Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
960 postów 15777 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Świadomość a społeczeństwo

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ostatnie notki powiązane tematycznie ze świadomością wskazują, że podstawą tworzenia wspólnot jest świadomość „części składowych”

 – tak to można określić, gdyż nie tylko „jednostki ludzkie” należy brać pod uwagę.
Wspólnotę tworzy  cały ekosystem, ale też mogą to być mniejsze wspólnoty – taką najmniejszą jest przecież rodzina.
Można mówić, że świadomość kształtowana jest jako spójne odniesienie do otoczenia wszelkich form zintegrowanych.
Inna jest świadomość jednostki ( i jej reakcji z otoczeniem), a inna tej samej jednostki, ale już jako części wspólnoty rodzinnej. Dotyczy to oczywiście także wspólnot większych – zorganizowanych  plemiennie,  terytorialnie, ale też ideowo; te związki mogą się krzyżować.
Efektem jest pojawianie się przekonania o istnieniu „ducha narodu”, stając się podstawą do tworzenia ideologii narodowych. Ich charakter zależy jednak od stosunku do otoczenia.
 
W personalistycznym systemie filozoficznym  występują jedynie dwa ujęcia: hierarchiczności i współistnienia. Na bazie tych relacji tworzone są wszystkie większe struktury organizacyjne.
Interesujące jest jedno: wszystkie trwalsze wspólnoty tworzone są w myśl zasady współistnienia. Jednak ZAWSZE następuje stopniowa przemiana w strukturę hierarchiczną.
Im lepiej ukształtowany jest egalitaryzm tworząc spójne zasady relacyjne – tym trwałość wspólnoty jest większa, a jej „czas życia” dłuższy. Zazwyczaj wiąże się to też z większym oddziaływaniem i terytorialnym, i obejmuje większe grupy ludzi.
Można dostrzec zależność, gdzie ZAWSZE po przełamaniu dominacji zasad współistnienia zaczyna przeważać doktryna hierarchiczna – staje się to początkiem upadku wspólnoty.
Jeśli mówić o greckich podstawach demokracji, to należy zauważyć, że dotyczyła ona polis, a nie jednostek. I cała cywilizacja zaczęła wchodzić stan upadku po uzyskaniu dominacji przez jedno z miast/państw.
Podobnie było z Rzymem. Rozwój tej struktury wynikał z głęboko wpojonych zasad równości: dotyczy to przede wszystkim prawa, które było jednakowe dla wszystkich obywateli. Rzym osiągnął swą największą świetność w czasie, gdy stał się cesarstwem, a prawo zaczęło być utożsamiane z wolą cesarza. Od tego czasu następuje systematyczny upadek Rzymu – jako wspólnoty. Wszystkie ludy „zewnętrzne” przestały chcieć włączać się do rzymskiej przestrzeni, gdyż były traktowane gorzej niż obywatele Rzymu. Korzyści były coraz mniejsze, a obciążenia większe, co doprowadziło do rozsadzenie wspólnoty.
 
Wiele wspólnot było zakładanych jako nastawionych na własne korzyści. Tak można np. rozpatrywać „wspólnotę Okrągłego Stołu” króla Artura. Rycerze Okrągłego Stołu zawarli układ wspólnotowy dla władania terenem Anglii. Byli równi w prawach, a król pierwszym wśród równych. (Parowie Anglii).
Identycznie ukształtowała się struktura Francji, gdzie taką wspólnotę tworzyli hrabiowie.
Itd., itp.
Także Rzeczpospolita ma identyczne korzenie i identyczny cykl rozwojowy.
Różnica polega na tym, że Rzeczpospolita tworzona była oddolnie, jako wynik woli mieszkańców kierujących się podobnymi zasadami w życiu codziennym, a nie wolą zdobywców narzucających swoje reguły pozostałym mieszkańcom.
 
Konstatacje jakie wynikają z przedstawionych uwaga są tego rodzaju, że nasza świadomość zawiera zarówno elementy indywidualne wzrastające wraz z nabywanymi doświadczeniami jak i elementy wspólnotowe. Te wspólnotowe także są rozwijane, co tworzy wytyczne dla współżycia w społeczeństwie.
Rozwój doświadczeń jest wg zasady , którą podał prof. Koneczny: „nie można być cywilizowanym na różne sposoby”. Inna wersja i to raczej starsza, w innym ujęciu, ale dotycząca tego samego problemu, została przedstawiona w Ewangelii: „nie można dwóm panom służyć…”.
W ujęciu świadomościowym będzie to stwierdzenie, że albo kierujemy się egalitaryzmem i współistnieniem, albo też hierarchicznością nadrzędnością własnego dobra.
(Pewna zawiłość. Wskazuję, że przy zasadzie współistnienia należy kierować się egoizmem – może to budzić wątpliwości. Jednak ten egoizm dotyczy dbania o siebie, ale przy traktowaniu innych jako równych sobie. Egoizm i hierarchiczność – to traktowanie innych przedmiotowo, gdzie własne korzyści są nadrzędne).
 
