORiNu z podaniem zakresu gatunków produkowanych i sposobów identyfikacji roślin (co do sztuki i terminu sprzedaży).
    Mając numer producenta (podmiotu profesjonalnego) trzeba zdać egzamin - konieczny wstępny z przepisów, a to ok. 200 stron tekstu z odnośnikami itd.
    Przygotowanie się zajęło mi tydzień. (Teraz daję odpowiedzi testowe - pytań jest ok. 140 w tym teście, a na egzaminie - losowo wybiera się 15. Bo bardzo trudno jest wyszukać odpowiedzi. Sam egzamin, jak się ma jaką taką wiedzę i zna odpowiedzi, po uważnym przeczytaniu pytań (są haki) jest łatwy). Ale i tak trzeba się min. 2 dni przygotowywać. Pozostałe testy - wymagają wiedzy o agrofagach i środkach ochrony)
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:26:55 A to pewnie chodzi o
    konkurencję wewnątrz Unii i wyeliminowanie niektórych producentów z rynku.
  • @Anna-PK 18:39:00
    Tak mniemam
  • @Anna-PK 18:39:00
    rynek ma być dla kolosów. Ci mali (dotyczy to całej gospodarki) mają robić tylko to co w danym momencie jest nieopłacalne dla dominantów gospodarczych. Ponieważ schodzą oni na coraz niższe poziomy biznesu to w czasie niezbyt odległym pozostaną prawie wyłącznie wielkie konglomeraty przemysłowe i rolne. Spowoduje to zarówna nierówna konkurencja jak i system prawny eliminujący słabszych.(powyższa notka). Ludzie sa tylko narzędziem do produkcji władzy i pieniądza. Niepotrzebnych się eliminuje..
  • @zadziwiony 20:43:45
    Nie tylko.
    Chodzi o kontrolę genetyki.
    Tylko rośliny z określonych źródeł mają być dostępne.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829