Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
960 postów 15774 komentarze

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Grubas

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kiedy jest się grubasem?

 

To zasadnicze pytanie – także, a może szczególnie,  dla mnie, bo jestem w „wieku  apetytu”, jak to kiedyś określił Pietrzak.

Zatem – czy jestem grubasem, czy tylko dobrze odżywionym mężczyzną (?) w wieku statecznym?

 

Tu od razu zaznaczę, że kwestie tyczące płci mi odmiennej – wychodzą poza granice zainteresowania; tę kwestię można rozpatrywać tylko w kategoriach „kochanego ciałka nigdy nie jest za dużo” z refleksją, „czy na pewno chciałem aż tyle?”.

 

Zastanawiając się nad problemem od strony medycznej należy zauważyć, że acz wraz ze wzrostem wagi poprawia się humor i wzmaga błogie spojrzenie na świat (wystarczy popatrzeć na rzeźby, czy obrazy przedstawiające Buddę), to jednak serduszko jest mocniej obciążone, a i wszelkie stawy pracują w trudniejszych warunkach.

 

Ponieważ ostatnio definiuję sobie różne opisy to - przyszła kolej na tę, jakże istotną dla męskiej dumy, sprawę.

Otóż za mężczyznę szczupłego może uchodzić ten kto rano w łazience widzi swego siusiaka przy pochyleniu samej głowy. Czyli bez zgięcia tułowia.

Jeśli musimy  do tego wciągnąć brzuch  - znaczy, że mamy już nadwagę. Stadium zależy od wysiłku jaki wkładamy w ten proces.

Kiedy jednak jedyną możliwością stwierdzenia, że jeszcze pretendujemy do roli mężczyzny jest konieczność spojrzenia w lustro – to oznacza, że przekroczony  został stan alarmowy. Trzeba zaznaczyć, że jest to stadium wygodne gdyż zazwyczaj można opierać ręce na brzuchu, co jest przydatne przy zamyśleniach kontemplacyjnych.

 

Zwalczanie i przeciwdziałanie procesowi nabierana wagi jest trudne i może być porównywane jedynie z porzucaniem palenia, czy podobnej używki. Chyba nawet trudniejsze, bo palenie można rzucić i nie wraca się do tematu (mam to za sobą), gdy jedzenia nie da się całkiem odrzucić, a jest ono jak ogień: im więcej je, tym bardziej jest głodny.

 

Ostatnio zauważyłem u siebie oznaki trzeciego stadium. No, żadne próby wciągania brzucha, a nawet lekkie pochylanie (w zakresie prawa do oszukiwania samego siebie) nie dawały rezultatu.

Wcześniej stosowałem metody radykalne – np. nawet tygodniowe odchudzanie.

Nie dało to rezultatu. Lepsze efekty przynosiły wyjazdy w góry – zazwyczaj wraca się co prawda z tą samą wagą, ale sadełko jest lepszego gatunku i mniej „wystaje”.

Niestety, wraz z wiekiem i możliwości wyjazdów, ale też i parcie ku nim, uległo zmniejszeniu.

Pozostała ostatnia możliwość (bo w medycynę nie wierzę – a przy tym na pewno jest szkodliwa) – metoda NŻT.

NIE ŻRYJ TYLE.

 

Uciążliwy proces. Postanowiłem jadać tylko jeden posiłek dziennie do czasu osiągnięcia szczupłej sylwetki. Początkowo sojusznikiem była żona, ale ostatnio co i rusz przeprowadza demonstracyjne wystawy żywności śniadaniowej. Co i rusz pyta, czy nie jestem głodny itp. Bardzo to mnie deprymuje. Przecież dobry kogut nie jest tłusty.

Jednak staram się być konsekwentny. Chyba zauważyłem objawy sukcesu – udało mi się założyć spodnie, których nie nosiłem od 10 lat a zachowałem tylko z powodów sentymentalnych. Powiem więcej – osiągnąłem „drugi stan grubości” i to przy niezbyt silnym wciąganiu brzucha.

Dla wyjaśnienia dodam, że proces zmniejszania wagi trwa u mnie 2,5 tygodnia i pewnie potrzeba jeszcze kilku dni. Potem stan stabilizacyjny.

Wyraźnie lepsza wydolność organizmu. Może się wybiorę nawet na narty. Kto wie.

KOMENTARZE

  • .
    Wyjatkowo skomentuje tutaj, specjalnie dla twórcy Cywilizacji Polskiej.
    Proponuję zastosowanie diety staropolskiej, a dokładniej starochłopskiej, ja pamiętam ją jeszcze z opowiadań.
    Onegdaj stosowana z przyczyn obiektywnych.