Wzrost świadomości, zarówno indywidualnej jak i zbiorowej związany jest ze sposobem traktowania innych. W systemie personalizmu egalitarnego jest to powiększanie rozumienia co do możliwości bezkonfliktowego współistnienia, gdy w personalizmie hierarchicznym będzie to nastawienia na uzyskanie wiedzy o możliwościach narzucania innym swej nadrzędności.
 
Na tym etapie dochodzimy do najtrudniejszych do określenia kwestii: w jakim zakresie możemy korzystać z innych bytów na rzecz własnego rozwoju?
 
Sprawa jest o tyle trudna, że chyba nie jest możliwym stworzenie relacji bezkonfliktowym w całym spektrum stosunków z otoczeniem. Bytami są wszak nie tylko jednostki ludzkie, ale i przyroda, i to zarówno ożywiona jak i nieożywiona. Do tego dochodzi odniesienie do Stwórcy (albo bytów na wyższym naszemu etapie rozwoju). Poddawane jest to wątpliwościom, ale tych zależności nie można wykluczyć.
Jeśli przy tym jesteśmy nastawieni na tworzenie relacji bezkonfliktowych z innymi ludźmi, to przecież już spacer podczas którego depczemy trawę – jest formą konfliktu z otoczeniem.
Żydzi narzucili łatwą formułę: „czyńcie sobie ziemię poddaną”, co jest podstawową zasadą hierarchiczności, gdyż wystarczy odmówić pełni praw ludzkich komuś, aby traktować go w sposób dowolny (patrz – Indianie amerykańscy).
Z kolei hinduizm problem rozwiązał „kastowo” i zasadą reinkarnacji. Taka jest wg hinduizmu natura świata. . Ci z wyższych kast mają prawo eksploatować kasty niższe.
Chiny stworzyły system w którym rozwój może mieć miejsce tylko w ramach pracy na rzecz systemu. Nie ma opcji rozważania „dobra jednostkowego bytu”, gdyż jedynym bytem jest struktura cesarstwa i wyłącznie względem racji tego bytu można tworzyć hierarchię wartości służących rozwojowi.
 
Na tym tle system egalitarny jest ewenementem, gdyż nie ma jednoznacznie określonych zasad postępowania. Każdorazowo postępowanie jest „ważone” przez tego, który dokonuje wyboru. Decyzje mogą być różne  nawet w podobnych okolicznościach.
Oczywiście występują sytuacje skrajne dla racji różnych bytów. Taką sytuację mamy np. między człowiekiem i drzewem. Czy człowiek ma prawo ściąć drzewo? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli potrzeba mu opału na zimę bez którego zginie – sprawa jest jasna. Potrzebuje materiału na budowę domu – także sprawa jest jasna. Ale wycięcie drzewa, które zasłania mu widok – może budzić wątpliwości. Dlatego każda decyzja, jak już pisałem, musi być „ważona”.
W judaizmie sprawa wycinki drzewa zasłaniającego widok jest rozwiązywana jednoznacznie – wycina się.
 
Cywilizacja egalitarna jest trudna i wymaga samodzielnych decyzji. W przypadku sporu – nie ma sadów, które ocenią jednoznacznie zgodnie „z prawem”, gdyż nie ma prawa. Sądy mogą sprawować funkcje doradczo – rozjemcze, co nie znaczy, że wykazanie świadomie złej woli nie może skutkować decyzjami skrajnymi. Można powiedzieć, że ten rodzaj cywilizacji może powstać w środowisku społeczeństwa o wysokim stopniu rozwoju i poczucia odpowiedzialności. A nie wszyscy „dorośli” nawet do rozumienia tej idei.

KOMENTARZE

  • @
    Coś z cywilizacji, którą autor tak pogardza.

    Cyt:"Inne narody nigdy nie rozumiały niemieckiej koncepcji wolności, ponieważ na ogół nigdy nie pojmowały wewnętrznej istoty pojęcia osobowości. Francuski historyk François Guizot powiedział kiedyś zdanie, które Goethe szczególnie pokochał: „to Niemcy wprowadzili pojęcie osobowości do narodów europejskich”. Była to koncepcja Gestalt, wyraźnie odróżniająca się od wszystkich egalitarnych frazesów i pomieszanych interpretacji politycznych. Ta koncepcja osobowości świadomie broni swojej indywidualności tworząc kręgi twórczych osiągnięć wokół głębokiego i mocnego wewnętrznego rdzenia, rozszerzając się i będąc jednocześnie związana z centrum [władzy]. Właśnie tę niemiecką ideę wolności przedstawił Marcin Luter, kiedy opowiadał się za wolnością duchową i religijną, za którą był gotów zaryzykować życie, ale jednocześnie zażądał sztywnego reżimu politycznego, który mógłby chronić tę wewnętrzną wolność przed sąsiadami, a także zapewnić obronę przed "indywidualistami". Tę samą opinię wyraził Goethe, gdy mówił o istnieniu szacunku, zwłaszcza szacunku do samego siebie. Nie opowiadał się za powierzchownym, aroganckim ukazywaniem swoich możliwości, ale uznawał niezniszczalne centrum metafizyczne, bez którego niemożliwe byłoby zrozumienie wspaniałych dzieł sztuki, nauki i rozwoju politycznego."

    PS. Po wojnie słowo "Gestalt" zostało zawłaszczone przez żydów, jako jedna z koncepcji psychologicznych.
  • @Arjanek 18:31:33
    Pogardzam tymi koncepcjami, gdyż jak to sam Pan zaznaczył, są one oparte o personalizm hierarchiczny.
    To "chronienie przed sąsiadami" - jest wskazaniem.

    Generalnie - myśli są dosyć głębokie, ale przebija z nich hierarchiczność, co uniemożliwia znalezienie zabezpieczeń przed degeneracją - taką jak choćby hitleryzm.
    Dlaczego przy takim "głębokim rozumieniu człowieczeństwa" to Niemcom zdarzają się tak podłe przypadłości?
  • @Arjanek 18:31:33
    "Właśnie tę niemiecką ideę wolności przedstawił Marcin Luter, kiedy opowiadał się za wolnością duchową i religijną, za którą był gotów zaryzykować życie..."

    Czy to prawda, co powiedział Braun, że Luter kłamał tłumacząc Biblię?
    Czy wojna trzydziestoletnia to właśnie emanacja wolności religijnej i duchowej? A może palenie książek?

    Jak było?
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:29:37
    "Dlaczego przy takim "głębokim rozumieniu człowieczeństwa" to Niemcom zdarzają się tak podłe przypadłości?"

    Myślę, że są podjudzani. Ktoś "starszy i mądrzejszy" zauważył chyba ich potencjał i braki (kto ich nie ma...) i umiejętnie nimi steruje. Szkopom na nic była i pierwsza i druga wojna, ale jednak się nie udało ich uniknąć.
    A Polska robiła za przynętę :-(
  • @ Autor
    5*

    Ukłony
  • @Jasiek 19:44:39
    Przechodzenie od egalitaryzmu do hierarchiczności jest stałą tendencją. Nie Żydzi to wymyślili.
    Oni tylko nadali temu cechy zasady organizacji życia społecznego.

    Ktoś niedawno pisał o żydowskiej, odwróconej perspektywie. Wygląda na to, że prawo przewrotności także ich dotyczy.
    Po osiągnięciu dominującej pozycji w świecie (a chyba już tak jest), nastąpi rozpad. Pytanie - jak szybko?
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:00:36
    Wypada tylko mieć nadzieję, że to nie rozpad świata nastąpi prędzej.

    Dziękuję za odpowiedź.
  • @Arjanek 18:31:33
    Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale z tym o M. Lutrze, to się nie mogę zgodzić. Oczywiście każdy ma prawo do własnych osądów.
    Dla mnie M. Luter do Reformacji tak się ma, jak mur berliński do "upadku" komunizmu.
    Jest tylko symbolem. Cała praca zrobiła się wcześniej.
    Wszyscy chrześcijańscy teologowie, myśliciele, filozofowie wieków tzw. średnich, niczym by się nie zapisali w historii, gdyby nie jeden naród, który postawił na szali swoje istnienie, aby tylko coś na świecie zmienić.
    Chodzi oczywiście o Czechów. Tak się rozpędzili, że o mały włos, a zniknęliby z konstelacji narodów.
    To nie M. Luter, a Jan Hus jest twórcą Reformacji i pierwszym męczennikiem nowej chrześcijańskiej religii.

    Ależ to były czasy!!!
    Rzadko są takie.
    Jedna decyzja jednej osoby zmieniała historię.

    I właśnie teraz uzmysłowiłem sobie, dlaczego KP nie mogło poprzeć Husytów i dlaczego W. Jagiełło odmówił przyjęcia korony czeskiej.
    Nie mógł.
    Dopiero co delegacja polska walczyła o samostanowienie narodów na soborze w Konstancji, a Królestwo Polskie i polski kler walczyło właśnie o ideę, która daleko wykraczała poza sferę wpływów Polaków.
    I nie będzie na wyrost stwierdzenie, że echa polskiej myśli teologicznej, uratowały od totalnej zagłady ludy amerykańskie pod rządami hiszpańskimi.
    Choć z drugiej strony kto wie? Może gdyby Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie połączyło się z Królestwem Czech i zbuntowało się przeciw Stolicy Apostolskiej (a wojnę z prawie całym euro-chrześcijańskim światem właśnie wygraliśmy), nie trzeba by było szukać nowej drogi do Indii i może Nowy Świat byłby odkryty jakieś dwieście lat później, w czasach, gdy po zetknięciu się Słowian z cywilizacją chińską medycyna znałaby już większość chorób i wirusów?

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930