Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
940 postów 15435 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

 Pomidory to miłość życia mojego Ojca. Wiedział o nich chyba wszystko i traktował z wielką pieczołowitością. 
Miał szczęście; zmarł w czasie, gdy zainteresowanie własną hodowlą , wobec cen pomidoropodobnej paszy warzywnej, dostępnej w supermarketach, bardzo zmalało
. Tylko koneserzy i ludzie, gdzie w rodzinach są małe dzieci, zajmują się taką, hobbystyczna działalnością.

Sądzę, że jest to świadoma działalność UE, gdzie systemem dopłat niszczy się istniejący jeszcze kontakt z przyrodą i wiedzę o wegetacji roślin.

Sam, aczkolwiek zajmuję się ogrodnictwem, to raczej roślinami ozdobnymi. Niemniej, na własne potrzeby sadzimy trochę warzyw, w tym i około 20 krzaków pomidorów – tyle wystarcza na potrzeby całej rodziny i jeszcze na darowizny. Tyle, że systematycznie pogarsza się dostępność sadzonek, a zwłaszcza ich jakość. Zwykle nie „wiąże” pierwsze grono – to najwcześniejsze.
No i kwestia smaku. Bazujemy na starych, sprawdzonych odmianach, ale zawsze dobieramy po dwa krzaki kilku nowych odmian. Dla porównania. Te – zwykle idą na prezenty znajomym – którzy są zachwyceni smakiem;-)

Widać, że ceny żywności szybują w górę. Postanowiłem, póki jeszcze pamiętam, odtworzyć umiejętność produkcji sadzonek pomidorów. Na szczęście zachowałem „kalendarze” Ojca, gdzie On notował wszystkie opisy czynności związanych z produkcją. Nie wszystko da się zamieścić na papierze, ale takie uwagi są pomocne.
No i ceny. Jeśli ktoś myśli, że to „interes” – to grubo się myli. Same nasiona dobrych odmian to od 0,5 – do 1,00 PLN za sztukę. Do tego praca, ogrzewanie, dystrybucja... 
Dlatego zrobimy te sadzonki raczej dla siebie i ewentualnie tych, którzy się do nas zgłoszą. Sąsiadów.

Tyle wstępu. A Ojciec? Też trochę historii.
Urodzony w 1920 roku w Buzyłyku koło Samary. Dziadkom udało się wrócić po wygranej wojnie z sowietami. Los rzucił ich w biedę kieleckiej wsi. Ale w porównaniu...itd.., itp...
Mimo biedy – Ojca wysłano do Starachowic, gdzie uczył się i pracował w starachowickiej hucie. Wojna 1939 roku – jako ochotnik formacji młodzieżowej brał udział w obronie Lublina i tam, po raz pierwszy zobaczył pomidory rosnące na działkach. Podobno, mimo głodu, kilkanaście minut zastanawiali się, czy „toto”można jeść.
Wojnę przetrwał „przekwalifikując się” na ogrodnika. I tak mu zostało.

A sadzonki pomidorów?
No właśnie. Trzeba dokonać wysiewu w odpowiednim czasie. Rośliny, nawet jeszcze w stadium nasion zagłębionych w podłożu – winny być doświetlane.
Po rozłożeniu liści – przepikowane w nieco większe pojemniki – w tym stanie dorosnąć do wielkości ok. 10 – 12 cm i tej średnicy. I dopiero wtedy mogą być przesadzone w docelowy cylinderek około 8 – 10 cm średnicy. Po przekorzenieniu się (widoczne korzenie u podstawy cylinderka) – mogą być wysadzane na miejsca stałe. 

Co jeszcze trzeba wiedzieć? Ano mieć ściśle określoną kwasowość gleby, znać proporcje nawożenia i umieć dobrać strukturę gleby - przenawożenie powoduje przyhamowanie wzrostu i mało smaczne owoce (o tym należy pamiętać i później). Temperatura powinno być tak utrzymywana, aby w nocy nie spadała poniżej 12 oC, ale przez około dwa dni w cyklu produkcyjnym powinno mieć miejsce przechłodzenie do ok. 5 – 6 oC w nocy.

I tyle. Żadna filozofia. Tyle, że jeśli raz coś się spapsze – to następna okazja będzie za rok. Zatem – zobaczymy, czy potrafię jeszcze zachować reżim technologiczny. Dla pomięci. Jak nie wyjdzie – to kupię na rynku – jak będą.

Czemu piszę o tak „duperelnych” sprawach, zamiast o wojnie, pokoju, czy choćby o JOW?
Bo choruję, a tu sezon się zaczyna. Wczoraj popracowałem trochę i w nocy myślałem, ze wypluję płuca. Lekarz? Osobisty – syn, jest akurat na stażu, ale właśnie dziś wylatuje w podróż poślubną na trasie Syria, Jordania, Egipt i powrót przez Liban do Damaszku z ominięciem szerokim łukiem Izraela. Jak wrócą – to podleczy. Do przychodni w Raszynie ponoć trzeba ustawić się w kolejce o 4 rano. Wole umrzeć.
Ale pracować trzeba – jak przejdą terminy – mogę o plonach pomarzyć.