    Polega ona na tym, że wybiera sie dwa dni w tygodniu, oddalone od siebie, w które to dni nie je sie nic, w pozostałe dni-normalnie.
    Mozna zauważyc przy jej stosowaniu paradoks nienajedzonego człowieka, czyli kładziesz się spać głodny jak wilk, wstajesz rano najedzony.

    W wersji lżejszej, gdy juz nie da rady przetrzymac głodu, spozywa się jeden niewielki posiłek.
  • @OHV 06:40:19
    Od razu zastosowałem wersje - "jeden posiłek".
    fakt, że kilka razy miałem załamanie i "porządkowałem lodówkę", ale nie rezygnowałem.
    W sumie chodzi o powolne zmniejszenie objętości żołądka.

    A z własnych obserwacji - początek jest najtrudniejszy. Np. po trzech dniach niejedzenia - uczucie głodu jest łatwiejsze do pokonania.
  • @OHV 06:40:19
    Tą metodę (1 lub 2 dni w tygodniu bez jedzenia) propaguje i sam stosuje u siebie. http://www.tombak.pl/home.htm
    Przy czym zaleca w danym dniu zjeść śniadanie i dopiero potem (do kolejnego śniadania) nie jeść przez 24h. Tym sposobem łatwiej wytrwać w ciągu dnia i nie skusić się na jedzenie :)

    Natomiast Nadieżda Siemioniowa w swojej książce "Szkoła zdrowia" (jest dostępny.pdf w sieci), zaleca, obok oczyszczania i odrobaczania organizmu, dietę rozdzielną tj. nie łączenie w jednym posiłku białek i węglowodanów np: chleb+wędlina.

    Siemionowa prowadzi od wielu lat w Soczi turnusy oczyszczania organizmu.

    Otyłość jako skutek zanieczyszczenia organizmu to temat rzeka :)

    http://youtu.be/wFZrl8WEUVQ
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:56:48
    i unikajmy "polepszaczy oraz "E-dodatków" do żywności
    http://ekogazeta.com.pl/ekozdrowie/item/296-konserwanty-i-zdrowie-czyli-co-jemy.html
  • @a1a 10:41:34
    Odchudzanie odchudzaniem, ale udało mi się namówić żonę na zrobienie domowych wędlin. W niedzielę mam wędzenie.
    Sprawa zaczyna być na tyle znana, że sąsiadki dopraszają się przepisu i prawa do współudziału.
    To w niedzielę będzie dopiero święto!!!

    PS. Kiełbaski to można zrobić w trzy dni, ale inne rodzaje już się peklują. Ważne też aby kupować mięso poza siecią marketów.

    PSII. Poszukuję rozwiązania na domowy młyn. Bo już od jakiegoś czasu żona sama często piecze chleb. Nawet zbudowałem piec chlebowy przy wędzarni.
    Tyle, że mąka powinna być mielona na wolnych obrotach - wtedy zachowuje własności zdrowotne.
  • @ekoludek 10:41:34
    No właśnie. Ten domowy młyn za mną "chodzi".
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:36:14
    "Tyle, że mąka powinna być mielona na wolnych obrotach - wtedy zachowuje własności zdrowotne."

    /// Może ręczny młynek, mający regulację grubości przemiału, zapewniłby odpowiednią jakość przy wolnych obrotach ?
    Niektóre niemieckie maja nawet 12 lat gwarancji, choć tanie nie są :)
    http://www.eujuicers.pl/upload/images-cache/14832/640.jpg
  • @ekoludek 22:12:42
    No nie. To rozwiązanie odpada - zbyt ciężka praca.
    Ja jestem antyfeministą, ale żeby takie zadanie żonie zlecać - to przesada.
  • @T-Rex Dziadowa Kłoda 05:07:38
    Coraz częściej myślę o odchudzaniu siedząc nad talerzem z solidnym kawałkiem dobrze przyrządzonego i chudego boczku.

    (Miałem sąsiada śp., któremu lekarz zabronił jedzenia rzeczy tłustych i kiedyś wpadłem do niego, a on stał nad patelnią smażąc boczek. Na moje wątpliwości stwierdził - "ale sam widzisz, że ten boczek jest chudy".
  • @BłękitnyOceanstnieje 07:13:17
    Mieszkam pod Warszawą.
    Mam stronę internetową z mapką dojazdu:
    www.akwojtas.pl
  • @BłękitnyOceanstnieje 09:07:39
    Nie ma sprawy. Kwestia telefonu - kiedy?
    czasami nie ma nas w domu.
  • @BłękitnyOceanstnieje 07:13:17
    "ostatnio wdrożyłem w kuchnię całej rodziny STEVIĘ zamiast cukru
    płatki Owsiane i mąkę orkiszową zamiast chleba z białej m

    nikniemy w oczach -energii przybywa"

    /// Gratuluję :)
  • @ekoludek 13:14:57
    Oceany rzeczywiście parują; może dojść do ich zaniku. A energii przybędzie;-)))

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930