 

KOMENTARZE

  • serwus:)
    na poczatek zdrowia zycze- co do Taty to tylko po
    gratulowac wypada. co do tomatow, to sam jestem fanatykiem i co roku walcze z pogoda i chorobami, zeby miec mozliwosc zjesc "prawdziwego" pomidora. mieszkam u szwabow i wyprobowalem juz nasiona pomidorow z roznych stron swiata. niektore smakuja bajecznie. dodatkowo polecam poprobowac z pepperoni. mniej problemow, za to estetycznie prezentuja sie wspaniale i
    zawsze mozna sie czyms pochwalic;)
  • :)
    Fajna nota. Taka jakaś, wreszcie, w tym całym potoku, normalna, zwyczajna, niepospolicie zwykła :)

    Przyłączam się do życzeń jake - zdrowia!

    Pomidory... Moja mama miała działkę, taką małą, 250 m^2.
    Ale wystarczyło wetknąć przypadkowy, suchy badylek, a po tygodniu, czy dwóch już się zielenił. Wcale nie zlewam, naprawdę taka to ziemia była. Mama posadziła pomidory - malinowe. Od tamtej pory są moją namiętnością, no w każdym razie jedzeniową, w aspekcie warzywnym, a już na pewno pomidorowym :) Próbowałem innych odmian - np. bawole serce itp, ale zawsze wracam do malinowych. Hm... Te pomidory maja jaja. Ot co! :)

    Serdecznie pozdrawiam

    DelfInn
  • dziekuję
    brdzo ciekawa notka.Moj ojciec też sadził pomidory ,miał niewielką cieplarnię ,a obecnie polscy hodowcy też postawili na hodowlę hydroponiczną sterowaną komputerem , a ja zawsze szukam pomidorów "zziemi"
  • @pomidory
    to niewdzięczne warzywo. Napracujesz się a w jedną noc przyjdzie zaraza i po zbiorach.
  • @jake
    W tym roku nabyliśmy, droga kupna, odmiane paprykokształtną.
    Zobaczymy, co będzie. Rok nie zawsze taki sam; bywa, że niektóre odmiany są kiepskie, a następnego b.dobre.
  • @DelfInn
    Są takie miejsca, gdzie wszystko rośnie, ale nie wiem czemu - to na nich chcą budować autostrady;-)

    A "malinowe"? No tak. Ojciec hodował takie - stara odmiana, dawno wyszła poza dobór zalecanych - nasiona - tylko z własnych zasobów.
    To byłtaki pomidor, gdzie trzeba było zerwać pierwszy kwiat w gronie. Inaczej owoc był niekształtny i poprzerastany. Ale smak - stąd właśnie było zapotrzebowanie na "malinowego".
    Wysialiśmy troche "Malinowego Olbrzyma" - trochę podobny w smaku. Zobaczymy, jak się sprawdzi. "Dla siebie" polecam też starą odmianę - Carmello. My tylko tą. To odmiana szklarniowa, ale "skrócić" zawsze można.
  • @doktorzyca
    Najbardziej mnie śmieszyło kupowanie pomidórów z "Eko - Mysiadło". To już były na wełnie mineralnej, hydroponiczne.
    Teraz w handlu tylko takie.
    Cena nasion wysoka. Odmiany modyfikowane genetycznie tak, aby wszystkie pomidory, we wszystkich gronach miały zbliżoną wielkość. Twarde. Często są to takie, które zrywa się zielone, przechowuje w chłodni czekając na dobrą cenę, i "dojrzewa chemicznie". Na tyle twarde, że można gwoździe wbijać. Smakują - jak niesolone kartofle.
    Ale lemingi to lubią.;-)
  • @laleczka
    Nie da się ukryć. Ale można zrobić jakiś mały namiocik foliowy - tyle, żeby nie lał deszcz po liściach.

    Zaraza? Kurcze. Znowu te imperialisty nas atakują;-)
  • Żadna filozofia. ?
    Pną się do światła moje wątłe roślinki-żółty piasek przykryły.

    Pomidor ,papryka - w styczniu wysiane :)
  • @Harcerz
    W styczniu - to albo do szklarni, albo w jakim ciepłym kraju.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Pomodliłam się o Twoje zdrowie Wojtasie, za te pomidory.

    U nas w Rudniku n. Sanem, na piaskach piękne pomidory babcia hodowała. Podlewała tylko gnojówką.
    Miały marne liście ale wielkie owoce.
  • @jwp
    No, niestety. Ostatnie lata sa trudne dla pomidorów w gruncie - za duzo deszczu.
    Dlatego - dla siebie, sugeruję jakieś mini zadaszenie - osłonę. Dobre odmiany szklarniowe (do gruntu też się nadają, tylko trzeba wyskokie paliki, do 2 m) dają 5 - 6 kg z krzaka. A sadzi się 3 - 4 na m2. 10 krzaków to na rodzinę i na przetwory - żona robi sok do picia.Pozdr.
  • @circ
    Rudnik? Nie wiem gdzie to jest, ale np. w Sanoku to Bona tworzyła ogrody - także winnice.
    Ziemia tam dobra, nie zakwaszona - jest sporo wapnia. To pomidory lubią. Także krowiak.
    Pamiętać, że jak zaczynają się skręcać czubki - to przenawożenie. Jak zaczynają być cienkie - podkarmić.

    Chyba cała dolina Sanu jest bardzo urodzajna - jak przypominam sobie roślinność np. u podnóża Otrytu.
  • @C.v.I.
    No jasne; ale tylko okreslonych odmian iwychodowanych w naturalnych warunkach.
    Tych z supermarketów - nie cierpię.
    Pozdr.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY